No i znów mamy koniec tygodnia

Jedno trzeba przyznać, że czas nic się nie zmienił. Bezwzględnie ze stoickim spokojem odmierza życie. Ani szybciej ani wolniej.

Dla mnie coraz mniej łaskawy. Mam problemy ze snem. Nie chcę brać prochów więc wstaję totalnie niewyspana.

Mam psychicznego doła. Czekam na otwarcie granic i powrót komunikacji, żeby zafundować sobie reset w kraju.

Ponad trzy lata nie byłam. Co innego nie jechać z jakiś tam przyczyn a co innego nie móc pojechać.

Siłą woli a właściwie jej resztką wczoraj się ubrałam, ale już na spacer nie wyszłam. Zwyczajnie nie miałam sił. Widzę, że i V. w podobnym samopoczuciu.

Żeby chociaż jedno z nas ( czytaj ja) było we względnej formie. Samochodu nie może używać poza jazdą po zakupy… i nic nie wskazuje na to, żeby coś w tej materii robił. To słynne włoskie ?

-Dopo.

I…

– Penso io?  Może człowieka wciągnąć w jeszcze głębszy dół.

Coś sobie namieszałam w ustawieniach Wordpssa, bo zachciało mi się zrezygnować z obserwowania blogu anglojęzycznego, który jakimś cudem pojawiał mi się w informacjach. Ja jak wiadomo w tym języku ani w ząb. I zamiast zrobić to przez komputer poklikałam w telefonie. I zgubiłam kilka blogów, które lubię czytać. Na szczęście szybko się zorientowałam, że jakoś nie widzę ich wpisów i komentarzy i poprzestawiałam już przez porządne urządzenie. I zabezpieczyłam się podwójnie dodając je do ulubionych na bloggerze. Teraz nawet jak tu coś namieszam informacje o nowych wpisach do mnie dotrą.

Czytam kryminały Danki Braun. Do końca tej serii mam jeszcze dwa i ciut.

Do przypominajki wpisuję do kupienia w czerwcu nowe pozycję, bo jednak w tym miesiącu koniec.

Zastanawiam się i ja nad tym fryzjerem. Ale jeszcze poczekam na efekty jakie pójście do niego przyniesie w Italii. Dwa tygodnie mnie nie zbawi a zdrowej głowy pod ewangelię nie będę wkładać.

Widać, że naród czytający i surfujący po Internecie powrócił do pracy. Widać to po statystykach u mnie. Poprzedni miesiąc jak wiadomo był rekordowy. Ponad 2000 wyświetleń dziennie. Od połowy miesiąca średnia spadła o 1000 i jest ponad ten 1000.

To i tak bardzo wysoka liczba i będę się cieszyć jak tak zostanie.

A  teraz co mi w duszy dzisiaj gra.

Tekst Kamila Durczoka 98154658_2667503900153117_8140050576063856640_o

Miałem zaszczyt pracować tam w czasach, kiedy słowa „dziennikarz” i „dziennikarstwo” miały jeszcze sens. Teraz królują „media workers”, i to dobre określenie na upadek tego zawodu. Program Trzeci Polskiego Radia. Przez ponad rok prowadziłem rozmowy polityczne w porannym Zapraszamy do Trójki. Więc to także moje radio. Dlatego zawracam Wam głowę kilkoma zdaniami komentarza do tego, co się tam zdarzyło.

Upadliśmy. Wszyscy. Upadło dziennikarstwo, upadła polityka.

Ale nigdy – NIGDY – nie uwierzyłbym, że znajdzie się idiota, zdolny zdjąć z listy przebojów kawałek o Kaczorze Dyktatorze.

Miałem różnych szefów. Mądrzejszych, głupszych, miałem pajaca z PSL i mądralę z SLD. Nie zajmowali najwyższych stanowisk, byli lokowani na szczeblach dyrektorskich, w TAI. Piszę o tym, bo nie chcę, by Robert Kwiatkowski I Sławomir Zieliński pomyśleli, że o nich chodzi. Byli świetnymi szefami. Ci, którzy pracowali wtedy ze mną w TVP, wiedzą i kim piszę. Teraz to mniej ważne.

Żaden z tych partyjnych kacyków, próbujących wtedy uprawiać czerwono-zieloną propagandę na antenach telewizji publicznej (tak, wtedy to była publiczna telewizja a nie goebelsowska szczekaczka) nie miałby szans na wywinięcie takiego numeru, jaki zdarzył się w Trójce. Jest czymś niebywałym, że w XXI wieku, w wolnym świecie, w kraju członkowski Unii Europejskiej, panuje regularna dyktatura połączona z cenzurą.

