Opowieści neapolitańskie nr. 1

A więc wróciłam z wojaży mocno osadzonych w zamierzchłych czasach.

Wyjechaliśmy prawie planowo z lekkim opóźnieniem, co przy temperaturze o 5.40 ( 7 stopni) miało znaczenie. A ja idiotka w lekkiej kurtce, bo przecież w Neapolu ” O sole mio” . Czekaliśmy więc i nie tylko my w samochodzie na autobus. Potem już było normalnie czyli ciepło w autobusie :D. Ponieważ trzeba było się przedostać na drugą stronę buta czyli przejechać przez Gran Sasso a śpiąca nie byłam, to sobie pooglądałam świt nad górami. A nawet dla was mam zdjęcia

Potem postój i ” autostrada słońca”, w końcu punkt pierwszy programu czyli Ercolano znane jako Herkulanum.

Oczywiście wyczekiwany Wezuwiusz też towarzyszył nam od pewnego czasu.

On był sprawcą unicestwienia tego miasta. Ja nie będę się tutaj rozwodzić nad historią Herkulanum, bo zrobili to inni. Kto ciekawy poczyta tutaj.

https://www.podrozepoeuropie.pl/herkulanum-zwiedzanie/

Mnie interesują własne wrażenia i nimi się podzielę. Otóż Ercolano ( pozwolicie, że będę używać tej włoskiej nazwy) leży w dole. Pierwsze spojrzenie miałam z góry na odkopane miasto. .  A nad nim współczesne Ercolano. To niesamowite połączenie. Szczególnie jedno zdjęcie polubiłam. Dom z roku 24 sierpnia 79 roku, kiedy to nastąpił wybuch wulkanu i nad nim dom z roku 2019 . IMG_0148.JPGCoś ten sierpień nie kojarzy mi się za dobrze. mnie trzęsienie ziemi 26 sierpnia 2016 r. wygnało z domu. Ale to na marginesie. A wiał zimny i porywisty wiatr mimo oślepiającego słońcaIMG_0132

Ponieważ zdjęć zrobiłam około 100 to wrzucę tutaj albumy z facebooka, bo inaczej jak mam pokazać to niesamowite miejsce.

Starałam się pokazać jak najwięcej, bo miejsce jest niesamowite. Myślałam o tym, że nam wydaje się, że mamy wszelkie udogodnienia. A mamy klitki mieszkaniowe w porównaniu z Ercolano a przepięknych zdobień zero.

Są zachowane ulice, domy i nawet piętrowe i miejsca w których były ogrody. Jest wszystko.

Aż wierzyć się nie chce, że to nie żadna dekoracja filmowa a wszystko autentyczne naturalnie zabezpieczone i stanowiące historię.

Zwiedzaliśmy sporo czasu. Chodziliśmy to  w górę po wysokich kamiennych stopniach, to znowu w dół. Słuchaliśmy przewodnika, którym był sympatyczny Neapolitańczyk.

To była prawdziwa lekcja historii starożytnej.

Kiedy wróciliśmy do współczesności popatrzyłam na sprawcę.IMG_0233.JPG Był, w dalszym ciągu niebezpieczny… górował nad Ercolano.

Będę wdzięczna jeżeli podzielicie się ze mną wrażeniami jakie wywołały moje zdjęcia . A poza tym stęskniłam się za Wami. A opowieści będzie trochę i ciut.

Jutro … a zresztą niech to będzie niespodzianka.

10 myśli na temat “Opowieści neapolitańskie nr. 1

  1. Piękne zdjęcia. Tyle historii. Od tej strony uwielbiam Włochy. Uwielbiam je zwiedzać. Tyle jeszcze ciekawych miejsc przede mną. Cieszę się, że Wasza wycieczka się udała!

    Polubienie

  2. Dobrze, że jesteś. Wrażeń miałaś pod dostatkiem, oglądnęłam wszystkie albumy , jest na co patrzeć.
    Czy jesteście już u siebie, w Ascoli ? Buziaki !

    Polubienie

    1. Madzia dziś odpoczywamy. Od jutra zaczynamy wywozić hotel. Pod koniec tygodnia zamieszkamy na stale. I dzieki temu mam jeszcze Internet w komputerze. I mogłaś oglądać fotki. Buziaki

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s