Dziennik polski

Dzień jedenasty.

Niedziela. Słoneczna i pełna zdjęć. Zgodnie z planem poszłam z moja córką na spacer. Spory, ale w sumie niedaleki. W odległości dziesięciu minut od mojego domu jest park zwany ” Parkiem Róż”. Do tego parku chodziłam z moimi dziećmi. Ale teraz to jest juz inny park. Zadbany i urokliwy.

Zrobiłam sporo zdjęć. Po to, żeby w Italii oglądając przenieść się tam, bo prawda stara jak świat ” wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej” sprawdziła się.

Jeżeli myślicie, ze Śląsk jest czarny i brudny, to proszę, kolejna porcji zieleni.

Kolejna porcja widoczków z Parku Róż.

i oczywiscie z aparatu Agi ja w towarzystwie ptactwa pływającego

. 😀

A potem miałam przemiłą niespodziankę. Zadzwoniła do mnie Ada. nasza Ada z Dzienników TS i udało nam się spotkać. Wiem, ze i tu są jej wirtualne znajome i dlatego skopiowałam Jej piękny wpis z bloga fejsbukowego i mam obowiązek przekazać od niej Wszystkim Dziewczynom serdeczne pozdrowienia.

116904848_3256025354443580_590902071419406495_o

Ada Rozewicz z: Lucyna Kleinert.

Sączę niespiesznie kieliszek Porto, naprzeciwko mnie pali się dość sporej wielkości świeca – skwierczy, słucham nastrojowych piosenek Norah Jones, odtwarzanych z płyt winylowych. Blisko drzemią cudokoty.
Delektuję się teraźniejszością, wracając do przeszłości. Niedziela minęła tak jak zaplanowałam, trochę się uczyłam, sporo czytałam – odpoczywałam.
Wieczorem spotkałam się z dobrą znajomą. Znamy się ponad dziesięć lat, na stałe mieszka we Włoszech. Na początku znałyśmy się tylko wirtualnie, mniej więcej w tym samym okresie zaczęłyśmy pisać nasze blogi na dziennikach Twojego Stylu. Poznałam wtedy sporo dziewczyn, dzienników już dawno nie ma, a z niektórymi utrzymuję nadal wirtualny kontakt, z paroma spotkałam się w realu. Z Lucyną nie raz. Mieszka wraz ze swoim partnerem we Włoszech, ale od czasu do czasu, wraca w swoje rodzinne strony, do Chorzowa, mamy okazję się spotkać, porozmawiać. Lucyna dziękuję Tobie za miłe spotkanie. Dzienniki były specyficznym miejscem, mieszanka blogu z portalem społecznościowym. Pamiętam tytuł swojego pierwszego wpisu – „Thank God I’m A Woman”. Wcześniej już coś pisałam, w okresie młodzieńczym tworzyłam nawet powieść, oczywiście jej nie skończyłam, gdy byłam dorosła jak tata odchodził, próbowałam coś pisać, lecz pisanie piórem, długopisem mnie męczy. Gdy nauczyłam się tańczyć palcami po klawiaturze, mogłam pisać więcej, dłużej, stale.
W dziennikach po raz pierwszy wyszłam z szafy, tutaj, nie od razu, odważyłam się używać rodzaju żeńskiego.
Pamiętam tekst jednej z dziewczyn, bardzo mnie zmobilizował, w swoim komentarzu napisała – po stylu, wrażliwości potwierdziła moją kobiecość, natomiast wątpiła, że coś z nią zrobię, że się odważę na zmiany. Niewielki tekst, a dał mi wiele do myślenia. W końcu nie chciałam już być tylko „wirtualna” zapragnęłam być sobą w realnym życiu. Mam tylko jedno życie, nie warto przeżyć go w fałszu, w niedomówieniu.
Minęło wiele lat od mojego pierwszego wpisu w dziennikach. Od tego czasu tak wiele się zmieniło, ja się zmieniłam, dorosłam mentalnie, jestem sobą, jestem kobietą, smakuję moją rzeczywistość, zwyczajne codzienne życie kobiety.
Po tylu latach mogę ponownie napisać „”Thank God I’m A Woman”.

Taka spotkania są bezcenne.

Dziś ostatnie przygotowania do powrotu.

Jak tylko wrzucę tekst na bloga idę na zakupy. Dzień pochmurny, ale może uda mi się uniknąć deszczu.

To teraz aktualności.

Najpierw porady ogrodnicze, żeby utrzymać się w klimacie przyrodniczym

Na własneScreenshot_1 oczy widziałam słuchając piosenek powstańczych ten fenomen migania.

W dalszym ciągu niefrasobliwość ludzka. Szczególnie po spotkaniu z Adą wiem więcej na ten temat. ( Ada jest lekarką na pierwszej linii)Screenshot_8

Demonstracja na poprawę nastroju….Screenshot_9

I niesamowite zdjęcie.Screenshot_10 Jak wiadomo za pełnią nie przepadam, ale doceniam piękno.

I jak zwykle mieszanka w Galerii Memów.

Jutro ostatni wpis z kraju. Potem już wracamy do zapisków z mojego życia w Italii.

Zapraszam.

10 myśli na temat “Dziennik polski

  1. Będziesz miała co wspominać jak wrócisz do Ascoli. Wiele miłych spotkań i nasza zieleń też piękna.
    Oglądałam w TV relacje śpiewaną z Powstania W. , nie mogłam oderwać wzroku od obu pań migających i prawie tańczących. Rewelacyjne były.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s