Jak cię czytają, takie mniemanie ( o tobie) mają

Nie będę się czaić i zaraz napisze, że ten tekst powstał pod wpływe m jednego z komentarzy na fejsbuku . Konkretnie dotyczącego przeze mnie prasowania ręczników.  Myśli naszły mnie naturalnie przy desce do prasowania, bo ja tak mam. Postanowiłam napisać o ” kulturze słowa”, która to chyba zaczyna wymierać nawet w tzw ” porządnym towarzystwie”.

I żeby było jasno i klarownie. Nie czuję się absolutnie ekspertem. Sama ostatnio złapana zostałam na straszliwym błędzie ortograficznym, którego Bóg mi świadkiem nie zauważyłam. Ale to nie o błędy chodzi. Ludzka rzecz, choć nie powinna się zdarzać. Mnie chodzi…. ( w żadnym wypadku ” mi chodzi” ) o sposób wyrażania swoich poglądów kulturalnie. Mam nadzieję, że i ja zachowam tę kulturę w dzisiejszym zapisie blogowym. A szczerze mówiąc mam na to małą  ochotę.

Otóż nawet jak mamy zupełnie inne zdanie na temat w tym przypadku prasowania przeze mnie ręczników możemy to napisać bez nazywania wyprasowanych tychże ” szmatami”. Nie mówiąc, że z komentarza wieje absolutnym autorytaryzmem. żeby nie powiedzieć pogardą.

Miałam ochotę odpisać na komentarz w tym samym stylu, co przyszłoby mi bez trudu jednak doszłam do wniosku, że moi przodkowie w grobie by się obrócili do mnie …. nie plecami.

Tak zostałam wychowana i tak wychowałam swoje dzieci.

Utożsamiam wymierający gatunek ” panienek z dobrego domu” z całym dobrodziejstwem tego pochodzenia. Moja mama i babcia od dziecka zwracały uwagę na to jak mówię. Pewne formy były niedopuszczalne w środowisku inteligenckim.

Przypominam: zakaz zaczynania zdania nie od więc ( to szkoła też z tym walczyła ), ale od ” MI”.

Słynne zdanie ” Mi się podoba”.  Nie ” Mnie się podoba” lub ” podoba MI się”, które to formy brzmią dla mnie poprawnie.

Nie wolno mi było mówić ; ” Chcę LODA ale ” poproszę LODY”.

Zawsze mówię ” perfumy” a nie „perfum” .

I oczywiście: ” prasuję pościel ”  nie ” pościele”.

Te ” pościele” to tylko  jak kto sobie pościele, tak się wyśpi”.

Nad tym zresztą czuwali szkolni poloniści.

A teraz sama muszę przejść test na kulturalne napisanie tego, co mi się nie podoba, tak, żeby nie urazić nikogo.

Otóż kiedyś przed i po wojnie, mówiąc popularnie, młodzież ze wsi, która chodziła i uczyła się w szkołach miejskich przejmowała zwyczaj mówienia osób kulturalnych do których po uzyskaniu matury ( a jaka to była matura, to przy niej dzisiejsze studia to mały pikuś ) automatycznie się zaliczała.

I napiszę jeszcze, że bardzo szanuję osoby za wsi szczególnie te, które się tego nie wstydzą i nie ukrywają.

Bo to co chcę napisać to ma związek z ukrywaniem skąd się pochodzi i  mówiąc brzydko ” struganiem damy”.

Wyssałam z mlekiem z butelki to co mówiła moja mama. Otóż często jedno maleńkie słówko ” mój” pogrążało taką ” damę”.

To ” mój” w kontekście mąż, lub towarzyszący w życiu mężczyzna wywodzi się z gwary wiejskiej. To wiejskie kobiety o swoim mężu nie mówiły ” mój mąż” a tylko ” mój”.

Osoba kulturalna ZAWSZE powie o mężu ” mój mąż, mój małżonek” ewentualnie w zaprzyjaźnionym gronie użyje imienia męża, ale nigdy nie powie o nim ” mój”. Bo kiedyś takie powiedzenie dyskredytowało ją jako osobę kulturalną.

Mam nadzieję, że nikomu na odcisk nie nadepnęłam a tylko napisałam o tym jak zostałam wychowana.

Ale cóż ja też już jestem z pokolenia, które odchodzi a osobom starszym się wymądrzanie wybacza.

Chociaż powinno się z ich doświadczenia korzystać.

To zmieniamy temat.

Zagadka.

Dzisiaj kupiliśmy z V. TO.

Brzoskwinia na zdjęciu sugeruje wielkość tego czegoś. Pytanie:

Co to jest. 😀

I po zagadce oczywiście.

