Pełnia zaraźliwa

Zaraźliwa, bo tym razem ja pluję złością i gotuje się we mnie jak w szybkowarze.

Z tej złości wstałam przed szóstą rano ( inna sprawa, że obudził mnie osobisty szwendając się po kuchni). Wstałam, wypiłam sama kawę, bo osobisty odmówił i poszedł spać i z tej złości zabrałam się za pieczenie ciasta. W myśl zasady ” do trzech razy sztuka” chyba opanowałam piekarnik, bo ciasto wyszło tak jak miało wyjść.

W wersji cytrynowe z czekoladą.

A teraz o tym co mnie w Italii denerwuje. I dlaczego bucham złością jak parowóz staroświecki jak ja.

Italia jako taka nic nie zawiniła. Denerwują mnie, że tak powiem ” zasoby ludzkie”.

A szczególnie wychowanie a właściwie jego brak u tychże ” zasobów ludzkich”.

Mam pytanie.

Czy zdarzyło się Wam spotkać na dłużej niż mgnienie oka dobrze wychowanego Włocha? Bo mnie nie i albo mam pecha albo to gatunek rzadki.

Wiem, że zaraz szczególnie na FB odezwą się partnerki związków polsko- włoskich, które zakrzykną, że one to mają takiego na stanie.

To dajcie dziewczyny na mszę dziękczynną.

A zdenerwowała mnie taka oto sytuacja. Co prawda zgrzybiałą staruszką się nie czuję, ale jestem przyzwyczajona do polskiego modelu zachowania mężczyzn.

Na korytarzu biura minął mnie w średnim wieku elegancki Włoch. W tym momencie wypadł mi z ręki drobiazg. Pan uśmiechnął się promiennie i pokazał palcem, mówiąc:

– O, tam leży.

I to nie pierwszy raz.

ja sama wyrobiłam sobie w Italii nawyk nie podnoszenia niczego, co komuś upadło. A schylałam się natychmiast. V. wręcz czekał, żeby mu to coś podnieś, bo plecy go bolą. Mnie teraz też.

Denerwuje mnie chodzenie w butach po mieszkaniu, jak czynią to Włosi a w tym osobisty. I żadne groźby ani prośby nie pomagają. Dopiero, kiedy wkłada piżamowy dres wkłada też  kapcie.

Denerwuje mnie oczekiwanie Włocha na pozdrowienie ze strony kobiety. Chociaż V. wie, że z mojej strony żaden chłop włoski się tego nie doczeka.

Ale jak ma być inaczej skoro jego z szybkością światła pozdrawiają nieznajome starsze panie,  kiedy tylko zauważą go u wylotu naszej ulicy. Sąsiadki chyba, bo on ich sobie nie przypomina i nie pozdrawia.

Denerwuje mnie nie spuszczanie wody w toalecie publicznej. To już panie, bo do męskiej nie wchodzę. Ale wiem, ze w domach też się to zdarza.

I to traktowanie kobiety jakby była niedorozwiniętą. Należy ją cały czas dokształcać mówiąc:

– Rozumiesz?

Ja z reguły odpowiadam:

– Nie rozumiem.

Następuje kolejny wykład, aż osobisty zorientuje się, że to ironia,

Wtedy dowiaduję się, że jestem arogancka i źle wychowana.

I tak mogłabym jeszcze sporo, ale już trochę pary upuściłam.

Dziś festiwalowa gala… może uda mi się nie zasnąć.

