Jak to w życiu

Trochę miłych chwil, trochę niemiłych niespodzianek, a trochę tylko niespodzianek.

Z tych niespodzianek zwykłych, to, to, że wczoraj na piazza Arringo zaczęły się obchody zbliżającego się Dnia Patrona Ascoli świętego Emidio. Obchody jak zwykle są dwukierunkowe. Cywilne i religijne. Bardzo ładnie wydany w tym roku przewodnik po imprezach obu typów obchodów. Co, gdzie i kiedy.

Pod katedrą wczoraj trochę religii i trochę rozrywki jak występ orkiestry dętej. Bardzo lubię i zawsze frapują mnie ogromne trąby.

Ponadto biły dzwony z katedry. Zawsze mam ochotę je nagrać tymczasem w mojej obecnej komórce wideo nie działa dobrze. Musze chyba pogrzebać, żeby móc znowu nakręcać filmiki. Znalezione dzwony duomo w sieci. 😀

O V. na razie nic nie napiszę, bo muszę się sama z tym problemem oswoić.

Za to najmilsza niespodzianka mnie czeka. Spotkanie z Hanią z racji wczorajszej Anny. Nawet V. zaoferował się mnie zawieść jak wstanie z odpoczynku.

Poza tym jemy niesamowite ilości pomidorów a nawet dostałam takie dwa od znajomych, że w pierwszej chwili myślałam, że to papryka.

A tak w ogóle to marzy mi się pieczeń po polsku lub inne mięsiwo na sposob nasz. Dla V. istnieje tylko wszystko bez tłuszczu na grillowej patelni. Ewentualnie w sosie pomidorowym. I nic innego nie zje.

Oto bistecca włoska. Tak powinna wyglądać.

Ale nawet perfekcyjnie przyrządzona może się znudzić.

Mam nadzieję, że Was nie znudzi:

DODATEK INTERNETOWY

GALERIA ŚLĄSKA

GALERIA KRAKOWSKA

Kraków – ciekawostki, tajemnice, stare zdjęcia

Widok na kopiec Kościuszki z ulicy Krupniczej. Po lewej obecny Zespół Szkół Chemicznych (ówczesna Szkoła Przemysłowa).

GALERIA LWOWSKA

Franciszek-Andrzej Magda

Reklama po lwowsku. +Tak reklamowało się znane lwowskie Sanatorium dr Jana Świątkowskiego.

Ciekawa oferta, zwłaszcza na dzisiejsze czasy, gdy mózg rozwija się przez pączkowanie, a myśli uciekają

z prędkością Pendolino, brak refleksu intelektualnego i wszystko do d…Taki mamy klimat, sorry,

to wpływ obecnych upałów i burz.

Ludwik Hagen

Aj, Szczepciu ta ty już całkim durnowaty na upodobnieni meszta… Ta pu jakiemu ma stać na ty tablicy, jak ni pu naszemu, a?

Aleksander SawarynTylko we Lwowi

Kto wie, ile schodów trzeba pokonać, aby dotrzeć do dzwonów Ratusza.?

A mając widoki wokół, serce mocniej mu nie zabije,

I radosne hymny zaśpiewa-tylko lwowska dusza. Ta joj.!

Mieszanka ciekawostek

Przepisy z Poradnika Perfekcyjnej Pani Domu

Historie ciekawe i romantyczne

Piosenkoteka włoska

GALERIA MEMÓW I AKTUALNOŚCI

Na Platformie Politycznej

Darek Samul

Tymczasem w Polsce

Polska miała 2 lata aby, zgodnie z zarządzeniem UE, zacząć wydawać nowe dowody osobiste. Niestety, miesiąc przed zakupem, ABW wydało negatywną opinię na temat niezbędnych czytników. Jak widać państwo jednak działa.

Według funkcjonariusza Terleckiego, liczba osób które stracą pracę w związku z walką Partii z nepotyzmem nie przekroczy 10. Ponoć nim kur zapieje, *** trzy razy się ich wyprze.

Na liście nepotyzmu Sasina jest aktualnie 13 nazwisk a było ich 15. Jeszcze nigdy w Polsce rozwody nie były przyznawane w takim tempie.

200 000 złotych na wypłatę zasądzonych kompensat wydał Fundusz Sprawiedliwości. Obsługa tych wydatków kosztowała zaś 26 milionów. Za rządów Partii wystarczy nie być ofiarą, żeby dostać pieniądze od państwa.

Pr0kuratura wystąpiła o uchylenie immunitetu szefow NIK, która aktualnie bada kwestie finansowe Memisterstwa Sprawiedliwości. W tle widać jakość polskich służb specjalnych, które pozwoliły powołać Banasia na to stanowisko. Ponoć wniosek o uchylenie immunitetu został napisany patykiem na błocie bo nawet karton się skończył.

Po reformie sądownictwa jest gorzej niż przed – oznajmił prememier, recenzując w ten sposób pracę memistra „swojego” „rządu”. Wszystko wskazuje, że nagrody w memisterstwie i tak będą przyznawane bez zmian.

Amerykanie zagrozili sankcjami osobistymi posłom Partii, gdyby ci zagłosowali za ustawą przeciwko TVN. To może być nobilitujące – stanąć w rzędzie z największymi tuzami rosyjskiej polityki również objętymi sankcjami.

Zadłużenie sektora rządowego jest o 224 miliardy większe niż wskazują oficjalne statystyki – mówił szef NIK z sejmowej mównicy. Kilkanaście chwil później jego syn został zatrzymany. Słusznie, ktoś przecież musiał te miliardy ukryć.

Około 258 milionów złotych zmarnował kierowca ojca prememiera, który miał odpowiadać za program Polskie Szwalnie dostarczający maseczki w czasie pandemii – donosi Onet. Partia jest ponoć zdumiona, że mu nie wyszło bo samochodami kierował świetnie.

