Mieszanka piątkowa

Mogłabym napisać ” smalec w …. bombki strzelił”. Żeby się nie wyrażać. A wydawało się takie proste. Kupiłam piękny świeży boczek. Pan w sklepie mi go zmielił. Przyniosłam do domu i wrzuciłam go rondla. I co? I nic. Te włoskie świnie nie mają tłuszczo do wytopienia. Z 0,5 kg boczku może ze dwie łyżki się wytopiło. Reszta zamieniła się w suche skwarki. Słonina naturalnie nie do zdobycia.

I tyle zostało z moich marzeń o kromce świeżego chleba ze smalcem. Nawet bez ogórków kiszonych.

Coraz bardziej tęsknię za kuchnią naszą. Nic tylko makaron i makaron. Nic wędzonego, nic kiszonego…  Nic marynowanego na przykład śledzi. To wszystko  jest „obrzydliwe” i nie do jedzenia.

Nawet sera typu  jak w Polsce nie ma.

Popołudniu rozpoczynam misterium sernika zatapianego. Z ricotty i mam nadzieje, że święty od pieczenia będzie nade mną czuwał.

Obiecałam miłośnikom kapusty przepis na kapustę faszerowana.

Oto on.

Kapusta faszerowana

 Jest to wersja gołąbków dla leniwych lub z braku czasu.

Potrzebujemy:

– kapustę włoską dość zwartą

– mielone mięso

– grzyby, ale niekoniecznie

– przyprawy

– kostka rosołowa

– śmietana

– przyprawy z papryką mielona na czele

Mięso mielone przeprawiamy jak na kotlety mielone czyli z jajkiem, solą pieprzem i czosnkiem. Bez bułki namoczonej najlepiej w mleko ( przy okazji : tak się robi kotlety mielone zwane w Galicji SZNYCLAMI).

 Kapustę obgotowujemy chwilę i kroimy na 4 części po wycięciu „ głąba”. Pomiędzy liście kapusty wkładamy mięsny farsz i obwiązujemy nitką, żeby taka cząstka się nie rozpadała. Cząstki kapusty układamy w rondlu. Podlewamy woda z dodatkiem kostki rosołowej. Dusimy około godziny.

Tak przyrządzoną kapustę podajemy z sosami: pomidorowym, grzybowym lub koperkowym. Można też podać ją z grzybami ze śmietaną na gęsto.  Tak jak „gołąbki” im dłużej stoją w rondlu tym lepsze nasza kapusta zachowuje się tak samo. 

Wczoraj po kolacji wyskoczyłam ” w miasto” spotkać się z Lucią Modną.

Tak, że myślę, że w niedzielę pooglądamy sobie ascolańskie sklepy z ciuchami.

Pełnia w ataku, ale to przecież normalne. Nienormalne byłby spokój w tym czasie.

Znalazłam takie oto historyczne zdjęcie w Internecie.

” Dzieci idące do szkoły w 1918 roku podczas epidemii ” hiszpanki”

czyli wszystko było i maseczki takie same. Screenshot_12

Za to w Krakowie cenne inicjatywy.

Jak ta.

Screenshot_2https://www.onet.pl/styl-zycia/whitemad/murale-z-ptakami-na-zwyklych-blokach-z-prl-u-jest-ich-coraz-wiecej/cltejpl,30bc1058?fbclid=IwAR3F5uLGowb66yt8sT_YlMn7GnfYs3KM4swrhmgt9_AqqAjwqeUF-WE9rp0

I ta.Screenshot_1

Chociaż nie tylko w Krakowie. 101798880_3488256024532186_8457186116477386752_n

A w kąciku humoru dalej na pierwszej linii ” oczko wodne” .

U mnie wygrywa ten oto mem.

102845027_2340641122906569_1615674380728139776_n

A na zakończenie taki oto plakat.102263899_2652988818138408_3844180684096667648_o

Jutro z racji obchodów nie wiem czy uda mi się zajrzeć, Może pożną nocą… ale nie obiecuję.

Do zobaczenia w niedzielę na pewno. 😀

Czwartkowa mieszanka

Dziś z racji tych planów gospodarczych jest mieszanka.

Zakupy częściowo na sobotę zrobiłam. Smalec spróbuję zrobić i jedno okno może uda mi się zaliczyć miedzy deszczem …  Kuchenne, bo kuchnia pełni role salonu a w salonie wolno palić więc firanki są jakie są w domu palacza.

