Dusza kobiety udomowionej

Obudziłam się rankiem i … nic mnie nie bolało. Dokładnie było tak jak w telewizyjnej reklamie. Po mieszkaniu snuł się aromat kawy. V. już wstał i nastawił maszynkę na kawą. Ja jestem wielbicielką maszynek na gaz. Żaden ekspres, żadne kapsułki nie dadzą tego aromatu.

Czyli dzień zaczął mi się pozytywnie. Na dworze co prawda padało, ale to wcale mi nie przeszkodziło w pójściu do Acqua Sapone po drobne zakupy. Dla odmiany V. był absolutnie niesprawny. To też ma dobre strony bo siedzi cicho. A ja wpadłam w trans. Musiałam wykorzystać ten dar czyli dzień bez bólu.

Wlazłam w końcu na drabinę i przekopałam się przez oba schowki. Czego ja tam nie znalazłam a czego nie wywaliłam. Stare podarte poduszki. dziecięce kapcie, ozdoby świąteczne ( te wielkanocne się  przydadzą), bożonarodzeniowe też. I mnóstwo akcesorii plażowych. To wszystko, co nie wywaliłam zebrałam do worka i postawiłam przy najdalszym miejscu schowka. A potem miałam problem z walizkami. W niektórych już spakowałam zimowe rzeczy. Takiej walizki nawet przy pomocy nie ma szans włożyć do schowka z drabiny. Nie wołałam V. bo raz, ze obolały a dwa, że usłyszałabym:

-To się nie da. Zostaw. Wywieziemy ( kiedyś) do magazynku.

Nie ze mną takie numery. 😀 Walizki rozpakowałam i tę największą bez problemu wpakowałam do góry. Potem o niej włożyłam co wyjęłam i po problemie. Gorzej było z kolejną. Bo leżała na tej górnej i już nie mogłam jej otworzyć. Ale znalazłam sposób. Tych trochę polarów i swetrów znów do worków i na walizkę nie zamkniętą. to wjechały do środka i  po problemie. Kolejne już puste włożyłam bez trudu i tak podłazienkowy stryszek zagospodarowałam. IMG_0959Miałam jeszcze zagwozdkę ze zdjęciem zasłony i nie ja jedna chyba, bo nie była prana chyba od czasów zawieszenia. Udało się i jutro włączę pralkę, bo dojdą inne ciuchy.  Potem dobrałam się do zamykanego pawlacza nad drzwiami. Co tam stało pudeł. Po telewizorach, mikserach. Wszystkie puste. Dziś dzień papierowy. Wystawia się cały papier. Idealnie. Już cześć czeka na wystawienie ( po 20- ej) w bagażniku samochodu. Inaczej nie byłoby jak przechodzić .

W schowku zostawiłam łóżko plażowe . Dwa krzesła i wpakowałam tę stojącą lampę salonową co to nie da się jej naprawić. I mam miejsce i inne rzeczy. Już tam są buty zimowe.

Kolejnym trudnym momentem było przekonanie V. żeby zostawił telewizor w sypialni na wysokim stoliku z szufladami na jego rupiecie przywiezionym z Lisa. Bez podkładania pudła, żeby było jeszcze wyżej. Pudła wyrzucam a plastikowy pojemnik schowałamIMG_0960.JPG

Mam jeszcze problem z szafą, która ma takie dwie ogromne półki.IMG_0961.JPG Kiedyś były tam chyba lustrzane drzwi, bo są ślady po zawiasach. Nie zagospodaruję je na przykład swetrami ( a szkoda, bo głębokie) bo odkryte. Wymyśliłam, że będą tam różne rzeczy potrzebne. Moje pudło z lekarstwami, wszystko do szycia i prasowanie. Poszukam na targu jakiegoś materiału najlepiej grubą koronkę i zrobię stylową zasłonkę. Na te dwa obrzydliwe krzesła też uszyje pokrowce. Jak dokonam tych upiększeń to sie pochwale. Na szafie znalazłam ciężki karnisz, który kiedyś był w sypialni. Może przy pomocy przyjaciół uda mi się go przywrócić nad okno,, Byłaby możliwość zawieszenia zasłon. Brakuje jednego haka nad oknem.

I tak czas mi dzisiaj zszedł na pracach wybitnie domowych.

Wypiłam kawę z przyjaciółką. Dostałam prezent ” na zajączka” i życie nabiera normalności.

Teraz V. przygotowuje karczochy na jutro a ja spokojnie mogłam dzisiejszy dzień opisać.

Jutro chyba pojedziemy na targ do San Benedetto. 🙂 Tak osobisty planuje.

To miłego wieczoru.

12 myśli na temat “Dusza kobiety udomowionej

  1. Podoba mi się taka kobieta udomowiona i pomysłowa rzecz jasna. Kawał roboty zrobiłaś w jeden dzień. Poczytałam o wycieczce, ale otworzyć zdjęć nadal nie mogę . I wiesz , też mam takie „dotknięcia” historii jak coś zwiedzam

    Polubienie

  2. Oby nic was nie bolało kiedy będziecie wyciągać zimowe ubrania z walizek. Ja bym walizek pełnych tak wysoko nie kładła. Nie lepiej ubrania kłaść na półki uwolnione od pudeł? Ale mnie potrafią boleć plecy😎 Też mam taki pawlacz i trzymamy tylko puste walizki, torby. Ubrania zimowe i buty przekładam do szuflad łóżka. Później trafiają tam letnie

    Polubienie

  3. Czy ja mogę prosić przepis na tę karczochy robione przez V ,??? Bardzo lubię karczochy , jadam najczęściej w wersji zalewowej , ale w paście . A wy napewno robicie je bez skuchy. Super , że dzień bez bólu . Oby nie jeden 🙂 . Nie ma to jak móc sobie kawy w maszynce zrobić w spokoju. Też mam i też używam , mimo ekspresu włoskiego nomen omen . Urządzanie , przepakowywanie – nabralas wprawy i oka , co gdzie można upchnąć . Z poprzedniego wpisu : jak to szyby pojedyncze ??? Zespolone czyli tak naprawdę dwie , czy faktycznie pojedyncze ?

    Polubienie

    1. Azalia naprawdę pojedyncze. Masakra. Zobaczymy zimą co będzie. Kawa wyłącznie z takiej maszynki jest najlepsza. A co do karczochów. Postaram się podać przepis jak najszybciej. Buziaki

      Polubienie

  4. Wyobrażam sobie jaką radość daje układanie rzeczy w zwiększonym metrażu mieszkania. Jeszcze ten zapach kawy , już całkiem domowo. Tylko proszę dbaj o siebie , życzę zdrowia :)***

    Polubienie

Odpowiedz na Onyks Hannamaria Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s