Znany Partyjny gimnastyk Kołakowski, który najpierw opuścił z hukiem *** a po chwili do niego wrócił zrezygnował z poselskiego uposażenia. Bo został zatrudniony w państwowym BGK. To w ramach walki Partii z nepotyzmem.

Polski Ład to program, w którym polskie rodziny kupią sobie samochód bez kredytu – reklamuje swój pomysł prememier. Nie wiadomo jeszcze czy będzie to jeden z miliona samochodów elektrycznych czy zakup sfinansują ci zarabiający powyżej 12 500 bo ich, zgodnie ze słowami Czarnka, stać.

Duda przerwał urlop w Juracie aby polecieć na urlop do Tokio, gdzie akurat przebywają polscy olimpijczycy. Ponoć, w uhonorowaniu wygibasów w trakcie prezydentury, zostanie dołączony do ekipy gimmastyków i ma szanse na medal.

Prezes Sądu Najwyższego czeka na informacje od prememiera co zrobić z Izbą Dyscyplinarną. Chodzą plotki, że Memorawiecki sprawdza czy można wziąć na nią jakiś kredyt zanim ją zamknie.

Jarosław Jaruzelski wytoczył proces dziennikarzowi za nazwanie go gejem. Ciekawe kto będzie ekspertem w tej sprawie.

Premier pochwalił się budową wielkiego centrum logistycznego pololicji w Białymstoku. Takiego centrum nie ma nawet w planach. Przy tylu niezrealizowanych planach inwestycji każdemu się może pomylić.

Gdzieś nasze dzieci muszą pracować – wyjaśniła sytuację w państwowych firmach posłanka *** w rozmowie z tvn24. Trawestując klasyka – im się te posady po prostu należą.

Tuzy katolicyzmu z Ordo Iuris chcą pozwać tuza poezji Kapelę za to, że znieważył papieża fotką majtek z jego wizerunkiem umieszczoną na facebooku. To faktycznie skandal, zdjęcie majtek do tej pory widzieli tylko małoletni na plebaniach.

Przed lubelskim oddziałem TVPiS aktywiści kredą namalowali tęczę i napisali CzarnekOut. Szefostwo stacji wezwało na pomoc patrol pololicji. Ponoć na miejscu mieli też pojawić się saperzy a w sprawę zaangażowany został Interpol.

Według Memisterstwa Obrony, zakupione Abramsy miałyby stacjonować w Bramie Smoleńskiej czyli na terenie Rosji. Nie wiadomo jednak czy świadczy to o planach ataku czy włączenia Polski w struktury zbrojne sąsiada.

Polskie uczelnie są dla polskich studentów – zagrzmiał memister Czarnek. Ma to być analogia do państwowych firm, które są dla rodzin ***.

PO i *** nie udostępnią zawieranych umów ani informacji z rachunków bankowych, choć zgodnie z Konstytucją są to informacje jawne. Nie należy się tym denerwować, wystarczy cierpliwie zaczekać na kolejne mejle Dworczyka.

Teść Jacka 70 milionów Sasina jest dyrektorem w powołanych przez *** Polskich Wodach i mówi, że zięć to nie rodzina więc jego posada to nie nepotyzm. To kolejny po Stevie Jobsie przykład mężczyzny, który do wszystkiego doszedł w życiu sam.

Szkoły nie były rozsadnikiem koronawirusa, był nim ruch okołoszkolny więc we wrześniu dzieci wrócą do szkół – zadecydował memister Czarnek. Ponoć o wyłączenie ruchu okołoszkolnego mają zadbać patrole drogówki.

Przy odbudowie Pałacu Saskiego nie będzie obowiązywało prawo o zamówieniach publicznych. Oczywiście, że nie bo Pałac ma stać się ikoną rządów Partii – przepłacony, bez sensu i bez zwracania uwagi na głosy ludzi.

Pełnomocnik „rządu” przejęła nowy warszawski Szpital Południowy i chce aby miasto spłaciło 20 milionów długu, które pojawią się na koncie do końca roku. Podziwiać można gospodarność pełnomocniczki – tylko 20 milionów w skali kraju zostawia pozytywne wrażenie.

Monika Pawłowska, która zmieniła poglądy i przeszła do Gowina, zagłosowała przeciw odwołaniu memistra Czarnka choć jeszcze pół roku wcześniej kazała my wypierdalać. Specjaliści od ewolucji chcą zbadać posłankę, żeby sprawdzić jakim cudem bezkręgowiec należy do ssaków.

Banda proepidemików fizycznie zaatakowała punkt szczepień w Grodzisku Mazowieckim. W podziękowaniu „rząd” ogłosił, że niezaszczepieni będą mieć takie same prawa jak zaszczepieni i na jesieni Polskę czeka kolejny lockdown.

Na tenże atak praktycznie nie zareagowała polska pololicja. Krążą plotki, że dla bezpieczeństwa punkty szczepień mają być przeniesione na pomniki.

Tyle u mnie. A co u Was?

Śmieszki i nie

Bardzo dobry cytat:

Do jutra.

Wysokie obroty

Od wczesnego rana weszliśmy na wysokie obroty. Najpierw samochód. Po chwili wstrząsu, że mechanik ma dzisiaj zamknięte jak informowała kartka ( dzisiaj zamknięte) zanim się stamtąd zmyliśmy, okazało się, że kartka dotyczyła soboty . Mechanik właśnie przyjechał do warsztatu.

Awaria została usunięta od razu, bez zostawiania samochodu. Podobno Fordy tak mają. Częsta usterka u nich.

Na szczęście już wszystko działa. Podjechaliśmy na moment do domu V. poczekał, ja zaniosłam kupiony chleb i kilka sprawunków, wzięłam dokumentację do okulisty i pojechaliśmy na moją wizytę.