A co w tej mieszance.

Mądrość żydowska.

Screenshot_10https://forumzydowpolskichonline.org/2020/06/01/przyslowia-zydowskie-trzydziesci-najlepszych/?fbclid=IwAR0NRPrkVztoVw8hEmE2ED6SrNcmSAafoBp6qpO6-CXkgwafMbDwNRnqSwU

Sezon maków w pełni a w tym roku kwitną cudownie.

Screenshot_11

Fejsbuk sam przypomniał moje zdjęcie ascolańskich wież  w prywatnych rekach rodziny Merli. To pokazuję plus pieczęć rodu z ptaszkiem,,, kosem prawdopodobnie (  merlo = kos).

Jak szukałam ” Kaczuszki i maku”  po włosku, to znalazłam jeszcze takie moje muzyczne wspomnienie.

„O piosenkarzu włoskim…który był popularny  tylko w Polsce

Obieram sobie kapustę włoska na kolacje ( będzie faszerowana ) myśląc, że może podzielę się tym moim przepisem. Telewizor gra. Leci taki tasiemiec włoski z tańcami  podczas programu. I nagle słyszę znajomą melodie. ” Tu sei per me la piu bella del mondo „, czyli ” Jesteś dla mnie najpiękniejszą na świecie”

Boże ile ja przytulanek zaliczyłam podczas tańca przy tej melodii. Kto to u licha śpiewał

– Giulia, kto to śpiewał przed laty? – Pytam G.

– Lucia, nie mam pojęcia?. Znam, ale nie pamiętam  kto to śpiewał

– To było dawno, dawno, bo ja byłam nastolatką. Odpowiadam:

– No to możesz nie pamiętać.

Od czego jednak komputer. Po chwili wiedziałam. Wiedziałam, kto śpiewał i dlaczego G. nie kojarzyła.

To śpiewał Marino Marini. Legendarny piosenkarz włoski, ale tylko w Polsce. W Italii malo popularny mimo wielu pięknych piosenek, które śpiewał.

Przyjechał ze swoim kwartetem do Polski w 1961 r. i po koncercie w Sali Kongresowej, gdzie śpiewał najpiękniejsze piosenki włoskie z tamtych lat dodatkowo pokazał twista. Polska oszalała na jego punkcie tak, że jeszcze kilka razy koncertował i stal się popularniejszy u nas niż w Italii. Miał nawet przebój,  który śpiewał po polsku.

Niestety już nie żyje. Zmarł 1997 roku w Mediolanie.

To może warto przypomnieć też jego przebój śpiewany po polsku ” Nie płacz kiedy odjadę”.

Ile dziewczyn się w nim kochało. Ja nie, ale tańczyć lubiłam do ” Tu sei per me la piu bella del mondo ”

Taki piękny taneczny kawałek.”

I jeszcze zdjęcie Krakowa z 1944 roku.

Nawet mnie na świecie nie było. 😀Screenshot_6

I oczywiście jak zwykle ” kącik humoru”.

Niby nic a trochę tego jest. I pośmiać się też można

Do zobaczenia jutro. Miedzy kuchennymi zajęciami.

Planuję sobotę

Coś trzeba robić… urodziny mam w sobotę. Kolejne i nie wiem jak długo jeszcze będę je obchodzić, bo co by nie mówić ” nie znamy dnia ani godziny”.

A czasy teraz takie, że nic przewidzieć nie można.

Gości będzie w sobotę aż dwoje. Z nami to cała czwórka.

Jeszcze w poniedziałek odwiedzi mnie przyjaciółka, która w sobotę nie jest wolna czasowo.

Postanowiłam upiec ” sernik zatapiany”. Z ricotta. Wiem, że można, bo ostatnim razem piekłam go na Wzgórzu Czterech Wiatrów.

I w ogolę, to postanowiłam spróbować zrobić smalec. Taki po polsku z majerankiem . Kupię świeży boczek, poproszę o zmielenie i zobaczymy. Kroić mi się nie bardzo chce. A może i pokroję? Się okaże.

A w ramach przegryzki polskie kanapki nie znane nacji włoskiej. Ze wszystkim co mi przyjdzie do głowy. Kolorowe.

Osobisty spumante ma. Ja do tych kanapek kupię coś mocniejszego i już.