„LETNI DODATEK KULINARNY CZYLI MOJE PRZEPISY”

Z ” Dziennika badante czyli Italii pod podszewką ”

JUTRO W KARCIE MENU POLENTA

Kiedy jestem zestresowana, gotuję. A więc opowiem o polencie. Najpierw rys historyczny.
Polenta jest popularną potrawą w środkowych Włoszech. Je się ją w okresie jesienno-zimowym. Polenta nie jest potrawą lekkostrawną. Porównałabym ją do naszego bigosu. Nie smakowo, ale w skutkach.
Co potrzeba, żeby ugotować dobrą, podkreślam: dobrą polentę:
mąkę na polentę (jest to mąka kukurydziana), taki drobniusieńki grysik kukurydziany. W sklepach włoskich jest pełno różnych rodzajów mąki na polentę. Różnią się od siebie czasem przygotowaniem tejże.
Tradycyjną polentę miesza się w garnku 40 minut bez przerwy. Dlatego teraz pojawiły się mąki szybkościowe tzw. błyskawiczne, góra 10 minut. Tradycyjne Włoszki nie cenią ich, młodsze gospodynie – a jakże.
No tak, mąkę mamy. W lodówce zawsze jest, a jak nie ma, to trzeba zrobić sugo, czyli sos pomidorowy. Najlepiej z mięsem mielonym lub na żeberkach.
Wlewamy wodę do garnka i doprowadzamy do zagotowania; na ściankach rondelka pojawią się takie kropeleczki, a potem jedną ręką sypiemy polentę (tak jakby padał drobny deszczyk), drugą ręką intensywnie mieszamy, żeby nie było grudek. Można dodać podduszoną na oliwie cebulę (wtedy miesza się łatwiej). I tak około 40 minut (tradycyjnie). Kiedy polenta zgęstnieje do konsystencji naszego grysiku, wylewamy ją. I tu są dwie szkoły. Polenta niska i polenta wysoka.
Ja wolę wysoką. Do salaterki głębokiej wlewamy polentę, wkładamy żeberka, upieczone kiełbaski, zalewamy polentą, polewamy sugo, znów polenta, mięsko, sugo. Na górze sos i duuużo parmezanu. Można jeść tego samego dnia. Ja wolę polentę dnia następnego. Kroję ją w plastry i odsmażam na patelni.
Polenta niska jest formowana w niskiej formie, którą po zastygnięciu kroi się w plastry. Podaje się polewaną sosem i posypuje serem. Kiełbasa obok.
W restauracji nie uświadczysz dobrej polenty. Najlepszą w życiu jadłam w Ancarano; robiła ją Palma i całe Ancarano mówiło o tej polencie „polenta di Palma”, czyli polenta Palmy. I ona nauczyła mnie ją robić.
Moja przyjaciółka na wieść, że u mnie dziś polenta, powiedziała kiedyś:
– Eeee, taka mamałyga bez smaku.
Zawrzałam oburzeniem.
– Polenta niedobra?! A jadłaś polentę Palmy?
Podesłałam jej porcyjkę i od tego czasu, kiedy słyszała, że gotuję polentę, mówiła:
– Ale dla mnie kawałek, dobrze?

Mam nadzieję, że jakoś z trudnego tematu kulturalnie wybrnęłam. 🙂

 

 

 

30 myśli na temat “Jak cię czytają, takie mniemanie ( o tobie) mają

  1. Lucia, to jest właśnie problem wirtualnych znajomości, który doskonale widać było na DTS i na wszystkich innych dziennikach świata. Ludzie komentują, a Ty nie wiesz nawet, co napisać, bo z nikim w taki sposób nie rozmawiasz. Co więcej, gdybyś spotkała te osoby w realu, nie miałabyś z nimi ochoty rozmawiać ani przez chwilę, tak bardzo są Ci dalecy.
    Co Ci mam powiedzieć, ludzie czują się bezkarni w internecie i sadzą takie „kwiatki”, że żal nawet o tym wspominać. Blokuj, komentarze kasuj i się nie przejmuj. Nie da się wszystkim dogodzić i nie z każdym można się dogadać. Szkoda czasu. Odwoływanie się do kultury raczej nic nie da, bo jak ktoś jej z domu nie wyniósł, to i od Ciebie się nie nauczy.
    Ten owoc przypomina melona, ale byłoby to zdecydowanie za proste 🙂

