Myślę, że jednak stres wczorajszego dnia, Park Pamięci, mnóstwo wspomnień, a nawet wiadomość od Grazii, że zdała wczoraj bardzo ważny egzamin na swoim drugim fakultecie. Napisała, że pomógł jej tata. Data jego urodzin czyli 13 października i aulam numer 13.
I ja w to wierzę.
Za to dziś czuję się kompletnie rozbita. Nawet rano nie wypiłam kawy, bo nie miałam ochoty. Za to o trzynastej padałam z nóg i wtedy kawa przywróciła mi jasność spojrzenia.
Oglądałam cyrk pod Trybunałem Konstytucyjnym. Co za masakra. Grono starych ludzi plus orły prawicy jak Bąkiewicz i Gosiek, szalony Macierewicz, a nawet wódz stawiający diagnozę zamachu stanu.

Policjanci, którzy tych szaleńców usiłowali trzymać tak, żeby umożliwić wjazd samochodów na teren Trybunału. Podobno ta demonstracja jest legalna.
Na litość boską, kto pozwala na taki cyrk od miesiaca. Miasteczko namiotowe, ciekawe czy toi toi mają? A dziś jakieś nawiedzone z krzyżami w rękach, hymn, Rota i modlitwy puszczane przez głośniki. Normalny człowiek nie wierzy własnym uszom i oczom.
Pomyślałam, że te barierki, którymi się próbowali ogrodzić powinny zniknąć. I rzeczywiście przyjechały służby miejskie i udało im się część załadować na platformę. A rozwścieczony tłum emerytów z bohaterskim Bąkiewiczem, który na nią wskoczylniczym kosynier rzucił się na nią i mimo policji zaczął te barierki ściągać.
I, co ta nasza biedna policja miała zrobić mając przed sobą starych, ale jarych obywateli.
Pytanie retoryczne. Posłowie nietykalni, starcy – lepiej nie dotykać.
I tu przerwałam moją opowieść bo przyjechał syn z synową. Witek jutro wyjeżdżam na cykl pracy więc na spotkanie umówię się z synową na coś dobrego do zjedzenia. Z Piotrkiem.
A teraz wróciłam do polityki. Dzieje się.
Do jutra























