„ Jak ja nie lubię tych myszy…”

Ten znany cytat doskonale mi pasuje do włoskiego Karnawału. Nie, ze mam cos na poprzek, ale wszelkie takie szaleństwa nie leżą już w mojej naturze. Kiedyś z ciekawością oglądałam sobie i parady karnawałowych platform i ascolański karnawał, który słynie z teatrzyków ulicznych wystawiających sie na zatłoczonych przebierańcami ulicach Starówki. Wczoraj jak doniosła dzisiejsza prasa było na uliczka i placach ponad 5 tysięcy ludzi.

I to mnie meczy, kiedy momentami trzeba przepychać się w tłumie krążącym raz w jedną a raz w druga stronę. I ten niesamowity Halas. Raz aż mi się slabo z niego zrobiło. To trzeba ćwiczyć od dziecka.

Oczywiście V. Mimo, ze źle się czuł nie chciał odpuścić karnawałowych szaleństw.  Popołudniu wyruszyliśmy na objazd karnawałowych atrakcji.

Decyzji nie było. Może do San Benedetto? Jednak po drodze widzieliśmy tłum młodzieżyimg_9820 i nie tylko czekających na specjalny autobus do Montefiore, gdzie teraz, co roku jest defilada platform. Dwa lata temu opowiadałam o tym miejscu.  Do Montefiore nie, bo dość daleko, ale może do Ascoli?

I pewnie byśmy do Ascoli dotarli, bo w pobliskim Monsampoli , gdzie V. zajrzał nic się nie działo, gdyby nie to, że w pobliskiej Castel di Lama pojawiliśmy się podczas mini defilady karnawałowej.

– Ile was? Raz!

A właściwie cztery. Ale było kolorowo więc trochę fotek zrobiłam.img_9828-1

img_9825-1

Zapraszam do albumu na fb.

Mam nadzieje, że się otwiera.

Wypiliśmy kawę i zjechaliśmy w innż drogę do Ascoli. Po drodze było centrum handlowe, to V. tam zajrzał licząc na karnawałowe atrakcje. Na moje szczęście było tam cicho i spokojnie. Widocznie tak go to zirytowało, że zawrócił do San Benedetto. Po drodze jednak był plakat o Karnawale w Paliare. Nic to, ze miał być dla dzieci i na dodatek w salce parafialnej. Zjechał. Innego niż przydrożny ( przeczytany z auta) nie było a na ulicach cicho. Zawrócił a ja katem oka dojrzałam dwie osoby w karnawałowych strojach gdzies spieszące. Nie miałam zamiaru ich jednak pokazywać.

I pewnie spokojnie dotarlibyśmy do centrum gdyby nie moja nagła niedyspozycja żołądkowa ( nerwicy żołądka się dorobiłam) i konieczność skorzystania z łazienki. Najbliżej było kolejne centrum handlowe.  „ Porto Grande” w Porto D’Ascoli .

A tam niestety karnawał w pełni. Konfetti, przebierańcy i nawet konkurs na przebranie

karnawałowe.

I tak powstał cykl „ Portrety”

.Zostaliśmy wchłonięci a ja z nudów znów zrobiłam fotki a nawet nakręciłam filmik z gier i zabaw ludu włoskiego.

Oto kolejny album z fb.

A co do tego maja myszy? A tak mi się skojarzyły ze starym z brodą dowcipem o kotach.

„- Gdzie idziesz? – zapytał mały kotek starego kocura.

– Idę się połajdaczyć, bo marzec. – Odpowiedział stary kocur.

– A mogę iść z tobą? – Zapytał kotek.

– No chodź.  – Łaskawie pozwolił stary.

Wyszli na dach. Stary kocur zniknął a tu marzec zimny. Noc. Mały zmarzł aż mu się futerko zjeżyło i myśli:

– Jeszcze się pięć minut połajdaczę i wracam do domu.”

Jutro powtórka z rozrywki.

To ja jeszcze się jutro „ pokarnawalę” być może w Ascoli i będę mieć spokój na rok.

9 myśli na temat “„ Jak ja nie lubię tych myszy…”

  1. Zgubił mi się komentarz Ani M. Odpowiedziałam, że karnawał ascolański ma specyficzny klimat. Właśnie przez scenki uliczne . Obyczajowe i polityczne. Może jak się uporam z fotkami coś o tym napisze. Buziaki Aniu.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s