Tym razem o przyszlości mieszkaniowej

Wczoraj dostarczyliśmy wypowiedzenie umowy najmu. I jednocześnie V. znalazł ofertę, która nas zainteresowała. I na dodatek był najszybszy i jutro jesteśmy umówieni na oglądniecie tegoż mieszkania.

Tak, że bardzo proszę o kciuki, bo coś mnie w tym mieszkaniu urzekło. Oczywiście to może być złudne na podstawie zdjęć zamieszczonych w ofercie ale… na mój nos jest to ciekawe.

Po pierwsze mieszkanie jest na pierwszym piętrze na Starówce w samym centrum w pobliżu wszystkich placów.  Składa się z kuchni z aneksem jadalnym i dwóch pokoi. Dwóch sypialni z dwoma dużymi łóżkami.  To nawet dobrze, bo na kanapie nigdy tak dobrze się nie śpi ( mam na względzie moją ucieczkę ze wspólnej sypialni na okoliczność humorów V.) Oczywiście łazienka z oknem jak podają. I dla mnie najciekawsza sprawa. Z przedpokoju prowadza schody na górę. Z tego co zauważyłam jest tam pokój jakby gospodarczy, bo maleńkie okienko. Stoi pralka, jakieś meble, w których można trzymać rzeczy poza sezonem i nawet chyba kanapa 😀

To bardzo do mnie przemawia. I jedna dziwna rzecz. Otóż w kuchni jest identyczny komplet mebli kuchennych jak na Lisa. I nie tylko w kuchni. Identyczny komplet stoi w głównej sypialni. To chyba jakiś znak… nie uważacie. 🙂

Skopiowałam fotki znajdujące się w ofercie i zaraz się z Wami podzielę.

Oto schody na górę i pokój gospodarczy.

Łazienka jak łazienka

. Odblaskowa

Kuchnia

I dwie sypialnie.

Oczywiście są mankamenty od razu widoczne. To brak miejsca do parkowania a z tym na Starówce jest ciężko. Jednak V. stwierdził, że wszędzie jest blisko więc jak zaparkuje, to samochód weźmie tylko na dalszą turę. I drugi to brak balkonu. Balkonów na Starówce jest mało w kamienicach od ulicy. Są przeważnie od środka wychodzące na dziedziniec czy inne kamienice wewnętrzne.

Wielkim plusem dla V. jest cisza i bark ulicy przelotowej i wielkomiejskiej.

To tyle co na razie wiem. Jutro o dwunastej godzina ” zero”. Przypominam o kciukach, bo mnie coś tam ciągnie.

A w moim

„LETNIM DODATKU KULINARNYM CZYLI MOICH PRZEPISACH”

już zapanowała zima a nawet Nowy Rok.

Przynosi szczęście i zdrowie

czwartek, 03 stycznia 2013 r,

Lenticchie” czyli Soczewica

W każdym szanującym się włoskim domu je się ją w Nowy Rok. Najlepiej już po północy, choć trochę. Jest odpowiedzialna, jak nasz polski mak w Wigilię z dostarczanie w nadchodzącym roku: pieniędzy, szczęścia i pomyślności.

Naturalnie i P. ma swój przepis a ja w tym roku jadłam soczewicę u Giuliany też. Giulia robi wersję z pomidorami a właściwie „sugo”. P. gotuje „lenticchie bianco „. I ja wolę jego przepis absolutnie nie po kumotersku.

Soczewice 2, 3 godziny wcześniej zalewamy wodą i odstawiamy. Zupełnie, jak naszą fasolę. Później gotujemy z ząbkami czosnku, bo ja „lenticchie” lubi czosnek. Ząbki tylko lekko rozgnieść nie obierać.

Na patelni podsmażamy cebulę ze sporą ilością oliwy z oliwek i wlewamy tłuszcz do soczewicy. Dodajemy rozmaryn. I gotujemy do miękkości. Oczywiście sól, pieprz i ostra  papryka. Różnie to trwa, bo różne są gatunki „lenticchie”. Ja lubię taką właśnie zwyczajną a do niej słynną świńską ratkę albo golonkę. Wegetarianie bez mięsnych dodatków. Mogą zwiększyć oliwę, żeby nie była sucha.

Giuliana dodała do cebuli surową włoską kiełbasę i przecier pomidory. Później ten sos wlała do soczewicy. Oczywiście czosnek był.

Jadłam ją w Sylwestra na obiad ku zgorszeniu P, który stwierdził, że to profanacja i się nie liczy. Je się na obiad noworoczny a najlepiej skosztować tuż po północy w Nowy Rok. Niniejszym tak uczyniliśmy a jakie będą efekty poinformuję za rok.  Efekt działania „lenticchie” wzmaga się winogronami i rodzynkami. Wzmogliśmy.”

A jutro zaproszę na spacer do Castignano. Pojechaliśmy tam rano i spędziliśmy całe przedpoludnie. Sa zdjęcia tak więc zapraszam jutro.

I jeszcze tylko napiszę, ze wczorajszych wyświetleń bloga było jeszcze więcej. Aż 1.734.

Bardzo dziękuję.

 

17 myśli na temat “Tym razem o przyszlości mieszkaniowej

  1. Luciu, oczywiście ze to znak. Idealne dla Was pod każdym względem. Podoba mi się pokój gospodarczy, chyba dojrzałam kanapę, gdzie można poleżeć i poczytać czekając, aż pranie się skończy 😁 Bez balkonu można się obyć. Właśnie zdałam sobie sprawę, ze gdy mieszkałam w bloku był balkon, ale ja nigdy na niego nie wychodziłam. Jakoś nie odczuwałam potrzeby. Latem wisiało tam pranie. Bardzo mocno trzymam kciuki. Byłoby wspaniale tam zamieszkać 🙂

    Polubienie

  2. Ściskam z całej siły kciuki za powodzenie!!! Wystarczy już tej tułaczki, najwyższy czas osiąść w swoim miejscu.
    Figaro to ten Kotek? On jest czyjś czy całkiem sam?
    U mnie była rekordowa ilość wyświetleń, bo 956, jeszcze tyle nie miałam. To Szczawnica zaczarowała, na pewno 🙂 🙂 🙂
    Urocze są schodki w mieszkaniu, tak od razu chciałoby się nimi iść do góry…

    Polubienie

    1. Figaro to kot. Ogromny. Mieszka po sąsiedzku z rodziną ale chodzi i przemieszcza się wyłącznie dachami. Na ulicy go nie spotkasz. KOT z wyższych sfer. Jak dlugo pomieszkamy znowu w wynajętym mieszkaniu zależy od remontu naszej kamienicy. Ale trzeba liczyć w latach. Szczawnica przepiękna stąd dużo wyświetlen. Calusy.

      Polubione przez 1 osoba

    2. Figaro to Kot z wyższych sfer. Mieszka po sąsiedzku dachowym z rodziną. Na ulice nie wychodzi. Przemieszcza się tylko dachami. Jest ogromnym kotem. Szczawnica jest urocza stąd tyle wyświetlen. Zdjecia przyciągają. Nie wiem jak dlugo pomieszkamy w wynajętym mieszkaniu ale trzeba liczyć w latach. Niestety o remoncie naszej kamienicy po trzech latach od trzęsienia ziemi wciąż cicho. Calusy

      Polubione przez 1 osoba

Odpowiedz na Lucia Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s