Noc w saunie

Dokładnie tak się czułam budząc się, co jakiś czas tej nocy. Mam szansę zejść z przegrzania właśnie w nocy. Ponieważ V.jest wrogiem każdego promyka światła w nocy, który przedostanie się przez szczelnie zapuszczone żaluzje a na dodatek zamknięte okno, bo hałas, budziłam się zlana potem. Ja, co prawie jest mi taki stan obcy.

W domu  w nocy otwarte są jedynie balkonowe  drzwi w kuchni i to na wysokość krzesła o które opiera się żaluzja, żeby góra była szczelna. Masakra. I to wszystko co może przedostać się do sypialni przez otwarte na szczęście drzwi.

Spanie w pokoju innym nie wchodzi w grę, bo jest mi na kanapie niewygodnie a i tak przy zamkniętych drzwiach jest od wschodu słońca gorąco. I wtedy trzeba te żaluzje opuścić.

Nic innego nie pozostaje jak polubić saunę albo przeczekać.

V. poszedł odespać noc, bo też nie spał.

Wczoraj poszłam sobie na spacer i po fasolkę szparagową przy okazji. A ponieważ chciałam zapłacić Internet to korzystając z busika podjechałam do centrum. Internet zapłaciłam i do dziś nie mam potwierdzenia, Że kwota wpłynęła na moje konto. Chyba z upału płatności też wchodzą z opóźnieniem. Poczekam do poniedziałku i pójdę zobaczyć co się dzieje. Mam oczywiście potwierdzenie wpłaty.

Za to jak już byłam na Starówce to zahaczyłam o witryny butiku a nawet dwóch. I dzięki temu jutro odwiedzi was Lucia Modna.

A ponieważ o godzinie 21.30 osobisty wreszcie podniósł cztery litery ze stołka kuchennego i wyraził chęć wyjścia na spacer to poszłam z nim i wzbogaciłam LM o całkiem niezły butik w pobliżu.

Jakość zdjęć nie jest powalająca, ale co można zrobić w oślepiającym słońcu. Zresztą chodzi o tendencje w modzie a nie konkurs fotograficzny. Tak się pocieszam.

Dzisiejsze doniesienia na dwie raty piszę, bo wreszcie mam kolor głowy uporządkowany. Czasami trzeba.

I oczywiście kolejny przepis z ” Dziennika badante czyli Italii pod podszewką”. Wspomnienie Wielkanocy, ale jak po kolei to po kolei.

” LETNI DODATEK KULINARNY CZYLI MOJE PRZEPISY”

La colomba pasquale, czyli GOŁĘBICA WIELKANOCNA

A mówiąc inaczej – drożdżowa babka wielkanocna. Nazwana gołębicą, bo forma, w której się ją piecze, jest w kształcie gołębia (przy uruchomionej wyobraźni).

We wszystkich włoskich domach w Święta Wielkanocne je się gołębicę.

Już na dwa tygodnie przed świętami sklepy są pełne różnych rodzajów tego wielkanocnego przysmaku.

Ja podam wam przepis na tradycyjną babkę z bakaliami. Może któraś z was, moje miłe, się pokusi i zaskoczy rodzinkę włoskim przysmakiem.

Sama colomba nie jest skomplikowana, tylko czasochłonna.

No więc zaczynam:

Najpierw przygotowujemy zaczyn:

75 gramów mąki (we Włoszech używa się do jej pieczenia mąki manitoba, czyli wysoko glutenowej, ale można wziąć też zwykłą pszenną),

7 gramów świeżych drożdży lub 2 gramy suchych,

55 mililitrów wody.

 

Zrobić ciasto klejące i zostawić na 10–12 godzin (sic!).

Po upływie tego czasu dodajemy do zaczynu 100 gramów mąki,

65 mililitrów mleka o temperaturze pokojowej.

Wymieszać i zostawić na około godzinę.

