Wspomnienie z Bloxa

Sa takie wpisy, które sie lubi. Tu juz kilka z nich pokazalam. ten jest specjalny, bo sa w nim unikatowe zdjęcia z mojego rodzinnego albumu.

Tak, że dziś będzie archiwalnie. 😀

Nie ma jak LWÓW – Galeria Lwowska

 2lucia

Zostałam niejako ukierunkowana ( to znaczy moje szare komórki) do napisania tych wspomnień przez moją dziennikowa koleżankę, która mieszka teraz we Lwowie. I tak jak to u mnie bywa… otworzyła się skrzyneczka, w której sobie leżą  różne historyjki często bardzo stare.

Lwów był obecny w mojej rodzinie od ” zawsze” . Mimo, że nie mieszkaliśmy nigdy we Lwowie. Przed wojna moja babcia lubiła tam jeździć. Coś tam podobno dziadek kupił ( jakiś plac czy kamienicę), jako lokatę na starość (he he he – ciągle to samo). Kiedy byłam małą dziewczynką opowiadano mi mnóstwo historyjek związanych z tym miastem. A czasy były, jakie były i o Lwowie oficjalnie się nie mówiło. Mój ojciec o mało, nie stracił stanowiska a może i czegoś więcej, kiedy podczas koleżeńskiej wódki, powiedział:

– Lwów powinien być polski.

Jego osobisty zastępca poleciał z ta rewelacja do UB. Szczęśliwie sprawę zatuszowano.

A w domu mama i babcia opowiadały o Szczepciu i Tońcu, śpiewały lwowskie piosenki.

Kiedy byłam starsza pojawiły się opowieści o lwowskich lwach przed ratuszem, kiedy kolo nich pojawi się lwowianka z nienaruszoną cnotą ( podobno nie przywiązywały wagi do cnotliwych obyczajów) miały zaryczeć

Moja mama w czasie wojny była kurierką AK i często jeździła do Lwowa. Mówiła świetnie po niemiecku i to jej wiele ułatwiało. Ale też pamiętam opowieść, jak obie z babcią jechały do Lwowa i pomyliły pociąg w nocy w Stanisławowie. Kiedy już się przesiadły w wagonie było pełno Ukraińców, którzy śpiewali ” Budu lachy riezati”. Siedziały cicho i mówiły ze sobą po niemiecku. O wojennym ” banderowskim” Lwowie, gdzie podczas kontroli dokumentów nie wolno było ich pokazywać a żądać kontroli niemieckiej ( bo podarli i zostawało się bez dokumentów). Czasy były straszne. A mama kochała ten Lwów. I te opowieści o ” orlętach lwowskich ” O ich cmentarzu.

Podsuwane książki, których akcja często była w tym właśnie mieście – ” Słonce w herbie” Kornela Makuszyńskiego i inne … czyli zaszczepiono mi klimat lwowski. Jeden z moich późniejszych adoratorów starszy ode mnie sporo, urodził się we Lwowie. Rodzina została wysiedlona naturalnie i z kuferkiem wylądowała w Bytomiu. My spotkaliśmy się w Krakowie. On urodził się w 1933 roku więc dużo pamiętał i tak jak każdego chłopaka w jego wieku fascynowała go bron. To od niego słyszałam opowieści o Niemcach wkraczających do Lwowa na pięknych motocyklach i o pierwszym Rosjaninie, którego widział. Z karabinem na sznurku i prowadzącym rower na którym nie umiał jechać.

I później już moja mama płakała, kiedy słyszała, że cmentarz ” orląt lwowskich ” nie istnieje, że ślady polskości we Lwowie znikają, że jej ukochane miasto sprowadzono do rangi prowincjonalnego miasta. A ono przecież konkurowało z Krakowem ( jak Kraków zamówił kortynę do teatru Słowackiego u Siemiradzkiego, to Lwów też dwa razy większą, też zamówił) .  To Lwów leży, tak jak Rzym na 7 wzgórzach, to we Lwowie na Cmentarzu Łyczakowskim spoczywają zasłużeni Polacy. Mam pięknie opracowana książkę „Cmentarz Łyczakowski”. Moja mama spędzała nad nim wiele czasu.

Kiedy pokazały się kasety magnetofonowe kupiłam jej w prezencie ” Piosenki lwowskie”. Kiedy słuchała czasem się uśmiechała a czasem, jak przy tej

 

oczy miała pełne łez.

I kiedy tak przeczyta lam wspomnienie mojej koleżanki jakie to piękne miasto, choć zaniedbane wyjęłam wielką rodzinną pamiątkę… zdjęcia mojej mamy we Lwowie w czasie wojny. I pokażę je teraz. Bo jest tam i cmentarz „Orląt” i lwowskie lwy. Na których napis, który też odszedł z tamta epoką ” Tobie Polsko” ( zawsze wierny). Jak dopowiadała mama.

Zapraszam do ” Galerii Lwowskiej”

To właśnie to najcenniejsze zdjęcie ” Tobie Polsko”… Italia zostawiła ślady i pomniki faszystowskie uważając, że to historia i nie można o niej zapomnieć (choć niechlubna) we Lwowie tego napisu podobno też nie ma. A ja we Lwowie nie byłam. Nie wiem dlaczego? Może boję się skonfrontowania rzeczywistości ze wspomnieniami rodzinnymi?.

