Przemyślenia poświąteczne

Jako, że wczorajszy dzień a właściwie od powrotu z Quintany miałam wybitnie nieudany i stresujący opadły mnie myśli, co to jest normalność.

Zawsze wydawało mi się, że jeżeli normalność stanowi całość, to nienormalność jest jej jakąś cząstką.

Tymczasem u mnie zdaje się być odwrotnie. To nienormalność w stosunku do ilości dni normalnych stanowi większość.

Kolejny atak V. Przeżyłam ewakuując się na z góry upatrzoną pozycję w osobnym pokoju z którego wyszłam na normalność dzisiaj rankiem. Prawie normalność.

Ten czas jednak nie był dla mnie straconym.  Odpoczęłam. Spałam, czytałam, zrobiłam selekcję i obróbkę zdjęć.

Dziś sytuacja jest zawieszona. Rozmawiamy służbowo.

W południe pojechaliśmy zobaczyć mieszkanie do wynajęcia.

Masakra.  Samo miejsce na Starówce niezłe i z zewnątrz kamienica prezentuje się typowo starówkowo. Ale w środku!!! Całe schody zabezpieczone i poskręcane żelaznymi prętami. Nad głową deski. Podobno już bezpiecznie. To szczerze mówiąc wolałabym wrócić na Lisa, bo kamienica w dalszym ciągu stoi mocno.

Mieszkanie absolutnie nie dla nas. Wejście z korytarza do ogromnej kuchni a z niej do jeszcze większego pokoju. Mała ślepa łazienka z kuchni i to wszystko. Wynajmowali studenci. Mebli prawie brak i bałagan taki, że powiedziałam do V., że wstyd by mi było komuś coś takiego pokazać.

Właścicielka beztrosko stwierdziła, że studenci zostawili tak mieszkanie.

I tyle w temacie nowego mieszkania.

A poza tym wciąż upalnie.  W Ascoli pustawo. Kto żyw pojechał na urlop. Po mieście snują się turyści.

A ja zgodnie z obietnicą pokazuję kolejną partię zdjęć z Quintany.

Kolorowa pocztówka

album 2

album 3

I wracamy do przepisów.

” LETNI DODATEK KULINARNY CZYLI MOJE PRZEPISY”

Z  książki ” W zapachu włoskiej kuchni czyli badante ze Wzgórza Czterech Wiatrów”. ”

Sernik zatapiany i opowiastka rodzinna
Czwartek, 9 lutego 2012 r.
Jest to trochę inny sernik. Wymaga więcej pracy, ale, jest pyszny. Ja dzisiaj upiekłam go z włoską „ricotta” ale zdecydowanie wolę z polskim twarogiem- pełnotłustym zresztą.

To może najpierw składniki:
1, 5 szklanki mąki
1, 5 szklanki cukru ( ja dałam mniej, bo „ricotta” jest słodka bardzo)
3 łyżki wody
3 łyżki kakao
1 kostka masła lub margaryny ( ja na maśle)
proszek do pieczenia
cukier waniliowy
4 jajka
Masa serowa
50 – 70 dkg sera ( wzięłam 70)
4 jajka
1 szklanka cukru
0, 5 kostki masła ( 125 g )
wiórki kokosowe – posypałam kuleczkami czekolady, bo wiórków nie miałam.
Masło, cukier i cukier waniliowy, kakao i 3 łyżki wody gotować przez 5 minut w dużym garnku, bo po wystudzeniu trzeba dodać 4 żółtka ( po jednym) wymieszać i odlać pół szklanki masy.
Dodać przesianą mąkę z proszkiem, wymieszać i połączyć z pianą z białek ubitą na „sztywno”.
Kiedy masa stygnie w misce utrzeć ser i zmiksować z całymi jajkami, masłem i cukrem. Rozpuściłam masło do gęstej konsystencji.
Masę kakaową wylać do formy ( spora ta forma musi być). Ser można wymieszać ze skórką pomarańczową lub rodzynkami). Mój sernik jest ze skórką, którą od dwóch tygodni namiętnie smażę i wkładam do słoików. Na ciasto wyłożyć ser i wstawić do gorącego piekarnika. Piec około godziny.
Dlaczego zatapiany?. Ano, dlatego, że ser schodzi często na spód a ciasto ciemne wychodzi do góry.
Po upieczeniu odlaną masą smarujemy górę sernika i posypujemy kokosem.
Najlepszy, jest następnego dnia.
Może doczeka.
A teraz opowiastka rodzinna. Ten sernik skojarzył mi się z dzisiejszymi imieninami mojej babci, która nosiła straszliwe imię ( niecierpiana go) Apolonia. Nikt tak do niej nie mówił, nazywano ją Pola.
Ale 9 lutego w dniu świętej, Apolonii patronki od bólu zębów, imieniny obchodziła.
Jest w albumie rodzinnym zdjęcie kilku pań w futrach i lakierowanych pantofelkach. Panie maja tak na oko 80 kg i plus. To zdjęcie z imienin babci. Zima była ponoć straszliwa i śniegu moc. Dom dziadków był na wsi na wzgórzu. Wykopany tunel był za wąski dla sań, ( bo saniami przyjechali goście) i trzeba było konie zostawić w karczmie w sporej odległości od domu. Dom dziadków to był dom oficerski i dlatego przyjechało sporo oficerów z żonami.
Żeby panie nie odmroziły nóżek, panowie na rekach zanieśli panie domu. Tak opowiadała z łezką w oku moja babcia w temacie „za moich czasów to byli gentelmani „. Gentlemani też, ale jakie musiały to być krzepkie chłopy. 80 kg i plus i jeszcze futro. Zapomniałam tylko zapytać czy nieśli swoją żonę czy żonę kolegi.

