Opowieści urodzinowe ciąg dalszy

Jeszcze wczoraj przejrzałam zdjęcia z aparatu mojego i coś tam wybrałam. Jakoś ten mój nowy aparat ma humory. Przekłamuje kolory a nawet wręcz je upraszcza. Ale w końcu ja nie mam ambicji artystycznych. A chodzi o oddanie nastroju a to można sobie wyczytać.

Jedno muszę napisać:

-Te urodziny osobistego były naprawdę udane.

To teraz o tym co było i co zostanie w pamięci.

Po pierwsze jak co roku wspaniała pogoda. Trzeba się było rozbierać. Nasze lekkie sukienki były na miejscu a ja swój żakiecik zaraz powiesiłam na oparciu krzesła.

Najpierw pod aparat poszła grupa gości bez córki V. z mężem, którzy dojechali prawie spóźnieni.

Pierwsze rozpakowywanie prezentu.

I nie mogłam nie uwiecznić obcasów dwóch moich przyjaciółek. Ja tym razem w wersji niskiej z czego byłam bardzo zadowolona. CIMG0568Miałam szczery zamiar jak zwykle opowiedzieć o menu ze zdjęciami, ale ponieważ podawano na półmiskach nie mogłam mówić do gości:

-Poczekajcie aż ja zrobię zdjęcie.

Tak, że tylko opowiem, co złożyło się na urodzinowy obiad.

Na przystawkę( tu jeszcze chciałam robić zdjęcia :D)   Zimna deska czyli wędliny i ser. Carpaccio. Wołowina marynowana podobno z papryką. A mnie się wydawało, że to były karczochy.

Potem była:

sałatka ( bardzo dobra) na bazie kaszy

-polenta z grzybami

-bakłażan z nadzieniem warzywno mieszanym:D

-oliwki „ascolana” i smażone pieczarki.

Po tej ilości przystawek mógłby być już tort.

Ale to dopiero początek.

Dania pierwsze:

-ravioli z ricotta i szpinakiem ze śmietaną

-linguini quadrati z ragu’

Potem trochę przerwy. To ja testowałam aparat.

Uwieczniając  restaurację i moich przyjaciół . 😀

Również w towarzystwie Jubilata.

Potem było drugie danie.

Zestaw mięs wszelakich plus kiełbasa z grilla i arrosticinihd780x520_wm

Pieczone ziemniaczki i zielona sałata oczywiście.

I nastał czas tortu urodzinowego w wersji podwójnej. Jeden lodowy.

Z całym przewidzianym rytuałem.

Nawet filmik moi przyjaciele nakręcili. Na wieczną świata wirtualnego pamiątkę.

Jeszcze kawa i coś na trawienie czyli mocniejszy alkohol i około osiemnastej obiad się zakończył.

Wraz z nami w restauracji świętowano nie jedne urodziny.

Wróciliśmy do domu a dzisiaj wczorajszy Jubilat leczy ” syndrom dnia wczorajszego”. Jutro będzie jak zawsze.

Do widzenia się z Państwem w drugiej połowie października. I czy ten czas nie pędzi?

14 myśli na temat “Opowieści urodzinowe ciąg dalszy

  1. Cieszę się,że impreza była udana. Na tyle udana, że ani słowa o wpływie pełni księżyca na humory V.:)) Moim zdaniem ta pełnia to tylko wykręt, co potwierdza fakt, że zaaferowany urodzinami zapomnial miec „księżycowe fochy”.:))

    Polubienie

  2. Cieszę się,że impreza była udana. Na tyle udana, że ani słowa o wpływie pełni księżyca na humory V.:)) Moim zdaniem ta pełnia to tylko wykręt, co potwierdza fakt, że zaaferowany urodzinami zapomnial miec „księżycowe fochy”.:))
    Ps. Lucia, wyglądałaś bardzo pięknie,najładniej że wszystkich pań.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s