Okazało się, że znowu mam wysokie ciśnienie w oczach i kolejna zmiana kuracji. Dodatkowe krople i dodatkowa ilość zakropień. Kolejna kontrola 16 sierpnia u innej pani doktor, ale za jej zgodą, bo lekarz prowadzący jest na urlopie. Potem do niego wrócę, a kontrola i badanie nie może czekać.

Trudno świetnie.

Za to czyszczenie moich wszczepionych soczewek jest konieczne i będę je miała w Ascoli, co mnie cieszy, bo w naszym szpitalu okulistyka na wysokim poziomie.

Po powrocie szybki obiad. Makaron do garnka i sugo, które w słoikach czeka na taką okazję, kiedy trzeba szybko zrobić obiad.

Dzienniki Andrzeja Łapickiego rewelacyjne. Nie dość, że przybliżają mi polityczne aspekty tamtych lat a sporo uciekło mi z pamięci, to jeszcze i sfera teatralna ciekawa.

Polecam wszystkim lubiących takie prawdziwe zapiski.

Popołudniu muszę skoczyć do apteki po te nowe krople i zacząć walczyć z tym ciśnieniem. A, że jak wiadomo nieszczęścia chodzą parami, to od rana ćmi mnie ząb. Oby tylko nie trzeba było wzywać na pomoc dentysty.

A, że dziś Świętej Anny, to Wszystkim Annom z Anna Pisze na czele najserdeczniejsze życzenia imieninowe.

A teraz już DODATEK INTERNETOWY

GALERIA KRAKOWSKA

GALERIA LWOWSKA

Brzuchowice na starej pocztówce. Miejscowość na linii kolejowej Lwów – Sokal, zaledwie 9 km od Lwowa. Ulubione miejsce wypoczynku Lwowian, letnisko dysponowało dużą ilością willi do wynajęcia,

w swojej ofercie miało do dyspozycji ponad 300 pokoi.

W niedziele, święta, zwłaszcza latem do Brzuchowic docierało dużo lwowian, którzy korzystali z pociągów spacerowych, lub powozem, pokonując trasę przez Hołosko – 9 kilometrów.

Eugeniusz FlaszeckiTylko we Lwowi

Znalazłem w swoim archiwum, nie jest to mój artykuł a znaleziony

CHLEB KULIKOWSKI – Kuchnia Danuty i Henryka Dębskich.

50 dkg maki żytniej typ 720, 2 szklanki wody, 50 dkg maki pszennej typ 560,

3 dkg drożdży, 2 łyżeczki soli, łyżeczka kminku, otręby lub mąka ziemniaczana do posypania.

Makę żytnią przesiać do naczynia, zalać wrzącą wodą, dokładnie wymieszać, aby nie było grudek, pozostawić na kilka godzin w temperaturze pokojowej. Następnie wymieszać z przesianą mąką pszenną, roztartymi drożdżami, solą i kminkiem, wyrobić, odstawić na 30 min. Ciasto podzielić na dwa kęsy, uformować bochenki na stolnicy posypanej otrębami lub mąką ziemniaczaną, zostawić jeszcze na 40 min. Piec ok. 40 minut w temperaturze 220 stopni C.

Przepis przesłał p. Zygmunt Jaremkiewicz. Rodowity lwowiak – kolega szkolny pana Jerzego Janickiego ze Szkoły Podstawowej im. Zimerowicza we Lwowie,

Historie ciekawe i romantyczne

https://histmag.org/Enigma-komu-zawdzieczamy-zlamanie-niemieckich-szyfrow-18009?fbclid=IwAR2BPDOs6Wi63-93W9RJ0WkIJBqVyoPVNRPfYJB5LzU_aUM4ASACcdYaQkA

https://www.wp.pl/?s=https%3A%2F%2Fkobieta.wp.pl%2Fanna-prucnal-byla-nazywana-polska-audrey-hepburn-z-kraju-wyjechala-w-cieniu-skandalu-6664294876678912a&utm_source=facebook&utm_medium=social&utm_campaign=fbwp&utm_term=post&utm_content=kobieta&fbclid=IwAR0FJD5kz8Y4YDvGymahVb0sKtkkOiN8ThK_B85zBUGO1N2QdGZ5XODHI7k&src01=6a4c8&src02=isgf

25 lipca 1410 roku w czasie wojny z zakonem krzyżackim dowodzone przez króla Władysława Jagiełłę wojska polsko-litewskie dotarły do zamku w Malborku.

Rozpoczęło się trwające prawie dwa miesiące oblężenie tej krzyżackiej twierdzy. 30 tysięczna armia polsko-litewska nie zdołała jednak pokonać Krzyżaków.

Sztuka ta udała się dopiero czterdzieści lat później wojskom króla Kazimierza Jagiellończyka.

Zioła polskie

https://www.pannaewa.pl/wrotycz-cudowne-wlasciwosci/?fbclid=IwAR31qjtOmzKRzblChjjcJz2YxZRe0tsw0KfUzB_NnJRYHg426JH_Mj8e9PE

Przepisy z Poradnika Perfekcyjnej Pani Domu

GALERIA MEMÓW I AKTUALNOŚCI

Na Platformie Politycznej

Śmieszki i nie

Piękny cytat na dzisiaj:

Do jutra.

Niedzielny reset

Nie mam zamiaru robić nic, poza tym, co konieczne. Musze odreagować pełnię i dlatego będę czytać i niczym się nie denerwować. Upał nie zachęca do spacerów. Na piazza Arringo znów rozsiadły się stoiska gastronomiczne. Jakiś Festival Street Food . W nocy z placu dobiegała muzyka długo w noc więc chyba było sporo uczestników. Na szczęście dzisiaj koniec tej imprezy. Nie mam nabożeństwa do tego typu imprez.

Sama po skończeniu kolejnej książki Magdaleny Rogali z przyjemnością zabrałam się za dzienniki Andrzeja Łapickiego. Na razie dopiero zaczęłam, ale sam wstęp jego córki Zuzanny był bardzo ciekawy i ukierunkowujący czytelnika. Musze wrócić do różnych ulubionych dzienników. Nie wiem czy Dzienniki Nałkowskiej są w ebooku, ale jeżeli są, to z pewnością sobie je zafunduję.

