Kolejna rocznica

Dziś w nocy minęło trzy lata. Aż trzy lata od tamtej strasznej nocy 24 sierpnia 2016 r.

My przez te lata przeżyliśmy bardzo wiele i pewnie ma to swój wpływ na nasze obecne życie.

Odszukałam pierwszy wpis z blogu na ” bloxie”, który zarchiwizowałam.

Tak wtedy napisalam po pierwszych godzinach po katakliźmie.

” Tytuł wpisu: Ascoli na zewnątrz całe

Data wpisu: 2016-08-24 14:03:54.0

Autor: 2lucia

Kochane moje… nie zaliczam się do osób bojaźliwych, bo ja mieszkająca na Śląsku to wstrząsowo jestem przyzwyczajona. Pamiętam trzęsienie ziemi w Aquila,  bo zmiotło nam wtedy wszystko ze starego telewizora. Ale dziś w nocy naprawdę się bałam. Kilka minut wcześniej byłam w łazience,  bo wczorajszy dzień spędziłam na pogotowiu. Zasłabłam znów w supermerkato i V. zawiózł mnie na pogotowie. Dali mi kod ” żółty” … po czerwonym to kolejny i wykluczyli serce. Okazało się, że ja pod ciśnieniowiec mam ciśnienie wysokie i sensacje, że hej. Potem jak to w służbie zdrowia bywa od 13 tej do 16 tej leżałam w sali typu poczekalnia czekając na szczegółowe badanie.

 Szczęście w nieszczęściu, że zrobili mi wszystko z TAC głowy nawet i ciśnieniem w nogach i inne ustrojstwa. Wyglądało, że zostanę, ale po TAC i kroplówce puszczono mnie do domu zalecając zwiększenie picia ( wody) i kontrolę w poradni neurologicznej. Była prawie dwudziesta.

Głowa mnie bolała. Nic nie jedliśmy z V. Mimo, że V. zrobił kolację nie jadłam położyłam się i straciłam nad osobistym kontrolę, który odstresowywał się przy winie. Zasnął przed trzecią rano.

Ja wstałam do łazienki bo dali mi jakąś kroplówkę na zbicie ciśnienia i latałam sikać w tę i w tamtą. Musiałam na chwile zasnąć, bo obudziły mnie wstrząsy. Nie takie kołysanie, ale silne trzęsienie i hałas spadających kamieni. Zgasło światło. V. spał. Ja siedziałam na łóżku i nie wiedziałam, co robić. Najstraszniejsza, jest ciemność. Słyszałam tłuczenie się szkła w kuchni.

Kiedy się uspokoiło po chwili włączyli światło. Wyły alarmy, jakieś klaksony i wszędzie paliło się światło.

Wstałam i wrzuciłam do torebki komórki i próbowałam dobudzić V. Z miernym efektem. W końcu jednak wstał i usiedliśmy w kuchni. Raczej zdemolowanej. Rysy na ścianach. Na podłodze szkło ( straciłam też 2 łabędzie z kolekcji). Wszędzie biało od tynku.

Jeszcze trochę potrzęsło, bo tak jest zawsze a później nastąpił drugi mocny, choć na szczęście słabszy wstrząs. Znów zgasło światło. V. za nic nie chciał wyjść z domu. Twierdzi, że w tej kamienicy jest dobre miejsce, nawet okruch tynku w tym miejscu nie leżał a wychodząc może być różnie. Zaufałam, bo samego go nie chciałam zostawić.

Potem rozdzwoniły się telefony. Do rana przedrzemałam. Koło południa wyszłam z Billym. Ascoli stoi, jakby nic. Ucierpiało w domach jak słyszałam z toczących się rozmów.

Do neurologa nie poszłam, bo niech to się uspokoi.

Trochę posprzątałam. Odmiotłam laptopa, bo wiem, że mnóstwo osób pyta, co ze mną. Od rana uspokajam rodzinę i przyjaciół. A przed chwilą znów zakołysał się żyrandol. Oby już był koniec, bo jednak patrząc na ściany myślę o ekspertyzie. Pod balkonem na drugim podeście leżą opadnięte bryły z obrzeży drzwi z mieszkania niezamieszkałego. Na pierwszym podeście gruz i kamienie. Uliczka, jest w części zastawiona barierkami.

Ucierpiały miasteczka, które znam… i zwiększa się ilość ofiar. Kilkanaście sekund.”

A tak opowiadałam w polskiej prasie o tych kilkunastu sekundach.

https://dziennikpolski24.pl/przezylam-trzesienie-ziemi-to-cud-wideo/ar/10581414

Wydawało mi się stosownym przypomnieć o tym, o czym chciałabym zapomnieć, ale nie potrafię.

