” Przeprowadzka” nr.5

Dzisiaj mogę powiedzieć szczerze, że wiem, że żyję.  Czuję tę przeprowadzkę dokładnie w całym człowieku łącznie z koniuszkami nerwów.

Mogę też z czystym sumieniem napisać, że dzień nie był tym razem straconym.  Postawiłam na swoim i wyjechaliśmy rano po śniadaniu zabierając na obiad ” suchy prowiant”. Sama droga do Ascoli w pełnej wiosennej krasie. Glicynie kwitną jak oszalałe a nawet widziałam cudownie kwitnący krzak piwonii. Zabraliśmy kolejną walizkę i wszystkie wieszaki moje plus żelazko. Dodatkowo wczorajsze zakupy.

Pozytywnym akcentem jest to, że osobisty zrezygnował z rodzinnego obiadu, bo i jemu odezwał się dysk. I nie czuje się w formie gotować. I modły moje zostały wysłuchane. Rozładowaliśmy samochód pod domem i na szczęście windą dostarczyliśmy rzeczy do mieszkania.

Potem czekała nas spora przebieżka po centrum Ascoli czyli kolędowanie po urzędach. Samochód zostawił V. na parkingu dość odległym, ale inaczej się nie dało. Pozałatwialiśmy wszystko i stosowne dokumenty już są w dzienniku podawczym magistratu. Trzeba uruchomić te słynne kontrybuty na czynsz za mieszkanie. Od dnia 9 kwietnia czyli 2 lata i 7 miesięcy od trzęsienia ziemi mamy swój kawałek podłogi.

Jeszcze wcześniej zaliczyliśmy wizytę u rodzinnego lekarza. I tak mamy zastrzyki voltarenu oboje. Ja muszę sobie sama zrobić tę przyjemność.

Przyznam się, że ta przebieżka dała mi tak w kość, że kiedy dowlokłam się do auta nawet mówić nie miałam siły. V. był jeszcze w miarę sprawny. Pojechaliśmy do magazynku i zabraliśmy 3 obrusy, talerze i trochę rupieci  kuchennych. A i tak samochód był pełen. Zabrał też osobisty zapasowe koło, po awarii poprzedniej. 😀

Znów powrót i wyladowywanie. Nawet udało mi się wszystko pomyć i pochować. Zjedliśmy kanapki bez specjalnego apetytu. Kolejnym punktem było mieszkanie na Lisa.

Tam to się podłamałam. Nie mogłam otworzyć drzwi, bo ciężkie lustro z połowy wewnętrznych schodów wyleciało ze ściany. Na szczęście się nie stłukło. Ostatnim razem tkwiło na ścianie. Ja stawiam na osłabienie trzęsieniem i być może jakiś kolejny wstrząs. Boć wciąż się trzęsie, V. nie ma pomysłu choć trzęsienie odrzucił.

Znów załadunek. A u nas trzeba sporo schodów pokonać. Wielki telewizor i miotła elektryczna. Jakieś poduszki i trochę rzeczy, które przywiozłam do hotelu i wrzuciłam do pralki. Właśnie się piorą.

Znowu wyładunek i na kolejny etap pojechania do magazynku nie miałam siły. Powiedziałam:

-Stop.

I tak wróciliśmy do hotelu. Jednak dziś dzień nie został stracony.

Zastanawiam się jeszcze jak odczynić urok nad nowym miejscem. Zwyczajnie czuję tam niedobrą atmosferę. Możecie nie wierzyć, ale jestem takie ” medium”. Jak z tym trzęsieniem ziemi, które poprzedza moje złe samopoczucie.

A teraz na okoliczność braku Internetu od niedzieli po południu ( w komputerze) ściągnę nowy odcinek ” Na dobre i złe” i trochę wycieczkowych fotek ogarnę.

I jeszcze kwitnące glicynie,

 

które zagościły u mnie na zdjęciu winiety blogowej.

22 myśli na temat “” Przeprowadzka” nr.5

  1. Oj kurcze, aż zastrzyki przeciwbólowe… Mam nadzieje, ze Wam szybko pomoże. Chociaż dobre w tym że obiadek odwołany. I prace przeprowadzkowe idą pełną werwą! Już za chwileczkę, już za momencik!

    Polubienie

    1. Trochę bez planu działacie – nie lepiej urządzić kuchnię żeby było wszystko co trzeba do gotowania a ubrania w miarę potrzeb. Zastanów się czy jest to dobra kolejność, na miejscu będziecie okazja wymienić ubrania na sezonowe. A kiedy pierwsza noc na nowych metrach? Będzie dobrze 😀

      Polubione przez 1 osoba

      1. Planowanie z V. jest niemożliwe. Ubrania musimy zabrać. Przecież nie zostaną w hotelu.😄 A rzeczy mamy w trzech miejscach. W magazynku, na Lisa i w hotelu gdzie mieszkalismy sporo czasu. To nie da się planowo zabierać. Trzeba za każdą jazda brać co potrzebne. To jest rozrzut 40 kilometrow. Serdeczności. Acha pierwsza noc z niedzieli na poniedzialek.

