Czwartek 22 sierpnia 2019 r

Chciałam co prawda napisać w tytule tylko ” Czwartek”, ale przecież to jest konkretny czwartek . A zaczął on mi się bardzo wcześnie. Wczoraj odsypiałam poprzednią ” białą ” noc i dlatego kiedy zobaczyłam po otwarciu oczu, że osobisty wstał powlokłam się szurając japonkami włożonymi nie tak jak trzeba do kuchni. Za oknem nie było słońca. Ucieszyłam się, że może trafił sie pochmurny dzień. Niestety kiedy popatrzyłam na kuchenny zegar była 6.35. Słońce dopiero zamierzało wstać.

-Kawa? – Zapytałam osobistego.

-Nie, wracamy do łóżka. Wcześnie.

-Kawa. – Zadecydowałam, bo generalnie byłam wyspana. I tak po kawie zabrałam się za prasowanie zanim upał dowali mi przedpołudniowo. Potem prysznic i mogliśmy koło dziewiątej a nawet chyba wcześniej pojechać na spacer.

I sobie jeździliśmy bez celu i nawet nic specjalnie nic mi się nie rzucało pod aparat fotograficzny.

Raz taki sobie widoczek strzeliłam.IMG_2307A raz zaniemówiłam i musiałam zrobić zdjęcie takiej willi, która zamiast tarasu miała osobistą ” świątynię dumania”.

A przy murze rosła samotna gałązka oleandra za to z pięknym kwiatem.

Po powrocie dietetyczny obiad i takie tam domowe roboty. Bez nich życie byłoby nudne. 😀

Oczywiscie moje poletko internetowe do ogarniecia.

Co mi przypomniało że   statystycznie ten miesiąc zapowiada sie w dolnych strefach stanów średnich. W końcu sa wakacje i urlopy mimo, że  w Polsce rok szkolny za pasem. W Italii jeszcze trochę, ale i tak widać pełen szkolny asortyment w sklepach.

Festa goni festę, jednak jakoś mnie już nie pociągają.

Najbardziej to ja lubię ” święty spokój”.

Ale też bez przesady.

Miłośnikom

” LETNIEGO DODATKU KULINARNEGO CZYLI MOICH PRZEPISÓW” dziś uprzejmie polecam najbardziej włoską … pizzę.

Z „Kuchni Giuliany” – pizza urodzinowa

Poniedziałek, 4 czerwca 2012 r.

Mogłabym właściwie napisać ” relacja spod pieca chlebowego, „ bo prawdziwa pizza włoska musi być pieczona w piecu chlebowym.

Włosi swoją pizzę uwielbiają nic, więc dziwnego, że na kolację urodzinową Dawida Giuliana postanowiła zrobić pizzę. Było nas na kolacji trzynaście osób z Lorenzo. A więc powstało 14 różnych „pizza”.

Tym razem Giulia nie robiła ich sama. Pilnowała pieca i zarządzała ogólnie. Pizze robiła mama Lorenzo, która przybyła przełażąc przez graniczny płot. Ja pomagałam ogólnie pilnie śledząc, co się dzieje i robiąc za zmywarkę kategorii lux.

Mama Lorenzo na 14 pizzy wzięła:

– 3 kg maki

– 50 g drożdży

– wodę ciepłą

– sól

– cukier

acha i dwie czubate łyżki smalcu.

To są proporcje na 14 pizz. Kto chce niech sobie przeliczy ile trzeba na jedną. Ja taka zdolna matematycznie nie jestem i prawdę mówiąc nie chce mi się.

Najpierw do mąki Daniele włożyła smalec. Następnie w dobrze ciepłej wodzie rozpuściła drożdże i wlała ją do mąki. Trochę soli. Trochę cukru. Rozpoczęło się zarabianie ciasta na pizze. Kiedy Daniele uznała, że ciasto jest gotowe zostawiła je pod ściereczką do wyrośnięcia. Później ciasto podzieliła na 14 porcji i pozostawiła do kolejnego wyrośnięcia. W tym czasie w kuchni się działo. Kroiło się sery, cebulę, paprykę i inne składniki na różne rodzaje pizzy. Na piecu dusiła się cebula, grzyby i papryka.

Włosi rozróżniają dwa rodzaje pizzy: czerwoną  (rossa) czyli posmarowana „sugo” pomidorowym i białą ( bianco ) bez sosu pomidorowego.  Takie właśnie były przygotowywane.

Daniele, zaczęła przygotowywać spody do pizzy. Przy pomocy takiego urządzenia. Dwa ruchome wałeczki: duży i mały zapewniają równe rozłożenie ciasta w formach. Później na cieście powstawały wariacje pizzowe. Z tuńczykiem, klasyczna Margerita – tylko „sugo” i z „mozzarella”, z szynką gotowaną, z salami pikantnym i papryką, z czterema rodzajami serów i z grzybami i z cebulą i parówkami pokrojonymi w plasterki.