NIe wiem co jeszcze musi trafić do naszych zakutych łbów, żebyśmy zrozumieli, że za 500 złotych sprzedajemy się jak dziwki. Że żyjemy w dyktaturze. Że Kaczyński, złodziej demokracji, zabiera nam wolności i prawa, zapychając pyskujące dotąd gęby publiczną kasą. Jak głupi jesteśmy, pozwalając na zachowania w stylu komunistycznej Rumunii za czasów Caucescu. Jeśli się nie obudzimy, dyktatura półgłówków stanie się rzeczywistością a zamiast wielu stacji radiowych będziemy mieli rządowe kołchoźniki. Szkoda miejsca na komentowanie tłumaczeń różnych funkcjonariuszy, ulokowanych w radiu na tym czy innym szczeblu. Ich gadanie urąga minimum inteligencji. Odejście Niedźwieckiego, faceta-symbolu, prawdziwej radiowej legendy, to jest coś o wymiarze więcej niż tragicznym. Tak się niszczy osobowości. Prawdziwych DZIENNIKARZY. A nie partyjnych pachołków w stylu pewnej pani i pewnego pana.

Po takich numerach jak maseczki znajomego pana ministra, przywóz do kraju tony śmieci nie nadających się do ochrony obywateli, po kłamstwach rządu, po brutalności policji, po prezydencie, który z prezydentury zrozumiał tyle, że trzeba tylko podpisywać co uzurpator podsunie, a potem można zasuwać autem na kogutach i śmigać w Istebnej na nartach, po tym wszystkim, po łamaniu demokracji, obalaniu Trybunału, przejmowaniu Sądu Najwyższego – po tym przychodzi czas małych kretynków. Takich jak gość, nakazujący wywalić z Listy PrzebojóW Trójki, piosenkę Kazika. Bo Wielmożnie Panujący Wódz Jarosław Kim mógłby się poczuć gorzej.

Jesteśmy narodem idiotów. Normalni dawno by ich pogonili.

 — z: Kamil Durczok

Ale nie tylko jak widać my.Screenshot_4
Jak zwykle piękne zdjęcie starego Krakowa Screenshot_1
i kwiat baobabu zakwitający raz na 50 lat.
98123631_2533505396910804_7366273030407847936_nI  już zapraszam do kącika humoru.

Jutro mam nadzieję trochę się wyprostować. Tylko czy mi się to uda?

Postaram się.

12 myśli na temat “No i znów mamy koniec tygodnia

  1. To ja jestem ta laska od przecinka przed że :):):) . Matko ale męczyłam tych chłopaków . Ale ..uczyli się ! Jeden nawet maturę zdał , po technikum – a poznaliśmy się gdy był w zawodówce. Mem więc …kłamie :).Koledzy że studiów też się za czytanie brali – miałam widać dar przekonywania. Później mi przeszło, dość że męża mam dyslektyka – zdarza mi się robić błędy . Dwójka z moich dzieci też jest dyslektyczna – maturę pisali na kompie . Ale poprawia się im . Bo czytają .

    Polubione przez 1 osoba

  2. Artykuł Durczoka w samo sedno. Narozrabiał solidnie , ale tu akurat ma rację . Te pyry na odchudzanie mnie powaliły . Nie wiem czy dam radę kupić jutro na zieleniaku i nie ryczeć przy tym ze śmiechu. Trzymaj się Kochana , już zaczynają o otwarciu granic gadać. Przyjedziesz jak tylko będzie można .

    Polubione przez 1 osoba

  3. Luciu, wczoraj nie mogłam usnąć i przypomniało mi się: Pomyslę o tym jutro, zadziałało. Najgorzej przed snem rozmyślać o problemach, na rozwiązanie których niestety trzeba czasu. Wiem, że tęsknisz , wytrzymaj jeszcze trochę. Przyjedziesz, pospacerujesz i zauważysz zmiany i czegoś będzie żal. Śpij , to polecenie.

    Polubienie

    1. Pomyślę o tym jutro… zawsze się sprawdza. A w moim wieku z tym spaniem bywa różnie. W sumie nie mogę narzekać, ale teraz stres mnie wykańcza. Przed lipcem sierpniem raczej nie ma co marzyć o przyjeździe do Polski. Ano trzeba do przodu. Buziaki Lidziu.

      Polubienie

  4. Tekst Durczoka – 100% prawdy w prawdzie…
    jakoś nie mogę teraz całych zdjęć oglądać. Te w środku widzę, ale po bokach w kawałku. Przedtem klikałam w zdjęcie czy mem i delektowałam się wszystkimi po kolei. Teraz otwiera się, albo nie, jeden malutki i muszę wracać, żeby obejrzeć następny. Ale nic to, dam radę, bo warto 🙂 Buziaki !

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s