A w ramach niedzielnych wspomnień dalszy ciąg przygód związanych z konkursem ” Miss po 50 ce „.

Skończyłam na wiadomości, że dostałam się do ścisłego dwudziestoosobowego finału. I, że nie mam żadnej fotki z tamtego wydarzenia.

Jednak jest. Jedna jedyna fotka.

A to kolejne wspomnienie z zapisków Miss po 50 ce a nawet 60 ce, bo miałam wtedy 67 lat.

Tytuł wpisu: Przed sesją fotograficzną

Data wpisu: 2014-09-24 18:57:37.0

Autor: 2lucia

Zżera mnie ciekawość. Kiedy wygrałam blog o modzie w Twoim Stylu za ” Lucię Modną” jedną z nagród była sesja zdjęciowa do Twojego Stylu. Niestety byłam wtedy w Italii i pracowałam i nie pojechałam w wyznaczonym terminie. Bardzo tego żałowałam. Mam teraz kolejną szansę podczas opracowywania kalendarza ” Miss po 5o ce”.

Jutro rankiem wyjeżdżam a późnym wieczorem wracam. Z przygotowań najważniejsza okazała się,  wizyta u fryzjera. Ewa i Jej Dziewczyny stanęły, jak zawsze na wysokości zadania i wyszłam z pięknie wyprostowanymi włosami i brwiami doprowadzonymi do idealnego stanu. Tak, że jutrzejszy makijaż powinien prezentować się dobrze. 

Bardzo lubię wszystkie. Dziewczyny pracujące w zakładzie. Są miłe doskonale ułożone i naprawdę serdeczne

Czyli tak głowę mam, brwi zrobione i kolejnym problemem okazały się ciuchy. Spodnie rurki dżinsowe i botki ale co na górę. O 5-tej rano będzie bardzo zimno. Rozważałam różne warianty z czerwonym golfem i białym sweterkiem ale jakoś w barwach flagi narodowej nie chciałam jechać.

W końcu otworzyłam walizę z zimowymi ciuchami i znalazłam ciepły wełniany sweter. Półgolf ze srebrnym refleksem w wełnie. Padło na niego. Dodatkowo zabiorę coś lżejszego, gdyby tak przypadkiem zrobiło się bardzo ciepło. Na sweter wkładam kurtkę typu wiatrówka wykończoną czarnym ściągaczem. 

Światło dzienne ujrzała też moja torba dżinsowa typu torbiszcze ale jakoś mi  do całości przypasowała. 

Zabieram szpilki ciemne zabudowane zgodnie z poleceniem i na wszelki wypadek jesienne za kostkę na wysokiej koturnie. I sportowe buty do przebrania po sesji.

Botki są śliczne ale na tak zwany styk. Kiedy je kupowałam te o numer większe były zwyczajnie za duże. Tak, że sportowe na wszelki wypadek.

No cóż jeszcze rajstopy, jakiś inny biustonosz, bo czort wie w jakim kolorze dostanę sukienkę. I chyba nic więcej mi nie będzie potrzebne. Książki do czytania.

I tak myślę, że nic więcej nie będzie mi potrzebne. Wrażenia posesyjne ujrzą światło dzienne pojutrze. Jutro przerwa w dzienniku blogowym. Kciuki za miły jutrzejszy dzień mile widziane

Tytuł wpisu: Warszawa wczoraj

Data wpisu: 2014-09-26 20:17:03.0

Autor: 2lucia

Obiecałam opowiedzieć o wczorajszej sesji, no to się zabieram. Musiałam wstać o 4.30 i wyjść w ciemną noc. Oto dowód: Katowice nocą. Do Warszawy dotarłam planowo i podziękowałam w duchu, że stolica doczekała się metra, bo bez niego nie dotarłabym do celu w ciągu 40 minut. Z przesiadką pod Pałacem Kultury, któremu zrobiłam zdjęcie dla ulubionego , Należało mu się bo życzył mi powodzenia włoskim ” boca lupo” i w mailu i sms- sie a później w bezpośredniej rozmowie. Miło usłyszeć, że jest się jedyną ukochaną kobieta w życiu bez względu na wzgląd

Dotarłam do siedziby Dorum Art w których są przepiękne manekiny autorstwa Kasi Czajki –

Panował charakterystyczny artystyczny rozgardiasz. Koleżanki finalistki mierzyły sukienki. Niektóre były czesane inne malowane a jeszcze inne zwyczajnie gadały.

Wzięto się i za mnie bo byłam przewidziana do dwóch sesji plenerowych . Jednej w wieczorowej sukni fotografowanej przez Michała Czajkę w surrealistycznych wnętrzach zdewastowanych hal Ursusa i do sielskich zdjęć na zielonej łące wśród garnków naszego sponsora ( Philipiak Milano

He he, jak garnki to ja z urzędu

Najpierw poszłam do czesania . I tu wyczarowano ( fryzury : Shake Your Head ) na mojej głowie kok a la Gracy Kelly. 

A później dostałam się w czarodziejskie rączki Kasi Piechockiej- Lenartowskiej. Musze przyznać, że w dziedzinie makijażu nastąpiła prawdziwa rewolucja. Makijaż stał się lekki i nie czułam go specjalnie na twarzy. Ale to już tajemnice autorki. Dla Was fotki, które już na fb mają sporo komentarzyA potem wskoczyłam w długą wieczorową kieckę w kolorze zielonego turkusu a może szmaragdowego – moje kolory, dołożyłam włoskie szpilki, założyłam kurtkę i szalik i wraz z Dziewczynami w równie pięknych kreacjach pojechałyśmy. 

