Na zieloną Ukrainę ?

Czyli kciuki długofalowe potrzebne i o nie serdecznie proszę. 😀

Zarysowuje się wyjazd do Polski. A co z tym ma zielona Ukraina. Otóż ci którzy pamiętają nasz wspólny pobyt w Polsce w pobliżu granicy z Ukrainą być może pamiętają cykl ” Italiano w Polsce”. Nie skopiowałam go niestety a szkoda, bo był świadectwem reakcji V. na pierwszy pobyt w moim kraju. Zabawne to w sumie było. Pisane na gorąco. ” Dzienniki ” Twojego Stylu przestały istnieć i kawałek życia odszedł w niebyt. Po otworzeniu samodzielnego bloga rzadko tam zaglądałam i nie wiedziałam o ich likwidacji. I nie skopiowałam.

A wiec od pierwszego pobytu w Polsce V. zafascynowany jest tą bliskością Ukrainy i chce tam pojechać. Wtedy nie miał paszportu i dalej go nie ma, ale chce wyrobić, żeby jednak będąc w Polsce na tę Ukrainę pojechać. Czemu nie? Jestem za, bo przy okazji ukręcę Lwów, w którym nie byłam.

I tak czeka mnie mnóstwo pracy logistycznej i organizacyjnej.

Pierwsze, to ten nieszczęsny paszport. Potem trzeba pogadać z busikiem ukraińskim, który co tydzień pojawia się w Ascoli. Skąd oni są i dokąd jeżdżą. I ewentualnie rozpocząć podróż do Polski od odwiedzenia Ukrainy.  To jeszcze muszę rozważyć, bo przeszkadzają mi w perspektywie bagaże.

Potem z pewnością odwiedzimy mojego kuzyna w świętokrzyskim.

I muszę rozejrzeć się za mieszkaniem w Chorzowie. Paradoksem jest, że mając własne mieszkanie z racji mieszkania tam w dalszym ciągu i pewnie aż do śmierci eks męża nie mogę tam pojechać. To znaczy sama tak, ale z V. sytuacja byłaby raczej kryminalna. Mogłoby dojść do krwawego starcia.

Eks wciąż deklaruje niesamowite uczucie do mnie poparte groźbami. Taki dziwny objaw tego uczucia.

Czyli ” mogę a nie mogę”. Mam trochę spraw, które powinnam w kraju załatwić jak złożenie wniosku o dowód osobisty, wymianę telefonu i pewnie jeszcze coś się znajdzie.

Na szczęście są w Chorzowie pokoje gościnne w przyzwoitej cenie i o dobrych opiniach użytkowników.

Mam namiary.

Jak już ta Ukraina będzie pewna to myślę, że zarezerwuję ten pokój po pobycie u kuzyna, żeby nie płacić a nie przebywać. Zawsze się coś znajdzie. W końcu Chorzów to nie miejscowość nadmorska i będzie stanowił bazę wypadową.

Tak, że jak widzicie kciuki są absolutnie konieczne, żeby pomysł raz doszedł do skutku a dwa, żeby się go udało zrealizować.

I czas na :

„LETNI DODATEK KULINARNY CZYLI MOJE PRZEPISY „

Sos beszamelowy po włosku

Sobota, 5 lutego 2011

Przepis na sos beszamelowy, bo często jest używany w kuchni włoskiej.

Można go kupić gotowy ale ja robie sama bo naprawdę nie jest skomplikowany a stanowi podstawę do włoskich potraw canelloni ( czyli naleśniki, timballo, lasagne itp )

Składniki:

100 g masła ( zawsze masło)

1 litr mleka

100 g mąki

sól do smaku

i szczypta gałki muszkatołowej

Z masła i mąki robimy jasną zasmażkę i powoli wlewamy mleko, sól i gałka do smaku. Powoli zagotowujemy, kiedy zacznie gęstnieć, jest gotowy.

Można zamrozić porcje i wyciągać w miarę potrzeby. I to cala filozofia beszamelowa.

Dziś mam popołudnie spacerowe z przyjaciółką. Co prawda grozi deszcz, ale od czego są parasole.

Spotkamy się jutro. Miłej reszty dnia. 🙂

 

 

 

 

17 myśli na temat “Na zieloną Ukrainę ?

  1. Luciu, kciuki moje masz nieodmiennie. Choć co do Ukrainy zawsze miałam mieszane uczucia. Raz byłam za wschodnia granica i nie są to rejony świata, które by mnie pociągały. Wiem jednak, ze są miłośnicy takich wypraw, i życzę wspaniałego pobytu, uda się z pewnością. Jestem bardzo ciekawa reakcji V., bo dla niego na pewno będzie to niezapomniane i niezwykle doznanie. Spełnienia marzeń i planów życzę z całego serca. I opowieści będę czytać, już na nie czekam. Mnóstwo buziaków 🙂

    Polubienie

    1. Szmy kochans to zaledwie kontur planów. Ale chcialabym zeby i ta Ukraina wypaliła. Chcę zobaczyć w koncu Lwów. To bylaby dla mnie rodzinna podróż sentymentalns poświęcona wspomnieniom mamy. :*

      Polubienie

  2. Do Ukrainy mam bliżej , a i często obok niej jestem bo w Rzeszowie ,ale jakoś nie pałam chęcią jej zwiedzania. Byłam we Lwowie i na Ukrainie przez kilka dni podczas podróży do Bułgarii jako nastolatka , spaliśmy w hotelu we Lwowie. Dosyć dobrze w dalszym ciągu mówię po rosyjsku ( tam jest rozumiany,) , ale nie. Wschodnie klimaty dawnego Związku Radzieckiego mam na ” nie” . Wyrwaliśmy się z tego kręgu ( przynajmniej tu na zachodzie Polski) i za żadne grzechy nie chcę wchodzić a piat’ od nowa w te klimaty. A ciekawam co V Tam ciągnie ? Czyżby polityczne sentymenty ?

    Polubienie

    1. Otóż wyobraź sobie że V.ciagnie miłość do ikon i calej prawoslawnej otoczki. Uwielbia zwiedzać cerkwie a tam ta jego miłość jest oryginalna. A ja tę miłość uzupelnie rodzinnymi wspomnieniami. Zobaczymy czy się uda. Buziaki

      Polubienie

  3. Czy jest szansa, że zaczepicie o mój dom ? Pamiętam Wasz wypad do Przemyśla i chyba do Medyki. Zatrzymał Was brak paszportu. Luciu Lwów jest piękny i przyjazny. Lepiej tam mówić po polsku niż po rosyjsku. Tanie noclegi też tam można znaleźć. Gorzej jest z przejściem granicznym, ostatnio czekałam na wyjazd …….8 godzin !!!

    Polubienie

    1. Madzia nic jeszcze nie potrafie powiedzieć bo jak napisałam to tylko zarys wakacyjnych planów. Dobtze że masz miłe wspomnienia ze Lwowa bo ja bardzo się zderzenia z wyobrażeniem boję. Całusy

      Polubienie

  4. Byłam w tym roku tydzień we Lwowie.Miasto mnie zupełnie oczarowało piękne zadbane i tanie.Juz planujemy w przyszłym roku wyjazd na Ukrainę.Życzę żeby Wam się udał ten wyjazd.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s