        Polubienie

  2. W temacie „odczyniania” to wiesz, ja chętnie podpowiem .Najlepiej wykorzystać do tego cztery żywioły; wodę ,ogień, powietrze i ziemię . Postaraj się ustawić stół na środku pokoju , zdejmij z niego wszystko ; nie może być żadnych sztucznych tworzyw ani przedmiotów innych niż potrzebne do tej „ceremonii” , najlepiej jak jest prosty drewniany , ale nie koniecznie. Ustaw na środku stołu naczynie z wodą źródlaną (woda) , koniecznie w ceramicznym lub szklanym naczyniu, ewentualnie drewnianym, obok ułóż kamień (ziemia) ; jeśli masz to jakiś szlachetny lub pół szlachetny ( ja ustawiam kwarc różowy lub szczotkę z ametystu , ale inne też) , jeśli nie to i polny się nada . Otwórz wszystkie okna , tak żeby był lekki przewiew (powietrze) , obok kamienia i wody postaw świecę (ogień) i ją zapal . Obojętnie jaką , ale pozwól żeby się paliła tak długo aż zgaśnie sama . Nie wolno jej gasić. Jeśli masz czas i ochotę możesz w ten sposób potraktować każde pomieszczenie z osobna , ale wystarczy zrobić tak w jednym , a w pozostałych tylko uchylić okna . Jak już świeca zgaśnie możesz wszystko zdjąć . Nie wiem jak to działa , ale po , lżej się oddycha w takim mieszkaniu i jakaś atmosfera robi się pogodniejsza. Sprawdzone . Robię tak co roku przy okazji wiosennych porządków.

    Polubione przez 1 osoba

  3. O jakie piękne te glicynie!
    Rozumiem doskonale niedobrą energię w mieszkaniu. Odwiedzam różne domy i od razu czuję co tam jest i zawsze się to sprawdza (czasem niestety).
    Są zapachowe drewienka oczyszczające aurę, jednak działają tylko wtedy, kiedy toś szczerze wierzy w to, co robi. Ale jest jeszcze coś, a raczej ktoś, Ty i V. Wasza pozytywna energia może wypełnić wnętrze domu 🙂

    Polubienie

  4. p.s. Rozmiary kamieni i naczynia z wodą nie mają znaczenia ; wystarczy odrobina i choćby najmniejsza świeca ( nowa). Możesz też sobie jakąś formułkę powtórzyć przy ustawianiu kolejnych żywiołów , żeby było jasne po co to robisz i wzmocnić rytuał.

    Polubienie

  5. Jak zamieszkacie, dom wypełnią głosy, zapachy i Wasze przedmioty, to i klimat mieszkania zmieni się na swojski. Czytam te Twoje „odcinki” o przeprowadzce jak rozdzialy powiesci, a to jednak prawda i ciśnie mi się na usta: mierz zamiary biorąc pod uwage siły, bo jak je stracisz, to możesz nie odzyskać. Jako rzekla poprzedniczka, wolniej, z głową i systematycznie. Będzie dobrze:)

    Polubione przez 1 osoba

    1. Saga mieszkaniowa jeszcze potrwa. Ogarniam pomalu ale to V.jest furiat. Na dodatek nic nie robi po kolei i czas dla niego nie istnieje. Wszystko powinno być w mgnieniu oka. Dzis umyłam pierwszą partię talerzy. Wstawilam do zlewu kolejne a on pyta. Umyte?
      Chyba za dotknięciem różdżki czarodziejskiej. Czekam aż jego energia się wyprztyka i potem pójdzie z górki. :*

      Polubienie

  6. Bardzo pracowity dzień mieliście. Masę spraw załatwionych. Pomału i już będziecie na swoim kawałku podłogi. Proszę tylko oszczędzaj się, zwolnij.
    Glicynia na zdjęciach jest zachwycająca. ):***

    Polubienie

  7. V jest cholerykiem a oni nie planują, nie uczą się przez doświadczenie.
    Ile macie tych walizek ubrań w hotelu? Jak czytam to jakieś potworne ilości macie naskładane na jeden sezon. Może zrób selekcję i pora pożegnać a wtedy i mniej do układania

    Polubienie

    1. Ana ja mam rzeczy sezonowe. Ale czy wiesz ile miejsca zajmuje jeden tylko sweter V.? Oczywiście, ze można rzeczy zminimalizować, ale to nie mój styl. Ciuchy stanowią podstaw mojego życia od zawsze. W hotelu są cztery walizki i mnóstwo przydasiów V. To już wyjechało. Pamietaj, że trzęsienie ziemi zlikwidowało normalnie funkcjonujący dom. Z rzeczami, ktore posiadają osoby zagospodarowane. Od zastawy stolowej poprzez obrazy i bibeloty, pościel, reczniki, obrusy, garnki i wszystko co w każdej kuchni jest. często bardzo cenne. Nie można tak jakby nigdy nic przestawić się na minimalizm, którego ja serdecznie nie znoszę i żle się czuję w takich wnętrzach. W Polsce miałabym jeszcze gorzej . samych książek mam 3 pełne pokoje. Plus to co napisałam. Selekcje w ciuchach robię na bieżąco. Sporo już poszło ode mnie. 🙂

      Polubienie

  8. Ze zdjęć widzę , że V . to kawał chłopa i faktycznie jego sweter to namiot 🙂 i miejsce kradnie jak nic. Nie lubię tych wszystkich guseł z odczynianiem . Po prostu jest nowe mieszkanie , oczywistym jest że czujesz się nieswojo. Nie ma co do tego dorabiać filozofii. Zagracicie trochę mieszkanie swoimi rzeczami i będzie przytulniej. Co do ciuchów : skoro to twoja odwieczna pasja – to rozumiem , że ciężko mieć jedną walizkę. Może jak się nieco ustabilizujesz w mieszkaniu to będzie nastrój do przebrania szafy. 🙂 . A przecież są jeszcze zbiory porcelany .

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s