17 maja 2022 r.- wtorek

Wreszcie się zabrałam za swoją „karierę pisarską”. Niedługo ukaże się kolejny ebook…

trzeciej części ” Okiem Cudzoziemki ” – ” W zapachu włoskiej kuchni czyli badante ze Wzgorza Czterech Wiatrów”.

Już po rozmowach i zaraz zeskanuję aneks do naszej umowy i odeśle podpisany. Miałam chwilę grozy, że nie zabrałam ze starego komputera numerów ISBN, nawet uruchomiłam stary komputer i ponieważ strzałka nie zawsze działa spisałam ręcznie te numery. A potem oczywiście znalazłam je w dokumentach na nośniku.

Tak, że jutro odsyłam komplet i czekam na wiadomość kiedy ebook wejdzie do dystrybucji.

Przy okazji pogoniono mnie do nowej książki i wreszcie mam motywację, żeby ja skończyć. Wróciła mi ochota do skończenia jej. Pamiętacie, to będą ” Polskie smaki i włoskie przysmaki”.

Mam już program naszej wycieczki do Florencji. Kto ciekawy, to sobie przeczyta, jakie mnie Czekaja atrakcje.

A w kwestii moich ciuchów. Dziś zaczepiła mnie pani z komplementami mojej bluzeczki w kolorowe biedronki. tak jej się podobała. Mnie było miło, ale mina V. bezcenna 😀

Zaraz naturalnie czeka mnie spacer więc spieszę się z blogiem. To dziś trochę mniej kolorowo, ale za to dla mnie ważne sprawy poszły do przodu.

A oto, co nas czeka we Florencji:

Florencja

GALERIA DE +AREZZO 21/22 2022 21.05.2022 – WYJAZD FLORENCJA Spotkanie uczestników w terminie do uzgodnienia, spotkanie z autobusem i wyjazd do Florencji. Przerwa na śniadanie. Przyjazd o godzinie 09.00 spotkanie z przewodnikiem i poranek poświęcony zwiedzaniu miasta: kolebki renesansu „Atena Włoch. Dziś oferuje turystom z całego świata obraz miasta sztuki par excellence, i z pewnością jest to jego składnik artystyczny FLORENCJA jedno z najbardziej znaczących  ośrodków turystycznych. Możesz podziwiać: Piazzale Michelangelo, słynną panoramę miasta; starożytny i słynny Ponte Vecchio ze sklepami: Ogrody Boboli, jeden z najokazalszych i najbardziej eleganckich przykładów ogrodu włoskiego; wspaniały Piazza del Duomo z Batt ist ero, Duomo lub Santa Maria del Fiore i dzwonnicą Giotta; rozległy i uroczysty Piazza della Signoria ze Starym Pałacem i Loggia della Signoria; itd .. Palazzo Vecchio: zbudowany w 1299 być może według projektu Ar nolfo di Cambio; od XV w. była siedzibą Signorii, a od 1540 r. rezydencją Medyceuszy, w której wyróżniały się okazałe pomieszczenia zaprojektowane przez Vasariego: Salone dei Cinquecento i dzielnica Element . W całym budynku rozsiane są podstawowe dzieła rzeźby renesansowej, takie jak Geniusz Vittoria Michała Anioła oraz Judith i Olofene Donatella. obiad. Po południu wizyta GALLERIA DEGLI UFFIZI, to jedno z najbardziej znanych muzeów na świecie ze względu na niezwykłe kolekcje i starożytne posągi. Jego zbiory obrazów z XIV wieku i renesansu zawierają absolutne arcydzieła sztuki wszechczasów. Wystarczy pamiętać imiona Giotta. Simone Martini, Piero deIla Francesca, Beato Angelico, Filippo Lippi, Botticelli, Mantegna, Correggio, Leonardo, Raffa ello, Michelangelo, Caravaggio. Ważne są także kolekcje malarzy niemieckich, holenderskich i flamandzkich. Wśród nich: Durer, Rem brandt, Rubens. Galeria znajdująca się na ostatnim piętrze dużego budynku wybudowanego w latach 1560-1580 Zaprojektowanego przez Giorgio Vasariego jako siedziba głównych urzędów administracyjnych państwa toskańskiego. Został zbudowany na polecenie Wielkiego Księcia Franciszka I i wzbogacony dzięki wkładowi licznych członków rodziny Medici, zapalonych kolekcjonerów obrazów, rzeźb i przedmiotów artystycznych. Medyceuszy, a następnie państwa włoskiego. Na koniec przejazd do hotelu, rozlokowanie w pokojach, kolacja i nocleg.

