Dzień zwyczajny

Poza tym, że nie wiadomo dlaczego cały czas wydaje mi się, że dziś jest sobota. Pochodziłam z przyjaciółką po targu. Nic nie kupiłam a nawet nic specjalnie nie oglądałam. Potem obiad a w międzyczasie czytam te perska sagę O ile jak już pisałam pierwszy tom trochę mnie rozczarował stylem, to jednak mnie wciągnął na tyle, ze zabrałam się za drugi tom. I tu się działo. Jak na razie ten tom był najlepszy. Bo czytam teraz trzecia część i zdecydowanie z tych trzech najsłabsza. Przypomina troche przewodnik turystyczny, tak dokładnie jest opisane co zwiedza i co powinna zobaczyc bohaterka. teraz kiedy zbliżam się do końca akcja się rokreciła i pewnie zabiore się za dwie kolejne części bez przerwy.

Zdecydowanie nie jest to czas stracony na czytanie. Żadna rewelacja, ale poczytać warto. szczególnie jak ktoś lubi klimaty orientalne.

No to o czytaniu było.

Nic innego nie mam do doniesienia. Może popoludniu wyjde w miasto i będe miała świeże wiadomości.

Acha upał mamy, ale to zadna nowość.

W kolejce przepisów czyli w

” LETNIM DODATKU KULINARNYM…. „ znalazł sie jak na zawolanie przepis na chłodnik.

Jednak będzie pomidorowo, czyli „ Pomidorowy Chłodnik Damy”
Czwartek, 23 sierpnia 2012 r.

Depresja depresją a jeść trzeba, szczególnie, kiedy upał zwala z nóg a na obiad, jest makaron.
To zabrałam się za ten chłodnik, który to przepis dostałam. Oczywiście wczoraj się zabrałam. Najpierw osobiście udałam się do warzywnika i do gaju pomidorowego i przyniosłam 8 ogromnych pomidorów, dojrzałych i pięknych.
Potem według przepisu. Tylko zamiast soku pomidorowego wzięłam 2 butelki pomidorów Giuliany. Taki gęsty sok do robienia różnych rzeczy.
Kiedy, już zmiksowałam, doprawiłam, garnek poczekał aż ugotuję fasolkę szparagową. Guliana nie je cebuli surowej a w przepisie była, więc ja dałam fasolkę szparagową i podwójną ilość czosnku.
Dwa wężowe ogórki i fasolka szparagowa powędrowały do gara. Gar powędrował do spiżarni, bo do lodówki się nie zmieścił.
Dziś schłodziłyśmy go dodatkowo kostkami lodu, co mu nie zaszkodziło, bo był gęsty ( ten chłodnik nie gar). Jako dodatek zrobiłam grzaneczki z bagietki. Na obiad załapał się elektryk, który podłącza prąd do bramy. Giuliana przezornie zapytała czy będzie, jadł polski obiad, bo jak nie to ona mu coś innego zrobi. Szczęśliwie facet oporów nie miał a kiedy na stole pojawił się gar z chłodnikiem z ciekawością patrzył.
Chłodnik smakował WSZYSTKIM. Gar został opróżniony.”

Cuda i wianki. Mam wiadomość że nie mozna dodać komentarzy. Fakt mnie też nie przyjmuje. Kto może proszę się ujawnic.

13 myśli na temat “Dzień zwyczajny

  1. Hop hop! Takiego chłodnika nie znałam, z fasolką szparagową. Z ogórkiem robiłam, koperek w duzych ilościach, szczypiorek też mile widziany. Zabieram fasolkę ze sobą 😉 Buziaki 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s