Wyższość obiadu rybnego nad mięsnym

To tak, jak z tą ” wyższością Świąt Wielkiejnocy nad Bożym Narodzeniem”… Nie ma jednoznacznej odpowiedzi.

W Italii nie wiadomo dlaczego za bardziej elegancki uważa się obiad złożony z dań rybnych. I cenowo też jest droższy.

W normalnym tygodniu dla obiadu rybnego zarezerwowany jest wtorek i oczywiście piątek.

Ponieważ nasze coroczne spotkanie w grupie towarzyszy wycieczek i członków CGiL do którego należy V. zaplanowano na piątek obiad został zadysponowany z dań rybnych.  I nie tylko ryb w szeroko rozumianym pojęciu ale w przewadze z owoców morza.

Tu przepraszam moje przyjaciółki, które tychże do ust nie biorą ( a nie wiedzą, co tracą) i zajmę się menu.

Jedliśmy w mojej ulubionej restauracji ” Il Morrice”. Szkoda, że tym razem nie było na stołach menu i będę musiała się posiłkować własnymi słowami.

Najpierw talerz z przystawkami zimnymi, Sporo marynat ze szprotkami włącznie.CIMG1534Potem był czas przystawek ciepłych. Doskonałe morskie powiedzmy raki w tym jeden ogromny w formie szaszłyka na patyku z masełkiem, Pychość nieziemska.CIMG1544

Potem kolejna przystawka Na biało … czyli bez pomidorów cozze ( omułki ) i vongole – czyli te małe muszelki.CIMG1549

I nastąpiła przerwa przed pierwszym daniem po raz pierwszy.

Risotto moje ulubione z ” owocami morza” i cukinią.CIMG1553 Tak dobre, że wbrew zasadzie nie repetowania, żeby nie wiem jak mi smakowało załamałam się i dobrałam jeszcze po raz drugi. I potem miałam o tę porcję mało miejsca na resztę. Ale dałam rade.

Drugim daniem pierwszym były tagliatelle też z sugo na bazie frutti di mare.CIMG1559 Też pyszne.

Zgodnie ze zwyczajem włoskim dłuższa przerwa w oczekiwaniu na dania drugie. 

Na papierosa, rozmowy ze znajomymi. I tym podobne atrakcje obiadowe.

A co na danie drugie?

Na pierwsze danie drugie porcja klasycznej smażonej ryby ze smażonymi ziemniaczkami,CIMG1566

Na drugie danie drugie…  szaszłyki rybne i kolejny morski raczek.CIMG1569

A potem już został deser. Lodowy o smaku anyżkowym. Fotka nieudana. CIMG1572

I tak zeszło klasyczne cztery godziny obiadowe.

Kawa, białe wino, życzenia i ja musiałam popuścić zapięcie gorsetu w którym pojechałam dwa dni przed dopuszczalnym terminem.

A dziś meczę się, bo Internet zapchany i ledwie dycha. Dzieci w domach, urlopy, wszyscy w sieci. Ale podczas obiadu udało się. Wszyscy jedzą. 😀

I tak opowieść kulinarną mam z głowy.

Do widzenia się z Państwem. Tradycyjnie.

16 myśli na temat “Wyższość obiadu rybnego nad mięsnym

  1. Ależ ilości! Owoce morza bardzo lubię. A rybę taka wprost z kutra w nadmorskiej smażalni. I żadnych ości! Zanim bym je wydłubała, umarłabym z głodu i nerwów 😂 Za inną dziękuje 😁

    Polubienie

  2. Nie umarła bym z glodu, posiłkując się pierwszym daniem. Reszta, przyznaję, mój kulinarny horror… włącznie z tym anyżkiem w lodach. W sumie jest mało potraw czy produktów, ktore mnie odrzucają, są wśród nich też typowo polskie. Tak mam i nie zmienię, a nawet nie chce, bo po co? 🤗
    Tobie smakowało, i to jest bardzo fajnie.

    Polubienie

    1. O gustach się pidobno nie dyskutuje. Ja jem wszystko bez wzgledu czy lubię czy nie. Z wyjatkiem cykorii i brukselki. A nauczono mbie ze nue lubić mogę o ile wcześniej sprobuje. A tak w ogóle to ciekawa jestem smaków nawet tych przedziwnych. Też tak mam. 🙂

      Polubienie

      1. Z tym spróbowaniem przed znielubieniem spróbowałam z flaczkami… to powiedzenie jest przereklamowane 🤗 bo ja zbeszczesciłam ucztę, że tak to okresle. Dlatego nie porywam sie na koniki morskie & Co 😇

        Polubione przez 1 osoba

  3. Ależ nie gniewam się;))
    Do drugiego dania siedziałabym o suchej gębie. Dopiero drugie dania i deser zjadłabym ze smakiem.
    Lucia, u mnie przez całe święta nie było nawet kawałeczka jakiegokolwiek mięsa. To znaczy, kawałek szynki został owszem kupiony, ale nawet nie odpakowany po świętach zaległ w zamrazarce.
    Jedlismy tylko badyle i pstrągi,łososia i śledzie:) Czyli można:)
    Cieszę się, że miałaś udana imprezę.

    Polubienie

    1. Pstraga jadlam wczoraj. Śledzie na Wigilię a więc w tym roku mi się udało. Ze sledziami. Frutti di mare uwielbiam w kazdej postaci i tego mnie nauczyła Italia. :)* A miesozerna jestem i pewnie zostanę chociaż już nie jem tyle ile wcześniej.

      Polubienie

  4. Straszne ! Te potwory oczywiście . Nie lubię i na stare lata namówić się nie dam .A z ryb smakują mi tylko te na Kaszubach ; sandacz, sieja ,ewentualnie sielawa . No może jeszcze przyrządzony przeze mnie sandacz .

    Polubienie

  5. Ze strachem czytałam o tych kolejnych dniach rybnych nieuchronnie zmierzające do deseru … naprawdę myślałam , że też będzie ,….rybny ! Ale jedzenia , nie dałabym rady jak nic .

    Polubione przez 1 osoba

  6. Lucia, potworów żadnych nie tknęłabym za skarby świata, od samego oglądania mi słabo….
    Cóż, życie to różnorodność w każdym aspekcie. Buziaki 🙂

    Polubienie

    1. A ja wciąż będę namawiac. Ciekawe co bys powiedziała gdyby ktoś obral i dał do skosztowania. 😄 Już jedną osobę tak przekonałam. *** szkona nowych smaków bo z tego sklada się życie. 😄

      Polubione przez 1 osoba

      1. Skarbie, nic z tego. Ssaków nie jadam, robaków też nie 😉 Już tak pozostanie, jedynie kurczak, indyk i ryba w ograniczonych ilościach z tendencją do całkowitego wyeliminowania. Ze względu na domowników jeszcze nierealne do końca, ale pracuję nad tym 🙂 Nowe smaki odnajduję w próbach różnych potraw beznieboszczykowych. Najlepiej mi na razie wychodzą kotlety grzybowe, bo odkryłam połączenie utartych na grubych oczkach boczniaków z pieczarkami, uduszonych, jako bazę. Sprawdza sie rewelacyjnie 🙂

        Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s