To nic, że kalendarzowe lato kończy się za trzy tygodnie. Ostatnio usłyszałam, że 1 września zaczyna się jesień meteorologiczna.
I mnie to przekonuje. Bo teraz nawet jak będzie ciepło, to to ciepło jest inne. Właśnie takie jesienne.
A ja dziś od rana zajmuję się domem i papierkami w wersji ” przez Internet”.
Najpierw zajęłam się jednym regałem, gdzie wydawało mi się powinna być papierowa wersja ” Dzikiego tymianku”. No i wydawało mi się. Nie ma. Obawiam się, czy komuś nie pożyczyłam. Mam ebooka, ale moje trzecie dziecko czyta tradycyjnie.

Tu nie ma. Książki ułożone są podwójnie więc jest, co przeglądać. Może jeszcze przyjrzę jakiś kolejny. Albo jutro rano.
Na razie chyba jednak powieszę na balkonie pranie, bo jakoś tak jakby na deszcz się zbierało. Teraz widać słońce.
Troche czasu zajęło mi zalanie. Zadzwoniłam do Administracji i jak mi już wyjaśnili, co i gdzie, wypełniłam formularz zgłoszeniowy u ubezpieczyciela.
No i zobaczę, co dalej.
Na jutro wymyśliłam fajny wpis. Będzie nosił nazwę ” Trzy tyty”. Z fotkami.
Jednak brakuje mi zdjęcia wnuka z tytą. Dzwoniłam do synowej. Może ona znajdzie.
To do jutra.






























