22 m ° FLORENCJA / AREZZO / POWRÓT śniadanie, poranek poświęcony ciągłym zwiedzaniu Florencji z przewodnikiem: Viale dei Colli, najpiękniejszy deptak Florencji; S. Miniato al Monte, arcydzieło architektury romańskiej – m.in. Opactwo Santa Maria Assunta (znane jako Badia Fiorentino), wypełniające nasze oczy tak jak Dante tą wizją i wizją Palazzo del Bargello; podążać za Piazza San Firenze i podziwiać jeden z pięknych florenckich renesansowych pałaców (Palazzo Gondi) i dawny klasztor San Filippo Neri; itp.

 Obiad w restauracji. Wczesnym popołudniem przejazd do AREZZO i zwiedzanie Z przewodnikiem: Kościół San Francesco, gotycki budynek z XIV wieku, gdzie w kaplicy majora i słynny cykl fresków „Legenda o Krzyżu”, który Piero della Francesca exegul pomiędzy ii 1453 i II 1464; piękny kościół Pieve di S. Maria, najpiękniejszy średniowieczny kościół w Arezzo i jeden z najwybitniejszych przykładów romańskiego w Toskanii; Piazza Grande, znany również jako „Vasari”, gdzie odbywa się „potyczka Saracenów”: via XX Settembre, gdzie przy ul. 55 dom Giorgio Vasari. wewnątrz znajdują się freski monofoniczne autorstwa samego Vasariego: Katedra, okazała gotycka budowla ukończona na początku XVI wieku.

O 18.00 początek drogi powrotnej, postoje na trasie na odpoczynek. Przyjazd – koniec usług

 OPŁATA ZA UCZESTNICTWO INDYWIDUALNE: (min. 40 osób) 198,00 € OPŁATA ZAWIERA: przejazd autokarem – opłatę za wstęp do Florencji – zakwaterowanie w 3-gwiazdkowym hotelu w pokojach 2-osobowych z łazienkami – pełne wyżywienie od kolacji pierwszego dnia do obiadu w restauracji w Arezzo II dzień drugi – przewodnik turystyczny półtora dnia we Florencji plus pół dnia w Arezz o – ubezpieczenie bagażu medycznego i ubezpieczenie Covid. OPŁATA NIE OBEJMUJE: Opłat za wstęp do muzeów i miejsc do zwiedzania – Ewentualnej opłaty klimatycznej do uiszczenia na miejscu – obiadu pierwszego dnia i kolacji drugiego dnia – napojów do posiłków – czegokolwiek nie wymienionego w „Opłata zawiera”. Dopłata za pokój jednoosobowy: € 25, 00 Rezerwacja do 30.04.2022

Wejściówka do Tygla:

https://luciadruga.blogspot.com/2022/05/ygiel-z-internetem-17052022-r.html

W Kąciku LM

Poradnik PPD

W kuchni włoskiej dziś porady praktyczne.

Jeszcze wciąż Marta Mirska

Do jutra.

16 maja 2022 r. – poniedziałek

Znowu zbieram minutki jak za czasów kiedy pracowałam. Inaczej nic bym nie ogarnęła. V. tego nie rozumie i szkoda mu to tłumaczyć. Dla niego wszystko w domu poza świętym pokarmem i zakupami robi sie samo. W tamtym uczestniczy więc jest zrozumiale dla niego.

Najchętniej zamieszkałby na zewnątrz. Ale broń Boże sam… musze i ja uczestniczyć w tym pobycie. No dobra jakoś ogarniam. Dziś w końcu mam koniec starego prasowania a nawet naprawiłam zamek w jesiennych portkach V. Wyprałam też pełną pralkę butów. I posegregowałam kolejne prania. Tego tez V. nie może widzieć, bo lamentuje, że za dużo piorę. Kompletnie dziecinnieje. Wczoraj na pchlim targu kupił pięć staroświeckich laleczek. Bo były po 1 euro a tak są po minimum 5 euro. Po co? Wnuczek nie ma. Na ewentualne prezenty dużym dziewczynom. O tym, że nikt już z młodego pokolenia raczej nie zachwyca się takimi dzimbołami nie pojmuje.

Na pchlim targu jeszcze w oko mi wpadły takie starocie

Dziś pod Tyglem nie rozpalam, bo gorąco więc ( muszę coś ciekawego nazbierać, a ogórki ) więc trochę fotek tutaj.

W Ascoli odkryłam na kamienicy z XV wieku taką tablicę nad bramą.

A idąc na piazza del Popolo wczoraj zrobiłam fotki dekoracji sklepowych.

