O uliczce nie w Barcelonie

To będzie o uliczce przy której mam nadzieję zamieszkać. Oczywiście moje serce wciąż jest na Lisa, ale i ta już gościła na moim blogu w fotkach, których wciąż szukam. Pewnie kiedyś kiedy nie będę ich szukać same wpadną mi w ekran. 😀

Ale dziś zrobiłam aktualne fotki, bo osobisty zażyczył sobie pieszego spaceru porannego.  Po pierwsze ta uliczka nazywa się rua ( co mnie cieszy, bo świadczy o jej specjalnym historycznym miejscu)CIMG0146 czyli tak jak Lisa. Tylko o ile ” rua della Volpe ” zamieniła się w Lisa, to ta  niestety nie nadaje się do przetłumaczenia. Za to sprawdziłam sobie kto zacz ten Morani.

Otóż w skrócie, bo facet posiada spory życiorys, był to zasłużony ascolańczyk żyjący na przełomie XV i XVI wieku z rodziny szlacheckiej, niezwykle wykształcony. Studiował łacinę i grekę i pisał poematy.

To teraz tę uliczkę pooglądamyCIMG0147Jak widać to strefa trzęsienia ziemi . V. stoi na przeciwko bramy, gdzie mamy mieszkać na pierwszym pietrze. Przy okazji będą i zdjęcia. W prawo odchodzi uliczka zakończona tunelowym przejściem jakich tu na Starówce jest pełno i ja je kocham. CIMG0148Na sklepieniu przejścia resztka kolorowych fresków.

Może kiedyś się doczekają renowacji. Sporo już jest ocalonych detali, ale wciąż za mało. 

Przy tej uliczce jest kamienica z moimi ulubionymi oknami, CIMG0155 mur za którym kiedyś był kwitnący krzewCIMG0153 i taki dziwny balkonik.CIMG0152 Ten balkonik też już miał swoje kilka sekund. na bloxie.

Rzut oka na uliczkę z  jej drugiego końca. CIMG0156.JPG

W pobliżu jeden z najstarszych placów w Ascoli starszy podobno nawet od piazza Ventidio Basso na którego wychodzi uliczka Lisa,  świętego Grzegorza z romańskim kościołem tegoż samego patrona. Zrobiłam fotkę pod światło i wyszedł tajemniczy.CIMG0157

Zanim wyszliśmy na piazza Arringo to jeszcze uwieczniłam bramę z kutą kratą. Też bardzo takie bramy lubię.

Czy może się zwyczajna wielkomiejska ulica via Mari przy której mieszkamy, pełna pędzących aut, klaksonów i wycia syren równać z uliczką na ascolańskiej Starówce. To te uliczki pokochałam tak bardzo, że aż boje się myśleć, że się uda i tam zamieszkamy.

Fotek będzie jeszcze sporo. Ta dzielnica Starówki jest bardzo ciekawa. A ja przecież po powrocie będę miała wreszcie gdzie pójść na spacer. I LM też się cieszy. Do ulubionych witryn rzut kapeluszem. 😀

A teraz zmieniamy temat. Otóż po narzekaniu na ostatnie przeczytane książki znalazłam ” kryminał”, który mogę z czystym sumieniem polecić.  To 714680-352x500Jest już drugi tom756528-352x500

Niestety wyłącznie w wersji papierowej, bo oficjalna premiera w połowie października. Tak, że muszę się uzbroić w cierpliwość.

A na zakończenie jeszcze raz moje Ascoli. Zanim zawędrowaliśmy na rua Morani przechodziliśmy kolo mojej ulubionej drewnianej głowy konia. Ma się dobrze a nawet dorobiła się przepięknej zielonej grzywy. :D.

Ponieważ nie umiałam się zdecydować, którą fotkę zamieścić są obie.

I teraz już naprawdę koniec.

Do widzenia się z Państwem, jak mówiono w dawnych dobrze wychowanych czasach.

 

15 myśli na temat “O uliczce nie w Barcelonie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s