Zapiski w pamiętniku

Jeden dzień spokoju i normalności. Wczoraj. Dzisiaj normalnie czyli do dupy. Obiecałam pokazać łupy z piątkowej wyprawy przez ” pchli targ” do Civitanowa.

Oto one. Nie było nic nadzwyczajnego, ale zawsze. IMG_1491

Fotografia ” rodzinna” a w niej ”

szklana ikebana ) mam już dwie )IMG_1493.JPG

Puszka ze słoniem na herbatę. Już zagospodarowałam.IMG_1494Cudeńko  Limoges

Taki malusieńki talerzyk i kafelek  z aniołkami.

I metalowy koszyczek np. na owoce.

I wracam do moich refleksji i sama nie wiem jak mam się do nich ustawić. Oczywiście w kontekście V.

Z wiekiem podobno wszyscy wracamy do dzieciństwa, ale żeby aż tak. Włosi po II wojnie światowej mieli jak opowiadają czasami straszną biedę. Chyba większą niż gdzie indziej, albo byli mniej zaradni.

I oszczędzali na czym tylko mogli, co samo w sobie nie jest niczym nagannym. Ja też rozrzutna nie jestem, ale wychowana w zdecydowanie innych warunkach.

Zawsze w domu pamiętam gaz i nowinki techniczne.

V. ma zakodowane oszczędzanie gazu. Wcześniej pewnie wszystko gotowało się na ogniu w kuchni na drewno lub w kominku. Opalano głównie drewnem. Jednak nalewanie wody do butelek i wystawianie na słońce, żeby do gotowania makaronu była ciepła woda i szybciej się zagotowała ( słońce operuje bardzo mocno na balkonie) to już przesada.

Tak samo nie wylewanie wody po makaronie i używaniu jej do mycia naczyń. Z tym się spotkałam u starych Włoszek.

Rozumiem, że woda, w której gotował się kalafior nadaje smaku makaronowi z sugo na bazie kalafiora, ale pomału mam obawy o zdrowie psychiczne V.

Staram się nie komentować, ale ciśnienie mi się podnosi.

Przestałam cokolwiek pokazywać, co kupiłam i poco. Bo nie wiem czy znowu nie jest to sprzeczne z tradycją włoską.

Wiecie skąd te kamienne zlewy na balkonie?. Bo stare Włoszki wszystko co mogły prały w rękach. Pralka była używana tylko do prania pościeli. Na takim zlewie jest często coś na kształt tary.

Oni są naprawdę 100 lat za małpami a nas traktują jak osoby niedorozwinięte.

Z racji tej oszczędności przestałam piec. Co nam w sumie wyjdzie na zdrowie. A jak mam ochotę to sobie kupię i sama zjem. Amen.

Dziś to mi się ulało.  A w Ascoli zakwitły ” anielskie trąby”

czyli halucynogenna datura.

27 myśli na temat “Zapiski w pamiętniku

  1. Luciu no poprostu nie wierze. W XXI WIEKU?Woda na okno? I co szybciej się zagotuje?
    A mączyta woda po makaronie? Moja ciocia robiła pomidorowa na wodzie po kiełbasie:) dla smaczku :*)

    .

    Polubienie

    1. jasne, ze zaoszczędzimy gazu, bo sie szybciej zagotuje. tak to jest XXI wiek w Italii. I nie tylko V. ma takie odbicia. Ciocie rozumiem, bo sama takiej wody nie wylewałam. Klasyczna śląska ” wodzionka” też mogła być w wersji ” wypasionej”. :*

      Polubienie

  2. Polałam się, a Z. twierdzi, ze Włosi to jedyny naród na świecie, któremu porwali dyktatora. Mussoliniego musiała odbijać armia niemiecka. To co się dziwisz :D:D

    Polubienie

  3. U mnie dzisiaj tak upalne, że na parapecie pewnie by mi się ugotował i makaron i jajo i ryż i może nawet upiekłam jabłko z konfiturą w środku. Nie pomyślałam – stałam przy kuchence gazowej i gotowałam, a i tak nikt nie chciał jeść, bo gorąco…