    Polubione przez 2 ludzi

  2. Kto nie potrafi zachować się czy wypowiedzieć kulturalnie, ten się już tego nie nauczy. Albo coś się wynosi z domu, albo niestety jest jak jest. W tym wszystkim martwi mnie bardzo przekonanie o własnej nieomylności, cechujące właśnie ludzi, którzy z kultura wiele wspólnego nie maja. Moim skromnym zdaniem dyskusja nie ma sensu, człowiek narazi się tylko na niepotrzebne nieprzyjemne i denerwujące komentarze. Zgadzam się z przedmówczynią, takie znajomosci nie są ani potrzebne, ani zdrowe. Jak to mówią ,,tym paniom już dziękujemy”.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Wiesz Szmy wciąż widocznie mam tamte domowe nawyki bo nie przestają mnie razić takue rzeczy. Wydaje mi się że dokonuje selekcji znajomości na bieżąco stąd takie moje zdziwienie i rozczarowanie. Całusy

      Polubienie

  3. Czy dobrze zrozumiałam ?
    Oceniasz ludzi wg. tego jak piszą ? Znałam kilka osób wysławiających się nienagannie również w formie pisanej i to były gnidy jakich mało ,znałam również takich piszących; morze jako może,,o innych subtelnościach nie wspomnę , z sercem na dłoni. Dobre maniery ,ortografia ,są ważne ,nie przeczę ,ale nie najważniejsze, przynajmniej dla mnie.
    Owoc najbardziej przypomina mi melona ,nie jest to jednak rozwiązanie zagadki ,więc ciekawa jestem.

    Polubienie

    1. Oczywiscie że to nie jest kryterium. Ale przyznasz ze czasami trudno strawić komentarz mimo ze napisany bez błędów. Ale jak z niego przebija arogancja to wolę ograniczyć kontakty. A poza tym jestem w sprawie mówienia w miarę poprawnie staroświecka i wolę nie krzywić się czytając. Tak. To nie jest melon. 🙂

      Polubienie

  4. Dzień dobry. Czytam Twoje zapiski na temat kultury wypowiedzi i w stu procentach podzielam Twoje zdanie. Za sobą mam już 46 latek, ale też pamietam ,jak byłam upominana w domu i szkole jak się wysławiać. I chociaż szkołę średnią kończyłam początkiem lat 90-tych, to cały czas pamietam polonistę krzyczącego na nas za słownictwo slangowe. A teraz , mając 2 chłopców prawie dorosłych staram się im to samo przekazać,co mnie nauczono, ale czasmi ich komentarze odnośnie czegoś lub kogoś poprostu odbierają mi siły.Czasami zastanawiam się czy to wpływ kolegów, czy życia zagranicą i myslą,że ich polskie komentarze nie wszyscy zrozumieją. Normalnie ręce opadają, chociaż , przyznam, że są sytuacje gdzie potrafią mnie zaskoczyć wyuczonym dobrym zachowaniem. Myślę, więc ,że wypowiedzi niektórych biorą się z tego co wyniesli domu.
    A teraz w drugim temacie. Uwielbiam piec i gotować i zrobiłaś mi takiego smaka na polentę, że muszę ją wypróbowć. Nigdy jeszcze nie robiłam. Na sosik mam już pomidorki, i w planach na jutrzejszy obiadek, ale nie wiem czy nie zrobię całości.Pozdrawiam z mniej upalnej (25st), wschodniej Anglii.Edyta

    Polubienie

    1. Hej Edytko cieszę się ze sprobujesz polenty. Trzymam kciuki bo latwe to wcale nie jest. To mieszanie do konsystencji kremowej. 😄 a co do kultury… Czym skorupka za młodu. .. Dlatego dobrze zwracać dzieciom uwagę na czystość mowy. Na pewno nie zaszkodzi. Buziaki

      Polubienie

  5. O kulturze – cóż, albo jest albo jej nie ma i tyle. Szkoda, że coraz jej mniej..
    Polentę próbowałam robić dawno temu, kiedy Mały był mały i chorował na celiakię. Dostałam przepis ale było to strasznie niedobre – z Twoją nie miało nic wspólnego. Mimo, iż do tej pory nie znoszę zapachu mąki kukurydzianej to kto wie, czy nie spróbuję modyfikując nieco (bez mięsa).
    Co to za tajemniczy owoc?

    Polubienie

    1. O tajemniczym owocu ktore jest warzywem napiszę. Chcę zrobić fotkę w sklepie. A polenta zrobiona po włosku jest doskonała. I wersji bezmięsnej. Chociaż ja jako osoba mięsozerna wolę tradycyjną. Serdeczności

      Polubione przez 1 osoba

  6. Zdarza się .Niektórym się wydaje , że w internecie można wszystko. Co do poprawności wysławiania się to zdecydowanie jestem z tych staroświeckich . Chorobliwie nie znoszę „dlatego bo „. Mój śp.Profesor z lo za taki zwrot stawiał dwóję , nie czytając pracy do końca. Parę innych kwiatków też.