13 myśli na temat “Kolejna rocznica

    1. Dokladnie tak Zielonapiranio. 15 razy pakowane walizki . Zmieniane hotele i pokoje bo czesto przestawiano nas jak meble hotowe w miarę potrzeby. A i teraz to nie jest wlasny dom. Ale trzeba żyć chociaz czasem trudno. **

      Polubienie

  1. Lucia, koszmarne przeżycia, jak po czymś takim można spokojnie żyć? Przecież się nie da! Czy jest jakaś szansa na własny dom, mieszkanie, kąt? Bez takiego ciągłego przenoszenia się? Obawa przed kolejnymi wstrząsami powoduje nieustanne napięcie, którego nie zauważasz może lecz organizm je odczuwa. Oj, współczuję Tobie i V. i życzę spokoju. Przytulam Cię serdecznie.

    Polubienie

    1. Minęły 3 lata i jeszcze nawet nie zaczęto remontu naszej kamienicy a tym samym naszego mieszkania. Niestwty mamy najgorszą kategorie a zaczęto remonty od tych lżejszych. I tak sobie żyjemy zawieszeni miedzy nadzieją a jej brakiem. A co to dla Włocha utrata wlasnego domu to nue da się opowiedzieć. I problemy emocjonalne V.zwiększyły się. A nigdy nie było łatwo ale nie tak jak teraz.

      Polubione przez 1 osoba

      1. Nie tylko dla Włocha utrata domu to koszmar nie do przeżycia. Współczuję bardzo, bardzo. Jakieś plany tego remontu są czy tylko na cud pozostaje liczyć?

        Polubienie

      2. Podobno plany są. Tylko daty rozpoczecia nie ma. Włosi mają czas. Italua jak wiafomo jest wieczna więc rok w tę lub w drugą stronę nie ma znaczenia. Cud by się przydał. :*

        Polubione przez 1 osoba

  2. Takich zdarzeń z pewnością się nie zapomina . Straszne, że tak beztrosko Włosi do tego podchodzą . Wciąż czekacie na remont , wcześniej tłukliście się po hotelach . Koszmar .

    Polubione przez 1 osoba

  3. zdarzyło mi się przeżyć trzęsienie ziemi u siebie – bywają tutaj co jakiś czas, słabe, ale jednak odczuwalne.
    Dziwne uczucie, jakby ziemia spod nóg uciekała i ten dziwny ryk, jakby przejechała jakaś monstrualna ciężarówka.
    Nie umiem sobie wyobrazić silniejszego, a przecież wtedy tak naprawdę nie ma się gdzie schronić. A ty dodatkowo straciłaś dom…
    Straszne.

    Polubienie

    1. Tak 29 sierpnia 2016 ewakuowano nas z domu. Z zakazem wchodzenia. Co naruralnie omijam. Tak tego się nie zapomina. Ryk ziemi i raz kolysanie a innym razem wstrzasy. Po tym pierwszym byly jeszcze dwa silniejsze w pazdzierniku. Na granicy 7 w skali. Na szczęście nikt już nie zginął. Najwiecej ofiar bylo 24 sierpnia. Tego się nie da zapomnieć. Mam zdjecia miejsc ktorych prakrycznie juz nie ma. A nawet jak odbuduja to już nie bedzie to.

      Polubienie

    2. 29 sierpnia ewakuowano nas z domu. Z zakazem wchodzenia. Co naturalnie omijam do dziś. A potem byly jeszcze 2 silne trzęsienia w pazdzierniku na granicy 7 w skali. Ryk ziemi jest straszny. Kolydanie i wstrząsy. Tego się nie da zapomnieć.

      Polubienie

  4. Luciu, powtórzę się, ale trzęsienie jest sprawą którą naprawdę się boję. Doświadczyłam tutaj już kilku wstrząsów. Po prostu panikuję. A ostatnio znowu się zatrzęsło, jak byliśmy w restauracji…
    Ale tamto trzęsienie sprzed 3 lat było straszne. Bardzo Ci współczuję. Strata własnego domu, tej „przystani bezpieczeństwa” musiała wywrzeć na Was obu negatywne odczucia. Szczególnie, że tak naprawdę od 3 lat żyjecie ” w zawieszeniu”, pomiędzy jednym „domem” a drugim i nigdzie właściwie u siebie. Życzę abyście to przetrwali, dali radę i doczekali się remontu i szczęśliwego powrotu na swoje!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s