19 stycznia 2022 r.

Zapiski dzisiejsze.

Sporo tego, bo przedpołudnie miałam dość intensywne. Najpierw ogarnęłam ogólnie dom po wstaniu z nocnego podobno odpoczynku. Potem przygotowałam wszystko do sugo na obiad. Wszystko, to może nie. Bazę jarzynowo- pomidorową. Resztą zajął się v. jak sobie poszłam do miasta. Wrzuciłam do farbowania na czarno moje czarne spodnie, które gdzieś pochlapałam wybielaczem i czarną podkoszulkę podobno termiczną, którą spotkał ten sam los. Jeszcze nie byłam na dole sprawdzić, co z tego wyszło. Na jutro zaplanowałam prasowanie. Czas najwyższy, bo kolejna pralka czeka na włączenie.

Moja była podopieczna jest w szpitalu czyli w sumie dobrze, że już tam nie pracuję. To tak na marginesie.

Jako, ze środa targowa i jakieś zakupy zaplanowałam, a osobisty nie wyraził chęci wyjścia poszłam sama. Obleciałam wszystkie katy targowe i stwierdziłam, że czeka nas fioletowy sezon na przedwiośniu. Widocznie rzucił się w oczy w butach.

Idąc za ciosem wpadłam w sidła saldi na targu i kupiłam dwa sweterki. Jeden czerwony bez ściągacza na dole ( taki trend zauważyłam w tv). Drugi taki gruby bo ja wiem podkoszulek zewnętrzny bawełniany z kicikiem od środka. Oto ten czerwony. W naturze nie jest taki ostro czerwony. Ma natomiast błyszczące kamyczki w kwiatkach. Jako tej sroce moda mi sprzyja.

Ten bawełniany też jest bladoróżowy.

Załamałam się i kupiłam także sweter dla V. Oczywiście mu nie powiedziałam, bo on i tak nie wie, co ma, a nic mu nie potrzeba. Przy okazji mu wyciągnę i zdziwię się, że nie pamięta. W naturze kolor wpada bardziej w bordo.

Fajnie wyglądają te wstawki z innej wełny na rękawach.

Wczoraj podczas spaceru z V. natknęłam się na rzucający się w oczy na wystawie element polski.

Taka flaszeczka produktu naszego eksportowego ( 1,75 l ) ale za ile nie wiem, bo ceny na wystawie nie było. Ale mnie korci nieświadomość, to pewnie wstąpię i zapytam.

Kupiłam mięso mielone i jutro chyba pobawię się w gołąbki, bo mam kapustę włoską.

A dziś czeka mnie jeszcze pójście na mszę za mamę V. Dziś rocznica śmierci. V. nie idzie, a komuś wypada mimo, że nikt nas nie powiadomił. Wojna zimna miedzy braćmi trwa.

Jak to w rodzinie. w sumie jestem zadowolona, że nie miałam rodzeństwa.

Kryminał czytam. ” Gambit królowej” zaczęłam wczoraj oglądać, ale przy V. to prawie niemożliwe. Wiecznie, coś ode mnie chciał. Dlatego jeszcze raz podejdę teraz kiedy śpi.

A poza tym czas na kolejny odcinek śląskich opowieści.

Tytuł wpisu: Zaczynam cykl ” Cudze chwalicie, swego nie znacie ….”
Data wpisu: 2013-12-29

Autor: 2lucia

Znowu mam zajecie spacerowo- historyczne. Niby mieszkam tu od lat, niby ogólnie znam historie tego miejsca ale ile ciekawostek mnie ominęło. I nie tylko tych, które szybko nadrabiam rozglądając się po okolicy ale też takich, które z tych szybko dostrzeżonych zaczynają się ujawniać.

Już widzę, że ten cykl śląski stanie się moją kolejna pasją, co oczywiście nie wyklucza włoskiej, kiedy tam w końcu wrócę. Bo wrócę, nie ma innej opcji, choć być może tak, jak się wraca do zaprzyjaźnionego domu z wizytą.