Zapowiedziałam, że ma się mi nie wtrącać w kuchenne sprawy.

Może uda  mi się go spacyfikować.

Rankiem obeszłam targ. Nic mnie zauroczyło nawet ciucholand. Jedynie co kupiłam, bo przecież coś trzeba było kupić to 3 pary majtek. Zmobilizuje mnie to do wyrzucenia tych które są a jakby ich nie było.

I skleroza mnie dopadła. Nie doładowałam komórki a jutro wchodzi nowy miesiąc i nie kupiłam baterii i do wagi kuchennej i łazienkowej, które odmówiły współpracy.

Dowiedziałam się tylko o test na cholesterol w aptece dla V.  W końcu będzie wiadomo czy ma czy nie.

I nie mam wątpliwości co zacznę czytać.

Skończyłam bardzo dobrą ” Czerń” z serii „Kolory zła”. ” Czerwień” już czytałam.Screenshot_2

Kupiłam szybkościowo prawie w dniu premiery ebook Joanny Jax kończący serię

” Prawda zapisana w popiołach”. I dziś zacznę czytanie. 5ed57a78b4c8a

Pełnia mnie atakuje z doskoku czyli można przeżyć i wróciło ciepło.

I tyle z cyklu wiadomości złych i dobrych , ale zawsze prawdziwych.

Ze zdjęć tylko jedno dzisiaj, ale przepiękne.101139437_1358990694299537_2895724147042680832_n

W ” kąciku humoru” niewiele. Duch w narodzie opadł z lekka. Mam nadzieję, że chwilowo.

Do jutra.

Acha na jutro zaplanowałam dzień gospodarczy. 😀

Taka wiadomość dodatkowo. Szkoda, ze nie w Polsce.

Screenshot_2https://noizz.pl/podroze/gmina-rotterdam-pozwala-mieszkancom-sadzic-rosliny-wzdluz-kamienic/s7p2f8r?fbclid=IwAR1ThKThNBvp5Ksql-ey0o4EwYyycDFuSqVrCYAjm5v4TsXFKnrT0IAhcE4

I mam wreszcie upragnione 3 000 . Z ” górką”.Screenshot_1

I teraz już naprawdę koniec.

Święto Republiki… włoskiej naturalnie

Tak. dzisiaj włoskie święto narodowe.  Od  rana w telewizji transmisja z uroczystości w Rzymie . Kompania honorowa w maseczkach, prezydent zamaskowany. Ta uroczystość też ma wymiar historyczny.

A tymczasem w Italii dyskusje…

Screenshot_1https://naszswiat.it/aktualnosci/wlochy-polemika-po-slowach-lekarza-tym-ze-koronawirus-juz-nie-istnieje/?fbclid=IwAR1dms38R3mkFwRxWa59TrUnmtarGbLKZKyLmXNA8W753rOg2-orlvaYXpg

My dzisiaj zaprosiliśmy na obiad przyjaciela V.

I tak na świąteczny obiad zamiast tradycyjnych na przykład  tagliatelle będą kluski śląskie.  A co niech B. ma co lubi a zjeść je może tylko u nas.

Reszta obiadu po włosku.

Przystawka w wykonaniu V.  niech będzie po męsku.

Potem moje kluski z włoskim ragu.

Na drugie kurczak i befsztyki z patelni.

I oczywiście zielona sałata.

A że święto, to jeszcze upiekłam ctostatę.

Oto świąteczny rozgardiasz w kuchni dla udokumentowania autentyczności zdjęć,

Ziemniaki czekają na praskę a crostata na upieczenie.

Crostata upieczona.CIMG2112

Sałata czeka na oliwę i sól. Nie lubimy z octem nawet balsamicznym. czasem tylko dodaję sok z cytryny.CIMG2114

Męska przystawka po włoskuCIMG2116

i kluski w fazie oczekiwania. CIMG2117Wyrabiam i ” kulam ” kluski tuż przed obiadem.

I tyle o jedzeniu.

Zamiast znowu o tym co na kolację 😀 pokażę kolejną bramę . Znam ją, ale była otwarta a jest tam cudowny dziedziniec z krużgankami. Tylko wejście czyli sień jest zabezpieczenie po trzęsieniu ziemi.

To wchodzimy.

Zabezpieczenie CIMG2102

A potem już mini „dziedziniec wawelski”

 

CIMG2107 Podobało się? To teraz za ciosem stary KrakówScreenshot_4 i  naturalnie kącik humoru.

