Włoskie obserwacje wielkanocne

Trochę się poobijałam ostatnio. A to wpis archiwalny a to mini życzenia. To teraz będzie kolorowa czytanka pisanka.

Jak wiadomo, bo nie raz i nie dwa opowiadałam Wielkanoc w Italii nijak ma się do naszej Wielkanocy. Bo już nie świeci się pokarmów ( wcześniej tak ) i nie je się wielkanocnego śniadania jak kiedyś. Z jajkami,szynką  i innymi dobrami włoskimi. Na obiad jedzie się do restauracji z całą rodziną lub jej częścią zamawiając z dużym wyprzedzeniem.

I Włoszka w sobotę albo w piątek przeważnie ma w planie fryzjera, zakupy i ewentualnie drogę krzyżową wieczorem. Żadnych szaleństw kulinarnych. Składanie życzeń z babką wielkanocną zwaną ” colomba pasquale” i jajkiem czekoladowym. Im większe tym lepsze. Koniec kropka. Reszta normalnie.

Sama widziałam panią trzepiącą rano chodniczek z balkonu a po drodze na obiad wiewające na balkonie kołdry. 😀

Jak tak to tak. I my pojechaliśmy do naszego ostatniego hotelu na wielkanocny obiad. Po drodze jeszcze w Ascoli zaobserwowałam jak zmieniło się podejście Włochów do świątecznej elegancji. Pojawia się ona wyłącznie na ” wielkich uroczystościach ze ślubem na czele”. A tak blues luz. Widziałam dziś w Ascoli wyłącznie ciut lepszą wersję sportową. Dresy, kurtki i czasami buty na obcasie. To samo było w San Benedetto na Lungomare. Tam jednak to nie raziło, bo przyjechali turyści na spacery nadmorskie.

Ja tam staroświecka jestem więc oczywiście wielkanocna elegancja. Przypominam o zestawie czarno żółtym. 😀

 

W sali restauracyjnej czekała dekoracja świąteczna przeznaczona na deser.

 

Jedliśmy ze znajomymi ” terremotati”, którzy  mając niezniszczony dom a tylko zagrożenie z sąsiedztwa czekają do oporu na zezwolenie powrotu. Oto Liliana z zajączkiem płci żeńskiej

 

i ja z zajączkiem płci męskiej.

Naturalnie menu obiadowe z życzeniami od właścicieli. IMG_0980Tradycyjne:

szynka z melonem, cannelloni i ponieważ nie lubię robić fotek talerzom, to tylko jedne zdjęcie ponieważ to ragu jest charakterystyczne dla Abruzzo. W sosie pomidorowym są maleńkie kuleczki wielkości groszku z mielonego mięsa. IMG_0983Można je dostrzec. Oczywiście jagnięcina, zielona sałata i na deser dekoracja. Jajka czekoladowe w kawałkach, spumante i babka czyli ” colomba pasquale”.

W sam raz. Wypiliśmy jeszcze ze znajomymi kawę i wróciliśmy do prawie naszego domu.

Zajączek płci męskiej dołączył do domowej dekoracji.

 

Dekoracja jak i inne motywy z innych okazji świetnie wpisuje się z użyciem angielskiego łabędzia. Tym razem przydźwigał gniazdko z różnymi elementami wielkanocnymi. Byłam wczoraj na Lisa i szukałam własnych dekoracji z koszyczkiem włącznie. Nie znalazłam. Nie mam pojęcia dlaczego, bo to miejsce nie ucierpiało. Ale mam na uwadze.

I tak Wielkanoc włoska zbliża się do końca. Jutro ” Pasquetta” dzień odpoczynku i tego co sobie ktoś wymyśli. Ja jeszcze nic nie wymyśliłam.

W Polsce Śmigus Dyngus. Nie poprzeziębiajcie się, bo zimna woda zdrowia nie doda. 😀

16 myśli na temat “Włoskie obserwacje wielkanocne

      1. Nicka w sumie to dość skomplikowane. W gronie polskim V.źle się czuje bo Polacy chcą mówić po polsku. A z mieszanym towarzystwem trudno. To już lepiej z Wlochami. Ja rozumiem😄co mówią.

        Polubienie

  1. Pozdrawiam wielkanocnie jeszcze 😉 Jutro u mnie też drugi dzień świąt, ale nic nie zaplanowałam, generalnie nastawiona jestem na odpoczynek. Pięknie się prezentowalas na obiedzie.

    Polubienie

  2. Luciu wyglądasz pięknie. To musiałam napisać w pierwszej kolejności. Po drugie, no tak to właśnie we Włoszech jest. Coraz mniej elegancji, coraz większe wygodnictwo. Ale te ich długie posiadówki rodzinne w restauracjach maja też swoje plusy i urok… Choć ja jednak wolę tak naprawdę rodzinnie w domu. To tworzy niepowtarzalną atmosferę. I Święconka i dzielenie się później nią podczas śniadania…

    Polubienie

    1. Dziękuję Aniu. No właśnie. Mnie też brakuje takiego polskiego śniadania . U mnie w domu w pierwszy dzień obiadu nie bylo. :)Ogromne śniadanie z cieplymi daniami i zaczęte późno załatwiało obiad. A tu takie sobie świętowanie. Bez duszy. Buziaki

      Polubienie

  3. U nas robi się też inaczej . Że świeceniem wszyscy nie chodzą . Ja sama niechętnie robię świąteczne śniadanie dla całej rodziny – nie przepadam za tymi rodzinnymi posiadowkami. A i ile pracy trzeba w to włożyć . Kuzynostwo moje jeździ na Wielkanoc do hotelu od kilku lat . Po spokój . Bez napinki świątecznej. Ja w tym roku sporo się nagotowałam , tradycyjnie właśnie , ale pogoda tak piękna , że grzech czas spędzać przez wiele godzin przy stole.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s