Solidna wiązanka by mi pomogła

Tym razem to ja mam taki humor, że bez kija nie podchodzić. Też mam dość tego mieszkania. Co chwile coś nowego. Dziś całą noc nie spałam z racji materacy, których mamy dwa pojedyncze w dużym podwójnym łóżku. Już ktoś przed nami zadał sobie trud i z lekka pozszywał do kupy te materace w jeden. Jednak podczas naszego spania a przypominam, ze V. ma te 100 kg i kiedy się przewraca to tak jakby znów zawitało trzęsienie ziemi, materace się rozjechały. W nocy naturalnie. Masakra. Było po spaniu. Dziura w środku, do której się wpadało. Materace zwisały z łóżka, jednym słowem ” upojna noc”. Dopiero rano zaraz po kawie zabrałam się za uporządkowanie tego. Wzięłam solidny kordonek i to podwójnie i na nowo zszyłam je do kupy tym razem z obu stron dla zwiększenia odporności.

I tak myślę, że ludzie wynajmują mieszkania umeblowane i nic za pieniądze pobierane nie zabezpieczają. Od zamieszkania walczymy z zapchaną umywalką. Już dwa razy był hydraulik z bożej łaski.  Do spływu umywalkowego podłączony jest spływ z pralki i pewnie on jest odpowiedzialny za zapychanie. Podejrzewam, że siedzi tam jakaś skarpetka ( nie moja… mnie nic nie brakuje) i zatkała .  Poza tym chcemy, żeby kiedy włączamy prysznic nie leciała równocześnie woda z kurka. Tak sobie leci podwójnie. I nawet nie chodzi o koszta, ale o o to, ze jest to marnowanie wody z którą są problemy.  Ostatnio właściciel mieszkania przyszedł z hydraulikiem i odczułam, że jest obrażony, że stale czegoś się domagamy.

Powiedział:

-Przecież to stare mieszkanie.

A jak stare, to ma w nim nic nie działać. A pieniądze są nowe, nie stare za czynsz.

Dzisiaj V. wysłał mu sms, że chcemy inny lokal. Odpisał, że będzie szukał a my także możemy bez problemów z jego strony.

Dodatkowo V.  ma w tym mieszkaniu zwiększoną porcje humorów. I widać, że i ja już jestem na wykończeniu nerwowym.

Musiałam to z siebie wyrzucić.

Z dzisiejszej Quintany wyszły ” nici”. Od dwóch dni popołudniem leje i przechodzą burzę. Ranek do południa jest słoneczny i gorący a potem zaczyna lać . I dzisiejsza prognoza przewiduje taką pogodę do wieczora. A więc parada została przeniesiona na jutro. Dziś już zaliczyliśmy solidny deszcz od godziny prawie południowej. W tej chwili lać przestało, ale niebo zaciągnięte.

Będąc dzisiaj przedpołudniem na Starówce zrobiłam trochę fotek. Dawno nie fotografowałam Ascoli.

Moich ulubionych uliczek wzdłuż murów z  bramami do tajemniczych ogrodów za nimi.

Ukochane bramy o przeróżnych rozmiarach. Od takich ogromnych przez które na wewnętrzny dziedziniec wjedzie solidna kareta, do normalnych,

szkoła do której chodziła mama V. i do której w dalszym ciągu chodzą dzieciaki

uliczki i zaułki,

sklepiki

a nawet antyczna masarnia z 1951 roku wciąż czynna. IMG_1721.JPG

Trochę ten spacer przywrócił mi humor.

Jak wiadomo kocham Ascoli a ono tę miłość odwzajemnia dobrymi fluidami, którymi mnie ładuje na troski życia ” poza granicami Polski”>

A w ” LETNIM DODATKU KULINARNYM CZYLI MOICH PRZEPISACH”  dzisiaj zapachnie Bożym Narodzeniem” jako, że kolejnym przepisem w ” Opowieściach ascolańskich i innej włoszczyźnie” jest”

Świąteczny przysmak włoski, czyli PANETTONE DI NATALE

Środa, 15 grudnia 2010

W tekście jest przepis, ale ja sama nigdy nie piekłam PANETTONE DI NATALE wiec nie będę się podszywać pod autorstwo.