Zacznę od spaceru po Batorym ( bo tak mówimy). Żadne uroczyste ” Chorzowie Batorym”. I pokażę ten Batory, który jest właśnie za wiaduktem, przylegający do jego patronki Huty Batory. Ileż tam fajnych miejsc.

Trzeba przejść na wielkim skrzyżowaniu prowadzącym dosłownie na „cztery strony świata” pod kolejowy wiadukt. Dworzec w Chorzowie Batorym to był najważniejszy dworzec w Chorzowie, bo to on właśnie wysyłał podróżnych w daleki świat z dwóch peronów mając bezpośrednie połączenie z Gliwicami i Katowicami i dalej. Zatrzymywał się na nim jeden nawet pociąg pospieszny. O ile pamiętam z Poznania. Teraz czeka na swój czas, choć nie wygląda jeszcze tak najgorzej mimo zainteresowania kibiców przyjeżdzających na mecze na stadionie „RUCH- u”.

A za wiaduktem kawałek tego Śląska, który większości się kojarzy. Ulica wzdłuż fabrycznych zabudowań. na kolejnym skrzyżowaniu rury biegnące nad głowami. Jednak tu zaczyna się już piękna miejska zabudowa z dawnych czasów. Placyk z urokliwą willą. Pamiętam, że mieszkały w niej siostry zakonne pracujące w pobliskim szpitalu, który został zamieniony w hospicjum, jak i owa willa.

To bardzo ważne miejsce dla Batorego, bo właśnie przy nim po minięciu skwarka z nieczynną fontanną lub klombem i po kolejnym zastanowieniu się nad zakazem dokarmiania goleni, ukazuje się dumny gmach Dyrekcji Huty ” Batory”. Mnie kolarzy się z ozdobnymi kulami przed wejściem i emblematami na gmachu.

W pobliżu drugi charakterystyczny budynek szkoły podstawowej teraz wraz z gimnazjum, jak mnie uświadomiła tablica. I dochodzę do głównej czyli pryncypalnej ulicy, jak mówiło się w Krakowie. Ulica Stefana Batorego biegnąca w kierunku Lasku Kochłowickiego poprzez nowe osiedla, jakie w Batorym powstały. Tam nie pójdę, bo nie ma specjalnie po co. Przy Batorego mnóstwo ciekawych miejsc. Dla mnie wspomnieniowych też, jak ten Dom Kultury w którym zaliczyłam niejedną zabawę taneczną z Sylwestrem włącznie:). Widać odnawiane kamienice, jak ta ale nie udało mi się dostrzec co tam jest. Być może jest kamienicą mieszkalną też, choć wiele w niej innych miejsc nie związanych z lokatorami o ile są. Balkony moje hobby i jak pryncypalna ulica to i główny kościół wpisany już na listę zabytków pod wezwaniem Wniebowstąpienia NMP. Ładna tablica z rysem historycznym i niemiła niespodzianka. Nie wejdę do środka bo ” sprzątanie kościoła „. Innym razem. Teraz moim celem, jest inny budynek, który pamiętam. Ale to już następnym razem. Co za dużo to się nudzi.”

I skoro to wszystko, co zaplanowałam na dzisiaj czas na :

DODATEK INTERNETOWY

GALERIA SLĄSKA

Katowice nocą

Ryszard ŁokiećŚląsk jest śliczny!

Krzyż przydrożny na końcu ulicy Watoły w Bytkowie z 1856 roku, ustawiony na pamiątkę miejscowych ofiar dżumy…

Siemianowice Śląskie

Styczeń

Składnica Górnośląska

CHORZÓW

FONTANNA CHŁOPIEC Z ŁABĘDZIEM

Fontannowa rzeźba autorstwa pochodzącego z Królewskiej Huty – czyli dzisiejszego Chorzowa – artysty Teodora E. Kalidego (ur. 1801) trafiła do miasta Chorzowa prawdopodobnie pod koniec XIX wieku, a więc już po śmierci autora. Kalide zmarł w Gliwicach w roku 1863. Rzeźbiarz zaprojektował „Chłopca z łabędziem” w swej berlińskiej pracowni w roku 1834.

