Ćwiczenie z cierpliwości

Akcja ” kciuki” zawieszona do przyszłego tygodnia. Właścicielka  mieszkania wyjechała i wróci we wtorek o czym poinformował nas właściciel agencji. Trudno świetnie. Nie liczyłam na to, że wszystko będzie szło jak po maśle. Trzeba wziąć poprawkę na Italię. Przypomnę się z prośbą w przyszłym tygodniu

Wobec tego zapraszam na urokliwy spacer do Castignano. Wczoraj spędziliśmy tam przedpołudnie. Zawsze spoglądałam na widoczne w oddali Castignano przy okazji podziwiania kolejnego kompleksu oryginalnych skal zwanych calanchi. I wczoraj również kolejny raz patrzyłam na nie z zaciekawieniem, ba z podziwem dla natury.

Przy drodze reklamujące Castignano tablice. Znane ono jest z Festiwalu Templariuszy, który tam odbywa się co roku . I co roku planujemy tam się wybrać. I zawsze jakoś schodzi. Tym razem mieliśmy do dyspozycji całe przedpołudnie, bo Castignano nie jest daleko od Ascoli.

Zaczęliśmy spacer od zwiedzania kościoła pod wezwaniem San Egidio, bo był otwarty a jak wiadomo nie jest to takie oczywiste w Italii. 😀

Potem zapragnęłam kawy i w barze kiedy poszłam do toalety wypadł mi z kieszeni aparat fotograficzny. Kiedy wyszliśmy na zewnątrz i zaczęliśmy wspinaczkę po uliczkach okazało się, że nie działa. Zablokował się przycisk do robienia zdjęć. Chwila grozy ale jakoś po chwili udało mi się go odblokować i dzięki temu są zdjęcia z Castignano.

Miejscowość bardzo czysta. Żadnych śmieci, zabezpieczona naturalnie po trzęsieniu ziemi. Smutno na to patrzeć.

Na trasie spaceru znalazło się muzeum . To poszliśmy zobaczyć, co można ciekawego zobaczyć. Wszystkiego po trochu. Narzędzia rolnicze i nie rolnicze, wnętrza z dawnych lat.

A ja znalazłam takie dwie ciekawostki. Jedna to ręczna pralka.

I tu muszę stwierdzić, że Włoszki prały nie tylko w rzekach i pralniach miejskich. Kiedyś nawet pokłóciłam się o to pranie na zewnątrz z V. mówiąc, że w Polsce nikt po II wojnie nie prał w rzece jak w Italii.

A druga ciekawostka to taki stołeczek dla dziecka … z wygodnym zamiast pieluszek okrągłym wycięciem w siedzeniu. 😀

Stołeczek jest na kółkach… łatwy do przesuwania.

A potem znów spacerowaliśmy po Castignano

aż uliczka zaprowadziła nas pod zaparkowany samochód. To był znak, że koniec spaceru i wróciliśmy na obiad do domu.

Dzięki temu znów miałam co opowiadać o urokliwym regionie jakim jest niewątpliwie Marche. Koniecznie trzeba tu przyjechać i zobaczyć, że nie tylko Toskania jest w Italii

14 myśli na temat “Ćwiczenie z cierpliwości

  1. No to czekamy do wtorku. Przyznam się, że nie mogłam wejśc na Twoją stronę i okropnie sie złościłam, że nic nie wiem o mieszkaniu i co z tym trzymaniem kciuków. Wreszcie jestem tu i dowiaduję się, że trzeba czekać. Cóż, siła wyższa, będziemy dłużej trzymać te kciuki, może bardziej pomoże 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  2. Zawsze mówię znajomym, że jeżdżę do Włoch, bo to taki cywilizowany, ale mocno egzotyczny (dla mnie) kraj w Europie. Jestem pewna, że w czasach, gdy powstawały wszechobecne zabytki Włosi, a raczej ich przodkowie mieli więcej rozumu. i byli bardziej otwarci. Nie jest wg mnie możliwe, by mieli takie charaktery jak współcześni.Choć coś tam było podobnego…np.patriotyzm lokalny na niespotykanym poziomie. Ale nie czarujmy się, mimo zjednoczenia, XIX w. łatwy dla nich nie był. W sumie ponoć ze zrozumieniem zaczęli używać w tym kraju języka włoskiego dopiero dzięki telewizji. (lata 50-te XX w.) I nie pomyślą nawet, że kiedyś byli awangardą świata ( z naciskiem na „kiedyś”), teraz…tylko odcinają tamte kupony. Ale nie ma drugiego kraju, do którego tak chętnie jeżdżę.

    Polubienie

    1. Trafiłaś w punkt z komentarzem. Dla mnie Italia jest mimo Europu mocno egzotyczna :D. Zawsze mówię, ze naród włoski dzieli się na dwie kategorię. Geniuszy i tych innych… z niewielkimi wyjątkami co tylko potwierdzają regułę. Przecież taka teraz atrakcja turystyczna jak Matera, której się Włosi wstydzili była czymś dziwnym. Dopiero w latach 50 tych przenieśli ludzi mieszkających w grotach do normalnych mieszkań a oni i tak uciekali spać po staremu. I język włoski… gdyby nie szkoła i tv dalej mówiliby zresztą i tak mówią dialektami. Tysiącami dialektów. Ja w ogolę się dziwię, że mówimy my cudzoziemcy po włosku. To jakiś cud… nad Italią. tak, ze mimo, , ze w Europie to jednak chyba odcinają kupony za Rzymian. 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s