A na zakończenie autoreklama.

Tuz tuż 3000 polubień autorskiej stony.Screenshot_5

Do zobaczenie jutro.

Jak zakończył się maj

W moim zdrowiu niekoniecznie rewelacyjnie. Maj generalnie był mało wiosenny po włosku czyli ciepły. Dni takie można by było policzyć na palcach. A już końcówka tak zimna, że poza moim nerwobólem odezwały się moje urologiczne kłopoty. Powinnam podeprzeć się jakimś antybiotykiem, ale wyprawa do lekarza, który ordynuje przez okno w ambulatorium trochę mnie śmieszy. Wczoraj zapakowałam się do łóżka i liczę na powrót ciepła. Jak to nie pomoże to będę myśleć.

Tak, że maj zakończyłam mało sprawna.

Za to ” wykończyłam ” dwie sagi.  Kiedyś miałam przeczytane  dwa tomy” Upalne lato Marianny” i ” Upalne lato Kaliny”. Trzecia część miała się dopiero ukazać. Zupełnie zapomniałam, ale przy okazji wgrywania książek mojej koleżance natrafiłam na te tytuły. I poszukałam trzeciej części. Był ebook tak, że mam ” Upalne lato Gabrieli ” zaliczone i sagę odfajkowaną. Bo to już koniec. Screenshot_7

Zakończyłam też sagę ” Dwór na Lipowym Wzgórzu”, bo też ukazała się ostatnia część.

Dla mnie chyba najsłabsza. Ale mam zaliczoną i tę sagę.

Jak wiadomo lubię i Joannę Jax i Marie Paszyńską.

I taka oto sytuacja z książkami obu pań mnie zastanowiła.

Otóż w czerwcu 2018 roku ukazuje się ” Owoc granatu” saga  Marii Paszyńskiej. „Dziewczęta wygnane” o losach bliźniaczek zesłanych na Syberię.

We wrześniu tego samego roku ukazuje się pierwszy tom sagi Joanny Jax o losach bliźniaczek zesłanych do Kazachstanu.

Ciekawy zbieg okoliczności. Sama mam podobny przypadek z „Dziennikiem badante”. Ukazał się prawie równocześnie z ” Opiekunką ” Lucyny Olejniczak o losach opiekunki w Stanach Zjednoczonych.

Ale to nie koniec. Joanna Jax wydała ” Białe róże z Petersburga”768263-352x500

a lata moment ukaże się książka Marii PaszyńskiejScreenshot_8

I żeby było jasno. Z mojej strony, to żadna teoria spiskowa. Ot taka ciekawostka.

I jak już tak podsumowuje maj to i statystyki z bloga. Wciąż wysokie dzienne wyświetlenia.Screenshot_4Bardzo mnie to cieszy.

I mam nadzieję, że ta tendencja się utrzyma.

Widzę, że za oknem zaświeciło słońce a więc i temperatura wzrośnie. Czeka na mnie przecież spacer na via Soderini. Sama nie mogę się doczekać.

A teraz ciekawostki. 101230593_2964110610302226_1003128159312281600_n

Zdjęcie bez komentarza. 101314526_129415405435609_1962543172278026240_n

Oczywiście zdjęcia krakowskie. I te stare chociaż nie najstarsze. 😀

Screenshot_3

I te najnowsze.

A teraz już zapraszam na chwilę z uśmiechem.

U mnie bezapelacyjnie wygrywa łańcuszek101020543_3984136621658612_2826554776777392128_n

Jutro w Italii święto narodowe. Niestety mimo długiego weekendu nastrój mało świąteczny.

I trudno się dziwić.

Oby czerwiec był lepszy czego sobie i Wam życzę.

 

Spacer ascolański

Ten spacer był w przepięknym słońcu, co wyraźnie widać na zdjęciach. Miałam zamiar tym razem poszukać tarcz herbowych na bramach. Ale nie tylko. Wypatrywałam też ciekawostek.

