” Przeprowadzka” odcinek 4

Dziś z cyklu ” muszę, bo inaczej szlag mnie trafi”.

Doszłam do wniosku, że siedemdziesiąt lat u Włocha kwalifikuje się do wzorem starożytnych choć nie Rzymian odprowadzenia uroczystego i zrzucenia ze skały.

W temacie pomocy nie robi nic poza jeżdżeniem samochodem i malkontenctwem Wszystko jest źle i wszyscy są źli a ja najbardziej. Bo nie jestem optymistyczna tylko pesymistyczna i destruktywna.

Wczoraj były szczytne plany. Po południu zawieźliśmy 2 walizki do mieszkania ( bo to absolutnie nie jest dom). Rozpakowałam i uporządkowałam to co mogłam. Osobisty nie zrobił nic poza miotaniem się z telewizorem w sypialni w coraz to durniejsze miejsce ( niby prowizorka), rozbiciem słonika na szczęście, który dostałam w zeszłym roku. A wszystko dlatego, że mu się źle patrzy z łóżka. Potem wyłożył się jak długi i spal dwie godziny zmęczony życiem ( ze mną).

Ale na niedzielę był uprzejmy zaprosić córunie z mężem na obiad. Jak on to sobie wyobraża nie wiem, bo dla niego wszystko powinno trwać góra 2 minuty.

Wór jego osobistych rupieci nietknięty. A tam skarby. Stare okulary, poczta, która do niczego mu nie potrzebna i różne inne „przydasie”.

Jedyne pytanie jaki mi zadał to:

– Czy my mamy obrus?

– Mamy i to nie jeden, ale w magazynku jak i inne różności domowe, których nie ma kto przywieść. Tego jestem pewna. Natomiast inne akcesoria to juz mam wątpliwości. A spokojnie poszukać nie mam czasu.

Kara Boża go jednak spotkała. Tylko czemu mnie.

Pamiętam jak wyładowując  rzeczy z samochodu do magazynku powiedziałam:

– Zostaw tę torbę, bo to rzeczy samochodowe.

Rozdarł japę:

-Wszystko zostaw w magazynku.   To zostawiłam.

A wczoraj na superstradzie tak przycisnął gaz, że poczułam palącą się gumę.

Powiedziałam o tym i na szczęście w mój nos wierzy, bo sam nic nie czuje. W mieszkaniu też poczułam gaz i wymienili wąż w piecyku gazowym.

Zatrzymał samochód. Koło do wymiany. A tu nie ma buli z płynem reperującym i kluczy do odkręcenia koła. Klops.

Oczywiście moja wina, bo ja to zostawiłam w magazynku. On nic takiego nie powiedział, że mam zostawić.  Telefon mu się rozładował, bo nie wzięłam ładowarki do torebki. Jak tu dzwonić po pomoc. Na szczęście mój działał i ściągnęliśmy znajomego z hotelu z kluczami.

Zabić to mało. A żeby już wykończyć plan nieszczęść, to  u mnie odezwał się naruszony kiedyś dysk. Dzisiaj w ramach nie wiem czego 3 godziny jeździł po San Benedetto i Martinsicuro. Ale dyspozycje dotyczące walizek to wydaje.

Podobno w piątek wyjeżdżamy na dobre.

Jak chodzi o mnie to mogę nawet dziś.

Potrzeba mi jednej godziny.

Ciąg dalszy nastąpi.

23 myśli na temat “” Przeprowadzka” odcinek 4

  1. Może to dobre wyjście, podprowadzić na brzeg skały i zrzucić !
    Myślę, ze córeczce będzie smakować obiad u tatusia !
    Przepraszam z złośliwości , Ciebie całuję mocno, M.

    Polubienie

      1. Niech Bóg broni od „ich” pomocy. Ani więcej nie będzie zrobione, ani szybciej a tylko psychicznie wykończą.
        Tak jak do mnie, przyszła mi pomagać z rodziny. I pomaga – zdjąć ze sznurka i złożyć ręcznik. Ręcznik! Tak, że każda z nas odpięła jedną klemerkę, a potem za swój róg do złożenia na pół. Ja raz na zawsze podziękuję za taką pomoc.

        Polubienie

  2. Oj Luciu…… strasznie mi przykro. Tyle na Twojej głowie i jeszcze goście… Przecież V. lubi i umie gotować?! To jak zrobił już takie zapasy pasty, to dorobi sosu i danie będzie gotowe. A Ty siedź i pachnij! Ty robisz w większości przeprowadzkę, to niech on się zajmie ugaszczaniem córeczki . Trzymaj się i staraj nie dawać wyprowadzać się z równowagi.

    Polubienie

    1. Oczywiscie, ze on będzie gotował. Ale cala reszta od talerzy i sztućców i balaganu na mojej głowie. To nie czas na rodzinne obiady. Ja to chyba będę odpoczywać w drugim życiu. Nic nie przywiezione. dziś cały dzień nic nie robi. Zgroza. A potem wszystko na wariata. :* Przecież trzeb przywieść i umyć wszystko do przygotowania jedzenia. Wrr

      Polubienie

  3. Zabij mnie, ale wyluzuj 🙂 życie za krótkie jest na kłótnie i nieporozumienia 🙂

    Tak jest, mogę się powymądrzać, bo właśnie mi się pms skończył i skończyłam pałać chęcią nienawiści do wszystkiego co się rusza i na drzewo nie ucieka 😀

    Ściskam!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s