Nie będę udawać

Nie będę udawać, że ostatnia noc była przespana i jestem wypoczęta. W końcu we własnym pamiętniku trzeba być szczerym. To była noc koszmarna. Oczywiście za sprawą V., bo kogóż by. Znów dostał małpiego rozumu. Trochę spał. Potem się budził i szalał. Latał po domu jak pershing. Zamykał okna spuszczał z hukiem żaluzje drewniane. I na dodatek klął jak nie przymierzając przysłowiowy szewc. Wszystkich odsadzał od czci i wiary.  A wszystkiemu winna badante matki, która korzysta według niego za często z dni wolnych.

Od badante przeszedł do mnie, tylko, ze mnie to nie rusza. Szanuję coraz bardziej mój nerwoból i staram się jak mogę nie zwracać uwagi na te wyskoki.

A więc kiedy przysypiał ja spokojnie czytałam książkę. Padł w końcu w okolicy pierwszej w nocy, ale i tak miałam noc z głowy.

Wstaliśmy późno grubo po dziewiątej rano. Nidzie nie wyszlismy. Wulkan wciąż dymi chociaż ciut jakby mniej. czekam na tzw zmęczenie materiału i wtedy zapanuje blogi spokój. Ale jeszcze nie dziś podejrzewam.

Jutro ostatni świąteczny włoski dzień. Koniec urlopów i powoli życie wróci do normalności. Włoskiej normalności, która zdecydowanie odbiega od tego co za normalność ja uważam.

Dziś do południa znów temperatura dała w kość, ale teraz jest lżej, bo slońce czasami chowa się za chmurami. W nocy tez wreszcie jest różnica temperatury. Gdyby tylko u mnie nie było wszystko pozamykane na głucho.

V. nie da sobie wytłumaczyć, że nie śpi również dlatego, że brak tlenu. Dwa razy w nocy wstawałam i likwidowałam w kuchni jego działalność. Otwierałam balkon i część żaluzji.  I drzwi do sypialni uchylałam. Wtedy można było wytrzymać.

A w ” LETNIM DODATKU KULINARNYM CZYLI MOICH PRZEPISACH”

pachnie moim rodzinnym domem.

Smak domu rodzinnego

Środa, 9 maja 2012 r.

Jak już odkryłam, że nasz koperek może zastąpić finocchio bastardo, które rośnie sobie dziko na skarpach to przecież nie mogą się takie dobroci marnować.

A więc dziś z wdzięczności dla Giuliany ( za zawiezienie mnie do swojego dentysty, bo mi z lekka buzia przypuchła) zrobiłam na kolację:

ziemniaki gotowane z sosem koperkowym z jajkami na twardo.

Sos ten uwielbiam z ziemniaczkami młodymi, ale jeszcze nie ma, więc poszły do garnka ( w ilości sztuk 25) ziemniaki własnego chowu.

Jak ugotować ziemniaki to się nie będę rozpisywać. Ani o ich zawartości odżywczej i innych przypadłościach.

Nas interesuje mój sos.

Wzięłam dwie śmietany 250 ml czyli o ile jeszcze umiem liczyć 0, 5 l. Jak wiadomo ta śmietana ma tak, około 30 % więc ją hojnie rozcieńczyłam wodą. Potem dodałam do niej i tak masło, ( bo lubię). Ta rozcieńczona śmietana gotowała się z dużą ilością posiekanego zastępczego koperku.

Potem zagęściłam sos mąką ( nie dużo tej mąki) sól, papryka ostra ( troszeczkę) i na koniec pokrojone w ćwiartki jajka na twardo. Sos ma przejść smakiem jajek a jajka smakiem sosu. Zamknęłam szczelnie garnek żeby się smaki połączyły. I właśnie sos się grzeje, ziemniaki stoją na parze, bo już się ugotowały.

Potem te ziemniaki szczodrze zostaną polane sosem z jajkami.

Mam nadzieję, że będzie im smakowało.

A przepisów wciąż ci dostatek a więc do jutra.  Będzie coś dla łakomczuchów. Tyle mogę zdradzić.

I wracam do książki ” Koniec i początek ” Manuli Kalickiej, którą aktualnie wielbię.

20 myśli na temat “Nie będę udawać

  1. OK Lucia, nieprzespanej nocy bardzo współczuję, wiem jak trudne są po niej dni.
    A z innej beczki – czy Twoje ziemniaczki z sosem koperkowym i jajkami smakowały?

    Polubienie

  2. Witaj Luciu. Zaglądam, zaglądam w wolnej chwili , ale opętało mnie szaleństwo przetworów. Ale już prawie skończyłam i wracam prawie , bo całkowicie jak się zacznie szkoła, do normalnego rytmu dnia. U nas na szczęście , wsch Anglia, upały były, co jakiś czas jeszcze jakiś podmuch przez 2 lub 3 dni, a tak, to cudowne lato z temp. w okolicach 25st. Taki obiadek miałam wczoraj i do tego maślanka, a koperek i ziemniaczki moje własne z racji posiadania ogródka warzywnego. Oczywiście część nasion przywoże z Polski, szczególnie pietruszkę, tutaj tylko pasternak. Życzę Ci cierpliwości ,chociaż wiem, jakie to trudne. Dobrej i spokojnej nocki i niedzieli.Edyta

    Polubienie

    1. ach wlasne ziemniaczki. Ten pasternak to nie moje warzywo.😄 a polski obiad to wciąż w dalekim zasięgu. Szaleństwo przetworów rozumiem jak najbardziej. Na spokojna niedzielę sie nie zanosi ale niech żywi nie tracą nadziei. :)*

      Polubienie

  3. Jajka na twardo z sosem (szczypiorkowym, chrzanowym też) kojarzą mi się z wczasami nad morzem, z dzieciństwem i wakacjami. Twój sos brzmi jak symfonia smaku 😉

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s