Na piazza del Popolo wczoraj zabawne sytuacje. W donicy ogromny sztuczny krzak, który straszył niezauważających go przechodniów. Dwóch panów wcielało się w tego krzaka. Siedzieliśmy na lodach i też obserwowaliśmy reakcję ludzi. Uśmialiśmy sie jak wszyscy.

Jeszcze V. uwiecznił mnie wraz z różami tym razem na piazza Roma

A wieczorem poszliśmy na spacer pod hasłem ” luna piena”.

A dzisiaj od rana wędrówka, ale samochodowa. Dopłacaliśmy resztę kasy za wycieczkę. V. pojechał wielkim kołem i tak zrobiliśmy przerwę w niedalekim Foglinano. Stamtąd panorama na naszą Górę Wniebowstąpienia.

W dole Ascoli i mnóstwo akacji. I tam spotkałam po raz pierwszy cudownie kwitnący krzew.

Już wiem, że to róża piżmowa.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Róża_piżmowa

Oczywiście osobisty uwiecznił mnie pod nią. Będziecie mieć moją galerię nieustannie. 😀

Wyjeżdżając z Foglinano z samochodu zrobiłam fotkę kościołowi.

A potem dopadła mnie codzienność. Zamówienie wizyty u ZA dla V., obiad i niehumory V. Zaraz czeka mnie wyjście na marszostanie.

Ale aktualności macie w komplecie.

W Kąciku LM migawki z butami w upalny trzydziestostopniowy dzień.

W kuchni włoskiej

Piosenka Marty Mirskiej

Do jutra.

15 maja 2022 r. – niedziela

Jest dokładnie taka temperatura jaką kocham. I oczywiście zaczęłam pisać blog na ławce. Może po obiedzie uda mi się obrobić poletko internetowo.

A teraz o wczoraj. Jak pisałam trwa pchli targ. Nie wiem czy nie ostatni, bo na letnie miesiące przenosi się do San Benedetto nad morze.

To zapraszsm do Tygla na trochę wczorajszych zdjęć.

U nas kwitną róże i oto w Tyglu nasze przydomowe towarzyszki czarnego bzu. Już wiem dlaczego tak męczą mnie spacery z V. Otóż my nie chodzimy my stoimy z elementami chodzenia, które przesuwa nas do przodu. Bo osobisty idzie kilka kroków i staje gapiąc się na różne głupoty, bo ciekawy jak Włoch tylko może. O czym ktoś rozmawia, co jedzą w knajpkach na powietrzu, że coś, że ktoś. Można ogłupieć. I stoimy zamiast iść.

Co prawda wypaczył wzruszony nowy model Lamretty,

która i mnie kojarzy się z młodością. Jest fota, ale V. ostatnio ma manię fotografowania i mnie.

To będę się pokazywać, bo komuś muszę. Padło na Was

A potem załapaliśmy się na darmową kolację. Na piazza di verdura otworzył się nowy lokal po zmianie właściciela. Nazywa się ” Chiosto di sepia”. Będzie jako danie wiodące serwował potrawy z sepii. Ja uwielbiam. I dlatego zgodnie z włoskim zwyczajem wszyscy byli częstowani. Czarną pizzą od farby, którą ma sepia i sepią fritto czyli smażoną. Pychota. szampan się lał, ale V. trwa w abstynencji więc i ja do towarzystwa nie piję nic poza wodą. I jakoś mnie do trunków nie ciągnie. Mam ochotę na koniak ” Vecchia Romania” i chyba sobie kupię i schowam. Jak mnie najdzie ochota, to sobie lampeczkę machnę. A teraz zdjęcia z owej niespodziewanej kolacji 😀

I dodatkowo trochę mody. Jedno, co zaobserwowałam, to niekończącą się miłość Włoszek do wysokich butów. Tu akurat nie ma, ale po ulicach chodzą dziewczyny rozebrane od góry do granic przyzwoitości a na gołych nogach wysokie jesienne żeby nie napisać zimowe botki. Czasem tylko kolorowe, jak białe !!! lub odblaskowe żółte. Takie widziałam.

Wieczorem naturalnie znów w miasto. Zrobiłam trochę fotek dla LM. I natknęliśmy się na konkurentkę Lambretty Vespę i znów V. mnie uwiecznił. Ale tu już widać, że nerwoból dal mi popalić.

A dzis kolejne marsze stojące.

Zapraszam do Tygla:

https://luciadruga.blogspot.com/2022/05/tygiel-z-internetem-16052022-r.html

W kuchni włoskiej:

Jeszcze Poradnik PPD

I naruralnie Marta Mirska.

Pozdrawiam z piazza Roma.

Do jutra.

