Wojna

W końcu doszło do tego, że nie wytrzymałam i wypowiedziałam V. wojnę. Nie, nie z jakimś oprzyrządowaniem niebezpiecznym. Nie, to jest ” zimna wojna”, a wręcz lodowata.

Zaczęła się wczoraj, ale że nie był trzeźwy wiec poza osobistym pobytem w pokoju księdza w którym i tek śpię nic nie sygnalizowałam.

Zawsze rano nawet kiedy nie jest dobrze robię kawę i nalewam do dwóch filiżanek. Czasem o ile leki są okresowe przygotowuję tabletkę i ostatnio do niej herbatniki zwane w Italii biszkoptami. Jakby, to był mój obowiązek, a nie dobra wola.

Dziś miałam w planie wypić całą kawę, żeby musiał sobie zrobić, ale doszłam do wniosku, że nie będę się umartwiać i ta normalna filiżanka mi wystarczy.

Weszłam sobie do kuchni i ogarnęłam tylko to, co bezpośrednio mnie dotyczy. Umyłam garnek po wczorajszej zupie, której resztę zjadłam na późną kolację, talerz i kubek po herbacie. Wczoraj nie miałam warunków. Na stole został jego talerz, wyjęty ser i cały bałagan. Na moim miejscu czyściutko. Podkładka, szklanka na wodę. Otworzyłam nową butelkę sama bez pomocy , zamiotłam kuchnię, bo w końcu to teren wspólny, a ja w bałaganie totalnym żyć nie umiem. Kawę wypiłam i mimo, że wszedł po mnie do kuchni jemu nie nalałam. Ma rączki, a kawa była w maszynce.

To samo z łóżkiem. Mój pokój ogarnięty, a w sypialni łóżko rozgrzebane. I tak będzie.

Ogarnę łazienkę, kawałek kuchni i swój pokój, To i tak sporo.

Żadnego wspólnego gotowania. Od dwóch dni je jajka, których tak panicznie się boi i jak chcę je zrobić, to drze się, że on ma cholesterol. Jakoś przez te dwa dni ten cholesterol się nie liczy. Jak człowiek głodny, to i cholesterol zje.

Dziś targ, to chyba zainwestuję w ten koc. Pojdę na zakupy, pod swoim kątem. A on niech wyjada zapasy z lodówki. Na szczęście nie ma nic do zepsucia się w lodówce. Wczoraj zamroziłam kotlety wcześniej przygotowane już z przyprawami.

W ramach wojny ugotuję sobie zupę ( a co ) ogórkową. 😀 Tej na pewno nie zje. 😀

O sytuacji na froncie wojennym będą komunikaty.

Wczoraj pobrałam sobie szósty sezon Lucyfera. Tak, że jeszcze sobie popatrzę. Słyszałam, że święci powodzenie serial ” Służąca”, ale nie wiem czy mam na niego ochotę.

I wczoraj zadzwoniła moja przyjaciółka z którą mamy wspólne ebooki z pytaniem czy mamy książkę Marcelego Mossa, bo te, które ma, to nie komplet.

Sprawdziłam. Rzeczywiście mamy trzy, ale z dwóch serii: „Liceum Freuda” i „Trylogii Hejterskiej.”. Podobno dobrze pisze.

To dokupiłam te których nam brakowało. I mamy całość.

Trylogia Hejterska

Liceum Freuda

W ramach odstresowania kupiłam cykl ” Kobiety z odzysku” Izabeli Frączyk.

Dobrze, ze jest jednak fb, bo wczoraj miałam sympatyczną rocznicę.

17 TARGI KSIAZKI w Krakowie

26 października 2013 w: Kraków

Moje pierwsze Targi Książki na których nie byłam zwiedzającym ( chociaż naturalnie tez), ani kupującym ( chociaż naturalnie tez ) ale zasiadłam( ach, jak to brzmi) przy stoliku z napisem ” autor”. Jeszcze nie mogę dojść do siebie i przeżyłam to wydarzenie tylko dzięki silnej grupie wspierających Przyjaciół. Mam nadzieję, że jeszcze cos podobnego przeżyję a więc trzymajcie kciuki.

Tę plakietek z napisem ” autor” mam na pamiątkę tylko nie wiem gdzie.

Mam w planie zaraz wyjść na targ więc tyle w tym momencie.

