Wczoraj, już miałam iść do szkoły, kiedy chowając do torebki telefon zauważyłam wiadomość. I dobrze, że zajrzałam, bo to było odwołanie zajęć językowych. Ostałam się jedyną więc dobrze, że odebrałam. I powiem tak. Wyjątkowo mi się nie chciało wychodzić z domu po tym sprzątaniu. Tak, że z dużą przyjemnością zaległam na kanapie przed telewizorem oglądając serial ” Akcja pod Trybunałem „.
I bardzo się cieszę, że jest możliwość blokowania różnych trolli i ich widoku IP, bo od razu wpadają do kosza.
A dziś nic mnie uratuje i muszę iść na zakupy.
A w Ascoli zaczął się remont naszego domu na Lisa. Grazia przysłała mi fotki




i prośbę o zdjęcia wnętrza, bo chce pogadać z zaprzyjaźnionym projektantem.
Jak bardzo cieszyłby się Vincenzo i ja z nim kiedy pojawiłaby się możliwość powrotu do domu.
Casa nostra. Cóż teraz dom mam tu, a tamten został na szczęście na wielu zdjęciach. Wczoraj wędrowałam po nim. Niektóre drobiazgi i czy choćby zasłony z sypialni są tu ze mną. I to jest ta ciągłość naszego wspólnego życia z Vincenzo.
Chyba zabiorę się za jakieś pracę domowe i wezmę oddech mobilizujący do wyjścia do Netto. Mój wehikuł pełen butelek do zwrotu.
Chyba w Święto Niepodległości urządzę rodzinny obiad. 😀 Syn jest, Piotrek i synowa i Aga jako ci pracujący będą mieć dzień wolny, to mogę zadziałać. Cielęcina z grzybami, kaszą i szarlotka mojej babci.
A na Kindle pierwszy tom sagi ” Chaty pod starym świerkiem „. 5 tomów więc jest, co czytać.
Do jutra.




