14 maja 2022 r.- sobota

I znów nie mam pojęcia kiedy te moje zapiski trafią na blog.

V. tak zagospodarował mi czas, że tego czasu nie mam na nic.

Wczoraj spędziłam w szpitalu czekając na niego skoro już się załapał okazyjnie na to sponsorowane badanie . Okazało się, że to nie tylko sprawy oddechowe, ale do wymiany stawy biodrowe i konieczna jest wizyta u ortopedy. Na dodatek ma zgubić jeszcze 7 kilogramów. Ciekawe jak to się przełoży na moją wagę.

Potem w ramach spaceru byliśmy na zamkowym wzgórzu. Co prawda samochodem, ale potem solidnie po tych ruinach spacerowaliśmy. Kilka fotek jutro w Galerii Ascolanskiej, bo dziś pod Tyglem zabrakło gazu i musi się też w nim nazbierać trochę składników.

Ja skończyłam porządki ubraniowe czyli zdjęłam wszystkie worki plastikowe w których widziały moje letnie ciuszki.

Matko Boska z którego bądź kościoła ile ja tego mam. Zdecydowanie nie powinnam już nic wyszukiwać na ciuchach , a że mocno zeszczuplałam to doszly ciuchy, które miałam w tak zwanej rezerwie

Zapowiadany upalny Hannibal zwany w Italii Annibalem ma przynieść straszliwe upały. Akurat to mnie nie rusza. Jednak mój nerwoból zwariował chyba na tę zmianę pogody i tak mi dzisiaj dał w kość, że jestem zwyczajnie na prochach. Inaczej nic, by nie było z dnia. V. nie w humorze księżycowym. Ja muszę zwrócić uwagę, czy ten księżyc nie ma wpływu też na ten mój nerwoból.

I jeszcze na placach rozkłada się ” pchli targ”. Z trudem, ale kawałek zaliczyłam. Reszta jutro. Zresztą dopiero się zaczyna.

V. kupił sobie dwie książki w dialekcie ascolanskim i czyta. Oby jak najdłużej. I kupił bardzo sympatyczny obraz. Zawiśnie kiedyś na Lisa.

Siedzimy na ławce w cieniu. Ja piszę w telefonie. Zrobiłam sobie tylko pauzę na lody. Uzupełnienie tej diety.😆

Tak myślę, że jeżeli V. załapie się na tę operację, to czekają mnie ciężkie chwile.

A ja już czasami sił nie mam. Jak dziś.

No to się wywnętrzyłam. A dookoła różano i pachnąco. Piękne dni i może to sprawia, że jakoś znowu wstaję do pionu.

A teraz:

W kuchni włoskiej :

I stara piosenka

I zapraszam na jutro. Może uda mi się jakaś ascolańska opowieść.

Do jutra.

13 maja 2022 r. – piątek

Czyli mamy i trzynastego i piątek. Kto wierzy niech dziś uważa. Ja tak pół na pół.

U mnie raczej nie piątek trzynastego, ale macki zbliżającej się pełni mają wpływ na dzień. Odebraliśmy wyniki analizy V. Pełna regeneracja w temacie gamma. Nie tylko wróciła do normy a nawet o jeden stopień mniej. 36 na wartości 37/71. Było prawie chyba grubo ponad 200.

W ogóle musi to zobaczyć ZA. V. dla odmiany chce wiedzieć czy nie ma za mało czerwonych ciałek ( zawsze miał za dużo) bo jest osłabiony i jak z żelazem. Poszedł zaś w hipochondrię.

Znowu mam zaległości domowe, ale jakoś ogarniam. Z racji temperatur na granicy 30 stopni przeorganizowałam szafę V. i swojej połowę. Swetry poszły na letni odpoczynek. Czeka mnie jeszcze zdjęcie worków plastikowych z moich sukienek, bo dzisiaj zainaugurowałam gołe nogi i sukienkę. Pewnie z moich koncertów nic nie wyjdzie, bo wczoraj wysłałam zamówienie miejsca pod podany adres mailowy i stale mam komunikat, że są kłopoty z przesyłaniem. Aż mi się odniechciało.

Co chwilę coś dopisuję w telefonie i nie wiem kiedy dziś uda mi się wrzucić blog. Ale mam gotowy Tygiel więc może jakoś ogarnę podczas tego badania V.

Tak myślę, że ja chyba nie mam się co szykować ma tamtą stronę, bo zwyczajnie nie mam czasu na taką poważną sprawę jak śmierć.

A jak już, to nawet tego nie zauważę.