W 1851 „Chłopiec z łabędziem” zaprezentowany został na pierwszej wystawie światowej w Londynie. Obejrzało go wówczas sześć milionów widzów. Dzieło tak spodobało się Królowej Wiktorii, że zakupiła rzeźbę i nakazała umieścić ją na terenie swej rezydencji na wyspie Wight. Rzeźbę dla Chorzowa zakupiono najprawdopodobniej z asortymentu handlowego huty gliwickiej. Do roku 1912 „Chłopiec…” zdobił miejską fontannę na rynku, później przeniesiony został na Blücherplatz, czyli obecny plac Matejki, gdzie stoi do dziś.

Więcej w linku:

http://skladnica-gornoslaska.pl/index.php…

Źródło:

Strona chorzowianin.pl

GALERIA KRAKOWSKA

Spacer po Krakowie

Jak przed laty

GALERIA LWOWSKA

Poradnik PPD

Kącik Mola Książkowego

Fotografia mówiąca wiele.

Koleżankom z Wielkopolski

GWARA Poznańska

Mom barchany w modne wzory,

ale mom za ciasne pory!

Czymu pory moje własne

sie zrobiły ździebko ciasne?

Jo wew świynta akuratnie,

spucłam karpia delikatnie,

pyry z gzikiem i makiołki

i makocza dwa kawołki.

Spucłam aby luńta kichy,

i sałatki zes pół michy,

wcale nie jest dla mnie jasne,

czymu lumpy mom za ciasne!

Ślubny zaś mi ciyngiym brynczy

żebym już nie żarła wiyncy,

ale jo mu odpowiadom:

„Drzyj zelówy z gupiom radom!”

Kącik LM

Historie ciekawe

GALERIA MEMÓW I AKTUALNOŚCI

Platforma polityczna

Uśmiechy

Naturalnie będzie też karnawałowy walc

Tym razem moj ulubiony walc i scena z filmu ” Manewry miłosny”

Jeszcze mądrość….

To prawda . Do jutra.

23 myśli na temat “19 stycznia 2022 r.

  1. Fiolet bardzo mi się podoba, choć dotąd jakoś mało go u mnie w szafie. Buty są super, tylko nie podobają mi się tak modne ostatnio toporne podeszwy. Sweterki śliczne, tylko pamiętaj, MUSZĄ być kaszmirowo-jedwabno-karakułowe, inaczej się nie liczą 🤣 Przepraszam, po przeczytaniu komentarza Stefy nie mogłam się powstrzymać. Całuję z kanapy ubrana w zgrzebny plebejski trykot 🤣

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ten różowy to jak napisałam typu barchan. Taki jak lubię. Jak spotkań na przecenie kaszmirowo- jedwabno z domieszką karakułów zaraz kupię. Skończyłam farbować spodnie i bawełniany podkoszulek. Nie wyrzuciłam. 😃

      Polubienie

  2. Wszystko czerwone , olala! Ja się w tym roku na wyprzedażach trzymam dzielnie: tylko dwie torebki 😁. Ciuchy null. A gołąbki z włoskiej kapusty właśnie dochodzą…w duchòwce :):) . Tylko z włoskiej robię- smaczniejsza .

    Polubienie

  3. Jesteś wielka! Ten przepis na leniwe wypróbuję, a zakupy udane, więc czegóż chcieć więcej?
    Widać, że Śląsk kochasz miłością bezgraniczną 🙂
    Posyłam moc serdeczności

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dziękuję. Te leniwe też mnie korcą, bo mam mannę w domu. Bo ja tak mam. Jak pokocham to na zabój. Ascoli też tak kocham. I Kraków. A potem tylko lubię. Uściski

      Polubienie

  4. Udane zakupy! Dzięki za wierszyk w gwarze; tego nie znałam. Tak a propos sceny z filmu „Ptaki Ciernistych Krzewów” – żartowaliśmy sobie z moim ojcem , że po naszymu to będzię „glapy w angryście”. Buziaki.