A tak w ogóle to będzie raczej opowieść o tym cieście, bez którego Włosi nie wyobrażają sobie Świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku…W supermarketach pełno charakterystycznych opakowań z tą babką bożonarodzeniową i tradycyjną i różnymi jej wersjami. Ja opowiem dzisiaj o tej tradycyjnej i podam przepis, bo wiem, że babka włoska wielkanocna zwana ” gołębicą ” wielu osobom się udała.

Panettone di Natale to babka drożdżowa w swojej tradycyjnej wersji z rodzynkami i owocami kandyzowanymi. A skąd się wzięła? Jest kilka wersji na ten temat, ale ja oczywiście opowiem moja ulubiona legendę „O piekarzu Toni i pięknej Luci”.

A było to w Mediolanie, ( bo stamtąd to ciasto pochodzi).

Toni był piekarzem i zakochał się w ślicznej dziewczynie o imieniu Lucia. Nie wiedział, jak wyrazić jej swoje uczucie, przecież umiał tylko piec. Postanowił wiec dla ukochanej zrobić dobry, słodki placek z masłem, cukrem, rodzynkami i owocami kandyzowanymi. Jak postanowił tak zrobił. W zapale nie zauważył, ze do ciasta dodał, tak jak do chleba drożdży. ( pane po włosku to chleb). I ciasto wyrosło wysoko, wysoko. Nic to jednak nie odebrało mu smakowitości i dziewczyna przyjęła dar z zadowoleniem… i potem już żyli długo i szczęśliwie a pod ich czerwonym dachem widniał znak że oni sprzedają „ Pan de Toni” czyli nasze współczesne Panettone. Myślę, że ten dar dla ukochanej Luci był z okazji Bożego Narodzenia i dlatego w każdym włoskim domu w piękne rodzinne święta musi znaleźć się panettone di Natale.

Panettone je się również w Sylwestra i popija szampanem. Przy składaniu życzeń. Po świętach można kupić w sklepach tę babkę, która kosztuje już np. 1 euro i wszyscy czekają na tę obniżkę, bo po świętach panettone smakuje też doskonale, np: do porannej kawy.

A teraz dla tych, których nie zraża dluuugi czas przygotowywania ciasta – przepis.

Trzeba zarezerwować 2 dni na pieczenie panettone.

Składniki:

400 g mąki

15 g drożdży

75 g masła

1 jajo + 2 białka

200 g cukru

cukier waniliowy

szczypta soli

15 ml mleka

rodzynki i owoce kandyzowane ile kto lubi

( to jest niewielka panettone )

Dzień pierwszy.

Rozpuszczamy drożdże w takiej samej ilości mąki i ciepłego mleka. Odstawiamy w cieple miejsce na cala noc.

Następnego dnia.

Dodać 50 g mąki i trochę cieplej wody i energicznie wyrabiać i znów odstawić na minimum 2 godz.

Po tym czasie kolejne 50 gramów mąki i cieplej wody i znów wyrabiać. Ciasto musi być wilgotne i elastyczne. Kolejne 3 godziny ma rosnąc w cieple.

Rodzynki namoczyć, minimum 20 minut i pokroić owoce kandyzowane ( najważniejsza skórka pomarańczowa).

Na małym ogniu rozpuścić masło ( na patelni zostawić trochę tłuszczu), w malej ilości wody stopić cukier + sol i po zdjęciu z ognia dodać jajko i białka.

Połączyć wszystkie składniki, czyli zaczyn + mąka + stopiony tłuszcz i mieszanka jajeczna… Wyrabiać energicznie i długo. Dodać rodzynki i owoce. Wyłożyć na te patelnię z resztą tłuszczu i odstawić do wyrośnięcia na minimum 3 godz.

Później można już piec w tem. 180 ° w wysokiej formie aż babka zbrązowieje.