Jutro może posiedzę w domu i dokończę tę szafę, bo o jedenastej przychodzi hydraulik wymienić kran w kuchni. Znów z szafki spod zlewozmywakiem muszę wszystko wyjąć. W koło Macieju.

Żeby zabawa się za szybko nie skończyła siedzę w poczekalni ambulatorium przed tym sponsorowanym i reklamowym badaniem a la spirometria na które załapał się V. podczas reklamy u ZA.

Właśnie wszedł. Niech się nabada do oporu. W końcu pali jak smok.

To ja poczytam o Florencji.

A kiedy wrócę do domu postaram się wrzucić resztę linków.

Wróciliśmy. Zmachana jestem jak mówi moja koleżanka ” kobyła po siedmiu westernach”.

Wejściówka do Tygla z Internetem.

https://luciadruga.blogspot.com/2022/05/tygiel-z-internetem-13052022-r.html

W Kąciku LM

W Poradniku PPD

https://www.facebook.com/5minutowesztuczki/videos/804695760494613/

W kuchni włoskiej w której V. nie uważa za włoską 😀

Oraz stara piosenka…. co tam Eurowizja.

I na dziś koniec. Miłego weekendu,

Do jutra.

12 maja 2022 r. – czwartek

Wreszcie wiem, że jestem w Italii. Od rana ciepło, żeby nie napisać gorąco. Bo dla mnie jak wiadomo gorąco nie istnieje. Od rano jestem na obrotach. Próbuję ogarnąć porządek w domu i wyjście z V. Z drobnymi spięciami w sprawie portek, które okazały się z guzikami a nie zamkiem błyskawicznym. W odróżnieniu od mojego ojca, który kiedy raz na imprezie zepsuł mu sie właśnie zamek wszystkie spodnie przerobił na guziki V nie lubi takich spodni.

Ponieważ z tą dietą V. zwariowanie poszłam na skróty i zaproponowałam pizza bianco z mortadellą. Klasyka jedzeniowa i często na obiad u Włochów.

Plus owoce. A na kolację poza pomidorami z ogórkiem i cebulą nie mam pojęcia. Może frittata czyli włoski omlet. Albo mnie coś oświeci.

Skoro już osobisty wrócił do moich sesji fotograficznych, to oto dzisiejsza. I nawet się uśmiecham, bo temperatura w okolicach 30 stopni w słońcu. Czas poszukać krótkich spodni.

Drugą połowę maja będę miała koncertową. O ile uda mi się mailem zarezerwować wejście. Zaraz po obrobieniu poletka wyślę mail. Opuszczę tylko koncert 20 maja, bo 21 maja bardzo wcześnie rano wyjeżdżamy do Florencji.

A tak w ogóle, to nie widziałam na Śląsku takich fajnych elektrycznych samochodzików jaką w Ascoli jeździ po Starówce poczta italiana.

A, że dziś na blogu kolorowo, to jeszcze pokażę roślinę, której byłam ciekawa. Posadzono ja w kamiennych misach w jednym z miejsc na Starówce. Dzięki apce już wiem, że to żeleźniak krzewiasty. Podobno przyszłość ogrodowa.

Dziś szczególnie serdecznie zapraszam do Tygla, bo tam jest bardzo ciekawa brama, która też zobaczyłam po raz pierwszy.

Oto wejściówka.

https://luciadruga.blogspot.com/2022/05/tygiel-z-internetem-12052022-r.html

A jeszcze udam się na zakupy, bo okazało sie, ze autorka sagi wojenne ” Za zakrętem” z Mysłowic, która bardzo mi się podobała wydała kilka nowych pozycji. Ta autorka to Magdalena Wala. Ma u mnie duży kredyt czytelnika.

I jeszcze w kuchni włoskiej rolada z bakłażana

https://www.facebook.com/Cookist/videos/567604904669845/

I naturalnie stara piosenka.

A teraz idę na zakupy.

Do jutra.

11 maja 2022 r.- środa

Dziś zacznę od blogów. Właściwie jako odpowiedź Tatianie na jej komentarz. Zaczęłam czytać ” Sekrety Florencji” i już wiem, że chyba się polubimy. Natomiast jeżeli chodzi o blog, który autorka prowadzi, to sprawa wygląda tak. Ja w ogóle nie przepadam za blogami o Italii. Poza jednym wyjątkiem ” Ratunku Italia”, który niestety Sabina Trzesiok- Pinna przestała pisać.

