Mieszanka codzienna ( włoska)

Dlaczego włoska? Ano dlatego, że ta codzienność czasami zdecydowanie się różni od codzienności innych krajów.

Drugą noc z rzędu obudziła mnie migrena. Dawno takiej nie miałam. Cóż było robić. Prochów przeciwbólowych ci u mnie dostatek. Wstałam, potraktowałam należycie i jakoś opanowałam. Odpowiedzialny za nią jest najpaskudniejszy wiatr czyli scirocco. Przywiał z impetem takim, że ciężkie donice na placach nie tylko przesuwał, ale i wywracał.  Łeb na dworze urywało. Taki wiatr jest niebezpieczny, bo przynosi trzęsienie ziemi. I ten też postraszył  3,3. U nas na szczęście nie czuliśmy i w sumie to niewiele. Ale innych postraszyło.

Przywiał również temperaturę 18 stopni. Skok z kilku powyżej zera do takiej normalny dla organizmu nie jest.

Dzisiaj zgodnie ze zwyczajem włoskim w tydzień po pogrzebie msza w intencji zmarłej mamy V. Kolejna po miesiącu następna po trzech miesiącach i kończąca żałobę w rocznicę śmierci.

Podaję to jako zwyczaje włoskie.

I ten wiatr, który dziś ciut mniej wieje spowolnił Internet, który szczęśliwie nie u mnie lezie jak ten znaleziony w Ascoli ślimak.CIMG0172W mieście pojawiły się plakaty przypominające o ” Carmen”,CIMG0175 na którą to się w sobotę wybieramy. A o tym, że wiało informuje ta fotka.CIMG0177 I oczywiście kolejny znany wszystkim z mojego bloga punkt fotograficzny , Widok na Starówkę ascolańską, Nigdy dość. CIMG0179

Z ciekawostek na dzisiaj zaznaczone miejsca przed magistratem Ascoli Piceno. Herb miasta. Punkt w którym do 1961 roku stal pomnik Wiktora Emanuela. ten, który stoi w parku na skarpie z lwem u stóp. Było tam też publiczne źródełko.

Powoli mija mi  trauma hotelowa, której się nabawiłam i wreszcie w domu pachnie ciasto. Upiekłam ciasto z jabłkami. Próba piekarnika. Mogłam trochę dać mniejszą temperaturę, co następnym razem zrobię, ale na szczęście zatrzymałam się na granicy przypalenia. 😀 Jest miejscami dobrze zrumienione.CIMG0189 A ponieważ jabłka były słodkie to już obeszło się bez cukru pudru.

Czyli kluski wróciły a teraz czas na ciasta.

Katar trawestując powiedzenie ” środa minie, tydzień ginie” na ” tydzień minie, katar ginie” znajduje się na granicy odejścia w niebyt.

I to jest też dobra wiadomość. Jak również uspokojenie się mojego nerwobólu, który czai się w tle, ale daje żyć.

Taka to dzisiejsza mieszanka codzienna z Italią w tle.

8 myśli na temat “Mieszanka codzienna ( włoska)

  1. Tak normalnie:) ciasto:) i kluski juz były i spokój taki ascolański masz
    Luciu 🙂 same plusy…. a że sirocco… że ból głowy…to tak normalnie. … Buziaki śle 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  2. Same dobre wiadomości . Zdrowie wraca i chęć do upichcenia ciasta. Czyli pachnie zagospodarowanym domem.
    A widoków z pięknej starówki – ” nigdy dość „. Buziaki Luciu !

    Polubione przez 1 osoba

  3. Teraz to już jest dom. 🙂 A katar leczę przede wszystkim kaszą jaglaną, porcja co kilka godzin- i to mi pomaga. (I na zatoki mojej koleżanki też- coś w tym musi być).

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s