    Polubienie

    1. Tu nawet nie o te braki czy błędy językowe chodzi ale o ogólny ton komentarzy. W piśmie też można włączyć różne odcienie emocji. szczególnie tych negatywnych. A z komentarzy niekiedy wieje nieomylnością i zarozumiałością. Buziaki

      Polubienie

  7. Witaj Luciu
    Twój blog to jeden z moich ulubionych zakątków. Dawno nie komentowałam(brak czasu w dzień ale czytam regularnie)Problemy poruszane w tekstach czasami błahe skłaniają do myślenia.lubię różne punkty widzenia,ale mnie też odrzuca brak kultury i prostactwo.Trzymam mocno twoją stronę.Z Twoich przepisów kulinarnych zrobiłam zupę z cukini pychota.Pozdrawiam i do następnego napisania

    Polubienie

    1. nawet nie wiesz jak mi miło to czytać. Właśnie dobrze to określiłaś prostactwo przewijające się w komentarzach. Brak wyczucia, co można a co nie należy w takich a nie innych słowach napisać. Zupa z cukinii mam nadzieję weszła na stałe do Twojego jadlospisu. :*

      Polubienie

  8. Zgadzam się Luciu z Tobą. Pamiętam każde słowo jakie poprawnie kazał nam wypowiadać mój dziadek, a także rodzice. Do dziś staram się bardzo pilnować. Wiadomo czasem zdarzają się sformułowania mniej poprawne, ale raczej uważam. Często pisownia, nie jest do końca „połączona” z oceną danego człowieka. Ktoś może nie znać poprawnie ortografii, czy stylistyki a być sympatycznym, dobrym człowiekiem. Wiadomo wówczas czasem ciężko przeczytać komentarz, ale człowiek się uśmiechnie i zachowa ciepłe wspomnienie. Może być też tak, że ktoś 100% poprawnie, ale „szpila ubodzie głęboko”. Najgorsze jednak, gdy komentarz ciężko odszyfrować przez pisownie a na koniec okazuje się że oprócz kultury wyrażania się, brak też tej osobistej…

    Polubienie

  9. W sprawie prasowania ręczników ;: więcej niż często je prasuję – i co mi kto zrobi ??? Hę ? Ludzie piszą różne rzeczy , bo bywa , że się nie kontrolują , nawet jak są dobrze ułożeni . I nie ma co tego brać do siebie. Na marginesie : moja maman zwiała z Krakowa z powodu tej sztywności wychowawczej 🙂 🙂 . Tego co przyzwoita dziewczyna robić i mówić nie powinna było masa. Dusiła się . A teraz co do języka : on wiele mówi o osobie piszącej , ale w perspektywie czasu – na pewno nie po okazjonalnych wpisach. Odbiór osoby jak najbardziej może być mylący , bo właśnie będąc zbyt poprawnym językowo , chowamy się za tych szafarzem jak za maską . Są też osoby , które za poprawną i nienaganną polszczyzną ukrywają wcale nie przyjazne i szlachetne emocje . Hipokryzja pełną gębą . Ja tam wolę jak ktoś misiście napisze o co mu chodzi, niż nawija makaron na uszy. Jak Cię widzą tak Cię piszą , od tego zdania mojej maman nie udało się jednak uciec 🙂 i katowała mnie jako dziewczynkę i młodą kobietę – miała to wkręcone z domu 🙂 . Ubierała się fakt fajnie , ale ja miałam swoje zdanie – i toczyłysmy o to wojny . Odpuściła mi dopiero jak zostałam sama matką. Sorry , za ten pełen dygresji wpis :). Miłego prasowania ręczników więc i miej gdzieś komentarz interlekutorkę od szmat !! Szmatami w moim domu nazywało się ubrania , i nie oznaczało to nic ani złego ani zdrożnego : szmatki i szmaty to były równoznaczne określenia części garderoby. Chodziło się na ciuchy ( bazar) albo było aż na szmatach – też bazar. 🙂

    Polubienie

    1. Azalia to wszystko prawda. Mnie poruszył ton tego komentarza a nie nazwanie nieuprasowanych ręczników ” szmatami”. Nie pierwszy zreszta raz spotkałam się z brakiem wyczucia. Może i nadwrażliwa jestem. Co zrobić. Widocznie ten Kraków. Buziaki

      Polubienie

  10. Do Ani. Zgubiłam Twój komentarz i nie umiem odnaleźć. A pisałam odpowiedz. Pisałam, że trzeba mieć sporą umiejętność wyrażania swojego odrębnego zdania w sposób kulturalny. I czasami to się nie udaje. Buziaki

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s