DZIEŃ KOBIET świecić


I oczywiście jak w Italii to i mimoza od panów i należny się zrewanżować ” tortem mimoza”.

Dawno go nie robiłam, ale postanowiłam i dokonałam.

Dokładnie według przepisu włoskiego.

Dla porównania. oto tort przygotowany przez cukiernika w ” Domusie” w hotelu na wygnaniu.

Przepis zamieszczę na końcu, bo to tort, który jest doskonały.

A teraz wzorem telewizji, która co roku nadaje Kevina w Boże Narodzenie,  ja nieśmiertelną:

Dziewczyna z PRL- elu

 W Dzień Kobiet, ja nigdy, nie dostałam, w pracy goździków ( były zarezerwowane na uroczystości państwowe) tylko tulipany. W tym dniu, szłyśmy do pracy, ubrane w najlepsze, modne ciuchy, trochę dla elegancji, a trochę na złość innym babom. Pamiętam, kiedy, w zimny(, choć święciło słońce i nie było, już śniegu) dzień, szłam do pracy ubrana w najmodniejszy płaszczyk, kupiony w „Modzie Polskiej”. Do mody wkraczał kolor fioletowy. Płaszczyk był w owym zjadliwym fiolecie; uszyty z „krempliny”, ( co to było za paskudztwo). Na szyi miałam jedwabną apaszkę różowofiołkową ( mam ja do dziś) i wiosenne pantofelki. Mimo zimna, byłam zadowolona, kiedy widziałam zazdrosne spojrzenia innych kobiet, ktore ” leciały ” do pracy, bo pora była późna.

W tym dniu, siedziałyśmy eleganckie za biurkami, przyjmując życzenia od „biurowych” kolegów. Prowadziłyśmy swoistą licytację, która z nas poza obowiązkowym TULIPANEM w celofanie, od dyrekcji, dostanie najwięcej kwiatów. Około godz.10-tej, pojawiał się w drzwiach orszak, złożony z vice prezesa, głównego księgowego i przewodniczącego Rady Zakładowej. Życzenia, cmok w mankiet, tulipan, z naręcza, które dźwigała, najmłodsza pracownica tzw.,”gońcówna”. A potem, już świętowałyśmy. Była wódeczka, zakąski, domowe smakołyki, co tam, która przyniosła. Nikt nie pracował. Interesantów, też nie było ( świętowali w swojej pracy). Rajstop nie dostałam nigdy. Bon na kawę ( 2 paczki), jakieś ręczniki, kosmetyki, ale rajstop nigdy. No i słynny biurowy „poczęstunek” z tej okazji. Przez radiowęzeł, padał komunikat:

– Wszystkie panie, prosimy do pokoju 202, po odbiór „poczęstunku.

Karnie ustawiałyśmy się w „ogonku”, przed owym pokojem, którego otwarte drzwi, zastawione były biurkiem, na którym leżała kawa, ciastka i lista, na której, trzeba było pokwitować odbiór tych smakołyków: 2 łyżeczki kawy ( w papierku) 2 ciacha, ( z reguły pączki), podpis i już… Kawa szła do wspólnego” kotła, ciacha też, a my świętowałyśmy, już „pełną para” Było sympatycznie, dużo śmiechu a kiedy wracałam do domu, na szarej ulicy, widać było uliczne kwiaciarki z kwiatami, w oczekiwaniu na męską klientele, która po wyjściu z pracy, kupowała kwiaty dla ” niewiasty domowej”. Ulica, była z lekka ” zawiana” na rauszu, ach, łza się w oku kreci….

Znacie? Znacie, ale nie wszyscy.

I teraz jeszcze przepis na ” tort mimoza”/

TORT MIMOZA

 Z podanych składników upiec biszkopt.

Składniki: biszkopt, 75 gramów mąki, 75 gramów mąki ziemniaczanej, szczypta soli, 6 średnich jajek, wanilia, 150 gramów cukru.

Następnie z podanych niżej składników ugotować masę budyniową.

masa budyniowa: 70 gramów mąki, 500 ml zimnego mleka, skórka z połowy cytryny, 6 żółtek, laska wanilii, 180 g cukru,

Potrzeba jeszcze będzie: 1 puszka ananasa w syropie (500 gramów), kieliszek rumu, 500 ml śmietany (kremówki), 100 gramów cukru pudru.

Z upieczonego biszkopta (tortownica 24 cm) ściąć wierzch. Ostrożnie wydrążyć biszkopt, tak żeby powstała forma biszkoptowa. Wycięty biszkopt pociąć na malutkie kwadraciki (będą imitować mimozę). Odsączyć ananas, do syropu dodać rum i nasączyć formę biszkoptową. Ananas także pociąć na małe kwadraciki.

Ubić śmietanę i delikatnie wymieszać z 1 łyżką cukru pudru. Do ubitej śmietany, ostrożnie mieszając, dodać masę budyniową. Zostawić tyle masy, żeby pokryła cały tort. Włożyć kosteczki ananasa. Całość wlać do formy biszkoptowej. Przykryć ściętym wierzchem.

Pokryć tort pozostałą masą i obsypać gęsto i wysoko biszkoptowymi kawałeczkami (jak mimoza).

Tort włożyć do lodówki na 3, 4 godziny. Przed podaniem wyjąć trochę wcześniej i udekorować świeżymi gałązkami mimozy. Przy braku takowych można wziąć np. żółte frezje.

Smacznego!

Teraz już z czystym sumieniem mogę napisać.

Niech nam się święci Dzień Kobiet, bo to sympatyczny dzień.