Wróciłam. Na dworze ciepło i słonecznie prawie 18 stopni przed godziną jedenastą. Pochodziłam po targu i kupiłam ten ogromny koc matrymonialny. Jest w takim samym deseniu w róże, co mój kupiony kocyk do teraźniejszego użytku. Tamten będzie na kołdrę kiedy naprawdę będzie zimno w pokoju.

Kupiłam znicze i skoro taka ładna pogoda, to zrobię ogromny spacer na cmentarz. Chyba, że będzie autobus. Pokażę w Święto Zmarłych ascolański cmentarz. Jest bardzo duży. Ciekawa jest stara część, bo nowa, to mury na trumny.

Przecież nie będę cierpieć i siedzieć a la mumia z V.

Ugotowałam zupę ogórkową z lanymi kluskami. Zjem i resztę zawekuję na zaś. A jutro zrobię sobie polski obiad. Ziemniaki i sznycle czyli kotlety mielone i marchewka z groszkiem. A na kolację kanapki.

Tylko mi ta wojna wyjdzie na apetyt.

To teraz DODATEK INTERNETOWY

GALERIA ŚLĄSKA

A teraz album Katowice – Muchowiec. Jak tam teraz pięknie.

GALERIA KRAKOWSKA

GALERIA LWOWSKA

W cyklu „Murale”

LM podesłała tuniki

Poradnik Perfekcyjnej Pani Domu

Rozmaitości dla domu

Miłośnikom kotów i majsterkowania

Pizzaiola z ziemniakami

Historie ciekawe i romantyczne

GALERIA MEMÓW I AKTUALNOŚCI

Na Platformie Politycznej

ŚMIESZKI i … nie

Dzisiejsza mądrość :

Do jutra na przyczółku ascolańskim :D.

23 myśli na temat “Wojna

    1. Żadna rozmowa nie wchodzi w grę, Zaczyna się krzykiem. Przerabiałam. Teraz poszłam na wojnę domową. Oboje jesteśmy uparci. Tylko mnie to nie przeszkadza. O kciuki poproszę. Serdeczności.

      Polubienie

  1. Jak wojna to wojna. A nie myślałaś żeby wyskoczyć tak na kilka dni (bez swojego) w cieplejszy region. Tak sam i tylko ze sobą. Ten twój z głodu nie umrze bo twego nie pożera, ubrać się sam potrafi, śpicie osobno jeśli dobrze zrozumiałam, więc….pomyśl. Chyba że praca wstrzymuje. Mnie bardzo wstrzymuje, a zostawiłabym to wszystko i ukryłabym sie gdzieś z dala od internetu. Kurcze … człowiek taki wolny a wciąż kajdany ranią nogi…

    Polubione przez 1 osoba

  2. No to grubo jak mówią moje chłopaki. Powodzenia w tej kampanii . Kto jak nie polska babba . Czterej pancerni i kot mnie powaliły . Chichotam cały dzień jak tylko o tym pomyślę .

    Polubione przez 1 osoba

      1. Wiesz, tak myślę. Że jego normalność nie jest twoją. A twoja normalność nie jest jego. Z przybywaniem nam lat, zmieniamy upodobania, więc i nasza normalność się zmienia. Idąc tym tokiem rozumowania, jego lub twoja normalność się zmieniła i powstał konflikt.
        Tylko ostrożnie, bo można przedobrzyć.

        Polubione przez 2 ludzi

      2. Ja nawet wiem jaka jest przyczyna. Trzęsienie ziemi i tułaczka po hotelach przez kilka lat go przerosła. On ma słabą psychikę. Zresztą kiedyś stwierdził, że my kobiety jesteśmy silniejsze.
        To Włoszka targa wszystkie problemy domowe na sobie. Włosi żyją sobie jak te motylki. I choć ich nie lubię czasem mi ich żal. Włoszek. Chcę żeby poczuł jak było mu wygodnie. I tak wiele rzeczy będę robić, no bo po prostu nie sposób żyć bez porządku wokół siebie. Pozdrawiam

        Polubienie

      3. Jeśli jest jego taka natura włoska nie rozumieć, to staniesz na rzęsach i tak nie zrozumie. Szybciej przystosuje się do gorszego. Mam coś podobnego u siebie ale powodzenia na froncie wojennym życzę.

        Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s