Złapałam porządkowy wiatr w swoje żagle

Niestety nie zanosi się na krótki dzisiejszy wpis.

Trochę  się działo chociaż nic nadzwyczajnego. Osobisty dzisiaj czuł się niedysponowany ( jak ja to lubię  :D) a ja natomiast wręcz przeciwnie. Postanowiłam pójść na Lisa, bo wydawało mi się, że zostawiona tam taka szczotka płaska z frędzelkami nada mi się do ulubionych serwetek z Swiffera

które to z czystym sumieniem polecam każdemu. Otóż nie wiem czy można je w Polsce dostać, być może już są. Rewelacyjnie zastępują odkurzacz i ściągają doskonale włosy, sierść zwierzaków i różne drobne pyły i pyłki. Ja odkryłam je przed laty kiedy pracowałam w domu bez odkurzacza a moja podopieczna w pampersie robiła dziurę i ta zawartością dekorowała całą podłogę. Tylko Swiffer dawał temu radę. Żadna szczotka do zamiatania. Dodatkowo dzisiejsza temperatura na pograniczu chłodu dla mnie. 25 stopni było. W sam raz na spacer. Dziś po raz pierwszy obudziło mnie zimno nad ranem. Przykryłam się prześcieradłem, ale i tak nie było mi za ciepło. Temperatura wyraźnie spadła. A w tej chwili mży deszcz.  Podjechałam sobie bezpłatnym busikiem pod sam dom i jak już weszłam na Lisa to znowu coś uporządkowałam. Wyniosłam jedną torbę rzeczy wcześniej posegregowanych do pojemnika Caritasu. Nie chcę żeby osobisty to widział, bo gotów mi te ciuchy wmówić, że są jeszcze dla mnie aktualne :D. Druga torba czeka. Została do przejrzenia cała drobnica. Kilka kuchennych szuflad. To wszystko wraz z meblami pojedzie do magazynku a ja postanowiłam bywać na Lisa częściej i SAMEJ. Trochę rzeczy, które się przydadzą przyniosłam, ale z umiarem. Szczotka niestety nie nadaje się do serwetek i przy najbliższej okazji zainwestuję w oryginalną. Teraz używam ryżowej szczotki na kiju. Ta jednak ma za małą powierzchnię i zostają kawałki serwetki nieużywane. A po co?

Wróciłam na gotowy obiad, bo V. nie miał innego wyjścia jak przywracać swoją sławę mołojecką w dziedzinie sugo. Przywrócił.

To teraz o ” ogórku melonowym”. Wczoraj poszedł pod nóż.

Jak widać po przekrojeniu przypomina melon. A więc zabrałam się za niego jak do melona.IMG_1724

Po pokrojeniu jednak w taki sposób jak melona smak zdecydowanie nas nie zachwycił. I kroić trzeba na dość cienkie kawałki. IMG_1725Przypominał ogórka według mnie nie z melonem, no może jakaś drobna nuta smakowa, ale jak z cukinią. Zdecydowanie nie owoc a warzywo. Pokrojony został na kawałki, posolony i popieprzonyIMG_1728 i odstawiony do lodówki. Później dodaliśmy pomidora i cebule.IMG_1727 I w takiej wersji sałatkowej zjedliśmy. Mamy jeszcze druga połowę i też ona pójdzie na sałatkę. Może rzeczywiście trzeba dodać melon a mam.  Poeksperymentujemy. Jednak nie będę tego ” ogórka melonowego” poszukiwać . Wystarczy, że wiem co zacz i jak smakuje.

Nie zdecyduje się na oddzielenie części z przepisami,  a więc kto ma ochotę niech zerka.

” LETNI DODATEK KULINARNY CZYLI MOJE PRZEPISY” 

Czas biegnie i już jest karnawał a w nim:

Opowieść karnawałowo- faworkowa

Będzie i przepis.

Wcześniej jednak jak zwykle musze cos opowiedzieć. Faworki piekłam ” od zawsze”, kiedy więc przyjechałam do Ancarano i dotarło do mnie, że ” tłusty czwartek „, zaczęłam się rozglądać za składnikami do pączków lub faworków. Pączki odpadły, bo nie wiedziałam czy w Italii są drożdże i jak one się nazywają po ichniemu, do faworków było w domu wszystko.