 

19 myśli na temat “Pełnia zaraźliwa

  1. Ale pomijając wszystko w tych butach po domu to przecież niewygodnie? Nie miałam pojęcia, ze to kobieta pierwsza pozdrawia. Ale z podnoszeniem rzeczy to się chyba rozprzestrzenia jak wirus. Ostatnio przy kasie młodzieniec przyglądał się z promiennym uśmiechem jak zbieram z podłogi drobne, które mi wypadły z portmonetki 🙁

    Polubione przez 1 osoba

  2. To chyba dam na tę mszę 😉 , mimo, że sama sobie M. wychowałam i w dodatku urodził się w Szwajcarii, więc może to nie całkiem Włoch ?
    A tak serio i nie relatywizując, to polskie dobre wychowanie i dobre wychowanie włoskie to zupełnie co innego, podobnie jak francuskie, chińskie, eskimoskie i wszelkie inne. To co u nas jest nie do zaakceptowania, gdzieś może być ogólnie przyjętą i akceptowaną normą, więcej – czymś podziwianym i pożądanym.
    Czyli chyba musimy trochę krakać jako te wrony 😉
    serdeczności
    Magda

    Polubione przez 1 osoba

    1. Rzeczywiście masz takiego pól Włocha. Bo północ jest bardziej jak u nas. Im bardziej na południe to gorszej. I gratuluję talentu oedagogicznego. Ja poniosłam klęskę z wyjatkiem noszenia toreb z zakuoami. 🙂

      Polubienie

  3. A propo Włochów….ja kiedyś usłyszałam od kobiety, która mieszka we Włoszech i ma męża Włocha, iż rzucają śmieci na ulice, bo ktoś dzięki temu ma prace – czyli osoby sprzątające miasta…. dziwna teoria…

    Polubione przez 1 osoba

  4. Te ich ” capisci ?” ? Ci Włosi co znam , kończą tym każdą wypowiedź . Prawdą jest , że w Polsce facet pozdrawia pierwszy kobietę . Ja pozdrawiam dobrze mi znanych starszych od siebie mężczyzn , ale tak robię i z kobietami . Co do toalet , nie wiem , bo za wiele po nich nie chodzę , ale i w Polsce zdarza się niezpuszczona. Buty – u mnie można chodzić w butach , nie jestem tu ortodoxem. To się dzieje często przy wchodzeniu czy wychodzeniu z domu . Domownicy będący w domu sat bez butów . Goście zawsze w butach , chyba że sami bardzo chcą te buty zdjąć . W moim domu rodzinnym buty ściągam zawsze u rodzinie męża mogę , ale jest też ok gdy w nich zostanę . Spadanie rzeczy – fakt , chlopcy, mężczyźni podnoszą spadłe mi rzeczy i zawsze z uśmiechem im za to dziękuję . Zawsze miło wymienić uśmiechy.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Oczywiscie u mbie też goście zawsze w butach. Ale domowy mezczyzna moglby te buty zmieniać w domu. I z wygody i z piszanowania porządku. Wlisi tego nie mają w zwyczaju. Ja też nie jestem ortodoksyjna ale czasem mbie to wpienia.
      A to ich ” capitto lub capisci” może wkurzyć maksymalnie. **

      Polubienie

  5. Oj tak to z tymi Włochami bywa. Ich dobre wychowanie, to nie nasze dobre wychowanie. Choć pewne zasady powinny być bez podziałów państwowych. Mój Włoch dużo zrozumiał jak zaczął jeździć ze mną do Polski. A że jest typem obserwatora, to sam się mnie zaczął pytać dlaczego tak a nie inaczej się zachowujemy , np. chodziło o przepuszczanie kobiet w drzwiach. Teraz czasem ciśnienie mi skacze jak jadę autobusem. Na naszej wiosce autobusem jeździ głównie młodzież szkolna. Przy wsiadaniu-oni pierwsi,żeby sobie zająć miejsce! No kurcze, czterech chłopaków i ja wsiadamy… No właśnie troszkę tej kultury….

    Polubione przez 1 osoba

    1. To masz szczescie że Twój mąż jest ciekawy naszej kultury i zachowań. U mnie V. wszystko w Polsce zmieniłby na modłę włoską. Bo przecież to oni są najwazniejsci na świecie. Co do młodzieży. ..lepiej się nie wypowiadać. Jest zdecydowanie gorzej niż kiedy przyjechałam przed 18 laty do Italii. *!