Acha, po włożeniu do formy, na górze zaznaczamy krzyż i do niego wkładamy kawałeczki masła.

Pieczemy około 45 minut. Kiedy jest upieczona obracamy ja do ” góry nogami ” co ma zapobiec opadnięciu rodzynek i owoców na dno. Studzimy powoli.

Potem już możemy w świąteczny poranek napić się kawy espresso, ze świąteczną panettone di Natale.

Trochę zapachniało. Prawda.

 

 

 

 

 

 

14 myśli na temat “Solidna wiązanka by mi pomogła

  1. Oj zapachniało Luciu, zapachniało . . . uwielbiam ciasto drożdżowe , lubię robić buły z rodzynkami. Mój przepis jest prosty i szybszy , pewnie trochę inaczej smakuje. Ale jaki zapach jest w całym domu, po prostu pachnie jeszcze dzieciństwem.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Czas tak szybko leci…w pracy „walczę” z koleżanką, która już mówi o choince…zaglądam do Luci, a tu też Święta;) A ja ćwiczę się w uważności, w skupianiu się na tu i teraz. Ależ pachnie ciastem 🙂

    Polubienie

  3. Witaj Luciu, jestem Twoją dość regularną czytaczką, avskoro piszesz dzisiaj o panettone… to nie mogłam przejść bez komentarza, gdyż to moje tradycyjne ciasto bożonarodzeniowe 😁 oczywiscie bądź raczej niestety nie własnego wypieku, lecz kupione, ale uwielbiam! I tez czycham na poświateczne „Angeboty”, bo w Niemczech owo panettone pochłaniam 🥮 pozdrawiam Cię serdecznie, Lucy.

    Polubione przez 1 osoba

  4. Był kiedyś film dla mlodziezy o templariuszach, z którego zapamiętałam hasło: Tam dom twoj, gdzie serce twoje. Widać twoje serce tęskni za jakimś innym.domem niż ten, w którym zamieszkaliscie. Nie wierzę w zle aury i takie tam, ale Wasz pobyt w tym miejscu nie zaczął się dobrze. Czy zacząłby się lepiej w innym miejscu ? To chyba tylko od Was zależy.
    Ciasto drożdżowe lubię i piekę, ale dziś zrobiłam coś w rodzaju crostaty czyli tartę z owocowym dżemem.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Moje serce Zielonapiranio zostalo na Starowce na Lisa. Wszędzie nie jest nam dobrze mimo starań. Moich zwlaszcza. Ja jakoś to mieszkanie znoszę ale V.zdecydowanie jest tu nieszczesliwy. Moze uda sie nam zmienić. W sumie lepiej niż w hotelu ale zimy tu sobie nie wyobrazam. Mam nadzieję że crostata tarta smakowała. Buziaki

      Polubienie

  5. Lucia, szokuje mnie to włoskie podejście do problemu, to że mieszkanie stare nie oznacza, że wszystko musi się sypać! I na pewno nie Wy jesteście roszczeniowi, tylko właściciel ma wszystko gdzieś. Bardzo to przykre, a najgorsze, że nie macie specjalnie wyboru 😦

    Polubienie

    1. Madzia no właśnie to są uroki mieszkania z południowcami. Czy możesz sobie wyobrazić, ze przychodzi hydraulik na wiadomość, że są kłopoty z umywalką wsparty właścicielem mieszkania i nie przynosi ze sobą narzędzi.
      Tak sobie przyszedł popatrzeć co za awaria. I do dziś nie powrócił. Szuka części do starej baterii a umywalka zatyka się coraz bardziej. Obrazek z włoskiej łączki.
      Ostatnio szewc nie miał ochoty naprawiać butów, Bo stare. Stare ale dobre i markowe. Nowych do szewca nie zanoszę. Dobrze, że koleżanka ma szewca normalnego, co naprawia stare czyli używane buty. 😀 Buziaki
      Pomieszkajmy w Italii a Polska w niektórych sytuacjach pojawi sie nam jako normalny kraj. 😀

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s