Polecam się z blogiem a więc widzimy się jutro. 🙂

14 myśli na temat “Przemyślenia poświąteczne

  1. Każdy z nas powinien mieszkać osobno 🙂 . I byłoby super. A tak zawsze któryś członek rodziny może nas zdenerwować . A co dopiero partner . Jeśli mimo wszystko udaje Ci się złapać pion w tej ” nienormalności” to dobrze. Bo niejedna kobieta by już dawno dała nogę , bo za jakie grzechy tak się męczyć?

    Polubione przez 1 osoba

  2. Fajnie, ze masz swój azyl w osobnym pokoju. To drugie mieszkanie jawi się jako koszmar, oby nie wpaść z deszczu pod rynnę. Co do normalności, jeszcze nie doszłam do żadnej definicji. Kto z nas jest normalny? ;D

    Polubienie

  3. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia jak to się mówi . Mnie się zaraz pytanie kojarzy „kto jest nie normalny w domu dla wariatów” . Kwestia normalności jest dość względna innymi słowy. Nieustająco podziwiam obrazki z imprezy

    Polubienie

  4. Każdy ma swoją definicję normalności . Stety albo niestety. Dla mojej teściowej np codzienna jazda na rowerze bez konkretnego celu jest nienormalna . A do tego w spódnicy czy sukience ( co często czynię) . Tak samo codzienne bieganie . ( Czego nie czynię , ale czynił mój mąż) . Jeżdżenie w kółko na urlop do Włoch , też może być nienormalne. Albo terapia psychologiczna na ten przykład , jakieś fasmagorie. Albo codzienne ćwiczenie tzw gimnastyka , którą od 50 lat uprawia moja mama, albo bieganie po plaży . Itd , itd .

    Polubienie

  5. Ten sernik zatapiany wszedł na stałe do moich ulubionych. Rzadko piekę ale ten przy szczególnych okazjach.
    Zdjęcia wszystkie oglądnęłam, pięknie ! A Tobie Luciu życzę samych normalnych dni *

    Polubienie

  6. Platformy blogowe chyba prowadzą jakąś wojenkę. Nie mogę wejść na wiele blogów nie blogerowych. A do ciebie to już szczególnie. Jakimiś okrężnymi drogami docieram. Pozdrawiam.

    Polubienie

  7. Lucia, zdjęcia oglądam, powracać będę mnóstwo razy, by obejrzeć od nowa. Szczególnie gdy zimno będzie i ciemno. Sernik mi się podoba, ciasto trochę jak do murzynka, więc nie brzmi całkiem obco. Serniki uwielbiam wszystkie i… pewnie się kiedyś skuszę i upiekę.
    Spokoju Ci życzę i dystansu do „zewnętrzności”. Mieszkanie – koszmar, do horroru 😦
    Buziaki. Aha, w lodówce kula jednojakowca siedzi 🙂 Hi hi hi… 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s