Różne blogi podczytywałam i zawsze miałam wrażenie, że są polukrowane, jakby napisać coś nie tak o niezwykle popularnej Italii było nietaktem. Zawsze z nich wyłaniał się piękny, urokliwy kraj z miłymi ludzkimi w którym wszystko kończy się dobrze. A jest to państwo wielkich kontrastów. Dlatego jakoś blog autorki nie przypadł mi do gustu. Natomiast myślę, że książka o Florencji będzie ciekawą. Bo rozumiem miłość i zauroczenie miastem. Mam tak samo z Ascoli i też o nim napisałam książkę. I ona też może służyć za zbeletryzowany przewodnik.

Teraz o innych blogach. Lubię blogi w których czuć prawdę.

W sumie czytam ich niewiele, ale za to systematycznie. To są właśnie te blogi, które są prawdziwe: blog Hani Onyks, blog pani Salmiakowej, blok Kasi że Szwecji, polubione ostatnio blogi Facetki i Ultry. Obowiązkowo czytany i zawsze wyczekiwany blog Ceramika.

Lubię czytać Sebę i oglądać 365 dni w obiektywie. I piękny artystyczny blog Między patrzę i widzę.

I jeszcze kilka innych blogów, które nie pojawiają się regularnie i czasami przeocze.

A dziś mam przedpołudnie ukradzione z dnia. Już od samego rana. Najpierw analiza V. a potem razem z nim w sprawach urzędowych w jednym miejscu ponad trzy godziny. Tyle to trwało. Myślałam, że wyjdę z siebie i stanę obok. Na dodatek nie działał Internet i nie mogłam przynajmniej czegoś nadgonić na poletku mym internetowym.

Zamówionych recept na lekarstwa dla V. już nie zdążyłam odebrać i musze pójść do ZA jutro.

Wczoraj znowu spacerek wiec Wam pomacham.

Przywitałam sie z kotami.

Reszta spacerowych fotek w Tyglu.

I moje odkrycie rożanę.

https://luciadruga.blogspot.com/2022/05/tygiel-z-internetem-11052022-r.html

Kącik LM

Może kogoś zainspiruje.

W kuchni włoskiej

Podobny obiad mieliśmy wczoraj tylko bez baccala za to z włoską surową kiełbasą w postaci maleńkich kawałeczków.

Dziś piosenka: Nie wiem czy już nie gościła w albumie starych przebojów, jeżeli tak, to jeszcze raz.

Do jutra.

10 maja 2022 r. – wtorek

Taki zwykły jak do tej pory ( i niech tak zostanie) wtorek. Oczywiście z pełnym zestawem dla V. Odebrałam zlecenie na badanie krwi, które wczoraj zamówiliśmy. Oczywiście V. znów niezadowolony, bo dostał tylko do zbadania te wartości, które były w nienajlepszej kondycji. Zwłaszcza ta gamma. I słusznie. Przecież od ostatniego badania kompleksowego minęło zaledwie dwa miesiące. V. czuje się słabo i stąd te pragnienie analiz. Jak nie robił, to latami, a teraz naraz zmądrzał. Myślę, że słabo się czuje, bo mało je ( ta dieta) a za dużo chodzi. I nagle zrobiło się bardzo ciepło. Ja też czuję się osłabiona, ale ja to nie on. Najwyżej kupię sobie czekoladę i zjem.

Za to wczoraj miałam dobry dzień. Ze wszystkim zdążyłam mimo spacerów. Nawet poglądałam kolejny odcinek ” Stulecia Winnych”. I na dodatek dostałam wspaniały prezent od Agnieszki od łabędzi. Przysłała mi ebook „Sekrety Florencji”. Bardzo się cieszę, bo to nie jest zwykły przewodnik. Zaraz zajrzałam na stronę ” Lubimy czytać” i oto, co tam jest w notce:

„Dolce vita!

Nie jest to klasyczny przewodnik. Raczej nieśpieszny spacer po Florencji, w czasie którego odwiedzamy przede wszystkim miejsca mniej popularne wśród turystów. Autorka dzieli się zbieranymi przez lata opowieściami, legendami i ciekawostkami (w tym dotyczącymi lokalnej kuchni). Gdzie jest najpiękniejsza panorama? Jak przygotować ribollitę? Na którym moście ukryto skarb? Kto (dosłownie) stracił głowę? Jakie zwierzę żyło w ogrodzie Boboli? Kim była najpiękniejsza kobieta renesansu?

Miasto, jakiego nie znacie!

Początkowo byłam wobec Florencji niechętna.
Z toskańską stolicą jest trochę jak ze zjawiskowo piękną kobietą. Człowiek w duchu ją podziwia, ale jednocześnie myśli sobie, jak bardzo musi być zarozumiała, nieprzystępna, jak bardzo patrzy na wszystkich z góry.

