A jakoś to wszystko do ….

Takie mam samopoczucie. Wciąż nie jestem w stanie żyć na pełnych obrotach, bo też stale mam problemy natury wiadomej.

Ale to nic nowego, żeby znowu się na tym skupiać.

Wczoraj wreszcie dotarła do mnie karta bankomatowa wysłana z Polski listem poleconym naturalnie i na dodatek priorytetem. Po serii zagubionych przesyłek i to nie tylko u mnie każda poczta z włoską na czele jawi mi się jako totalny rozgardiasz.

Strach coś wysyłać a przecież czasem trzeba.

I oczywiście zapłaciłam ” frycowe”. Nie wymyśliłam, że nasze Ascoli też ma rejonizacje i poszłam na naszą pocztę główną, gdzie zawsze odbieraliśmy przesyłki polecone. Moja wina, bo awiza nie chciało mi się przeczytać.

Jedynym plusem tego upalnego spaceru była fotka ulubionej bramy ze staroświeckim domofonem. Baaardzo antycznym. Na tej ławeczce się siedziało i mówiło do tego otworu w maszkaronie. I stamtąd dobiegały odpowiedzi.

Na poczcie mimo upału mnóstwo ludzi. Pewnie z racji klimatyzacji. Kiedy już odsiedziałam dobre pół godziny okazało się, że to nie ta poczta.

I tak nie poszłam na targ na Starówce i nie zrobiłam fotek na witrynach. Może na dniach się wybiorę wyłącznie w tym celu.

Jak niepyszna wróciłam na właściwą pocztę i odebrałam list z kraju. I żeby było jeszcze śmieszniej tam nie było klientów. Weszłam i wyszłam.

I to właściwie wszystko co jest warte odnotowania poza kłopotami z osobistym, które nie mijają a nawet weszły w fazę jego obrazy na mnie.

I to jest pozytywne, bo nie zawraca mi dupy i mam czas na czytanie. Rozpoczęłam dziewiąty ostatni tom przygód niemieckich komisarzy.

Wszystko się kiedyś kończy i nawet najciekawsze przygody kryminalne też. W kolejce czekają inne pozycje.

Postaram się nie zaniedbywać bloga i jednak mobilizować się do systematyczności.

 

10 myśli na temat “A jakoś to wszystko do ….

  1. Ach, perypetie z pocztą uwielbiam! Moja placówka jest czynna w różnych godzinach – w jedne dni od rana, w inne po południu. Zawsze trzeba sprawdzić, zanim się pójdzie. Na szczęście też jest klimatyzowana!

    Polubienie

  2. Poczta coś jak u nas , tyle, że do siedzenia są tylko trzy taboreciki przy stoliczkach jakby ktoś chciał sobie coś napisać, list zaadresować itp. Domofon zarabisty , muszę naszym chłopakom pokazać focię , bo po części to nasza branża

    Polubienie

  3. Systematyczność utrzymuje nasze życie w jakiś sposób na pewnym poziomie . Daje nam nadzieje bo codzień zmuszamy się do zrobienia tych samych czynności. Osobiście codziennie sprawdzam czy coś piszesz bo to oznacza że się nie poddajesz, że walczysz dla siebie podziwiam i szacun wielki jak mówi młodzież 🙂

    Polubione przez 2 ludzi

  4. Przyznaję, że tak się przyzwyczailam do Twoich codziennych wpisów, że ich brak niepokoi:) Dobrze by było czytać same dobre wieści, ale życie jak to życie… Raz pogłaszcze, a potem da kopniaka… Czasem pisanie działa terapeutycznie…
    Przyłączam się do zachwytów nad domofonem:)

    Polubione przez 1 osoba

    1. Myślę, ze taka narracja samych dobroci prędko by zamuliła czytelników. Nie od dziś lubimy czytać horrory i kryminały. Chociaż i wielbicielki cukierkowych romansów tez są. Dlatego ja lubię czytać pamiętniki, bo życie pisze przeróżne scenariusze. A czym jest mój blog jak nie swoistą forma pamiętnika. Tyle, ze otwartego na świat. Buziaki

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s