A dzisiaj…

Drobne zapiski dzisiaj. Bardzo ładny dzień i dlatego już od rana wędrowaliśmy z V. po mieście. Nie dość, że sobota jak zwykle targowa, to jeszcze dziś jest to trzecia sobota i jutro trzecia niedziela miesiąca. I zgodnie z ascolańską tradycja targ antykwaryczny na obu głównych placach Ascoli.

Nie robiłam fotek, bo dopiero się stragany rozkładały, chociaż było ciekawie.

Mam w planie po szesnastej przejść się do centrum jeszcze raz i uwiecznić ten ulubiony czas na placach.

I wobec tego normalny targ w całej wielkości znalazł się u nas pod domem. Też po nim pochodziliśmy. Nawet spotkałam parę osób i w kontekście Polek doszłam do wniosku, że pobyt w ojczyźnie wykorzystują kulinarnie. Kilogramów im przybyło. Oczywiście głośno im tego nie powiedziałam, ale złośliwie ( bo jedna z Polek nie jest tą, którą kocham bez granic kilogramów) o tym pomyślałam.

U mojej eks przyjaciółki efekt ” jojo”. Tak się biedna nachodziła ( po 12 kg dziennie) i zeszczuplała aż za dużo a tu kilogramy wróciły a nawet się zwiększyły. Wiem wredne to co piszę, ale jak mówię przynajmniej tak sobie za wszystkie ploty na mój temat ulżę.

Wracając wstąpiliśmy do ulubionego sklepu V. i tam ja wypatrzyłam okazję. Pieczarki w ofercie po 0,99 euro za kilogram. Jak tu nie wziąć?

!, 5 nam wyszło. A więc po powrocie do domu jeszcze przed obiadem poszły na cztery ręce do obróbki.

I na obiad były tagliatelle z grzybami. Trzy słoiki czekają na pasteryzację. A na wieczór będą z kurczakiem.
W końcu grzybów jak chodzi o nas nigdy dość.

Znowu mam co prasować, ale poczekam aż wyschnie dzisiejsze pranie.

Pobieram w końcu znalezionego na ” Chomiku ” ostatniego Bonda ‚Spectre’. Mam lukę w tej materii a Bonda w każdej postaci aktorskiej kocham.

Teraz czekam, żeby padł sygnał do przeprowadzki na Starówkę. Wtedy jak już zamieszkamy w naszym ulubionym miejscu mieszkanie matki V. przestanie stanowić atrakcję. No chyba, że winda. Nic nie mówię, ale to jest argument w naszym wieku.

A ponieważ mam gościa to:

Do widzenia się z Państwem.

10 myśli na temat “A dzisiaj…

  1. Hahaha… No tak to niestety mamy z tym nadrabianiem kilogramów w Polsce. Jak jadę nadrabiam wszystkie smaczki których mi tutaj brakuje. A po powrocie znowu dietka.
    Chociaż to ja przyjechałam pierwszy raz do Włoch to najbardziej przytyłam. Uwielbiam próbować nowych smaków, a tu wszystko było nowe…

    Polubione przez 1 osoba

  2. Ja też najbardziej się zaokraglilam podczas pierwszego pobytu we Francji, potem na szczęście zgubiłam skutecznie te dodatkowe kilogramy. Teraz kiedy jadę do Polski muszę szczególnie uważać na wszelakie słodkości do kawy, którymi każdy częstuje o każdej porze dnia…jak sobie pofolguje to zaraz widać 😁 i tak dobrze, że potrafię się bez nich obejść. Oby wasza przeprowadzka na Starówkę doszła do skutku jak najszybciej…

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ja taka odporna na słodkości polskie nie jestem. No i polski chlebus i wedlinka. I SMALEC. Na (nie)szczęście rzadko jeżdżę teraz do Polski więc o linie łatwiej. A i to nie jest dobrze. Coś trzeba jeść. 😄 Też chcę już tę przeprowadzkę mieć za sobą. :)*

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s