Tylko lody dla ochłody

I to dosłownie. Upał wciąż niesamowity i na dodatek odczuwamy zmęczenie nim totalne. Ani w domu ani na dworze nie jest lepiej. Pozostały … lody.

I wczoraj z moją przyjaciółką zastosowałyśmy tę kurację. Nie wiem jak A. ale mnie pomogło.

I zanim spotkałyśmy się w alei Ascoli…IMG_2299 poza Starówką do której jest trochę spaceru, to zrobiłam kilka zdjęć.

Zainspirował mnie ten oto dom.IMG_2294 Stara zabudowa a w pobliżu nowoczesna architektura.

Ale i tak najbardziej lubię charakterystyczne dla stylu ascolańskiego wille.

Nadeszła moja przyjaciółka i pozostało nam odwiedzić ulubiona lodziarnię

IMG_2305

i zaliczyć kolejne pucharki lodów. Tym razem A. postanowiła wziąć puchar o wdzięcznej nazwie ” Vampiro” IMG_2306a ja ” puchar Sycylia”.

Każda ze swojego wybory była zadowolona.

A noc miałam bez zmrożenia oka. Musiałam się wyprowadzić z sypialni, bo V. szalał kręcąc się na łóżku.  Spal w poprzek i dla mnie już nie było miejsca. Rano łóżko wyglądało jak pobojowisko. Wałczył z demonami i chyba demony wygrały 😀

A ja też nie miałam lekko. Kanapa mimo bawełnianego przykrycia grzała tak, że byłam do niej przyklejona. Mimo otwartego okna powietrze stało w miejscu… nic nie było chłodniej.

Jakoś przetrwam do rana i po kawie poszłam na targ. Kupiłam wszystko do leczo. I nawet je ugotowałam. Oczywiście V. nie smakowało. Co z tym chłopem jest. Nic co nie jest włoskie i na dodatek inne niż jego nie jest dobre.

Zjadł trochę i po krytyce stwierdził, że to jest jarzyna a nie danie obiadowe. A ponieważ zrobiłam tego sporo, to sobie zamrożę na zaś. Niech nie je. Ale przyznacie, że taki stosunek do mojej kuchni może mnie denerwować.

Nie gotuję, miliony pretensji. Gotuję nic nie jest dobre. No z wyjątkiem przedwczorajszego rosołu. 🙂 Co nie znaczy, że stwierdził, że dobry. Nic nie powiedział i zjadł bez komentarzy.

Wobec powyższego dalej kręcą mnie kryminały i po „Fazie REM” zagłębiłam się w ” Panaceum”.

Wracamy do :

„LETNIEGO DODATKU KULINARNEGO CZYLI MOICH PRZEPISÓW”   a w nim :

Kuchnia Giuliany- placek według przepisu sąsiadki

Czwartek, 17 maja 2012 r.

Uprzejmie donoszę, że się wczoraj bynajmniej bez celu po kuchni nie szwędałam. Uczciwie odrabiałam zajęcia z „placka na podwieczorek”. Chociaż my z Giulią dzisiaj na drugie śniadanie go zaliczyłyśmy. Zostawiłyśmy trochę dla rodziny na podwieczorek.

Po moim ogroooomnym serniku zatapianym ślad zaginął w ciągu jednego dnia a ponieważ zostało 300 g ricotty ( ja zużyłam 700 g) to Giulia wyciągnęła przepis od sąsiadki. Placek jadła ale sama nie robiła.

Wczytałyśmy się i skomplikowanie nie wyglądał a wręcz dla mnie ciekawie.

Najpierw wypada podać składniki:

180 g herbatników ” pettit burry „

100 g masła

100 g cukru

250 g mascarpone

250 g ricotta

3 jajka

To zaczynam.

Herbatniki trzeba pokruszyć. Drobno…

Roztopić masło w rondelku. Gorącym masłem polać herbatniki i rękami szybko je wgnieść ( to masło) w herbatniki. Teraz tak. Osobno przygotować żółtka i ubić je z cukrem.

Osobno białka ubić na sztywną pianę. Osobno risotta i  mascarpone wymieszać razem. Mikserem. Jedyny mankament tego ciasta to straszliwa ilość misek i innych kuchennych urządzeń. Sterta mycia potem.

Dobra lecimy dalej.

 Formę smarujemy masłem – taką niską na tartę. Wykładamy zmiękczone masłem herbatniki. Uklepujemy je w formie solidnie, żeby się kupy trzymały.

Do mieszanki serowej dodajemy białka. Mieszamy ( można mikserem) a później dodajemy żółtka ubite z cukrem. Wszystko razem mieszamy i wylewamy na masę herbatnikową.

Pieczemy w piekarniku aż ser się zezłoci i widzimy, że masa serowa jest upieczona.

Nie powiem wam ile czasu i w jakiej temperaturze. Od pieca zależy. My piekłyśmy w 170 stopniach jakieś pół godziny. Wyjęty placek studzimy i po wystudzeniu smarujemy konfiturą ( dżemem) z owoców leśnych.

Wkładamy do lodówki i jemy dnia następnego.

Ile zjadłyśmy z Giulianą aż wstyd powiedzieć, co świadczy o tym, że placek sąsiadki udał się znakomicie.

Acha sąsiadka w wersji eleganckiej posypuje dodatkowo placek leśnymi owocami ( maliny, jeżyny, jagody).

Przebywam w kuchni bardzo często. Może nową Nelly Rubinstein zostanę? Taką w wersji włosko- polskiej.

Uwaga: Placek musi siedzieć w lodówce, bo najsmaczniejszy, jest zimny.”

Ten placek gościł już na zaprzyjaźnionym blogu i doczekał się pochlebnej recenzji

Mam nadzieje, ze i tu znajda się chętne do wypróbowania przepisu. zachecam

 

 

 

10 myśli na temat “Tylko lody dla ochłody

  1. Masakra, jak człowiek leży na parzącym łóżku, u nas w upały tez tak się czułam. Teraz dla mnie temperatura idealna, w dzień koło 26 to jest to, co lubię. A z gotowaniem i wybrzydzanie to może człowieka krew zalać, rozumiem Cię.

    Polubione przez 1 osoba

      1. Ale numer! Trochę mi coś nie pasowało, ale pomyślałam, że skoro jadłaś ostatnio te obiady, by pokazać V. że jesteś silna, to sobie pomyślałam, że pewnie to Ty 🙂 dziwiłam się, że w poprzednich komentarzach nic nikt nie wspomniał :))))))
        No więc dodam- jesteś piękna!

        Polubienie

      2. W najbliższym czasie jakąś aktualną fotkę wrzucę żeby tę piękność zweryfikować. Obie jesteśmy blondynki tylko za mną ciągnie się warkocz. Coraz dłuższy. :)*

        Polubienie

  2. Na leczo (warzywne, bez mięsa:) mam podobny sposób: gotuję cały garnek, wkładam w pojemniki i do zamrażalnika. Jak mi się nie chce gotować, to wyciągam.
    No właśnie…idę wyciągnąć…:)
    Czy nie powinnaś częściej spotykać się z koleżanką ? widać wyraźnie, ze to ma dobry wpływ na Twój nastrój, a to ważne po sensacjach z V.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    Polubione przez 1 osoba

    1. No cóż spotykamy się ramach możliwości. Ale wakacje się kończą i wraca moja druga serdeczna przyjaciółka a kolejna pozbyła się wakacyjnych gości. Będzie bardziej towarzysko. Buziaki

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s