>I tu dopiero po przyjeździe okazało się, że miejsce wybrane na sesję cieszy się uznaniem bo wraz z nami odbywała się sesja ślubna z młodą w rolach głównych

Dobrze, że na moment ukazało się słońce bo wyskoczenie z ciepłych okryć nastręczało niejakie trudności. Michał Czajka trzaskał aparatem Aneta Czajka dyrygowała nami

Zrób coś z rękami. 

– Zamieńcie się miejscami

– Uśmiechajcie się… więcej życia

Aż sesja dobiegła końca i znów przebijając się przez Warszawę wróciłyśmy na miejsce

Tam dla mnie nastąpiła przerwa po zmienieniu fryzury  do kolejnej sesji a kolejna grupa pojechała na sesje pod Pałacem Kultury

Kiedy wróciły byłam, już podenerwowana. Bilet miałam na autobus o 19-tej a tu kolejne zdjęcia na łące a godzina 17- ta. Kombinowałam, jak koń pod górkę, jak to ugryźć. Zabrałam wszystkie rzeczy i postanowiłam jechać na autobus bez wracania do siedziby DORUM- Art. Anetka wymyśliła i chwała Jej za to, że podrzuci mnie do tramwaju w kierunku centrum i metra 

No i udało się. Ta sesja była niezwykle sympatyczna i zabawna. Wśród garnków, warzyw i owoców. O 18- tej udało mi sie wyjechac na trasę powrotną.

 znów zawierzyłam swojej intuicji logistycznej ” aby do przodu”. Przystanek, na który podwiozła mnie Aneta. Podjeżdza autobus na Dworzec Centralny. To przecież niedaleko metra. Siadam. Czytam przystanki. Bingo: Arsenał Metro. Jeszcze lepiej, poco jechać na Centralny. Wysiadam. Kupuję bilet. Kierunek Kabaty i po 10 minutach, jestem na Wilanowskiej. Mam 25 minut do odjazdu.

Teraz odreagowuję i zjadam całą paczkę pierników w czekoladzie. W autobusie starym dobrym zwyczajem zasypiam.  Budzę się kilkakrotnie. Ostatni raz widzę za oknem katowickie ” gwiazdy”. Pół godziny przed czasem. Szybki telefon do przyjaciół, którzy obiecali odebrać mnie z dworca i zawieść do domu. Znów Katowice nocą. Wróciłam.|”

A do zdjęcia z tamtego dnia.

A te dwa zdjęcia weszły do Kalendarza na rok 2015. Gdzieś w magazynku leży ten pamiątkowy album.

Przed finałem, który miał zgrupowanie tygodniowe i jest z niego relacja, którą też sobie przypomnę był jeszcze nagrany filmik wyświetlany w czasie finału.

I teraz mogę już zakończyć codziennym DODATKIEM INTERNETOWYM

GALERIA ŚLĄSKA

Katowice

GALERIA KRAKOWSKA

GALERIA LWOWSKA

Lwowski plakat. Ten informuje o Międzynarodowych Targach Wschodnich – Lwów 1933 rok, niemiecka wersja plakatu.

Stowarzyszenie „Dziedzictwo Kresów”

Kochani, jeżeli COVID nie pokrzyżuje nam planów, 17 września zaczynamy XII Międzynarodowy Festiwal Kultury Kresowej.

Motyw przewodni tegorocznej edycji to „Ludzie Kresów”. Jest o kim mówić!

Dzięki wsparciu Gminy Miejskiej Jarosław oraz Województwa Podkarpackiego będziemy mogli zorganizować szereg wspaniałych koncertów, wykładów, spotkań autorskich oraz wystaw.

Już niedługo pojawią się szczegóły dotyczące programu.

Mamy nadzieję, że spotkamy się w gościnnych salach naszych partnerów: Centrum Kultury i Promocji w Jarosławiu oraz Jarosławskiego Ośrodka Kultury i Sztuki.

Z kwiatkiem

Przepisy z Poradnika Perfekcyjnej Pani Domu

Sukienki od LM

Piosenkoteka

GALERIA MEMÓW I AKTUALNOŚCI

Na Platformie Politycznej

Śmieszki i nie

Cytatem dnia:

mówię ” do widzenia” i zabieram się za niedzielny reset.

Piątek/pechową sobotę

Wczoraj popołudniem zrobiliśmy rundkę po placach. Na piazza Roma załapaliśmy się siedząc na ławce

na rowerowe usługi zdrowotne. Mierzenie saturacji i ciśnienia.

U mnie saturacja 96 a u V. znów 95 i ciśnienie u obojga dobre.

Kolejnym placem na którym przyszło mi spędzić czas był „piazza di verdura” popołudniem zmieniający się w Chiostro San Francesco. Tutaj było spotkanie pod tytułem ” Prawda czy fałsz”. Głownie z dziennikarką, autorką książki, którą promowała ” Il vaccino” ( Szczepionka) i włoskim blogerem znanym podobno z you tube.

V. się zainteresował, bo on jako włoski komunista jest przeciwko wielkim koncernom. Mnie nie interesowało, bo wiadomo, że za przemysłem farmaceutycznym stoją wielkie koncerny i wielkie pieniądze.

A już rozważania na temat wolności leczenia w domu w kontekście Bergamo, gdzie przykładem miała być lekarka, która wyleczyła z covidu wszystkich swoich pacjentów ( ponad 1500 ) bez skierowania do szpitala, który przy covidzie jest obowiązkowy jakoś do mnie nie przemówiły. Dobrze, że zbliżała się godzina świętej kolacji i wyszliśmy ze spotkania, które zresztą się kończyło.

Dzisiaj natomiast przyczepił się do nas pech. Nic go nie zapowiadało. Odebraliśmy zamówione zastrzyki dla V. kupiłam chleb, a nawet zajrzałam do jednej zawsze zamkniętej bramy. Czyli niewidzialne Ascoli.

