Wojna i stres

Dopiero dziś jestem w stanie coś napisać i to w telefonie bo wciąż nie mam siły włączyć komputera.

Czwartek był strasznym dniem. A nic go nie zapowiadało.  Jednak już w samochodzie V. zachowywał się dziwnie. Nadpobudliwy i nerwowy

Efekt? Wysiadlam z samochodu i wróciłam autobusem do domu.

Myślałam że mu przejdzie. Niestety było coraz gorzej. Efekt? Popoludniu wezwałam karabinierow. I na własnej  skórze przekonałam się jak działa prawo włoskie . Owszem przyjechali byli uprzejmi ale skoro dom jeszcze nie zdemolowany a ja w jednym kawałku to oni NIC nie mogą zrobić . Chyba że wdrożę  procedurę doniesienia skutkującą  procesem sądowym. A mnie o to nie chodziło .

Widzieli w jakim był stanie chociaż na ich widok starał się zachowywać poprawnie. Pojechali mówiąc że gdyby coś to dzwonić.

Cały  wieczór do północy szalał a ja chodziłam z palcem na numerze alarmowym i tego się bał . Wszystko więc bylo tylko w postaci niesamowitych wrzasków i obelg. Sąsiedzi nie reagowali. Włosi. Od wczorajszego południa  panuje cisza. Atak minął a obraza o karabinietow pozostała. Ja przeniosłam się do drugiego pokoju. Wczoraj bylam tak wykończona że leżałam na kanapie i czytałam. Cały dzień.

Oczywiscie mogłabym wyjechać ale po pierwsze nie dam mu w tym momencie tej satysfakcji po 12 latach. A z drugiej strony wciąż mi go żal.  A po trzecie spakowanie się czyli ściąganie na drabinie waliz i pakowanie przerasta moje siły fizyczne. Już zrobienie sobie dzisiaj kawy wykończyło mnie. Wróciłam na kanapę i pewnie spedzę na niej znów  cały dzień.

Pisałam że to mieszkanie nie ma dobrej karmy. Jest nieszczęśliwe od samego początku. Bez względu czy można w to wierzyć.  A jednak ja to czuję.

Nie mam pomysłu i sił na dalsze dni. Muszę znów wstać z ziemi do pionu. Ale coraz wiecej to wymaga sił .

17 myśli na temat “Wojna i stres

  1. Lucia, wyzbądź się tego żalu, bo to objaw uzależnienia od psychopaty! Jemu NIE WOLNO Ciebie tak traktować, niezależnie od wyimaginowanych powodów. I teraz powiem Ci coś złego: nie będzie lepiej. Może tylko na chwilę. Ale ogólnie będzie tylko gorzej. Wiem z własnego doświadczenia, jak to działa. Albo Ty cos zrobisz, żeby to zmienić albo on zmieni Twoje życie w piekło. To lawina. Nie poddawaj się i nie żałuj go, nie jest wart żadnego dobrego słowa! 12 lat, mowisz. Może to o kilka lat za dużo?
    Szkoda, że jestem tak daleko, bo obiłabym mu gębę. Całym sercem jestem z Tobą i życzę wiele siły i dobrego rozwiązania tej sprawy.

    Polubienie

  2. Tak, gdyby wszystkie Twoje blogowe koleżanki zjechały się do Ciebie, to dopiero miałby minę!
    Teraz zbieraj siły. Dobra kawa i ciastko i wisiorek z łabędziem. Niech nie myśli, że jest silny. To Ty jesteś silna! Buziaki!

    Polubienie

      1. Owszem szkoda. Masz rację.
        Rzeczywiście głupio zabrzmiały moje słowa. Sama jednak we własnym domu nie potrafię znaleźć rozwiązania, więc przynajmniej próbuję skupić się ma codziennych, drobnych przyjemnościach. Odzyskać siłę i równowage i zdolność myślenia.
        Więc właśnie wybrałam te słowa dla Luci. Jestem.z nią całym sercem, wiem jak bardzo boli związek z takim mężczyzną. Jestem bezradna tak, jak mój komentarz.
        Dlatego dziękuję za zwrócenie mi uwagi. Pozdrawiam.

