I nadeszło JUTRO

Jakie ono będzie? Jeszcze nic nie wiadomo. Miejmy nadzieję, że dobre chociaż, to jeszcze nie całkowity powrót do czasów sprzed izolacji. Co możemy?

Możemy poruszać się nie tylko w obrębie prowincji, ale i regionu. I to bez autocertifikatów, gdzie i poco jedziemy, czy idziemy. Do 3 czerwca kiedy to mają zniknąć kolejne ograniczenia.

Od dziś czynne są wszystkie sklepy, bary i restauracje. Oczywiście i zakłady fryzjerskie, które urosły do symbolu.

Maseczki w sklepach obowiązują nadal i zachowanie dystansu.

Zresztą ludzie sami o to dbają.

Możemy odwiedzać przyjaciół.

Jedna dobrą rzecz przyniósł w Italii wirus. Wreszcie Włosi kiedy będą przeziębieni nie będą łazić po mieście a siedzieć w domu. Dla nich to było nie do pomyślenia. Teraz już tak nie będzie i dlatego z tego jestem zadowolona.

Dziś w naszym Marche nie było zgonów a ogólna liczba spadła do 145 osób.  W porównaniu do tych strasznych liczby 1000 dziennie, to mamy powód do radości.

Ale wszystko okaże się w ciągu kolejnych dni. Jeżeli nic się w tendencji spadkowej nie zmieni nastąpią kolejne poluzowania. Otworzą się kina i teatry.

Gospodarze regionów i prowincji dostali uprawnienia do decyzji dotyczących swoich mieszkańców. Oczywiście jest mnóstwo obaw, ale jak piękny jest taki świat.

O obawach swoich pisze ” Przystanek Italia”.

I wcale się nie dziwię.

#otwarciegranic
#wewłoszech
Stało się, 3-go czerwca Włochy otwierają granice, a ja mam z tego powodu mieszane uczucia, bo uważam, że to zdecydowanie za szybko. Piszę te słowa z perspektywy osoby mieszkającej w najbardziej dotkniętym przez wirus regionie, gdzie do normalności jeszcze daleko. Moim zdaniem Lombardia nie jest jeszcze gotowa na przyjęcie turystów i jeśli oni się tutaj pojawią, to możemy być pewni, że nastąpi wzrost zachorowań. Rozumiem osoby mieszkające na południu, gdzie sytuacja jest o wiele lepsza i można myśleć o nadchodzącym sezonie, ale Lombardia, wybaczcie, to tykająca bomba zegarowa. Premier Conte stwierdził, że jest świadomy ryzyka, lecz musimy iść do przodu. Iść tak, ale nie biec, bo konsekwencje tego dla nas wszystkich mogą być przerażające.

O matko, ciężko mi w ogóle o tym pisać, gdyż nie chcę wyjść na panikarę ani tym bardziej na kogoś, kto nie cieszy się z tego, że turystyka wreszcie ruszy. Mam świadomość, że turyści są tutaj potrzebni, niemniej jednak boję się ich napływu i tego, że za kilka tygodni znowu nas tu pozamykają. Siedzę w domu już trzy miesiące, po coś się poświęcam i nie chcę, żeby to poszło na marne, bo za szybko otwarto granice. Byłam przekonana zresztą, że stanie się to o wiele później, niż w czerwcu i najpierw Włosi będą mogli spokojnie przemieszczać się po kraju i odbywać podróże, a gdy sytuacja będzie opanowana, zaprosi się i turystów. Tymczasem jest na odwrót i z tego powodu czuję się jakby trochę oszukana, ponieważ stosowałam się do zasad dla nas, nie wychyliłam nosa z domu, by w końcu móc spokojnie pójść na spacer, zaś wygląda na to, że robiłam to dla innych, a nie siebie. I jeszcze raz napiszę, abyście spojrzeli na sprawę moimi oczami i spróbowali dopatrzeć się w niej logiki.

Rozumiem tęsknotę za Italią, wakacjami tutaj i radość turystów z otwarcia granic. Nie umiem jednak pogodzić się z tym, z jaką niefrasobliwością to wszystko zostało zorganizowane. Jeszcze kilka dni temu nie wiedzieliśmy, jakie będą perspektywy na lato i to nagłe otwarcie granic jest dla mnie zwyczajnym szokiem. Moje przekonanie w tej kwestii determinuje miejsce zamieszkania, bo gdybym żyła na południu, niewątpliwie skakałabym z radości. Lombardia dostała w kość i ciągle walczy z wrogiem, mimo że statystyki się poprawiają, lecz jeszcze nie wygrała. Od jutra wchodzą w życie nowe zasady, będzie można przemieszczać się po regionie bez certyfikatu i włoski rząd mógł poczekać choćby dwa tygodnie, by zobaczyć, czy to rozluźnienie obostrzeń miało sens. Dopiero po tym można było pomyśleć o otwarciu granic, przynajmniej w moim odczuciu. A tak dostaliśmy wszystko razem w pakiecie i mam ogromną nadzieję, że nie odbije nam się to w Lombardii czkawką.