 

A teraz ciasto właściwe:

150 gramów masła (jeśli zimne, to należy pociąć je na małe kawałeczki),

135 gramów cukru miałkiego,

170 mililitrów mleka,

50 gramów śmietany 30%; ze śmietany można zrezygnować, ale wtedy należy zwiększyć ilość mleka,

1 jajko i 3 żółtka,

500 gramów mąki (manitoba lub pszennej),

30 gramów cukru pudru,

50 gramów mielonych migdałów (obranych),

1 łyżeczka soli.

nadzienie: starta skórka z 1 pomarańczy i z 1 cytryny, bakalie (najważniejsze są migdały ze skórką), owoce kandyzowane.

Ciasto właściwe wyrabiamy z ciastem z zaczynem i wkładamy nadzienie, tak żeby było równomiernie rozłożone na cieście.

Do formy wkładamy wyrobione ciasto (aha, można się podeprzeć mikserem), które jest luźne i klejące (przepis na dwie foremki) i na około cztery godziny odstawiamy do wyrośnięcia w ciepłe miejsce.

Kiedy wyrośnie do brzegów formy, lukrujemy.

Lukier na „colomba”  jest bardzo ważny:

2 białka,

100 gramów migdałów, bez skórki, zmielonych,

200 gramów cukru,

20–30 mililitrów wody.

Wszystko ucieramy i lukrujemy babkę, dekorując ją migdałami ze skórką.

Wstawiamy do rozgrzanego piekarnika i pieczemy w temperaturze 190 stopni przez około 35 minut. Sprawdzamy patyczkiem, czy upieczona.

Jeżeli lukier się przyrumienia, przykrywamy folią aluminiową.

… i już. Można się oddać łakomstwu.

W oryginalnym włoskim przepisie jest wskazanie, by gołębicę zacząć przygotowywać w Wielka Sobotę po południu, tak żeby była gotowa na podwieczorek wielkanocny (!).

W Wielkanoc piec mogą tylko Włosi, którzy nie przywiązują wagi do Świąt.

Kiedy byłam w Acarano, w zdumienie wprawił mnie fakt, że w Wielką Niedzielę rano Aliano starannie umył samochód (z odkurzaniem, itp.), by na mszę o jedenastej pojechać czystym autem.

W drugi dzień Świąt na większości balkonów włoskich wisi pranie. Ale to zupełnie inna historia.

My próbujemy naszej babki la colomba pasquale.

Pyszna? Prawda?

 

10 myśli na temat “Noc w saunie

  1. Ja na sama myśl, ze mi coś nie daje spać dostaje ataku agresji. Tez mi gorąco, ale u nas pootwierane wszystkie okna. I nie wszystkie zasłoniete. Świt mnie budzi, ale co tam. Fasolki bym zjadła, ale u nas ceny kosmiczne. Podziwiam Twa cierpliwość.

    Polubienie

  2. Mój małżonek ma też zapędy na noc : eliminowania wszelkich przeszkadzaczy . Dlatego sypiamy a osobnych pokojach : bo ja muszę mieć okna w nocy otwarte , potrzebny mi ruch powietrza . A hałasy są sprawą wtórną , no ale ja mam astmę – stojące , nieświeże powietrze – to duszności . Nie macie klimy w tym mieszkaniu ? Bo przy ponad 40 w dzień , to i w nocy raczej zimno nie jest .

    Polubienie

  3. Ja otwieram okna jak tylko zajdzie słońce ,zamykamy dopiero jak idziemy spać ze względu na hałas – mieszkamy przy krajowej piętnastce. Jak by nie zrobić i tak mamy gorąco

    Polubienie

    1. Rozumiem. Nasza ulica to też bardzo ruchliwa. I teraz na dodatek ryk motorów i autobusy od rana nie mówiąc o smieciarkach. W dzień okna otwarte choć zaciemnione do momentu zejścia z okien słońca. Innej rany nie ma.

      Polubienie

  4. Współczuję bardzo spania w takich warunkach! Ja muszę mieć przewiew, inaczej nie zasnę. Ale ciemno w mieszkaniu też mam, za mocno się nagrzewa.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s