To teraz składniki:

1 jajko

2 żółtka

1 łyżka octu

2 łyżki ( można, a nawet trzeba więcej ) rumu

2 łyżki cukru

1/4 łyżeczki soli

1/3 szklanki śmietany

2 łyżki masła

2 szklanki mąki

Rano, kiedy moi staruszkowie spali, rozpoczęłam misterium faworkowe. Szybko zagniotłam ciasto ( tylko mąki musiałam dać więcej i to było pierwsze moje spotkanie ze wspaniałą włoską mąką), ale takie rzeczy ma się w ” paluszkach ” i zaczęłam się rozglądać za wałkiem. Przekopałam się przez cala kuchnie. Nie ma. Za krotko pracowałam i zakamarków innych nie znałam. Palma już poszła do pracy i nie było, od kogo pożyczyć. Wtedy przypomniałam sobie opowieść pewnej dziewczyny, która pracowała w Hiszpanii. Zrobiła ona faworki wałkując butelką ciasto.

Czy ja gorsza?

Znalazłam stosowną butelkę, taką, która leżała mi w reku i robota ruszyła ” z kopyta „.

Należy małe kawałki ciasta odrywać, resztę przykrywać, żeby nie schło i cienko wałkować. Jak wyglądają faworki nie musze opowiadać? Smażyć w głębokim tłuszczu, odsączać na bibule i ciepłe obsypywać ( z obu stron cukrem pudrem + wanilia).

Kiedy wstali Raniero i Emilia na stole pachniały 2 ogromne półmiski faworków. Dzień był pełen wizyt krewnych i znajomych i wszyscy się na polskie faworki załapali. Nazwalam je wtedy „polacco dolce carnavale”, później znalazłam w słowniku wyraz ” wiązka chrustu ” – la fascina i teraz tak je nazywam.

Ale to nie koniec opowieści. Będzie jeszcze o wałku. Ja mam jeszcze po babci ciężki i dobrze lezący w ręce. Wałek w Ancarano był, znalazłam go po około 2 latach w garażu. Wałki włoskie są zupełnie inne od mojego, są cienkie i mają nieraz długość do 1 metra. Do lepszego wałkowania ciasta na makaron. A ja uważam wałek za cudowną broń kobiecą, taką zaczepno- obronną. Należy go mieć w kuchni w zasięgu reki. I żeby zakończyć temat ” wałkowy ” przypomniał mi się śląski dowcip:

” Rzecz dzieje się powiedzmy gdzieś w Kochłowicach. Przychodzi sąsiadka do sąsiadki i mówi:

– Kowolikowo, pożyczcie mi nudelkule ( wałek po śląsku).

– Ni moga kochana, tyz na chopa czekam „.

To życzę miłego faworkowego wieczorku.

 

6 myśli na temat “Złapałam porządkowy wiatr w swoje żagle

  1. Hurtem doczytałam. Ten ogórko-melon może trzeba miodem potraktować ? Kiedyś mnie poczęstowano ogórkami z miodem. Nawet nie najgorzej smakowało . Podobno przysmak z kresów wschodnich takie ogórki z miodem . Ja tam jednak wolę po naszemu ze śmietaną , a melon bez dodatków

    Polubione przez 1 osoba

  2. To doskonały pomysł, żebyś robiła porządki sama, jak ja sprzątam, wszyscy ludzie mi przeszkadzają 🙂 No i zapewne, Ty się lepiej orientujesz co gdzie leży niż właściciel.
    Dodawanie do ogórków czy sałaty cukru jest moim największym rozczarowaniem kulinarnym – zdarza się, że jem gdzieś u kogoś czy na mieście i widzę, że będzie mizeria albo sałata. Już się nie mogę doczekać, nabijam na widelec i czuję tę słodycz, która przebija przez śmietanę 😦 Ech, mój zawód zawsze jest ogromny!

    Polubienie

    1. Tak tylko sama mogę coś efektywnie zdziałać. V.jest męczący. Wszystko chce po swojemu i wszystko wie lepiej i stale się spieszy. Szybko ma dość. Co do salaty. U mnie w rodzinnym Krakowie w domu jadło się ze śmietaną z cukrem. Mizeria była z koperkiem i śmietaną bez cukru. Ja lubię sałatę z vinigretem to znaczy z czosnkiem oliwa i cytryną. Razem ukręcony sos. W Italii jem z pomidorem ogorkiem i czym popadnie z solą i oliwą . Ale ogórki z miodem bardzo lubię. 😄

      Polubienie

  3. Sałata na niedzielny obiad zawsze była ze śmietaną i cukrem, tylko dlatego ją jadłam jako dziecko. Moja wnusia ogórki też ze śmietaną i cukrem lubi, więc dla niej tak przygotowuję.
    Strasznie mnie denerwuje, kiedy mi się ktoś kręci pod nogami jak coś robię, najbardziej lubię sama 🙂

    Polubienie

Odpowiedz na Onyks Hannamaria Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s