Opowieści neapolitańskie 3

Według tego jak przebiegało zwiedzanie powinnam opowiedzieć o Neapolu. Ale Neapol zasługuje na specjalną opowieść. No i zdjęć mam mnóstwo jak i wrażeń z przeróżnych miejsc. Dlatego postanowiłam trochę tych wspomnień wycieczkowych przetasować i dziś opowiedzieć o szczególnym miejscu w pobliżu Caserty.

To San Leuccio miejsce niesamowicie ciekawe z różnych powodów. To pierwsza królewska kolonia pracownicza. A na dodatek letniskowy domek Bourbonów. Kolonia powstała wraz Fabryką Jedwabiu i to jest dla mnie najbardziej ciekawe.

Przyjechaliśmy rankiem mijając klasztor Monte Cassino znów oświetlony słońcem. Nie bardzo wiedziałam czego się spodziewać poza tym, że mamy zobaczyć fabrykę jedwabiu.  I piękny łuk Bourbonów.

Ostatnio idę w tych wycieczkowych opowieściach na skróty. Nie piszę o historii, bo są inne już opowieści na blogach stricte podróżniczych. To po pierwsze, co się będę wymądrzać a na dodatek wysilać.

Znalazłam bardzo dobrze opowiedzianą historię San Leuccio na tym blogu.

http://drugaminoga.blogspot.com/2015/03/san-leucio-familoki-pod-neapolem.html

Pomijając fragment początkowy jest tam wszystko co należy wiedzieć o historii San Leuccio.

Ja jak zwykle skupiłam się na osobistych wrażeniach.

Pogoda była śliczna. Łuk rzeczywiście piękny i podejście pod „letniskowy domek” ciekawy. Oto album, ze tak powiem ” okoliczny”.

Proszę napiszcie, czy te albumy się otwierają, bo inaczej musiałabym nawrzucać miliony fotek. Co naturalne jest możliwe ale niesamowicie pracochłonne a ja tego czasu zwyczajnie nie mam.

Kiedy już uiściliśmy stosowna opłatę weszliśmy na pierwszy dziedziniec. Tu można było jeszcze oglądać bezpłatnie paląc z zewnątrz i naturalnie uwiecznić się w takim oto fotograficznym miejscu jak to

lub przy fontannie.IMG_0761Na dziedziniec wewnętrzny i pozostałe zwiedzanie trzeba było mieć bilet.  Ale było warto wyskoczyć z kolejnych euro. Najpierw rzut oka na ogrody królewskie a potem zwiedzanie owej słynnej fabryki jedwabiu. Tu szłam zafascynowana. Nie tylko tym, że wszystkie maszyny można uruchomić w każdej chwili

ale i tym co można za ich pomocą wytworzyć.

Jak to stwierdził osobisty ten punkt programu był w dużej mierze dla pań. Co prawda te maszyny to jak dla mnie ciekawostka ale już jedwabie to rzeczywiście klasa sama w sobie.

Po zwiedzeniu fabryki, która jak pewnie zauważyliście miała nawet swój regulamin weszliśmy do części mieszkalnej. Takie wnętrza pałacowe. W nich szczególnie łazienka pani tego pałacu może zadziwić. Wielkość sporego basenu ma sama wanna.

Potem zostało trochę czasu żeby odwiedzić sklepik typu pamiątki z San Leuccio ( kupiłam łabędzie :D).

I czekał na nas kolejny ciekawy punkt. To Santa Maria Capua Vetere.

O nim będzie kolejna ” Opowieść neapolitańska 4″. A potem już tylko Neapol. Czy zmieszczę się w jednej opowieści? Raczej wątpię. 😀

 

6 myśli na temat “Opowieści neapolitańskie 3

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s