      Polubienie

  6. Z włoskim rodzajem męskim osobiście nie miałam do czynienia więc się nie wypowiadam , bardziej mój syn . Chwalił ich sobie jako zawsze uśmiechniętych i przeważnie na luzie , szczególnie jak mijała pora obiadowa i winko szło w ruch. Wtedy szybko i sprawnie szła mu robota , bo zgadzali się na wszystko co zaproponował . Niestety współpraca nam się zakończyła , bo szef zginął w wypadku . Zasłabł za kierownicą i się rozbił na drzewie 20km od domu. Wracał z Włoch.

    Polubione przez 1 osoba

  7. Cóż, doświadczeń włoskich nie mam.
    Goście u mnie po domu mogą w butach, ale zwykle zdejmuja, bo mówią, że im lepiej i wygodniej na bosaka. Szczególnie, gdy są z dziećmi. Szczególnie w zimie. Latem czasem zostają w butach. Ja też lubię boso:) U siebie w domu nie chodzę w butach. u kogos nie zawsze zdejmuje, zależy do jakiego domu wejdę i w jaką pogodę. Jak dom czysty i błyszczący to ściągam, nawet jak.oponują, jak średni taki, to zostaje w obuwiu, jeśli nie podsuną mi kapci:) Nie zdejmuje także wtedy, gdy się wystroję na wizytę. Bo jak tu dobrze wyglądać w eleganckiej.kiecce i na bosaka?
    Od mężczyzn za wiele nie wymagam, ale uważam, że najwłaściwszy jest złoty środek. Nie muszą mi nadskakiwac i reagować na każdy mój ruch, ale jeśli walczę z nowym pistoletem do gazu na stacji, a inny pan klient podejdzie i pomoże, to wdzięczna jestem;)
    Dziś jest przepiękna pełnia. U mnie nie przełożyło się to na zły humor, wręcz przeciwnie. Jednak jakbym mnie kto w wolny dzien zerwal z łóżka o szóstej, a sam poszedł spać to udusilabym:)

    Polubione przez 1 osoba

    1. Te buty u mnie to w kontekscie ogólnym. Gosciom raczej nie pozwalam chyba że przyjaciołom ktorzy to robią dla wygody. Sama nie lubię być pozbawiana ale jak podsuna kapcie to trudno.
      Chyba mam przesyt wloszczyzny w kontekście obyczajów nie koniecznie uprzejmych. Wszystkiemu winna pewnie pełna. **

      Polubienie

  8. Co mnie stale zadziwia, do podniesienia czy podania, zrywają się mlodzi arabscy lekarze. Przepuszczają tez w drzwiach. Takie obserwacje z pracy.
    A automatycznego ściągania butów w domach jako gość nienawidzę! I moja podłoga jest dla ludzi, a nie ludzie dla podłogi. Chyba, że bardzo chcą, bo chlapa, błoto, deszcz ze śniegiem, ale kiedy to ostatnio było.

    Polubienie

    1. Moje narzekanie na buty było wylacznie w kontekście domowników nigdy gości. W moim rodzinnym domu ten zwyczaj nie istniał. Mama i babcia mialy obuwie na po domu i nie byly to kapcie. Obuwie jednak domownicy zmieniali z szacunku dla osób utrzymujących porzadek. Jednak to w sumie najmniejszy problem. Problem tkwi w drobiazgach z ktorych rośnie góra zachowań przyprawiajacych o zdenerwowanie zachowaniem. Ten luz i brak wyczucia na to co powinno wynikać z wychowania.
      I to nie wynika z niewiedzy bo to można darować. Poza domem czesto taki osobnik zachowuje się poprawnie. Czyli WIE. Ale dla domowników i partnerki nie trzeba się wysilać. Wrzucamy na luz. Chamski luz.

      Polubienie

  9. Boso chodzic nienawidzę, więc butów nie lubię zdejmować, noszę swoje na zmianę, buty albo kapcie, zależy od okoliczności. W sprawie zachowania – nie uczy sie dobrych manier ani w domu, ani w szkole i jest jak widać.
    Pełnia, pełnia i po pełni… Buziaki 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s