Warto było… dzień pierwszy… część druga

I tak sobie spacerowaliśmy po Trento,

żeby w końcu podejść pod niesamowity zamek Buonconsiglio czyli Zamek Dobrej Dary siedzibę książąt biskupich.

Muszę się przyznać, że ogrom tego zamku wprawił mnie w osłupienie. Nie ma mowy, żeby zrobić mu zdjęcie w całości. Dlatego zrobiłam fotkę narysowanemu zamkowi  z prospektu, który przywiozłam. CIMG1532
Kilka szczegółów z Internetu. 
Zamek Buonconsiglio, czyli Dobrej Rady, przez wiele wieków był siedzibą książąt biskupów. Uważany jest za jeden z piękniejszych włoskich zamków zbudowanych w obrębie miast. Zamek rozbudowany był na przestrzeni dziejów, stad rozmaite style. Średniowieczna część Castelvecchio została zbudowana w XIII wieku i przylega do renesansowego, okazałego Magno Palazzo z XVI wieku. Uwagę przykuwają gotyckie malowidła ścienne i sufitowe, freski i zewnętrzne oraz wewnętrzne loggie. Bogate zdobienia zachwycają swym stanem. Pałac obecnie jest siedzibą muzeum z wystawami stałymi i czasowymi. Obiekt wart zwiedzenia.

A teraz już moje własne zdjęcia. Castello Buonconsiglio w pełnym słońcu.

Następnego dnia zobaczę go od środka i to też będzie niesamowita atrakcja. Pewnie, gdyby nie mój cholerny nerwoból, który za nic nie chciał dać mi spokoju Trento zwiedziłabym z uśmiechem typu banan. A tak wlokłam się za osobistym tradycyjnie z tyłu. Jednak zdjęcia robiłam.

Wróciliśmy zachwyceni na centralny plac Trento z bazyliką Duomo na którym strażacy mieli swoje kilka godzin. Godzina jak widać na wieży zegarowej 15.15.

Do odjazdu do hotelu o 18.15 dokładnie trzy godziny. Na piazza Duomo króluje Neptun. Jednak nie udało mi się zrobić jego Wysokości Morskiej całościowej fontanny.

Posiedzieliśmy na jakiejś ławeczce i z powrotem na zwiedzanie miasta.

Nawet w wąziutkiej uliczce znaleźliśmy tajemnicze cyfry.CIMG1271 Osobisty postanowił nimi zagrać. Wieczorem się okażę czy był to uśmiech fortuny.   Po drodze znów zaliczyliśmy piazza Dantego i zrobiłam zdjęcie usadowionej nad stawem kamiennej rodzinie.CIMG1278

Powolutku zaczynało się ściemniać. Patrzyłam na fontannę na środku stawu.

Jednak temperatura wyraźnie spadła. Od gór ciągnął chłód. Kolejne uroki Trento.

Trzeba coś na rozgrzewkę.

Wróciliśmy na na mercatino di Natale. CIMG1303Po drodze wysłuchałam walca Straussa przepięknie granego na… butelkach.

I w oczekiwaniu na czas zbiórki wychyliliśmy grzańca w takich oto skarpetkach.

Planowo odjechaliśmy do hotelu w Mezzacorona.

Ale o tym ( bo warto) już jutro.

c.d.n

Do widzenia się z Państwem.

2 myśli na temat “Warto było… dzień pierwszy… część druga

  1. Super że masz takie możliwości i jeździcie zwiedzać różne miejsca. Zdjęcia są rewelacyjne , jest co oglądać. Jak się czujesz z nerwobólem ? , buziaki.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s