W strefie ciszy

Wczoraj włoski premier osobiście pojawił się w telewizji.

Co mówił, to mówił, ale wprowadzono zarządzenia jednakowe dla całego terytorium Italii.

Szkoły i uniwersytety zamknięte do 15 marca. Odwołane wszystko, co wiąże się z publicznością. Kina, teatry, mecze. To znaczy mecze się odbywają bez kibiców.

Wczoraj własnie był mecz na stadionie w Ascoli. A ponieważ stadion był zamknięty, to kibice czekali na wieści pod stadionem. Dodatkowo w asyście karabinierów.

Zaniosłam sobie kurtkę do wymiany zamka ( u Chińczyka) w zeszłym tygodniu. Miała być gotowa we wtorek. Jakoś we wtorek nie było mi po drodze. Poszłam dzisiaj i kartka z informacją, że od poniedziałku do 9 marca zamknięte z powodu…. urlopu. Jak zwał, tak zwał.

Dzisiaj czwartek to naturalnie kluski śląskie na obiad. W towarzystwie przyjaciela V., który stal się absolutnym fanem moich klusek. Ma jak w banku. Kiedy tylko będę robić może liczyć na zaproszenie.

Otrzymałam dziś emeryturę z podwyżką. Netto dostałam 48  złotych. Na jeden a może i dwa ebooki wystarczy.  Jak to mówią ” Darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby”.

Szczerze mówiąc ta sytuacja  w Italii i nie tylko zaczyna mnie z lekka przerażać.  W kraju najbliżsi i też mam się o kogo martwić. A oni o mnie.

Nie wiem czemu, ale przypomniał mi się stan wojenny w kraju. Też szkoły były zamknięte, wszystkie rozrywki odwołane tylko jeszcze godzina policyjna obowiązywała. A w sklepach pusto.

Sklepy jak na razie bez pustych półek, ale pierwszą panikę zakupową już zaliczyliśmy.

Teraz spokój, bo przecież te zapasy trzeba zjeść.

A na dworze ciepło chociaż zapowiadają deszcz.

Czyli kiermaszu kwiatów nie zobaczę i żadnych imprez związanych z Dniem Kobiet.

Jak nie trzęsienie ziemi, to koronowirus.

A podobno to taki radosny kraj. Coraz mniej mi do śmiechu.

18 myśli na temat “W strefie ciszy

  1. Jakoś musimy przetrwać ten czas z koronawirusem. Jest u Was wiele zachorowań więc i większe obostrzenia. U nas na razie jeden przypadek ale pewnie będzie chorych więcej. Też chwilami ogarnia mnie strach . Czekam na ciepełko, wtedy zajmę się ogródkiem i nie będzie czasu na strachy. Całuję mocno, na odległość więc bezpiecznie. 🙂

    Polubienie

  2. Oj , tak powiedziała , żeby ludzi nie wystraszyć , skracając dystans niemożebnie . Pewnie na co dzień tak mówi do pacjentów ( bo jest lekarzem ) . Wyszło niepoważnie – a okulary nieco eksy

    Polubienie

    1. Wyszło nie niepoważnie a okropnie. Jeżeli tak mówi do pacjentów to świadczy o jej poziomie. Pewnie bym zareagowała gdyby do mnie tak się odezwał lekarz. Okulary mogę zaakceptować zachowania nie.

      Polubienie

  3. Co tu wiele mówić . Włosi z mojego punktu widzenia reagują prawidłowo . Ważne ,żeby nie powstawały nowe ogniska . U nas chaos , choć z jednym pacjentem sobie poradzili , ale średnio to widzę jak zacznie rosnąć . A zachowanie tej pańci z sanepidu tez większego wrażenia na mnie nie zrobiło , po tym co widzę i czytam w wykonaniu rządzącej frakcji . A jak frakcja taki i suweren jak to nazywają . A tak swoją drogą przypomniała mi się moja szefowa z sanepidu – z czasów jak pracowałam w zozie i no cóż , wyszło mi ,ze model sanepidowski się nie zmienia od lat 40 .

    Polubienie

  4. Rety, wysłuchałam pani Sanepidowej i nie wierzyłam własnym oczom i uszom! Kabaret? Może pani zmęczona i plecie, albo środek rozweselający zażyła… Naprawdę strach się bać…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s