A nawet kolejny raz pokiwałam głową nad ulubionymi botkami Włoszek w największy upał.

Bo dziś i jutro czerwony alarm z racji afrykańskiego gorąca. I dlatego V. wymyślił piknik na zamkowym wzgórzu. Wróciliśmy do domu. Zmieniłam ciuchy, przygotowałam ten piknik i wyszliśmy na nasz busik, co by kawałek podjechać w tym skwarze. I nie przyjechał. Dwie kolejki minęły. Podobno z racji jakiejś manifestacji nie dojeżdżał do centrum. Pech pierwszy. Poszliśmy do samochodu i zamiast na wzgórze pojechaliśmy szukać innego miejsca zaliczając spacer włoski. Kilka fotek zrobiłam.

Pojechaliśmy w kierunku a nawet na szczyt Monte Rosara. I kiedy mijaliśmy ten oto drogowskaz

przypomniałam sobie, że kilka dni przed trzęsieniem ziemi byliśmy właśnie tutaj na mini wycieczce. Poszukałam albumu i tak oto wygląda to urokliwe miejsce wypoczynkowe.

Na szczycie Rosara nic się nie zmieniło. Czas się zatrzymał. To zdjęcia sprzed pięciu lat. A mogłam je zrobić dzisiaj.

Jak poprzednim razem zawróciliśmy, bo droga była dalej fatalna i po upływie kilku minut samochód się zepsuł. To znaczy drążek zmiany biegów przestał działać. I tak w strachu bożym zjechaliśmy do Ascoli. Piknik zrobiliśmy na piazza Immacolata, bo tam można było spokojnie stanąć tak, żeby ruszyć do przodu. Samochód stoi zaparkowany podobnie, bo sobota i warsztaty nieczynne. Ja w poniedziałek jadę do okulisty autobusem, a V. może uda się podjechać do warsztatu.

Czerwony alarm jutrzejszy pogodowy spędzimy w domu. Najwyżej wyjdziemy na pobliski plac. Żadnych wyjazdów za miasto.

Jak pech, to pech. Trzeba przeczekać. A teraz:

DODATEK INTERNETOWY

GALERIA ŚLĄSKA

GALERIA LWOWSKA

Reklamy lwowskie

Współczesny Lwów

Z kwiatkiem

Z Kącika Mola Książkowego

Z tamtych lat

Alicja Czarnota-Gremplewski 

 22 lipca 1949r., a więc tylko 4 lata po wojnie, oddano do użytku Trasę W-Z. przed południem odbył się pochód przez most i tunel, a wieczorem zabawa taneczna na Mariensztacie.

Historie ciekawe i romantyczne

GALERIA MEMÓW I AKTUALNOŚCI

Na Platformie Politycznej

Ewa Wanat

Dla mnie ze wszystkich smutnych rzeczy, jakie dzieją sie w Polsce, dziś najsmutniejszy jest stan ugotowanej żaby.

Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego jawnie przyznaje, bez ściemniania, że nie jest niezależna i być nie zamierza, bo decyzję, co zrobić z ID, uzależnia od polityków.

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, równie jawnie, ustami swojego przewodniczacego deklaruje, że o tym, czy dać czy nie dać koncesję TVN zdecyduje, kiedy dostanie zielone światło od polityków.

I te dwa fakty nie są smutne, są wstrząsające. A smutne jest to, że nie wstrząsają. Media to relacjonują tak, jakby to były zwykłe rzeczy, takie po prostu procedury.

A to się najzwyczajniej nie powinno w ogóle w demokracji w żadnej głowie nikomu pomieścić – że sąd, i to najwyższy (!), czy KRRitv, która ma m.in dbać o wolność słowa i pluralizm na rynku medialnym, tak jawnie deklarują swoje poddaństwo wobec rządzących.

Nie powinno się to mieścić w głowie, a się mieści.

I to jest nieskończenie, przeraźliwie, beznadziejnie smutne.

Krystyna Szumilas 

I jeszcze jeden przykład z wystąpienia premiera Morawieckiego, podczas debaty w sejmie nad wotum nieufności dla ministra edukacji Przemysława Czarnka. Premier powiedział „Minister Czarnek jest pod ostrzałem bo nie godzi się na współczesne polowanie na czarownice”. Owszem polowanie trwa, tylko to minister Czarnek i jego urzędnicy pełnią role współczesnej inkwizycji.

Śmieszki i nie

Z mojej piosenkoteki włoskiej

Cytat na dziś:

Do jutra.

Prawie piątek weekendowy

A u mnie dziś dzień wyjazdu na rybny obiad. Ale wcześniej wyjechaliśmy tylko w kierunku rybnym. Było sporo czasu więc ogarnialiśmy po drodze wszystkie sprawy. Zakupy owocowo warzywne i potem samochodowy rajd przez Martinsicuro i Villa Rosa gdzie na wygnaniu spędziliśmy ponad rok. Nie wysiadałam z auta tylko tak sobie oglądałam znajome miejsca. Wydawało mi się, że znam tam wszystkie kwiaty, krzewy i drzewa a tymczasem dziś dostrzegłam drzewo oleanrowe.

Oleander jest krzewem, a czasem jednak od małego krzaczka prowadzi się go na kształt drzewka i wtedy ma pień niezbyt gruby, początkowo podparty palikiem. A dziś w jednym z mijanych ogrodów dostrzegłam oleander o pniu wielkości wieloletniego drzewa. Jak pień solidnej brzozy. Musi mieć sporo lat. Oczywiście nie był wysoki, ale o przepięknie kwitnącej koronie. Mieszka tam jakiś jego miłośnik, bo nigdy czegoś takiego nie widziałam, a widziałam sporo drzewek oleandrowych.

Zjedliśmy nasz własny ulubiony zestaw obiadowy i wracając załatwialiśmy resztę spraw. zajechaliśmy do magazynku zostawić kilka kartonów doskonałego wina, które wypatrzył w Porto’Ascoli V. „Piceno Rosso”.