 

30 myśli na temat “DZIEŃ KOBIET świecić

  1. Lucia, z łezką w oku wspominam dawne czasy i święto w pracy. Było sympatycznie, faktycznie okazja, żeby się wystroić w nowy ciuch, wyglądać inaczej niż codziennie i ogólnie – fajnie było. Chłopaki z pracy na wysokości zadania… wypad do wilanowskiej knajpki… eh, młodość 🙂
    Tortu w życiu nie zrobię 😦
    Miłego świętowania!

    Polubienie

  2. Podziwiam Twoje umiejętności – taki tort ! Wspaniale wygląda . Życzę smacznego świętowania. Buziaki.
    Za świętem kobiet, w tamtych czasach wcale nie tęsknię .

    Polubione przez 1 osoba

  3. Dzień Kobiet mojej młodości zazwyczaj w białym fartuchu albo w pracy w Przychodni, albo na dyżurze w szpitalu. Od szanownej dyrekcji Zespołu Opieki Zdrowotnej bywały rajstopy, a nawet lniane ściereczki do naczyń ( sic! ). Bardziej świętował mój mąż, jako że pracował w biurze.Do domu wracał wesoło z goździkiem. Kwiaty i miłe słowa także od zaprzyjaźnionych mężczyzn.
    Bardziej uroczyście świętowało się w naszym kręgu zawodowym Dzień Pracownika Służby Zdrowia.Wspólny wyjazd do restauracji i tańce do białego rana i to były wspaniałe imprezy.Teraz została nam tylko praca z coraz większą ilością obowiązków i niesłychaną biurokracją.Oczywiście nie narzekam, choć często wracam baardzo zmęczona bo ciągle lubię moich pacjentów, którzy między sobą mówią o mnie „nasza”.

    Polubione przez 1 osoba

  4. Nie kręci mi się łezka , bo to mojy ojciec jak piszesz w tym dniu bywał zawiany i świętował na całego . Byłam dzieckiem i było mi wstyd . Do domu docierał często z połamanymi tulipanami albo gożdzikami. W moim domu nie świętujemy Dnia Kobiet . Przyjmuję zyczenia od taty a nawet bombonierkę , bo jego już nie zmienię 🙂 , a i już zawiany od dawna nie bywa – ale ja tradycji nie kontynuuję i od swoich facetów domowych niczego nie oczekuję w ten dzień. Inaczej : oczekuję szacunku przez cały rok .

    Polubione przez 1 osoba

  5. Czytam teraz czterotomowy cykl neapolitański Eleny Ferrante, w którym szacunek mężczyzn do żon i ich miejsce w szeregu jest dość dokładnie przedstawione.Rzecz dzieje się w latach pięćdziesiątych na przedmieściach Neapolu i opowiada o wieloletniej przyjaźni dwóch kobiet. Pierwszy tom nosi tytuł ” Genialna Przyjaciółka. Elena Ferrante to pseudonim włoskiej powieściopisarki lub powieściopisarza o nieustalonej samożywności.Polecam, czyta się świetnie.Na kanwie powieści powstał też włosko-amerykański serial ale obejrzę go dopiero po przeczytaniu cyklu.

    Polubienie

  6. Wesołego świętowania dziewczyny! Ostatnio wspominałyśmy z koleżankami stare świętowanie Dnia Kobiet. I to, że bywały taki lata, że chodziłyśmy bez sweterków-prawdziwa wiosna. I prezenty, okazuje się, że mam i używam jeszcze: szklanki do whisky, sztućce i koc 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  7. Elenę Ferrante polecałam Tobie jakieś dwa lata temu jako fantastyczną sagę . I zdania nie zmieniłam . Odpowiedziałaś wtedy , że nie masz ochoty na włoskie sagi , bo Włochów masz dość ;):) i bez sag. ( Cxy coś w tym guście) Może jednak …. Skoro więcej nas zachęca cię do czytania . Elena w ogóle jest fantastyczną pisarką przez duże P , wszystko co napisała i przetłumaczono na polski przeczytałam . Teraz na dniach wyszła jej nowa powieść i zaraz będę ją czytać . Nie muszę wiedzieć kim jest ( bo to pseudonim pisarski) ale niech pisze dalej i więcej .

    Polubione przez 1 osoba

    1. Poszukam chociaż szczerze mówiąc coś mnie od włoszczyzny odrzuca. Za dużo jej mam dookoła. Ale może się przemoge. Kończę kafelki. Jak chcesz to Ci podesle całość z drugą częścią.

      Polubienie

    2. Kończę oglądać 2 część serialu. To co dzieje się między dziewczynami (obie wywołują we mnie złość i to na zmianę) jest mniej ciekawe niż socjologia

      Polubienie

      1. Widziałam że jest już seria dostępny w poskiej wersji językowej. Może się skuszę. Najpierw zrobię przymiarki do ksiazki. Chociaz znów napniszę ze mam aktualnie dość Włochów

        Polubienie

  8. Nigdy nie przepadałam za tym świętem i mam tak do dziś . Oczywiście milo było jeśli panowie składali życzenia , ale to oni głownie świętowali. Mimo wszystko najlepsze życzenia !

    Polubione przez 1 osoba

    1. Kiedyś uwielbiałam i włoską literaturę i filmy. Teraz żyjąc tutaj mam blokadę. Po prostu sama czuje sie jakbym żyła 50 lat temu. I pewnie stąd ta blokada. Ale już znalazłam e-booka i pewnie kupię. 😊

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s