Pokochałam to miasto w pewien paskudny, marcowy dzień. Wydało mi się wtedy naturalne. To właśnie tamtego dnia po raz pierwszy usłyszałam opowieści o mentalności florentyńczyków, o roventino, o stuku końskich kopyt o bruk, o chłoptasiach rzucających niewybredne żarty.
Nagle ta pyszna i dumna Florencja wydała mi się kimś bardzo bliskim.”

Zaraz jak dokończę czytadełko zabiorę się za czytanie, żeby zdążyć przed wycieczką do Florencji.

Dzisiaj rozebrałam na życzenie osobistego. Koszulka polo z krótkim rękawem i cienka wiatrówka. V. jest wierny męskiej klasyce i nie lubi t- shirtów i za nic nie da się na nie namówić.

Ja też ciut lżej, aczkolwiek sweterek lekki co prawda zostawiłam. I kurteczka bawełniana biała i spodnie z wentylacją na jednym kolanie. Czyli wiosennie.

A po za tym jednak uległam i kupiłam sobie piękną szyfonową czerwoną bluzkę z koronką, bluzeczkę w łączkę i szyfonową cieniutką na podszewce spodniczkę.

Jak wypiorę, to pokażę.

A jeszcze w sprawach politycznych. Staram się nie komentować, ale wczorajszymi zajściami z ambasadorem Rosji nie jestem zachwycona. Nieudolność służb porządkowych aż bije po oczach. Dopóki ambasador nie zostanie uznany za persona non grata należy mu sie dyplomatyczna ochrona i szacunek. Inaczej stawiamy się w rzędzie dzikusów a nie poważnego państwa. Cóż to winna obecnych układów. Brak elementarnej wiedzy o służbach dyplomatycznych.

A teraz zapraszam do ” Tygla z Internetem” na spacerek po Ascoli.

https://luciadruga.blogspot.com/2022/05/tygiel-z-internetem-10052022-r.html

Do Kącika LM

Szybkie ciasto…. w kuchennych przepisach.

Oczywiście stara piosenka.

Do jutra.

9 maja 2022 r. – poniedziałek

Bardzo się ucieszyłam, że moje rozważania emigracyjne spotkały się ze zrozumieniem właśnie u osób na emigracji. To jeszcze na moment wrócę do tej sprawy, bo słyszę, że sytuacja w kraju powoduje, że myśl o wyjeździe kiełkuje w głowach ludzi.

Otóż jeżeli się o tym myśli, to trzeba wiedzieć, że im człowiek młodszy tym szybciej się aklimatyzuje. Ale, to nic nowego. Ja zwrócę jeszcze tylko uwagę na związki mieszane. Z jednej strony jest ta aklimatyzacja szybsza, bo rodzina i znajomi partnera się do tego przyczyniają, z drugiej jest trudniej, bo sporo różnic. Kiedy nasz partner jest tej samej narodowości mniej tęsknimy, bo szereg zwyczajów mamy takich samych , choćby te nieszczęsne kapcie w domu. Nie mówiąc o kuchni i zwyczajach świątecznych. Problemy pojawiają się kiedy są na świecie dzieci, ale to już inna historia. I ta szczęśliwie mnie nie dotyczy. 😀

Jak wszyscy wiedzie pokochałam Ascoli miłością absolutną. Otóż ja z grodu Kraka czuje sie w nim momentami jakbym nie opuszczała Krakowa. Nagle coś wsysa mnie wspomnieniami, jakąś ulotną chwilą czy podobieństwem. Szukając materiałów do Galerii Krakowskiej natrafiłam na zdjęcie, które zaraz pokazałam V. I on miał identyczne skojarzenie.

Naturalnie te bramy nie są identyczne, ale spore podobieństwo istnieje. Krakowska brama jest już pięknie odnowiona, a nasza ascolańska czeka na odnowę.

Co o krakowskiej bramie wiem:

Andrzej Krawczyński❤️KOCHAM KRAKÓW

Krakowskie wrota: Portal kamienicy przy ul. św. Jana 20

Kamienica posiada dwie nazwy, odnoszące się do jego dwóch kolejnych właścicieli „kamienica Popielów” i „kamienica Kołłątajowska”.

Wrota to późnobarokowy portal z motywem atlantów podtrzymujących belkowanie.

Muszę teraz poszperać na temat kamienicy w Ascoli.

Temperatura powyżej 20 stopni w cieniu spowodowała zdjęcie na spacerze kurteczki. Jest też trochę fotek do jutrzejszej Galerii Ascolańskiej.