Myślę, że jednak kiedyś się odważę.

10 myśli na temat “Wspomnienie z Bloxa

  1. Bardzo pięknie napisalas o Lwowie. Te zdjecia Mamy, jesli masz w formie papierowej, powinnas chronic jak najcenniejsza relikwie. Osobiście nie mam żadnych związków ze Lwowem, choć byłam dwa razy. Pierwszy raz w latach 80-tych i to było straszne. Zakwaterowano nasza grupę 40-osobowa w hotelu dając 30 łóżek. Nawet jak małżeństwa polozyly się w jednym łóżku to i tak kilka osób, w tym ja i koleżanka, spaliśmy w fotelach na holu. W nocy krążyły po nim jakieś indywidua. Wstalismy niewyspani i wystraszeni:) U nas jeszcze wtedy nie bylo pilitycznej odwilzy, ale w porownaniu z Ukraina to u nas byl Wersal. Tam co 100 M uzbrojeni milicjanci, na ulicach nikt głośno nie rozmawiał. W sklepach masło kupowało się z beczki. Kwas chlebowy z saturatora. W sklepach smierdzialo sledziami z otwartych beczek. Pasty do zebow nie bylo w zadnym sklepie. Na granicy odprawa ukrainska to bylo jedno wielkie „trzepanie” uwlaczajace ludzkiej godnosci. Niewiele zabytkow widzielismy, bo albo byly zdewastowane i wstep zakazany albo Polakow nie wpuszczano. Wyjechalismy ze Lwowa po jednym dniu. Potem przez wiele lat nie chcialam tam wracac. Odwazylam sie kilka lat temu. Lwów teraz wygląda tak
    :http://veni-vidi-tatiana.blogspot.com/search/label/Lw%C3%B3w?m=1
    Oprócz zwiedzania byłam też w Operze. Polaków odwiedzających Lwów mieszkańcy ukrainscy widzą niezbyt chętnie. Słyszałam różne przykre uwagi. Z drugiej strony jak zwiedzalam Bieszczady i widziałam miejsca, w których działali ukrainscy oprawcy to mnie też nóż w kieszeni sie otwierał. Jakby na przekór temu Ukraińców, których w naszym mieście i w mojej pracy jest wielu, traktuje z wielką przyjaźnią i nie mają dla mnie znaczenia tamtej negatywne przezycia.

    Polubienie

    1. Dziękuję Zielonapiranio za Twoje wspomnienia. Zawsze takie wlasne spojrzenie jest bezcenne. Zdjęcia mam stare i papierowe. I chyba wole zachować wspomnienie o Lwowie bez tego obecnego zderzenia. Całusy

      Polubienie

  2. Zdjęcia Twojej mamy na tle lwów są niestety unikatowe. Rzeźb lwów na Cmentarzu Orląt nie ma , groby młodych żołnierzy też inaczej wyglądają. To miejsce przyprawia o ciarki na skórze. Byłam trzy lata temu we Lwowie, chciałam pójść śladami adresów moich rodziców, którzy tak mieszkali, studiowali i pracowali. Tam też wzięli ślub u Dominikanów. Lwów znałam tylko z opowieści i ciepłych wspomnień mojej mamy. Rodzice nigdy po wojnie nie pojechali do Lwowa, czekali aż wróci do nas . . . .SEMPER FIDELIS !!

    Polubienie

    1. Nie tylko Twoi Rodzice czekali na powrót Lwowa. Moja mama do smierci w to wierzyła. Mówiła ze nie ma innej opcji bo tak polskie miasto musi wrócić do Polski. Lwowiacy dlugo czekali a teraz to Wrocław jest pelen korzeni lwowskich. Ja chyba dlatego nie chcę tam jechać. Wierna jestem wspomnieniom. Caluje
      I dlatego ocalilam ten wpis bo chociaż mam skopiowany blox to nie wiem na 10 % czy czegoś nie brakuje

      Polubienie

      1. Moi rodzice też nim dotarli do Krakowa, to mieszkali w Łańcucie, Lublinie, w Częstochowie , gdzie ja się urodziłam, potem mieszkali we Wrocławiu i na koniec w Krakowie , którego bardzo nie lubili. Nie było wyjścia, to wszystko były polecenia służbowe tworzenia placówek Wytwórni Szczepionek , m.in. przeciw tyfusowi….

        Polubienie

  3. Opisałaś to wszystko bardzo pięknie. Mnie jakoś kresy nigdy nie porywały i nawet nie pomyślałam o tym ,żeby tam się wybrać , choć moja ciotka ze swoim mężem kresowcem prowadzili biuro podróży specjalizujące się w wycieczkach do Lwowa, Wilna i w okolice wiec teoretycznie żaden problem . Ja chyba wrosłam w swoje strony i te 17 pokoleń moich przodków Wielkopolan siedzi mi w genach.

    Polubienie

    1. 17 pokoleń to trudno się dziwić, że inne regiony są w dalekiej klejce. Ja teraz namiętne czytam o losach kresowiaków wywiezionych na Syberię i do Kazachstanu. Taki mam okres. L) :*

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s