Dwuczęściowo dzisiaj

Popatrzyłam ja sobie wczoraj na niebo wieczorem spuszczając na życzenie  osobistego żaluzje w ” salonie”. Odruchowo. A tu na niebie okrąglutki bladolicy księżyc. Dużo mniejszy niż nad morzem ale bezsprzecznie zbliżający się do pełni.

W tym ferworze przeprowadzki zupełnie zapomniałam o tym zjawisku, które ma taki wpływ na moje życie domowe. I wszystko jasne jak ten księżyc. Dziś ciut spokojniej a nawet tfu tfu na psa urok całkiem spokojnie.

Ja od rana w akcji mieszkaniowej. Najlepiej pracuje mi się rankiem. I tak wreszcie umyłam to nieszczęsne okno w łazience i przyleciały moje ukochane jaskółki na firankach łazienkowych z Lisa.

” Świętą ” zasłonkę łazienkową też z drabiny naturalnie zawiesiłam i tak mam spokój z łazienką. Wyprasowałam co miałam do prasowanie. I zadumałam się nad tym salonowym dywanem. Jeżeli ktoś chce sobie zafundować czarny dywan z białym to współczuję. Ja już szału dostaję. Każdy jasny pyłek na nim widać.  A ponieważ jest miękki to nawet moja miotła elektryczna nie daje mu rady. Tylko staroświecka ostra szczotka na kiju. Ale to na moment. Ja już nawet obchodzę go dookoła. 😀 Masakra.

I znów wychodzi na moje. Z Lisa przywiozłam dwa karnisze do zawieszenia zasłon. Szczególnie tych ciężkich kotar z sypialni. V. stwierdził, że zasłon nie założymy. Nie to nie. Wywiózł karnisze do magazynku. Na szczęście zasłony zostawiłam żeby je wyprać. Wczoraj stwierdził, że w sypialni przeszkadza mu hałas z ulicy i nie może spać. I wiecie co wymyślił? Między zapuszczoną żaluzje a szybę w sypialni włożył ogromną plastikową torbę po telewizorze, żeby wygłuszyć hałas. Nic nie powiedziałam poza tym, że trzeba zawiesić te aksamitne kotary i tez wyciszą.

-Zobaczymy. – Usłyszałam.

Dobrze, że na szafie jest ten karnisz do zamontowania. Jakoś sobie z tym poradzę prosząc o pomoc innego mężczyznę. 😀

I to właściwie tyle z doniesień z aktualności mieszkaniowych.

A teraz część druga. Archiwalna. Z przepisem na kajmak, który bardzo się nadaje na Wielkanoc. Jako masa do mazurków i sam jako mazurek.

Wczorajsze wiadomości kuchenne

 2lucia

Muszę stwierdzić, że bardzo na luzie mam przygotowania do Wielkanocy. Wczoraj pojechałam rano ” na rolę” po barwinek i gałązki. Nawet coś nie coś zrobiłam.

A po powrocie zabrałam się za planową rozpiskę. Pojawił się już w domu baranek na zielonej górce z rzeżuchy. Wielkie jajo w dziwnym koszyczku i biedronkowe ubranka na świeczniku. Zaraz zrobiło się świątecznie.

A potem czekałam grzecznie żeby się dopchać do kuchni, w której Aga piekła swój popisowy sernik wiedeński wielkości koła od od rowerka dziecięcego. W tym czasie nastawiłam wszystko to co kajmak potrzebuje; czyli… 1 litr mleka i 1 kg cukru.

Trzeba wziąć wielki i ciężki garnek, żeby nie stać nad garnkiem kiedy mleko będzie się gotować. Nie wykipi… i później już tylko przez jasiek 3 godziny od czasu do czasu zamieszać. Kiedy mleko z cukrem zmieni kolor i zacznie gęstnieć przypominając krem … wkręcamy kostkę maska ( do gorącego można wkręcać… rozpuści się zaraz bez trudu) i sok z cytryny, żeby nie był za słodki.

Potem andruty i tak do wyczerpania masy. Na gorę deseczka, ściereczka i góra książek, żeby się dobrze skleiło i namokło. Dziś zawinę w kolejną ściereczkę, żeby nie wysychał i włożę do lodówki.

Rolada wg przepisu Ewy poszła migiem. Farsz pieczarkowy miałam zrobiony więc tylko rozgniotłam ( wg przepisu 🙂 ) widelcem dwa jajka i podzielam ser na kawałki formując prostokąt. Ser poszedł do piekarnika  zz z z którego wyszedł sernik. To następnym razem zrobię coś o czym zapomniałam. Folię aluminiową wysmaruję olejem. Kiedy ser uzyskał odpowiednia konsystencję wyłożyłam masę pieczarkową i na gorę położyłam serek topiony. Przy pomocy folii zawinęłam i ciasno zwinęłam w nową folię. I do lodówki. Jak będzie wyglądał po pokrojeniu pokaże po śniadaniu wielkanocnym. Postanowiłam zostawić 2 kawałki i włożyć w nacięcie piersi z kurczaka, opanierować i usmażyć na drugi dzień Lwiąt.

I tak pozostał tylko z piątkowej rozpiski ” włoski placek sąsiadki”. Przepisu nie podaję bo jest na stronie książki na stronie fb. Ale efekt końcowy prośże bardzo.

Jajek nam się nie chciało wczoraj malować. Aga pomaluje je dziś. A ja pójdę do świecenia bo dziecko zdecydowanie odmówiło. I dobrze bo zrobię zdjęcia i wyślę do Włoch.

Na dziś w rozpisce: babka cytrynowa, sałatka jarzynowa i koszyczek… A popołudniu „świętowanie” „. Spotkamy się jeszcze raz przy ŻYCZENIACH bo tak wśród garów nie bardzo wypada….

4 myśli na temat “Dwuczęściowo dzisiaj

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s