Dziś chętnie wyszłam z V. przed dziesiątą rano, bo włoska tv była uprzejma transmitować na żywo defiladę z Placu Czerwonego. Dobrze, że ta parada jakoś szczęśliwie osobistego nie wciągnęła, bo doszłoby do uwag niepotrzebnych z mojej strony. To już wolałam rundę po sklepach.

Dzięki własnym przyjaciółkom przybywa książek do czytania. Dziś chyba skończę drugą cześć czytadełka Agaty Przybyłek o losach trzech przyjaciółek nauczycielek. Cykl ” Długa przerwa”

Bardzo lekkie, bardzo łatwe i czasami nawet przyjemne.

I teraz stałe punkty.

Kącik LM

W kuchni dziś ziemniaki

A piosenka? Może ta:

Jeszcze wejściówka do Tygla z Internetem

https://luciadruga.blogspot.com/2022/05/tygiel-z-internetem-9052022-r.html

Do jutra.

8 maja 2022r.- niedziela

Problem przespałam i podzielę się z Wami moimi rozważaniami filozoficznymi w tymże temacie. Otóż sprawa pierwsza: nam żyjącym od wielu lat ( ja od lat dwudziestu) poza krajem nigdy już nie będzie dobrze w jednym miejscu. Tak, to działa. To cena jaką płacimy. Jesteśmy tu tęsknimy za tamtym. Wracamy i nie umiemy się odnaleźć. Tęsknimy za tym.

Ja dodatkowo mam taką prywatną wagę szalkową Na niej są odważniki ” za” i ” przeciw”. Jeszcze nigdy waga nie pokazała zdecydowanie ” przeciw”. Najwyżej stała w pozycji zerowej. Nawet w epoce winnej.

Otóż te odważniki ” za”, to abstrahując od ciężaru uczucia i lojalności wobec V., to prozaiczny również odważnik ekonomiczny. W obecnej sytuacji ekonomicznej w Polsce i będąc o te 20 lat starszą nie chcę borykać się z kłopotami finansowymi, które wygnały mnie z kraju., za te 1400 złotych emerytury ciężko byłoby wyżyć bez dodatkowej pracy a o niej mając 75 lat nie ma mowy. A kolejny odważnik ” za ” to kultura Italii i na tej płaszczyźnie spotykam się z V.

To on wczoraj pamiętał o spotkaniu w Muzeum Archeologicznym w Ascoli z otwarciem nowej ekspozycji poświęconej okresowi Picenow czyli i Ascoli.

Przypominam, że kiedy Ascoli wiodło miejskie życie to Rzym jeszcze nie istniał. 😆

Oto krótka relacja z tej kulturalnej imprezy.

Zgodnie ze zwyczajem ascolański na afiszu zabrakło informacji, że trzeba zamówić wejście na część oficjalną z miejscami siedzącymi. Uzbierała się nas takich spora grupa. W końcu nas wpuszczono, ale nic nie było słychać. Tak, że godzinkę sobie odstaliśmy. Potem dopiero zrobiło się ciekawie. Przecięto wstęgę i zaczęliśmy zwiedzać ekspozycje z panią z muzeum.

Tu duch LM pojawił się w pobliżu zauroczony szpilkami owej pani.

I przeszliśmy po nowo otwartych salach.

A teraz nasze Ascoli PICENO

I kilka kolejnych ekspozycji

Z osobistym eksponatem w tle 😀

I teraz zgodnie ze zwyczajem włoskim uczczenie inauguracji poczęstunkiem dla wszystkich.

Plus białe wino i różne napoje i oczywiście oliwki ascolańskie i cukinia smażona jak frytki, małe kawałki pizzy i różne włoskie kanapki typu pizza bianca z ich słynną mortadellą.

Szkoda, że było chłodno, co możecie zaobserwować po ciuchach a nawet w muzeum były włączone kaloryfery.

Dziś w Italii tradycyjnie w drugą niedzielę maja „Festa della mamma ” czyli ” Dzień Matki”. Komercja szaleje, a najbardziej szczęśliwe mamy synów. Cóż córki w Italii zawsze mają pod górkę przez całe zycie.

Na dworze wyraźnie zawiewa Afryką. Ociepliło się mocno, jednak bez parasola nie można wyjść.

I tyle aktualności.

W Poradniku PPD

W kuchni włoskiej bakłażan

Wejściówka do Tygla z Internetem

https://luciadruga.blogspot.com/2022/05/tygiel-z-internetem-8052022-r.html

A Marta Mirska zaśpiewa „

Wczoraj do piosenki wkradł się błąd za co przepraszam.

Piosenkę ” Tylko echo” śpiewała Barbara Muszyńska.

I tak mamy komplet bloga na niedzielę.

Do jutra.