A spacer rozpoczęłam spoglądając na Górę Wniebowstąpienia. CIMG1895

Zeszłam schodami w dół do miasta. Powolutku wchodziłam w uliczki. Tu fotka tam fotka. A bo to kołatka, a bo to okna . Pierwsza tarcza herbowa nad bramą

Przy mało kiedy  otwartym kościele świętego Andrzeja powstał urokliwy zakątek. Nie wiem, co tam planują poza piwem, ale dekoracje kwiatowe prześliczne

. Tuż obok jest kilka  niezwykle ciekawych bram. Jednak tak zastawione samochodami, że zrobienie zdjęć graniczyło z cudem. Może nie są doskonałe, ale pokazują różne detale

Zaplanowałam przejść się Dolnym Corso. Mijając  nieczynny już kościół kolejna tarcza herbowa i kilka ciekawostek z tej ulicy.

Wykorzystałam okazję, że jedna brama była otwarta.

Na ulicy spod kocich łbów wyrasta już dziwaczek. CIMG1944

I tak sobie szłam fotografując ascolańskie cuda, które praktycznie towarzyszyły mi cały czas bez specjalnego wysiłku. ;D

Aż natrafiłam na ciekawostkę. W Ascoli są przepiękne Wieże Bliźniacze,523AscoliPPalazzoMerli które są w rękach prywatnych. Związane z rodziną Merli. To zdjęcie z Internetu, bo nie chciało mi się szukać moich  . Przy innej okazji je pokażę. Obecnie wieże wreszcie doczekały się remontu po trzęsieniu ziemi i całe są pokryte rusztowaniami.

Do wieży przylega kamienica. Nad bramą znajduje się ptaszek i jest on tylko jeden w całym Ascoli. Zawsze mu się przyglądałam, ale dopiero na tym spacerze zwróciłam uwagę, że występuje on również w ogrodzeniu wież.

Zbliżałam się do piazza del Popolo. Tu krzyżują się ulice dzielące Ascoli na poszczególne części. O czym informują tablice na murach.

Ten spacer poświęcony był głównie bramom, kamienicom i historii Ascoli.

W dalszym ciągu było na co patrzeć.

Ale to jeszcze nie wszystko. Na kolejny spacer czeka najbardziej zabytkowa ulica w Ascoli. Via Soderini.

Kiedy będzie piękna wiosenna pogoda wybiorę się tam.  Bo warto… i chociaż ją dobrze znam być może znowu coś mnie zaskoczy.

Oczywiście będą dziś ciekawostki jak te fotki.

Jak zwykle Kraków

I oczywiście „kącik humoru”

Do zobaczenia w…. czerwcu.

Muzyczna sobota

O tym, że lubię muzykę wiedzą wszyscy ci którzy mnie znają. Oczywiście nie ze wszystkimi gustami muzycznymi jest mi po drodze.

Dawno temu kiedy pisałam w Dziennikach Twojego Stylu przygotowywałam takie muzyczne wpisy.

Potem kontynuowałam je już w Bloxie. Te z Dzienników przepadły, ale z Bloxa ocalały.

Dlatego przypomnę je i będę przygotowywać nowe .

Dziś pierwsza muzyczna sobota. Ten wpis powstał już dawno temu i były to pierwsze próby na Bloxie.

Tytuł wpisu: Muzyczna próba

Data wpisu: 2013-01-04 18:49:38.0

Autor: 2lucia

Wraca Muzyczna Lucia ze swoja włoską  wideoteką, którą zaczęła w Dziennikach przed Świętami. Chciałam wtedy opowiedzieć o drugim Starszym włoskim Panu. A tu niespodzianka … Starszy Pan okazał się młodszy ode mnie. To muszę poszukać kogoś innego.

Są… są. A dziś spróbuje pokazać Massimo Ranieri,

który ma najsłynniejsza ” pościelówę ” ( jak mówiło się za moich czasów. Do dziś znają i śpiewają ją wszyscy

„Rose rosse per te”

I chcę pokazać ten stary wideo klip … do wzruszeń.

A Massimo miał i ma do dziś mnóstwo przebojów.

Kolejne słynne to:

I tak mamy dzisiaj prawdziwy sobotni koncert.

Dla pokrzepienia serc.

Ciekawa jestem czy macie ochotę od czasu do czasu posłuchać moich muzycznych gustów.

A dziś zimno i deszczowo. Zmarzłam, bo obrałam się za lekko. Ale już przebrałam się w domu, bo wilgoć łamie po kościach.

A teraz zdjęcie Krakowa sprzed 150 lat. Screenshot_2

I ” kącik humoru ” naturalnie.

A jutro przypominam spacer po Ascoli. W słońcu.

Już dziś zapraszam.