Tylko nie zapeszyć

Jakby jakiś ciężar ze mnie spadł. Dzisiaj rano wstałam i nie tylko ja w normalnym humorze. Z racji tego postanowiłam umyć głowę, co przy moich kudłach i ich długości proste nie jest. I tak zrobiłam. Zaraz poczułam się dodatkowo lepiej.

Nawet nabrałam ochoty do pracy nad nową książką. Przypominam, że będzie to książka stricte kucharska o tytule:

” Polskie smaki i włoskie przysmaki”.

I żeby się całkowicie dowartościować kulinarnie wymyśliłam do niej nowy rozdział. Bo w tej nowej książce są prawie wyłącznie przepisy, których nie zamieściłam w moich wydanych  książkach. A tych którymi sie już  podzieliłam jest sporo i powinny też znaleźć się w kulinarnym moim zbiorze.

Tak, że dodam rozdział ” Dodatek kulinarny czyli przepisy z moich książek”.

A żeby sobie ułatwić kopiowanie tych przepisów wpadłam na pomysł dodawania w każdym nowym wpisie takiego jednego przepisu z książek. Po kolei tak jak zamieszczone są w książkach dostępnych .

Bonus letni na blogu. Możecie sobie kopiować i przyrządzać do woli.

Sporo nowych osób tu zaglądających ich nie zna. Tych przepisow a i moich wspomnień.

A więc zapraszam na :

„LETNI DODATEK KULINARNY CZYLI MOJE PRZEPISY”

Pierwszy przepis, na który natraficie w moim ” Dzienniku badante czyli Italia pod podszewką”IMG_0173 to:

GAWĘDA O OŚMIORNICY

Do Ancarano przyjechałam przed Bożym Narodzeniem.

Języka nie znałam, w rozmowach pomagał mi głównie słownik i umiejętność Aliano, który miał do czynienia z wieloma Polkami. Przez trzy lata pracowało tu przede mną dziesięć Polek.

Ja byłam jedenasta. Zakupy robione były na podstawie spisu, który w pocie czoła tworzyłam, posługując się swoim słownikiem włosko-polskim i polsko-włoskim. Wypisywałam podstawowe artykuły, a Palma z Aliane dokupowali resztę według swojego uznania.

W ostatnim tygodniu przed świętami Palma z dumą wręczyła mi spory kawałek czegoś zamrożonego i wyraźnie powiedziała:

– La seppia.

Uśmiechnęłam się słodko w odpowiedzi i włożyłam pakunek do zamrażalnika. Kiedy wyszli, złapałam słownik, by sprawdzić, co to za cholera ta la seppia. Nic jednak nie znalazłam, bo nie wiedziałam, że seppia pisze się przez dwa p. Trudno mi było szukać w słowniku. Wyrazy włoskie zlewały się w podobne do siebie, nic mi niemówiące twory językowe.

Nie wiedząc, co z tym zrobić, złapałam komórkę i wysłałam SMS-a do córki:

„Aga, co to jest sepia i jak to się przyrządza?”

Po półgodzinie przyszła odpowiedź:

„Mamo, to inaczej mątwa, taki rodzaj ośmiornicy, ale w żadnej domowej książce kucharskiej nie znalazłam przepisu, jak tę mątwę zrobić.”

Wróciłam do punktu wyjścia. Zostawiłam to coś w zamrażalniku i tyle.

 

Na Wigilię wszyscy poszliśmy, a właściwie pojechaliśmy do Porto D’Ascoli, do siostry Aliano. Było dużo dań rybnych, ale mnie najbardziej smakowała pikantna sałatka z owoców morza. W środku były kawałeczki gumowego czegoś z pękiem czułków, bardzo mi to smakowało. Na pytanie – co to jest? Usłyszałam – la seppia.

Podejrzałam, jak się robi taką sałatkę.