    Polubienie

  4. Wiesz , myśmy już o tym tu chyba pisały , wielu starszym facetom odbija na punkcie oszczędzania. Mój ojciec zawsze był zaradny i nie marnujących niczego czyli trochę zbieracz. O ile zbieractwo mu minęło tak teraz zaczął oszczędzać też – oszczędza na ….zakupach . Ma obcykane wszystkie okoliczne sklepy spożywcze i tak sobie chodzi po nich , bo tata mój gotujący jest jak twój Włoch. Niby nic w tym złego , bo wszystkie przecież też wolimy kupić taniej ale ….tata zaczął oszczędzać i na jakości , co w przypadku mięsa np jest dla mnie raczej nie do zaakceptowania, albo czegoś nie kupi ….bo drogo . Drogo i koniec. Wiem , że ma ochotę – ale drogo. A widz w tym , że takie odmawianie i sobie i mamie – jest niepotrzebne , bo nsjnormalniej stać ich na to . Mama ma gest , i lubi dobrze zjeść i czai się niczym ty 🙂 😉 . Kupuje …i zjada. To chyba kurczę jest męski rodzaj starzenia ta fiksacja z oszczędzaniem albo zbieraniem wszystkiego co sy przydać może. Powiedz V . Zeit w tych butelkach na słońcu hoduje bakterie i zdrowe to nie jest , nawet zagotowane , bo wpływa na smak i jakość wody.

    Polubienie

    1. Azalia z jednej strony mnie pocieszyłas ze takich przypadków wiecej. Z drugiej strony bardzo współczuje Twojej mamie bo doskonale wiem jak się czuje. We wlasnych domach uciekamy się do postępów. A co do bakterii usłyszałam ze jestem głupia bo gotowanie je zabija a wodę na makaron się gotuje. Pizostaje mi liczyć że rzeczywiscie tak jest i przezyjemy. 😄

      Polubienie

  5. Z tym myciem naczyń w wodzie z po makaronie jest coś na rzeczy. Moja ciotka do takiej wody dodawał garść soli i myła , twierdząc,że to zdrowsze niż płyny ( a to były lata 70-te ) , ale te inne … Hmmm , do XXI wieku chyba trochę okrężną drogą zmierzają

    Polubienie

    1. Jako naród majacy we wlasnym mniemaniu światowy priorytet mądrości Wlochom ciężko coś innego przyjąć do wiadomości. Wodę z makaronu we wlasnym modelu mogę używać z tą inną grzaną na słońcu już gorzej. Do nas im zdecydowanie dalej niż 1500 km. Buziaki

      Polubienie

  6. Znam takie małżeństwo i to w Polsce…gdzie żeby nie podłączać lodówki zimą(oszczędność prądu), wystawiała gospodyni wszystko na balkon, lub na parapet za okno. A kompanie odbywało się etapami (oszczędność wody), najpierw dzieci później rodzice , na koniec przepierka w tej samej wodzie. Fuj……. Różne ludzie mają „zboczenia”.
    Twój V. z tą wodą też nie za szczególnie. Ja rozumiem , że się szybciej zagotuje, ale bakterie które tam narosną?!?!

    Polubienie

    1. Ania bakterie po zagotowaniu ulegają likwidacji. Taką uzyskałam odpowiedź. Gotowanie zabija bakterie. Trzeba przeczekać nową fobię. Rzeczywiście u nas też trafiają się „okazy”. Jednak nie tyle co tu. :*

      Polubienie

  7. Jakieś 20 lat temu uslyszalam, ze tutaj, w Polsce, jedna taka pani w ramach oszczędności gotuje sobie parówki w wodzie….a potem z tej samej wodu robi kompot. Nie, nie kiełbasiany…truskawkowy np.
    Siekło mnie.

    Polubienie

  8. Sama idea oszczędzania nie jest zła – trzeba tylko mieć umiar . Grzanie wody do kąpieli na słońcu jest ok , ale nie do gotowania – bo najnormalniej w świecie struć się można. Potem leki – i całą oszczędność diabli biorą 🙂 . O wodzie po ryżu ( nie makaronie) słyszałam , że dobrze robi cerze , zamiast np wieczornej toalety. Woda po fasoli ponoć dobra na odfilcowanie sweterków . O wodzie po makaronie nie słyszałam .

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s