W nowym tygodniem

Chyba jednak wszystkie kobiety pod każdą szerokością geograficzna mają tak samo. Ja dziś zupełnie nieświadomie upodobniłam się do Włoszek.

Jak wszem wiadomo upał daje nam popalić. Wczoraj sporo ponad 40 nam zafundowano i siłą rzeczy raczej do prac domowych specjalnie się nie przykładałam. Za to dziś obudziłam się z marnego zresztą snu, bo nie lubię być spoconą a niestety jest to w tej sytuacji nieuniknione, już przed siódmą rano. Za oknem nie było oślepiającego słońca a wręcz rześko. Otworzyłam wszystko co tylko mogłam, zrobiłam kawę i zabrałam się za prasowanie, które według słów mojej przyjaciółki ” szczekało”.

Wcześniej do stosunkowo niewielkiej kupki dołożyłam sporo, bo wczorajszą pralkę. Prasowanie podzieliłam na dwie części, co świadczy o temperaturze, bo niestety po godzinie słońce postanowiło dalej nam grzać solidnie.

Samych koszul V. miałam aż cztery, a są to spore połacie materiału.  Do nich dołożyłam wszystkie inne duże płachty typu pościel, obrusy i ręczniki. Dodatkowo moje domowe sukienki w ilości trzy.

Tak, że pozostało sporo moich ciuchów i będzie koniec. Może jutro rano. Z rozpędu ponaprawiałam, to co się popruło na szwach i nie tylko. Ogarnęłam podłogi i syta chwały odtrąbiłam zakończenie dzisiejszych prac porządkowych.

Otworzyłam poletko internetowe i ucieszyłam się z ilości polubień autorskiej strony. 1 900. Screenshot_140To już przyzwoita ilość.

Wczoraj pojechaliśmy przedwieczorem na spacer po włosku, bo chodzenie nijak mnie pociągało. Tak samo zresztą jak i V.  W mieście przygotowania do sobotniej lipcowej z myślą o turystach Quintany. Ta prawdziwa jest w intencji patrona Ascoli S’Emidio w niedzielę w okolicy 5 sierpnia kiedy przypada jego święto.

Ale i na tę się wybiorę, bo lubię. Na piazza Arringo chłopcy i młodzieńcy namiętnie ćwiczą żonglowanie chorągwiami. Z pewnością uda mi się coś nakręcić. Co mi przypomniało, że zaraz muszę naładować baterie w aparacie fotograficznym.

A w radiu usłyszałam  piękną piosenkę neapolitańską, której nie znałam.

I jeszcze wracając do prac domowych. Przez otwarte okna widać było poranną krzątaninę domową prawie wszystkich w okolicy pań. A to pranie, a to zamiatanie. A pora była wczesna. Wszystkie chciały wykorzystać czas normalnej temperatury. Spać będą popołudniem.

Ja nie, bo nie potrafię.

To do jutra. Polecam się stale i wciąż, bo widać, ze czas letni i ilość komentarzy spadła. 😀

 

 

 

 

 

10 myśli na temat “W nowym tygodniem

  1. Podziwiam Twoją pracowitość przy takiej temperaturze. U nas zdecydowanie chłodniej a i tak ogarnia mnie lenistwo. Zawsze denerwowała mnie stwierdzenie , zrobię jutro , teraz sama wyznaję taką zasadę.

    Polubienie

  2. Lucia, no ręczników to ja nie prasuję! Jeszcze czego 😉 Składam tylko, już dawno stwierdziłam, że nieprasowane lepiej wchłaniają wilgoć. Ale dawno temu prasowałam.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s