 

W domu zrobiłam zalewę octową, taką jak do grzybków. Mątwę po rozmrożeniu i usunięciu woreczka z czarną substancją (używa się jej też do barwienia makaronu na czarno) i pokrojeniu w paski, na 10-15 minut zanurza się w gorącej wodzie, potem gotuje długo…

Trzy, cztery godziny. Pod koniec dodaje się krewetki oraz inne owoce morza. Ja lubię  zalewę łagodną, dokładam więc jeszcze marchewkę (obgotowaną), małą cebulkę marynowaną, kapary i dogotowuje razem.  . La seppia nigdy nie będzie bardzo miękka. Ale ja lubię jej charakterystyczną twardość. Wszystko razem wkładamy do zalewy octowej.. Słoik zakręcamy i kiedy nam przyjdzie ochota, wyjadamy ze słoika, jak grzybki.

Bardzo lubię też mątwę smażoną. Obgotowaną jak wyżej obtacza się w jajku i bułce tartej i smaży w głębokim tłuszczu. Wszystkie owoce morza są pyszne smażone w taki sposób.

Ale można mątwę podać też z makaronem, wtedy po ugotowaniu i pokrojeniu dusi się ją jeszcze w klasycznym sosie pomidorowym.

Pasta z ośmiornicą też jest pyszna. Im prostsze przepisy, tym smaczniejsze. A kuchnia włoska ma całą gamę przepisów niezbyt skomplikowanych.

Włosi lubią jeść, ale bawić się też, dlatego trzeba przygotowywać jedzenie smacznie i prędko.”IMG_0174

Kolejny przepis jutro na zakończenie wiadomości bieżących.

Zapraszam serdecznie.

 

 

 

23 myśli na temat “Tylko nie zapeszyć

  1. Już się cieszę na taką kulinarną książkę. … kuchnia włoska jest prosta ….ale sprawdzone przepisy najlepsze 🙂 a dobry humor oby trwał jak najdłużej „)

    Polubienie

  2. I fajnie 🙂 . Ja sepii nie ruszę za Boga , ale może i coś dla mnie się w książce znajdzie. A póki co , czy możesz tak na skróty napisać jak bułczane knedliki robisz ? U nas knedliki jako zamiennik ziemniaków wszyscy lubią , kupuję je , ale chciałabym sama je zrobić.

    Polubienie

  3. Lucia; tej seppii za skarby świata nie tknę, jak Pirania, raczej umarłabym z głodu, żadnych morskich „robaków”, brrr….
    Ale różne inne pyszności chętnie zobaczę na obrazku i o nich poczytam 🙂

    Polubienie

      1. Od razu mam w oczach takie wielkie, obrzydliwe gołe ślimaki czarne albo w kolorze…kupy…, które wyłażą po deszczu i przejść nie mogę, ohyda 😦

        Polubienie

  4. Cześć Luciu, witam się z Tobą po przerwie . Byłam bez komputera, daleko od domu. Przeczytałam wszystkie zaległe wpisy , już wiem co u Ciebie słychać.
    Też proszę o inne przepisy, takich potworów nie jadam. Buziaki )*

    Polubienie

  5. Tę seppię to sobie daruję ( choć nazwa bardzo ładna) , obawiałabym się , że jak to zjem ,to mi jakieś płetwy wyrosną . Jakoś przeraża mnie wszystko co pływa. Ale inne przepisy to i owszem.

    Polubienie

  6. Ach, ja też daleka jestem od owoców morza, mogę je co najwyżej pooglądać. Czy Ty się w Italli ośmieliłaś, czy już w Polsce byłaś odważna?

    Polubienie

  7. Lucy, ja książkę też zakupię. Cieszę się, że jesteś w dobrej formie. Italii zazdraszczam pozytywnie. Gamonia włoskiego pozdrów od polskiej mundurowej, niech ma się na baczności 😘

    Polubienie

  8. Luciu, wiesz jak lubię i Twoje książki i Twoje przepisy. Już nie raz z nich korzystałam. co nie co znalazło się też u mnie na blogu. Jak coś jest przepyszne, to trzeba próbować zrobić! Na książkę już strasznie się cieszę i kibicuję!
    Ps. Oby spokój trwał jak najdłużej.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s