    Polubienie

  5. P.s. fasony butów całkiem fajne ale u mnie buty mogą być we wszystkich kolorach pod warunkiem ,że są czarne lub szare. A fiolet to podobno kolor tej wiosny

    Polubione przez 1 osoba

  6. Lucio, i jak wyszły te farbowane ciuchy ? Mam trochę spłowiałych czarnych ciuchów i chętnie bym je podfarbowala ale trochę się boje ze je zniszczę. Jakiej farby używasz ?
    Czy to skomplikowane (farbowanie fai da te )?
    Dzięki i serdecznie pozdrawiam (czytam codziennie choć nie komentuję) Penna

    Ps. Ja zaczęłam książkę „Gambit królowej „. Świetna !

    Polubione przez 1 osoba

    1. żaden problem z farbowaniem. Ufarbowały się świetnie. Kupuje farbę w Acquasabone. I farbuje w pralce. Czasem trzeba kilogram soli czasem nie. Mokre ciuchy wkładasz do bębna i wkładasz farbę plus ewentualnie sól. Czasem cykl 60 stopni czasem jak wczoraj 40. ja zawsze puszczam cykl jeszcze raz bez proszku z płynem do płukania. I tyle filozofii. Książki nie czytałam. Zaczęłam od filmu. Ale chyba najpierw poszukam książki, bo tak zawsze wolę. Serdeczności Penna.

      Polubienie

      1. Dziekuje. Czy mozesz napisać nazwę konkretnej farby której używasz ( w sklepie widziałam „coloreria italiana”).
        Ja tez wole książki , Gambit czyta się bardzo dobrze choć przyznam się, ze jak są opisy partii szachowych to tylko przelatuje po nich jednym okiem . Niestety nie umiem grać w szachy.

        Polubienie

      2. Tak to ta. Ale i inne są dobre. Ja też nie umiem, tylko w brydża. Ale przeczytam. zaraz jak skończę Greń. Czyli zawieszam serial na trochę.

        Polubienie

  7. Lucia, kolor fiolet to u mnie juz byl i nie wroce do niego. Buciki azurowe sa piekne i mysle za dalabym rade chodzic , tylko gdzie je kupic? Sweterki czerwone to bingo ! Ja mam malo rzeczy czerwonych a podobno dobrze mi w tym kolorze. Mam tylko kaszmirowy sweter w serek , ktory nosze zarzucony na ramiona ( aby sie nie zabrudzil bo nie wiem jak prac). Milosc Meggi i Ralpha to byla taka zakazana milosc . Mojego znajomego siostra taka przezyla i o ile wiem to przetrwala wieki ale wtedy to byl skandal.
    Co z ta wodka Belwedere? Oglodalam serial Tourist (dobry) przedwczoraj i w barze byla wyeksonwana, czytam Twoj wpis na drugi dzien i jest na wystawie. Czy mam moze kupic ? ale po co i komu?
    Zalozylam zeszyt z przepisami od Ciebie – przyda sie napewno
    Pozdrawiam Aga T

    Polubione przez 1 osoba

    1. Jedna z lepszych wódek poprostu.😄 Kaszmir niestety najlepiej prac w pralni chemicznej. Albo w rękach delikatnie. Poszukaj jakiejś porady. Czerwone swetry pojawiły się u mnie jako bunt przeciwko szarości zimowej. Zeszyt z przepisami brzmi dobrze. Ja mam taki internetowy. Nie wszystko niestety wrzucam j potem szukam. Uściski.

      Polubienie

  8. Bucikowy zawrót głowy, albo baśń o pięknym buciku, który szuka królewny… 😁 Śliczne są! Czerwone zakupy udane i na pewno egzamin zdadzą. Na leniwe nabrałam ochoty, nawet miałam dziś na obiad zrobić, bo akurat ser mam i resztę także. Byłam jednak na zakupach i trafiły się boczniaki, więc je wzięłam (nie ma ich zbyt często) i były na obiad. Leniwe zrobię w najbliższym czasie. Dzięki!
    Buziaki 🌺

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s