Potem zajechaliśmy do szpitala zarezerwować wizyty u okulisty. Ja mam wizytę już 26 w Ascoli a V. 31 w San Benedetto. I jeszcze jedna ekografia V. zaraz na 2 sierpnia w Ascoli. Wyjątkowo szybko. Nawet pani w okienku stwierdziła, że mamy wyjątkowe szczęście. Bo wczoraj nie było miejsc na priorytet.

Tak, że jeszcze w przyszłym tygodniu trochę badań.

A tymczasem od 5 sierpnia fundują nam ” Green pass”. Obowiązkowe certyfikaty szczepień przy korzystaniu z restauracji, siłowni, basenów, kin i teatrów.

My mamy więc już dziś zaświadczenia włożyłam w folii do torebki, żeby na wszelki wypadek były pod ręka.

Teraz czas na odpoczynek, bo jest gorąco. I niech sobie będzie jak najdłużej.

A dziś w DODATKU INTERNETOWYM

GALERIA ŚLĄSKA

Piekarnia Cukiernia Michalski

Kochani!

Już w najbliższą niedzielę zapraszamy Was serdecznie na słynny Odpust na Nikiszu!

Po rocznej przerwie, znów będziemy mogli Was ugościć wszystkim, co najpyszniejsze.

Czekamy na Was już od 8 rano wraz z Cafe Byfyj!

GALERIA KRAKOWSKA

Jezioro łabedzie:

Aranżacja kwiatowa

Z serii ” murale”

Mural poświęcony Janowi Furtokowi już… prawie gotowy 🤔🙂oficjalne odsłonięcie w przyszłym tygodniu…22 lipca 2021 rok

Przepisy z Poradnika Perfekcyjnej Pani Domu

https://www.najprzepis.pl/przepis/klasyka-naszych-babc-pyszny-jablecznik-r7376?fbclid=IwAR2FlfkQHq2zLu7WBjrQvi_sstrFiH1ckgBA7ZRd1-Cdb90xYCOcypeWmJ4

A, że nie samym ciastem człowiek żyje

https://www.claudia.pl/artykul/nalewka-z-czarnej-porzeczki-czyli-smorodinowka?fbclid=IwAR0uGzstfn-0gwjREOAdZdtwGUE6MPUrt4ajo5donR-Zr9xiLuL-Loq9Wn4

Historie ciekawe i romantyczne

Ta natomiast historia

zainspirowała mnie do kupienia:

Nie wiedziałam, że był wydany dziennik Andrzeja Łapickiego. Dzienniki, listy i autobiografie uwielbiam.

GALERIA MEMÓW I AKTUALNOŚCI

Na Platformie Politycznej

Nasza ulubienica

Kompas Anny Saranieckiej

 Panią Pawłowicz informuję, że unijnym Komisarzem do spraw rolnictwa jest Janusz Wojciechowski z…PiSu

Kompas Anny Saranieckiej

Mówili może o tym w TVPis?

Od 1 sierpnia ceny gazu dla gospodarstw domowych w taryfie największego sprzedawcy – PGNIG Obrót Detaliczny – rosną o ponad 12,4 procent

Prezes URE zatwierdził zmianę taryfy.

PGNiG uzasadniło wniosek o podwyżkę rosnącymi cenami zakupu gazu na rynku.

Krystyna Szumilas 

Taki miły akcent na początek dnia DZIĘKUJĘ

Wczoraj nie udało się odwołać min. Czarnka, ale to nas nie powstrzyma. Zrobimy wszystko, żeby przestał niszczyć edukację naszych dzieci.

Prawicowa Rzeczpospolita Ludowa

WIDZIELIŚCIE TEN KWIT NA PRZYŁĘBSKĄ? Poznański sąd nie chciał jej przyjąć do pracy m.in przez to, że:

– w 1985 r. przeterminowała 26 spraw.

– w 1992 r. napisała tak fatalne uzasadnienie wyroku, że przełożony uznał je za „rażąco naruszające prawo”.

– w 1994 r. znowu „rażąco naruszyła prawo” wydając wyrok po rozprawie, o której nie poinformowała zainteresowanych.

A to nie jest fake

Śmieszki i nie

Cytat na dzisiaj:

I nowy cykl. Moje ulubione włoskie piosenki.

Uwielbiam piosenki neapolitańskie.

Do zobaczenia jutro.

22 Lipca

To kiedyś było święto państwowe w tej dawnej socjalistycznej Polsce czyli w PRL- u. O czym pamiętają takie dinozaury jak ja.

Generalnie to było lubiane święto bez wgłębiania się w jego genezę. Lato, zero pochodów obowiązkowych. Nic tylko się cieszyć dniem wolnym od pracy.

Mole książkowe jak ja czekały cały rok na to święto, bo w Parku Śląskim w tamtych czasach Wojewódzkim Parku Kultury i Wypoczynku ( WPKiW ) był ogromny „Kiermasz Książki”. Już kilka godzin przed otwarciem ustawiały się ogromne kolejki po książki, które pojawiły się na Kiermaszu. Sama zawsze kupiłam z radością trudnodostępne w księgarniach pozycje .

A teraz, co? Jeden klik i na czytniku pojawia się zakup książki, na którą mam ochotę. Ale mimo wszystko tak wolę.

Wczoraj spędziłam z przyjaciółmi przemiły czas. Zjedliśmy razem letni obiad z lodami ciastkami a jakże. Widujemy się z G. tak rzadko. A i teraz nie wiemy kiedy w tym zwariowanym czasie uda nam się zobaczyć kolejny raz.

