A dookola piękne lato

Wróciliśmy z podróży strasznych wspomnień. Zaczęliśmy wspinaczkę do Colle. Jednak zanim na nowo dostrzegłam uroki panoramy, błękitne niebo i świecące z lekka zamglone słońce nad Tronto minęliśmy miasto wymarłe.  Ruin stosunkowo niewiele, bo uprzątnięte, jednak główna ulica z domami zabitymi na głucho. Każdy otwór czy to okna czy okienka czy drzwi podparty szalunkiem drewnianym i wzmocniony krzyżakiem. Jeżeli okiennice to zapuszczone. Jakieś  donice z kwiatami często kwitnącymi, jakieś pozostałości po mieszkańcach. Stół przed domem, rzeźby, coś co świadczyło o przeszłości. I nikogo.  Przejechaliby w milczeniu i dopiero w drodze do Spelongi zaczęłam wracać do siebie. Zbliżał się czas włoski obiadowy. Mieliśmy zaplanowany piknik. Kupiliśmy rano na targu porchettę i bułki. Z domu zabraliśmy melona. Szukaliśmy miejsca. I za Spelonga znaleźliśmy tuż przed wjazdem do Colle urokliwy kościółek. (san Silvestro)_. Zamknięty i zniszczony przez trzęsienie ziemi ale wciąż twardo stojący od wieków w tym samym miejscu. Pod starymi drzewami piknikowe stoły.

Oto co znalazłam na jego temat.

„800 metrów przed dotarciem do zabudowanej dzielnicy Colle d’Arquata del Tronto, zauważysz, na skalistym ostrzu z widokiem na dolinę i w pobliżu małego cmentarza, kościoł San Silvestro. Obecny budynek poświęcony San Silvestro Papa I został prawdopodobnie wzniesiony w okresie renesansu w miejscu, w którym wcześniej obchodzono naturalistyczne obrzędy i kulty.

W rzeczywistości ostatnie konserwatywne odbudowy obrazów pozwoliły zobaczyć, że cała dolna część pod dużymi freskami pochodzi z XIV wieku. Wnętrze ma kwadratowy plan i nawę oraz dwie nawy boczne, nie ma okien oprócz dwóch umieszczonych po bokach wejścia, na których wyryto datę 1510. Bogato zdobiony freskami z XIV i XVI wieku, z których wiele przypisuje się Dionisio Cappelli; malarz urodzony w Amatrice w 1450 roku i prawdopodobny mistrz Nicoli Filotesio znany jako Cola d’Amatrice. Wewnątrz znajdowała się figura Madonny siedzącej z Dzieciątkiem z terakoty i papier-mache autorstwa Madonnari Abruzzesi.

Na dzwonnicy kościoła znajduje się dzwon z brązu z wygrawerowanym napisem w postaci gotyckiej i datą 1389. Wcześniej kościół był wyposażony w trzy próchnice umieszczone odpowiednio wzdłuż tylnej ściany zakrystii, w prawej absydzie i pod figurą św. Antoniego. Ten rodzaj pochówku miał miejsce do czasu, gdy prawo zmuszało grzebać zmarłych na cmentarzach.

Dekretem Ministra Spraw Wewnętrznych z dnia 11 czerwca 1986 r. Opublikowanym w Dzienniku Urzędowym w dniu 21 czerwca tego samego roku, liczne kościoły parafialne, które utraciły cywilną osobowość prawną i uznano za wymarłe. Wśród nich parafia Sant’Agata di Spelonga przejęła parafię San Silvestro Papa di Colle.

Niestety te freski jak się później dowiedziałam odpadły a dzwonnica stoi pusta. Myślę jednak, że Włosi odbudują tę perełkę.

Odpoczęliśmy w ciszy zerkając na panoramę.

i widoczne Colle d’Arquata. IMG_1784 Wyglądało, że nie zniknęło z mapy regionu.

Nie zniknęło. Wciąż mieszkają w nim ludzie i życie toczy się nowym rytmem. Miasteczko częściowo wyludnione

o połowę mieszkańców, którzy mieszkają w osiedlu domków drewnianych 5 km poniżej. Zostali ci, którzy wrócili  do już bezpiecznych domów. Kiedy przyjechaliśmy i zaparkowaliśmy na niewielkim placyku dobiegał hałas. Wesoły hałas obchodzonych głośno urodzin. Jest już odrestaurowany kościółek.IMG_1789 I kwitną malwy.

jednak jak opowiadali nam nasi znajomi nie ma ani baru ( rzecz dla Włochów ważna) ani sklepu. Codziennie podjeżdża piekarnia obwoźna a dwa razy w tygodniu obwoźny sklep z artykułami potrzebnymi do życia. Po wszystko trzeba jeździć do Acquasanta a po papierosy do osiedla domków drewnianych gdzie jest sklepik i bar.5 kilometrów w dół.

Piliśmy kawę w tym barze. IMG_1799To tu jest centrum życia towarzyskiego. A mieszkańcy osiedla i okolicy szykują się do wielkiej radosnej imprezy.IMG_1800 Bo tacy są Włosi. Życie toczy się  dalej, ale nie w smutku.

To prześlicznie zagospodarowane osiedle. Jednak fotki udało mi się zrobić nie od ukwieconych frontów a  z tyłu. Z platformy widokowej na Monte Vettore wybudowanej w osiedlu. I na świat ten co przypomina tragiczne chwile.

Wracaliśmy wieczorem do Ascoli. Ale o tym i o początku wędrówki sobotniej jutro.

Zapraszam.

9 myśli na temat “A dookola piękne lato

    1. Pewnie tak jest, że trzeba zmierzyć się z kolejną szansą na życie. Jednak to co się stało zapada głęboko w pamięć. nawet jeżeli mieliśmy więcej szczęścia. :*

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s