Poranna ucieczka

Noc była tak upalna, że znów około siódmej byliśmy na nogach i wreszcie V. wrócił ” do siebie”. Zadysponował wyjazd w góry. Co prawda na San Marco, ale tam jest zdecydowanie chłodniej. Muszę się przyznać, że chociaż lubię morze, to po dwóch latach pobytu na wygnaniu właśnie nad morzem mam zdecydowany przesyt wody morskiej i jego obszaru.

W górach nie dość, że chłodniej to na dodatek ciekawiej o czym zaraz was będę przekonywać.

Na San Marco wyjechaliśmy po 20 minutach i siedziałam sobie w 29 stopniach absolutnie zadowolona. Zrobiliśmy rundkę po jego zabudowanym obszarze. Pooglądaliśmy turystów i V. pojechał dalej. Na kolejne wzniesienie San Giacomo w paśmie Monte Piselli . 20 kilometrów od Ascoli 1.105 m n.p.m.

I zaraz po drodze zauważyłam takie oto ” odbojniki” jako bezpieczeństwo dla samochodów. Na całej trasie San Marco – San Giacomo newralgiczne punkty są zabezpieczone oponami często z odblaskową naklejką. Tak więc wyjęłam aparat.

I w takiej dekoracji wjechaliśmy na szczyt. Tu zaczyna się Narodowy Park.IMG_1648.JPG

Stamtąd rozpoczęliśmy powrót, ale inną trasą. Zaczęliśmy zjazd do San Vito. Proszę oto kilka widoczków.

Na zdjęciach widać też skały naszego ascolańskiego travertino.

San Vito znalazło się na miejscu.

Zaparkowaliśmy przy kościele zabytkowym. Oczywiście zamkniętym. Ale z zewnątrz obfotografowałam go należycie.

I tam przy oryginalnej studzience z wodą pitną mini sesja fotograficzna moja

i V.

Wyjechaliśmy z San Vito.IMG_1671 Po drodze czekała mnie niespodzianka. Czynny kamieniołom wydobywający nasz słynny ” travertino” z którego zbudowane jest Ascoli Piceno.

A potem już zjazd do tegoż Ascoli wśród takiej panoramyIMG_1677 z widokiem na urokliwe Castel Trosino.

Na obiad wróciliśmy do domu.

Wczoraj dopadła mnie upalna skleroza i zapomniałam o ;

” LETNIM DODATKU KULINARNYM CZYLI MOICH PRZEPISACH:

To dziś nadrabiam makaronowo.

Fragment ” Dziennika badante czyli Italii pod podszewką”.

„TAJEMNICE, TAJEMNICE MAKARONU, KTÓRE DOBRZE ZNAM

„Tajemnicę makaronu, którą wreszcie znam,

tajemnice makaronu zaraz zdradzę wam…”

Mogę tak sobie teraz podśpiewywać, bo… bo wreszcie po tych marnych dziewięciu latach, minus z 1,5 roku w Polsce, umiem ugotować makaron – „perfekcyjnie”, jak stwierdził P. Nie będę ukrywać, że duża w tym jego zasługa, bo podglądałam, próbowałam i co tylko mogłam, żeby zgłębić te tajemnice al dente… co wcale nie jest takie proste. Makaron makaronowi nie równy. W końcu wpadłam na pomyśl – podpatrzony w jednym z domów, w którym pracowałam. Dokładnie wyczytywałam czas gotowania na opakowaniu, z reguły zamyka się od 8 do 11 minut, choć są i 16-minutowe, to te na samych jajkach. Potem ustawiałam minutnik, czyli kuchenną zegarynkę o 2 minuty mniej, kiedy sygnał poderwał mnie z krzesła lub wytrącił mi łyżkę z garści, kiedy ten makaron mieszałam, próbowałam. Jeżeli nie czułam smaku mąki – w porządku, jak czułam – jeszcze na minutę zostawiałam w garnku, w międzyczasie na głębokiej patelni grzało się sugo albo inny sos. Kiedy makaron na kolejne 2 minuty lądował w tym sosie, dokładnie wymieszany i przykryty, to było właśnie to al dente.

Makarony włoskie mają jeszcze inne tajemnice: rosną. Dlatego we włoskiej kuchni musi być waga, żeby makaron zważyć. Kiedy pierwszy raz zobaczyłam, jak Franga, siostra Aliano, waży makaron, ze zdziwienia otworzyłam szeroko oczy.

Teraz juz wiem. Było nas na obiedzie 14 osób i żeby nie ugotować ani za dużo, ani za mało (odgrzewanego nikt nie lubi) – makaron się waży. Około 80-100 gramów dla pań i 150 dla płci brzydkiej. My z P. zjadamy 250 gramów na jedno posiedzenie. Ja 100, on 150. I oczywiście porcja dla Figaro, jak na włoskiego psa przystało.

I jeszcze jedna tajemnica makaronowa. Włoskiego cieniutkiego makaronu do rosołu nie gotuje się osobno w wodzie, wrzuca się go od razu do rosołu, zresztą tak samo i do zupy, i o dziwo, po minucie rosół znów jest klarowny. Ten makaron rośnie w garnku i bierze się takie kupki (jedną na osobę), o ile jest kupowany z prywatnej działalności. W Ancarano cudowny makaron do rosołu robiła ciotka Adelajda.

A rodzaje makaronów… to już zupełnie inna historia i tajemnica do zgłębienia. Nie mam pojęcia jeszcze o kluczu, jakim się trzeba posługiwać przy wyborze makaronu do sosu, coś mi się tam kołacze w głowie, ale zwykle pytam P.:

– Jaka pasta? Ta lub może ta?

I słyszę:

– Nie, weź tę.

– Dlaczego?

– Bo tak.

Booo… – czyli forma zdziwienia i dezaprobaty – po włosku.

To już wyższa szkoła jazdy, a ja jestem jeszcze na etapie terminowania i za „podkuchenną” robię, ale tylko w temacie: „rodzaj makaronu we włoskim sugo”. Czyli są jeszcze tajemnice makaronu, które czekają na moje odkrycie.”

Do zobaczenia jutro.

10 myśli na temat “Poranna ucieczka

  1. Oooo a ja zawsze mam problem z gotowaniem makaronu …. zawsze za dużo a teraz już wiem:) i podobno włosi wcale nie dolewają oliwy do gotwanego makaronu? Piękne widoki…. Ale ten kościół to już kiedyś był u Ciebie Luciu? I chyba tez zamknięty 🙂

    Polubienie

    1. Nie dolewają. 😄 a ważą w większości. Calkiem możliwe ze kościół w San Vito już u mnie był. Albo inny zupelnie podobny bo czesto są prawie identyczne. Całusy

      Polubienie

  2. Widoki przepiękne! Ta przestrzeń, światło i góry! Aż czuję rozgrzane słońcem zioła. Dziękuję Ci bardzo za relację z wycieczki :-*

    Polubienie

  3. Taka wycieczka w pobliskie góry, to sama frajda. Panorama jak zawsze zachwyca.
    Pamiętam, że też byłam wielce zdziwiona, gdy wyjęłaś wagę przed gotowaniem makaronu. Ale też pamiętam ten wspaniały smak …… Buziaki

    Polubienie

  4. Od wielu lat jeździcie na „włoskie” spacery po okolicy i ciągle mam wrażenie, że nadal odkrywacie nowe miejsca. Nie byłam nigdy w Marche, ale pociąga mnie coraz bardziej.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s