Opowieść neapolitańska 4

Czas starożytny można by tak zatytułować.

W programie wycieczki nie mogło zabraknąć miejscowości Santa Maria Capua Vetere.

Przyznam się, że specjalnie nic mi to nie mówiło. Co prawda była informacja o amfiteatrze rzymskim ale, że stale się potykamy na wycieczkach o historyczne kamienie, to jakoś specjalnie się nie wzruszyłam.

Tym bardziej, że najpierw był zaplanowany obiad w restauracji na wprost wejścia do  amfiteatru.

I tu dygresja. Absolutnie nie polecam tej restauracji. Jedzenie raczej na nie. A obsługa wołająca o pomstę do nieba. Siedzieliśmy tam strasznie długo. Jedno danie jedna godzina. Nawet nasza przewodniczka dotarła na umówioną godzinę a my wciąż czekaliśmy na deser. Podły zresztą. Mogliśmy go sobie darować, ale cóż był wliczony w koszt obiadu.

Z nudów zrobiłam fotkę przy wejściu do tej gospody. Niestety nie pamiętam

nazwy.

Absolutnie nie polecam.

Za to potem, bo każdy obiad nawet włoski ma swój koniec była nagroda. Ten amfiteatr w Santa Maria CV robi niesamowite wrażenie. Swoją wielkością i możliwością przejścia po nim. Jest pierwowzorem dla rzymskiego Colosseum i jest gabarytowo większy. I to tu na nim narodziło się powstanie Spartakusa.

A ja tam byłam . Czułam się niesamowicie.

Już muzeum Gladiatorów dało niezły początek. Zapraszam do albumów na fb. I tak jak pisałam z chęcią mailem udostępnię wejście na moją stronę w przypadku kłopotów z otwarciem.

 

 

A potem już nie mówiłam tylko robiłam zdjęcia, żeby uchwycić ten ogrom amfiteatru. Szliśmy tak, żeby można było zobaczyć i arenę i dolną część amfiteatru. Labirynt podziemnych tuneli do dzisiaj mam w oczach. To trzeba zobaczyć na własne oczy, żeby historia bądź co bądź starożytna i to bardzo dotarła do człowieka. Że tam żyli i walczyli ludzie. Tacy jak my .

Co tu będę nawijać. Popatrzcie na zdjęcia. Zapraszam.

I ostatni już album…. Mam nadzieję, że warto było chociaż na zdjęciach poczuć tamten czas.

I dla nastroju i klimatu filmik z gladiatorami. Spartakus w akcji.

Jako bonus filmik, który sam mi się wkleił przez pomyłkę. Nie usuwam. 😀

I tak kolejną opowieść mam zaliczoną. Czeka  jeszcze sam Jego wysokość Neapol. I na niego przyjdzie czas.

Zdjęć mnóstwo i wrażeń też. Tylko ten real mnie wsysa.

jak dziś. Dobranoc.

4 myśli na temat “Opowieść neapolitańska 4

  1. Luciu, bardzo czekałam na właśnie ten fragment relacji z Waszej wycieczki. Coloseum zrobiło na mnie ogromne wrażenie, a Capua pewnie robi jeszcze większe. I jak człek stoi na tych kamieniach i wyobrazi sobie ile tam potu i krwi i cierpienia… Zdjęcia super, obejrzałam chyba po trzy razy każdy album. Też się tam kiedyś wybierzemy.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s