Domowy kołowrotek

Czasami trzeba. Wstałam sobie normalnie czyli koło ósmej. Ponieważ chodzę ostatnio wcześnie spać budzę się wedle siódmej i czekam, aż wstanie V. Wstał. Zrobiłam kawę i miałam o dziwo szwung do prac domowych. Za oknem tak jak doskonale to ilustruje ten oto mem:

To przeodziałam się stosownie do temperatury w domu. Jak znam życie na dworze jest cieplej.

Żeby nie było, że ja wydziwiam, to proszę:

Objaśniam:

Komplet czyli podkoszulka czerwona bawełniana, golfik bawełniany w groszki i długi sweter też bawełniany. Dżinsy i ciepłe kapcie. Wszystkie warstwy widoczne na fotce.

To było w miarę wystarczające kiedy się ruszałam po domu. Ogarnęłam łózka, co w Italii z racji warstw pościelowych w formie naszych prześcieradeł nie jest proste. Ogarnęłam przypisaną do mnie nie wiem przez kogo łazienkę z kulkami czarnego kurzu na podłodze, co mnie kiedyś o zawal przytrafi, W ramach odstresowania zaczęłam prasować, to co przywlekłam z izby gospodarczej. Myślałam, że to szybko pójdzie, bo były tam dwa letnie jeszcze komplety pościelowe dokładnie poskładane do prasowania. A jednak trwało to dość długo. Potem za ciosem posegregowałam resztę letnich rzeczy i wsadziłam do worków z wieszakami. Łącznie z koszulami V. z krótkimi rękawami.

Definitywny koniec lata. Na zimowej półce zostały najgrubsze wełniane swetry.

I kiedy zabrałam się za poletko internetowe zrobiło mi się zimno. Tak, że uzupełniłam się o kamizelkę ze sztucznego futra i kolejne frotowe tym razem skarpetki. I wcale nie jest mi za ciepło. 😀

Obiad tym razem przeszedł bez nerwów, bo osobisty stanął przy patelni.

Jutro Rzym więc mam nadzieję na spokój.

Wysłałam taki drobiazg napisany na konkurs. Rozstrzygniecie w grudniu. Pewnie do tego czasu o tym zapomnę. Zaprosiłam na Święta wnuka, może mu się uda przyjechać. Bardzo bym chciała.

Kolejna książka Tess Gerritsen bardzo ciekawa. Do obejrzenia naturalnie Lucyfer sezon już piaty. Czy ktoś z was poza Onyks czyli Hanią oglądał?

Wczoraj zamieściłam wideo kota wskazującego na spożycie. I poczułam się w obowiązku wytłumaczyć:

I to na dziś wszystko czyli czas na :

DODATEK INTERNETOWY

GALERIA SLĄSKA

Michałkowice

GALERIA LWOWSKA

Park Stryjski we Lwowie

Poradnik Perfekcyjnej pani Domu

Ala Kochanowska1000 pomysłów na obiad i nie tylko

CIASTO MARCHEWKOWE Z MARCHEWKOWĄ POLEWĄ

Wilgotne, miękkie, aromatyczne i nie za słodkie.

Jest pyszne i ładnie wygląda.

Składniki ciasta:

250 g startej marchewki na drobnych oczkach tarki

150 g cukru

200 g mąki

150 ml oleju

2 jajka

1 łyżeczka cynamonu

2 łyżeczki proszku do pieczenia

szczypta soli

1/2 szklanki orzechów włoskich rozdrobnionych

1/4 szklanki rodzynków

1 /2 szklanki pokrojonych i odsączonych ananasów z puszki

Jajka ubić z cukrem dodać olej, marchewkę, mąkę przesianą z proszkiem bakalie i ananasy. Wymieszać do połączenia składników. Przełożyć ciasto do wyłożonej papierem tortownicy 20 cm. Piec w 170* C przez około 60 minut, do suchego patyczka.

Składniki polewy:

500 ml soku z marchewki ( może być gotowy kupiony, lub domowy )

1 galaretka o smaku pomarańczowym

1 budyń śmietankowy ( bez cukru)

Ugotować budyń na soku, wsypać galaretkę, wymieszać do rozpuszczenia. Odstawić do lekkiego wystudzenia, jeszcze ciepłą polewę wylać na ciasto.

Ponadto:

300 ml śmietany kremówki

cukier puder do smaku

Schłodzoną śmietankę ubić, pod koniec dodać cukier puder

lub

300 g serka philadelphia + 1 szklanka cukru pudru

Serek utrzeć z dodatkiem cukru pudru.

Po wystudzeniu ciasto przekroić i przełożyć ubitą śmietaną

Marchewki do ozdoby ciasta zrobiłam z masy marcepanowej którą zagniotłam z dodatkiem cukru pudru. Dodałam odrobinę czerwonego i zielonego barwnika.

Można ozdobić również rozetkami z bitej śmietany.

Piekę również to ciasto bez przełożenia bitą śmietaną i bez polewy, też jest przepyszne.

Historie ciekawe i plotki romantyczne

Rozmaitości

Doskonaly pomysł uczniów. Brawo.

Życzenia w Dniu Nauczyciela

GALERIA MEMÓW I AKTUALNOŚCI

Na Platformie Politycznej

ŚMIESZKI

I bezsprzecznie ta mądrość jest stale aktualna:

Jutro przerwa na Rzym. Pewnie spotkamy się w niedziele. Dla mnie pracującą. 😀

20 myśli na temat “Domowy kołowrotek

  1. No rzeczywiście, koniec lata. Jak widać na fotkach;-)
    Życzę rozstrzygnięcia konkursu po Twojej myśli (zabrzmiało bardzo tajemniczo;-)
    Przyznam szczerze: nie obejrzałem jeszcze żadnego odcinka „Lucyfera”. O tej porze roku zwykle …tonę w książkach i jakoś mnie telewizor nie ciągnie. Ale zajrzę… Może chociaż pierwszy odcinek;-)
    Miłej wycieczki, Luciu.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Mimo, że to bajka dla dorosłych, to bardzo fajnie przybliża biblijne sprawy i niekonwencjonalnie 😄
      Dziękuję. Rzym zawsze ma w sobie coś. Zwłaszcza za pierwszym razem. Potem to wrażenie ciut maleje, ale i tak warto..
      Uściski na dobry weekend.

      Polubione przez 1 osoba

  2. Smerf 😁, sama prawda ! Mój kot gustował w wędlinie I namiętnie ściągał ją z kanapek . Trzeba było być czujnym! I chował …na potem . I to w czasach kartkowych. I był ciekawy nowych smaków, nie gardził też słodkim. Ale prawdziwego szału dostawał przy rybach . Jęczał tak – że uszy puchły. Pomijając , że wyskakiwał na blat, gdzie była przygotowywana .

    Polubione przez 1 osoba

  3. W takim zimnie to się żyć nie da 😠 Malwinka słodka jak wszystkie koty. Franuś teraz głównie u nas nocuje, widocznie mu przeszkadza płacz niemowlaka i szuka spokoju poza własnym domem, czyli u rodziny zastępczej 😺
    Udanej wycieczki Luciu🙂

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s