        Polubienie

      2. Luciu, rozumiem, że nie masz siły. Mądrze robisz wzywając karabinierów, nawet jeśli go nie zabiorą to ich wizyta powoduje, że gamon się kontroluje choć trochę. Zaproponuj mu jakieś leki na uspokojenie, bo chyba o brak panowania nad emocjami najbardziej chodzi. W razie czego dzwoń, bez względu na porę

        Polubienie

  3. O matko, Luciu, ile Ty jeszcze wytrzymasz z tym facetem. … Znasz moje zdanie, już bym była spakowana i niech sobie sam radzi z życiem. Znam też Ciebie, więc życzę Ci dużo sił i zdrowia . Całuję i jest mi bardzo przykro.

    Polubienie

  4. Bardzo, bardzo mi przykro…i smutno. Wygląda na to, że jest coraz gorzej. I chociaż też w jakiś sposób żal mi V. to uważaj proszę, jeśli przekroczył granicę nietykalności cielesnej to trzeba myśleć o sobie przede wszystkim, nie pozwól mu znęcać się nad sobą. Nie ma do tego prawa. Przytulam i odwagi życzę.

    Polubienie

  5. Luciu, zal powinno byc ci tylko i wylacznie siebie i tych 12 lat. Pewnie byly i dobre chwile, ale czy one sa w stanie zrekompensowac to zycie na wulkanie, ktory ciagle wybucha? O jakim dawaniu satysfakcji V. ty mowisz?! Chcesz mu dac satysfakcje zostajac i pozwalajac sie psychicznie wykonczac?! Prosze, nie szukaj wymowek w rodzaju problemow ze sciaganiem walizek, bo skoro ja tam umiescilas, dasz rade i sciagnac. I nie win za te sytuacje zlej energii mieszkanie, bo takie sytuacje mialy miejsce juz wczesniej. Winny jest V. Na pewnym etapie zycia potrzebny jest spokoj, zamiast emocjonalnej hustawki, o szacunku nie wspominajac. Lepiej nie bedzie. Jak sama widzisz, jest coraz gorzej. Ja wzielabym juz dawno nogi za pas. Ale to twoje zycie.

    Polubienie

  6. Luciu, siedzę na walizkach(dosłownie), pomyślałam że jeszcze na chwilkę zanim spakuję komp.wejdę i zobaczę co u Ciebie. Teraz będę siedziała w nerwach, bo internet dopiero za dwa tyg.!!!
    Luciu, to co najważniejsze… Rozumiem Cię , rozumiem jak Ci żal tych 12 lat, tej pracy i miłości którą włożyłaś w ten związek. Rozumiem jak to ciężko straszliwie będąc na obczyźnie podejmować drastyczne decyzje o zmianach jak dopiero się zaczęło stabilizować. Ale Luciu, nie możesz pozwolić na dalsze takie traktowanie. Albo niech idzie do lekarza(choć pewnie nie pójdzie), albo koniec. Za ktorymś razem może być o kroczek za daleko… A Twoje życie i zdrowie naprawdę jest warte o wiele więcej! Odcierp co swoje, zbierz się w sobie i znajdź siłę na podjęcie decyzji. Ja wiem że V. za chwilkę będzie do rany przyłóż , a Ty pomyślisz że mu minęło i może nie wróci…Ale czy na pewno?! To są strasznie trudne decyzje. Nikt jej za Ciebie nie podejmie.

    Polubienie

  7. Brutalnie napiszę, choć tak bardzo Ci współczuję, że jesteś od niego nie tylko uzależniona, ale i zależna. On to wie, więc nawet nie próbuje się kontrolować. A Ty za to starasz się zapobiegać, obserwujesz każdy gest, każdą minę…a to słabo przeciwdziała eskalacji. Zastanów się, co musiałoby się stać, żebyś powiedziała : Basta! Tylko pytanie- czy zdążysz to powiedzieć? Czy masz pomysł, plan, co możesz zrobić wobec sytuacji, w której być może nie da się z nim być? I nie pytam o nocleg na dzień, dwa, czy tydzień…Czy różnisz się od Włoszek? Nie czytam na bieżąco włoskiej pracy, a i tak dociera do mnie info, co tam się dzieje…wydaje się, że jest znacznie gorzej niż u nas- bo brutalniej. Za chwilę będzie u Ciebie jeden ze scenariuszy- albo przeprosiny….i do następnego razu, albo coś odwrotnego, gorszego. Napisałaś, że nie dasz mu satysfakcji, przepraszam, o co chodzi…Ty o niczym tam nie decydujesz, za chwilę możesz nie mieć możliwości wezwania policji.Czy Ty to rozumiesz?

    Polubienie

Odpowiedz na megxx Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s