Włosi na górę pizzy dają maksimum cztery składniki.

Pizza jest cienka. Dobrze wypieczona na spodzie. Niektóre pizze Giuliana podpiekała w piecu a później kładła na nich szynkę i „mozzarelle” i jeszcze na moment do pieca.

Nie muszę chyba zapewniać, że wszystkie były pyszne i każdy rodzaj miał swoich zwolenników.

I tak pewnie narobiłam miłośnikom pizzy smaku na prawdziwą włoską pizzę. To do dzieła. I jutro a może dziś na kolację pizza. Pizza z ” kuchni Giuliany”.

16 myśli na temat “Czwartek 22 sierpnia 2019 r

  1. Widoczek śliczny – jak obraz . Oj tak , pizzę bardzo lubię , oczywiście włoską. Jak jadam poza domem pizzę to tylko u Włochów , szczesliwie teraz mamy we Wro desant Włochów to i pizzerie są . Na mieście słychać najczęściej z obcych języków najpierw ukraiński , a potem włoski . Przynajmniej ja tak słyszę , a jestem w centrum codziennie . A potem angielski i niemiecki . Też hiszpański. Ten zdaje się za sprawą studentów , pewnie na Erasmusie.

    Polubienie

  2. Dobrze trafiłam na przepis , na pizzę. W sobotę robię jedną, wielką , na cztery osoby. Moi goście już czekają na to, co będzie na wierzchu. Chciałam dać dużo różności, a Ty twierdzisz, że powinny być cztery składniki. Zobaczę , jeszcze może uzgodnię preferencje smakowe.

    Polubione przez 1 osoba

  3. Pizza! Uwielbiam! W Neapolu moim śniadaniem była pizza kupowana z takich ulicznych kramików. Maleńki pokoik, niewiele szerszy od drzwi, na tylnej ścianie piec, w drzwiach lada a na niej kwadraty pizzy z sosem pomidorowym i kleksem mozzarelli. Boże jak to smakowało..!
    W Szwecji kuchnią zajmują się ludzie z Bliskiego Wschodu.
    Jest taki fragment w książce „Jedz, módl się, kochaj” gdzie koleżanka autorki, Szwedka, zjada pizzę neapolitańską. I po zjedzeniu zaczyna płakać mówiąc, że ona żałuje, że kiedykolwiek jadła pizzę w Szwecji, bo to co jadła to nawet z daleka nie przypomina prawdziwej pizzy. I ja niestety się z nią zgadzam. To co Arabowie serwują w Szwecji jako pizzę jest cienkie jak papier, słone i tłuste. Nie czuć ani ciasta, ani sera a już na pewno nie pomidory. Fuj. To już mrożona pizza smakuje lepiej. Albo taka, jaką sobie sama w domu zrobię.

    To pierwsze zdjęcie na górze cudności! Tylko ciut zielonkawe. Może to przez szybę samochodu.
    Czym robisz zdjęcia Luciu?

    Polubienie

    1. Tak pizza w Italii nawet ta nie najlepsza pewnie jest lepsza od tych szwedzko arabskich. My kupujemy czasami gotową zwykle Margherita i doprawiamy w domu. Wiecej sera zwlaszcza scomorza grzyby szynka surowa. I mamy taką jaką lubimy. Są dwa rodzaje pizzy. Z Neapolu na grubym ciescie i tzw romana na cienkim spodzie. My wlasnie ” romana”.
      Zdjecia robię zwyklym aparatem nazywanym czasem idioten. Juz pora mu na emeryturę. Robię duzo zdjęć bo jak pewnie zauważyłaś mam duszę reportera i zdjęcia są mi potrzebne do opowieści z bloga. Z samochodu też robię zdjęcia i być może ta zielona poświata to efekt szyby. Buziaki

      Polubienie

      1. lucia, a ma to maleństwo możliwość ustawiania czegoś czy tylko automat? Bo fajne zdjęcia robisz, ale czasem kiepsko oświetlone. Jak wiesz sama fotografuję, może mogłabym ci podpowiedzieć coś podpowiedzieć o ile się oczywiście nie pogniewasz. Zdjęcia to ważna część opowieści – fajnie jak oddają to, co widzisz czyli kolory i światło.

        Polubienie

      2. Bardzo lubię podpowiedzi. Z tym oswietleniem jest problem. Niestety tylko automat. To znaczy ustawiam jasność ale generalnie czesto poprawiam w komputerze. Bo raczej jest za jasno mimo prawie maksymalnej obnizki jasnosci. Czas na nowy aparat. 🙂

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s