Z pewną dozą nieśmiałości :D

Boje się zapeszyć, bo dziś jest pierwszy lepszy dzień w moich dolegliwościach. Nie, żebym nagle była w pełni sił, co to, to nie, ale ból jakby zelżał. Może to wynik czwartego w końcu zastrzyku a może tak jak to piszą newralgia na podłożu stressu sama z siebie powoli cichnie. Po kiepsko przespanej nocy i to o dziwo z gorąca , może miałam temperaturę, bo aż mi się w to ciepło nie chce wierzyć, a może ciśnienie mi skoczyło, w każdym razie pozbierałam się rankiem w miarę sprawnie.

Do tego stopnia nawet, że zainaugurowałam czwartek z kluskami, które to w Marche i Abruzzo je się właśnie w ten dzień. Oczywiście  u mnie kluski śląskie z dziurką

a nie byle jakie włoskie, które na bazie zwykłej mąki a nie ziemniaczanej mają się tak, jak cynowa misa do miesiąca przytaczając ulubioną Trylogię. Z pięćdziesięciu zostało dla V. jedenaście. 😀

W każdym razie jest to jedyna moja umiejętność, której nie ośmiela się podważyć Jego Wysokość .

Co prawda jemy je z włoskim sugo, ale z grzybami i mięskiem. Takie pomidorowe ragu.

Naturalnie nie mam zamiaru czcić tymi kluskami każdego czwartku.

Poza tym już czas był najwyższy powrócić do normalności domowej skoro ten dom ma dla mnie życzliwość. Są to pierwsze kluski po trzęsieniu ziemi.

Jutro o ile poprawa będzie przynajmniej w takim stopniu jak dzisiaj upiekę placek z jabłkami. Jak szaleć to szaleć. A, że dwudniowa wycieczka nie powinna mi zaszkodzić to jestem pełna optymizmu. Jak widać ten optymizm powrócił wprost proporcjonalnie do zmniejszenia się bólu. Ból mniejszy, optymizm większy.

I niech tak zostanie.

Przyszło mi jeszcze na myśl, że to wynik kciuków za moje nadwątlone zdrowie.

Za co serdecznie dziękuję i polecam się do nadal.

Dziś nawet mam plan spakowania mini walizeczki podróżnej czyli nie jest źle.

Do widzenia się z Państwem w jeszcze lepszej formie.

20 myśli na temat “Z pewną dozą nieśmiałości :D

  1. Ale mi apetytu narobiłaś. Ja ostatnio, pierwszy raz na nowym mieszkaniu, zrobiłam pierogi z mięskiem. Ale się objedliśmy… A teraz podsunęłąś mi pomysł na kolejne danie. Dziękuję. Ps. Nadal mocno zaciskam kciuki za zdrówko!!!

    Polubienie

  2. To na pewno ku dobremu idzie! Jeśli kluski na stole, ciasto w planie – nie ma innego wyjścia. Zatem kciuki skutek pozytywny przyniosły i nadal trzymać należy 🙂 Przed chwilą wyjęłam jednojajkowca z piekarnika. Z powidłami śliwkowymi 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  3. Ale mi narobiłaś apetytu tymi kluchami! Dawno nie jadłam takich domowych . Czasem dla ułatwienia sobie życia kupuję porcję gotowych z pss-ów naszych miejscowych . Są pyszne , ale takie domowe to i tak nie to samo. Cieszę się , że już się lepiej poczułaś.

    Polubienie

  4. Pamiętałam o tych Twoich kluskach z przed trzęsienia.
    I oczywiście u mnie też- 1-sze miejsce prawdziwe śląskie z dziurką, potem łowickie też z mąką ziemniaczaną ale krojone jak kopytka. Potem długo długo nic i dopiero cała reszta.

    Polubienie

Odpowiedz na salmiaki Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s