Czas teraźniejszy mój

Czas dla Offidy był, czas dla Luci Modnej też, to teraz najwyższy czas pisany czas dla mnie.

Najważniejsza chyba wiadomość, że prace w łazience trwają i będzie to kompletnie nowa łazienka. Przynajmniej jeżeli chodzi o kolor. Skuto płytki w kolorze kobaltowym. Mam nadzieje, że będzie coś jasnego. Czy przerobią wannę  na kabinę prysznicową nie wiem. V. ma taka nadzieje.

I wiemy, że kontrakt będziemy mieć od 1 listopada, co jak na włoskie warunki miesiąc poślizgu absolutnie przewidziany i do przyjęcia.

Natomiast dopadło nas w mieszkaniu zimno. Ciepły polar i skarpety na nogach… grube, to norma. I dziś w łazience stwierdziłam, że krem powrócił do konsystencji lodówkowej. Po nocy. Nie muszę mówić, że prysznic poranny to raczej konieczność a nie przyjemność. Przez dwa dni wiał lodowaty wiatr i mimo słońca temperatura była w granicach 15 stopni. Padł ostatni bastion lata, czyli moja bawełniana koszula nocna. Na rzecz ciepłej piżamy. I oczywiście na łóżku pojawiła się kołdra. Jeszcze w wersji jesiennej. Osobisty wczoraj też na się wdział polar, co świadczy dobitnie o temperaturze, bo jemu zawsze gorąco.

Mieszkanie jest zimne. Szczególnie sypialnia. Oczywiście nikt nie włącza ogrzewania, bo jeszcze nie czas. Stąd już dookoła pojawiły się zasmarkane i kaszlące osoby.

Włosi zamiast takie zaziębienie wyleżeć pod kołdrą łażą po dworze ( bo na dworze cieplej ) i rozsiewają bakterie. Norma jesienna.

Na szczęście dziś wiatr wieje ciut cieplejszy a słońce w słońcu podniosło temperaturę do 24 stopni. Da się więc przeżyć.

Pakowanie ustało, bo rzeczywiście jeszcze czas i na wszelki wypadek nie chce zapeszyć. A i rzeczy są mi potrzebne.

Przeczytam kolejny etno kryminał  „Mara”pobrany plik (1) i przymierzam się do aptekarzowej Morawieckiej. Polubiłam ją i kupiłam najświeższego ebooka. Przepraszam e książke. Brzmi zdecydowanie lepiej.pobrany plik (2)

Trochę zabawnych zdarzeń nigdy dość.

A ponieważ wpis bez zdjęć jakiś nieubrany czyli goły to proszę.

Wspomnienia ze święta czekolady. I mój ulubiony sycylijski wózeczek na nim.

Kwiatki w donicach już jesienne.

I rzut oka na piazza Arringo. I uliczkę, którą będę chodzić na rua Morani. I sowy w towarzystwie słonia.

A teraz z cyklu ” Wędrówki po Ascoli sprzed lat”.

Oto wzgórze z ruinami fortecy, do którego będę miała kilka minut i klasztor z siedziba architektury.

To na dzisiaj wszystko.

Do widzenia się z Państwem

13 myśli na temat “Czas teraźniejszy mój

  1. Oj, a u nas jak jest 15 stopni to ja ucieszona, ze ciepło 😁 Fakt, ze piec się załącza, jak w domu jest mniej niż 20 stopni, ale dziś tylko raz się włączył. Pewnie przez to, ze wczoraj było paskudnie i paliłam w kominku, a to całkiem inne ciepło, takie prawdziwe. I zostaje dłużej.
    Oni nie pala z oszczędności? Bo ja tez staram się oszczędzać, rachunki za gaz są straszne, ale gdybyśmy oboje się pochorowali, to więcej na lekarstwa by poszło. Nie mówiąc o koszmarnym samopoczuciu. Ze tez maja sile tak z gorączka po ulicach się włóczyć.
    Właśnie to jest jedna z rzeczy, która naprawdę trudno mi znieść,, to zimno w mieszkaniu. Bo na dworze to wiadomo, człowiek się rusza, opatuli i w ogóle jest inaczej.
    Cieszę się, ze w Waszym przyszłym mieszkaniu taki postęp. Prysznic znacznie wygodniejszy, może zrobią.
    Ucałowania, zdjęcia super.

    Polubienie

    1. No właśnie. Oni z oszczędności iz przyzeyczajenia. Ja zimna nie toleruje. Na szczęście się ociepliło. I to znacznie. Bylam po chleb to odczulam różnicę. A w domu tak sobie. Trzeba być ciepło ubranym. Buziaki

      Polubienie

  2. Dobrze, że te kobaltowe płytki zniknęły. Jeśli terminu dotrzymają to okej. Cudownie chodzić tak historycznymi uliczkami, a już mieszkać to w ogóle fajnie, wręcz romantycznie, jak dla mnie. Przypominają mi uliczki miasteczek po drugiej stronie Adriatyku i to bardzo. Fajnie , że wstawiasz tyle fotek Zaglądam codziennie do Ciebie – Lidka.

    Polubienie

  3. Uwielbiam kamienne schodki lekko miejscami przetkane zielenią, mury pamiętające …ho ho ho i jeszcze trochę 🙂 W sumie każda Starówka ( u nas też) ma tyle uroku, że nic tylko się włóczyć po uliczkach 🙂
    Trzymam nieustająco wszystkie możliwe kciuki 😉 Buziaki 🙂

    Polubienie

    1. Wszystkie Starówki maja swój niepowtarzalny klimat.A ascolańska dodatkowo jest żywa a nie skansenem i to w niej kocham najbardziej. Domy z 13, 14 wieku i zamieszkałe. 🙂 Kciuki jeszcze potrzebne, bo to Italia pełna niespodzianek niekoniecznie sympatycznych. **

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s