Boję się nadchodzących tygodni, nie będę temu zaprzeczać. Boję się tego, że do niewyleczonych Włoch mogą przyjechać osoby zarażone, które nie mają żadnych objawów choroby. Boję się wzrostu zachorowań i ponownego zamknięcia nas w domu. Premier apeluje o zachowaniu rozwagi, respektowaniu metrowej odległości, ale czy w praktyce to będzie możliwe? Zrezygnowałam świadomie z wakacji w Polsce, nie jedziemy również do teściów i mieliśmy w planach bezpieczne podróżowanie po Lombardii, lecz coś mi mówi, że będziemy musieli obejść się ze smakiem. Nie wiem, może te moje wizje wydają się Wam teraz zbyt pesymistyczne, ale pamiętajcie o tym, że jestem bezpośrednim świadkiem tego, co wydarzyło się w moim regionie. Nie przepisuję z gazet czy dzienników, tylko mam styczność z tym, co się dzieje, więc nie biorę na siebie odpowiedzianości i nie zapraszam Was do Lombardii. Rozmawiałam z wieloma Polkami, które również mieszkają tutaj i ich zdanie jest identyczne do mojego. Jedźcie na południe, do innych części kraju, a jeśli chcecie, no cóż, przybywajcie i do Mediolanu. Ale uważajcie i bądźcie świadomi tego, że będą to wakacje wysokiego ryzyka.

 

Dzisiaj trochę ” prasówki”

https://szostkiewicz.blog.polityka.pl/2020/05/15/trzaskowski-czyli-nowe-otwarcie-nowe-problemy/?fbclid=IwAR3AnN7M4GoDZb8_K0mhAjVMhtQ0XNd_uBjciyew4AWBj2h3-TGzwWQFbW0Screenshot_2

https://warszawa.naszemiasto.pl/chaos-organizacyjny-i-brak-informacji-uwiezil-mieszkancow/ar/c1-7703539?fbclid=IwAR0SDJt34AV5v4GknkclNefA2b8N-r_S93MgSpBl8p9qqLGZeGFVJZFamYw&utm_campaign=koronawirus-na-slasku-chaos-organizacyjny-i-brak-informacji&utm_content=koronawirus&utm_medium=dzieje_sie_w_warszawie&utm_source=facebook.comScreenshot_9Jak zwykle trochę ciekawostek jak ta, czyli biały słonecznik 97039257_1344567402408533_3651198294429794304_n

i zdjęcia krakowskie.

Porcja memów.

 

A teraz życzenia pięknego tygodnia dla Wszystkich.

Do jutra. Dla tych co lubią spacerować po Ascoli będzie ” ascolański album”.

 

12 myśli na temat “I nadeszło JUTRO

  1. Luciu, korzystaj z wolności, będzie dobrze, zobaczysz. Mam nadzieje, ze ludzie wyciągną wnioski na przyszłość. Ja idę do fryzjera w piątek, już mi wszystko jedno, ale mam tak paskudne kłaki, bo inaczej się ich nazwać nie da, ze to nie do zniesienia. Ucałowania.

    Polubione przez 1 osoba

  2. A ja niestety mam obawy podobne do Twoich. Tym bardziej, gdy czytam wspomnienia o epidemii hiszpanki sprzed stu lat. Wiosną 1918 było podobnie jak teraz a potem nadeszła straszliwa jesień. Nie chcę być broń Boże żadnym prorokiem… Ale czy nie powinniśmy choć trochę …uczyć się na błędach. Choć trochę…

    PS. Nie mogę doczekać się kolejnych zdjęć ze spaceru po Ascoli:-) Uściski

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ceramiki ja też poczytałam o hiszpance. W mojej rodzinie diostra mojego dziadka razem z mężem umarli w viagu tygodnia. Zostawili dwoje dzieci. 8 i 4 lata. Moi dziadkowie przyspieszyli slub zeby

      Polubienie

    2. Uciekł mi komentarz. To kończę. Dziadkowie przyspieszyli ślub żeby zaopiekować się dziećmi. Babcia zawsze mówiła ze wychodząc za mąż miała dwoje gotowych dzieci. I też tej jesieni się boję. Liczny że teraz jesteśmy uwrazliwieni i w porę zareagujemy. A może nie będzie tak źle. Może mamy już tę odporność. Przynajmniej wiekszosc. Serdeczności zapraszam jutro do Ascoli.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s