Dzisiaj poszliśmy na pocztę. I kilka ” ciepłych ” słów o włoskiej poczcie. We wtorek w skrzynce pocztowej domowej V. znalazł dwa powiadomienia a la polecone. Mimo, że w domu w poniedziałek osobisty siedział cały czas nikt do nas nie zadzwonił domofonem. To takie polecone innego typu. Może mandat? W każdym razie dzisiaj na poczcie po odstaniu prawie godziny dowiedział się, że za wcześnie i żeby przyszedł po te wiadomości w poniedziałek ( sic!!!). To gdzie oni te powiadomienia trzymają? Cały tydzień wracają na pocztę?

Cała włoska poczta.

Za to podoba mi się włoski zwyczaj w sklepach. Nigdy przy kasie nie brakuje drobnych. A dlatego, że klienci sami bez proszenia przygotowują drobną końcówkę. I kasjerka czy kasjer zawsze te drobne ma. I nikt się nie denerwuje kiedy szukasz tej końcówki.

Można?| Można.

W czytniku kolejna książka M. Rogali z serii dwutomowej o Weronice Nowackiej

A we wspomnieniach zamiast przy kominku z fb. Moja ulubiona ogródkowa sukienka, która została w ogródku kiedy eks go sprzedał i pewnie skończyła w kontenerze. Tylko zdjęcia pozostały.

I byliśmy jeszcze u rodzinnego. Jednak te wyniki V, wcale takie dobre nie są. No cóż. Zapracował sobie. Za to moje idealne. Czas rozpocząć kontrole i kurację. Seria zastrzyków przez miesiąc.

I tyle aktualności.

A teraz DODATEK INTERNETOWY

GALERIA ŚLĄSKA

Przybywa urokliwych miejsc w moim Chorzowie .

Dolina Górnika

GALERIA KRAKOWSKA

GALERIA LWOWSKA

Między ulicami, Hercena /dawna ŁOZIŃSKIEGO/ i Fredry, hotel ATLAS de Lux 🤠

W Stanisławowie

Z serii Murale

Internauci dopatrzyli się różnic w budynkach. Roślinność się nie zgadza.

Ciekawostka

W Kąciku Mola Książkowego

https://histmag.org/Irenka-dziewczynka-w-okupowanym-Wilnie-22644?fbclid=IwAR1ZUy5Gcmd4AQ2aZH7wwnklMuM1gPyB0EzrsSd0_R8TtVadUPg9WjoJQ_s

Historie ciekawe i romantyczne

Żeglarski.info Portal Informacyjny

Dzisiaj mija 101 rocznica podniesienia polskiej bandery na „Lwowie” – pierwszym polskim żaglowcu, zwanym przez Karola Olgierda Borchardta „Kolebką nawigatorów”. Kupiony w 1920 r. w Anglii stał się statkiem szkolnym nowopowstałej Szkoły Morskiej w Tczewie. Pływał 10 lat. Dowodzili „Lwowem” wielcy kapitanowie – Tadeusz Ziółkowski, Mamert Stankiewicz czy Konstanty Maciejewicz.

Ten rok jest szczególny dla żaglowca, 4 września bowiem minie sto lat od jego poświęcenia. Więcej: https://zeglarski.info/…/slyszeliscie-poswiecono…/

Zdjęcie z archiwum rodziny Fidoszów

GALERIA MEMÓW I AKTUALNOŚCI

Na platformie politycznej

Beata Maciejewska

Minister Czarnek wzbudził we mnie poczucie winy na odcinku cnót niewieścich. Nie gruntuję, choć szlachetnych wzorców na Śląsku nie brakowało. Ale już się poprawiam.

Jeden ze śląskich kronikarzy zapisał w „Roczniku Głogowskim” pod datą 1458 osobliwą historię o kobiecie nazywanej Wlekyne lub Wlokyne. Miała ona rządzić tak twardą ręką, że „męża swego pozostawiła niczym strażnika na swym zamku, sama zaś zabrawszy z sobą czeladź grabiła mieszkańców innych grodów. Jeździła bowiem konno z bronią i zbroją jak mocny mężczyzna i żadnego nie oszczędziła przeciwnika. Sama też grabiła zamki i wsie swoich wrogów”.

Wlokyne sprawdzała się przy tym w roli żony i matki. Urodziła kilkoro dzieci. W czasie ciąży rezygnowała wprawdzie z pracy na gościńcach i siedziała w zamku, ale po porodzie nie brała ani macierzyńskiego, ani wychowawczego. „Znów jeździła konno jak mężczyzna do miast, wielu też pozbawiła zamków i posiadłości i mężnie im się przeciwstawiała ze swą czeladzią. […] Opowiadają też o niej, że nie było łuku ani kuszy, której by bez przyrządów, lecz tylko samymi rękami nie naciągnęła, czego nikt z mężczyzn nie mógł zrobić, i robiła to przez wiele lat”.

Wlokyne była podobno Madziarką z pochodzenia, żoną Włodka ze Skrzynna. Jej mąż siedział na zamku w Barwałdzie pod Wadowicami, na pograniczu ziemi krakowskiej i śląskich księstw oświęcimskiego i zatorskiego. Ale jego cnoty na nikim nie robiły wrażenia, widać słabo były ugruntowane.

Śmieszki i inne

Dzisiejszy cytat:

Do zobaczenia jutro.

Letni kołowrotek z bakłażanem

Tak, to już jest, że lato nie lato, upał nie upał, a w chałupie stale coś jest do zrobienia. I kiedy człowiek popuści reżim domowy, to nagle okazuje się, że się kurzy i brudzi na dodatek.

I trzeba się wziąć w reżim domowy z powrotem.

Od kilku dni coś tam w domu robię, żeby właśnie nie mieć gigantycznych zaległości.

Z miłych wiadomości. Jutro odwiedzi mnie niewidziana od prawie trzech lat przyjaciółka pracująca i mieszkająca w Szwajcarii. Będzie w Italii na urlopie i oczywiście się spotkamy. Ostatni raz widziałyśmy się kiedy jeszcze byliśmy w hotelu w San Benedetto.

Zjemy razem z nią i naszym wspólnym przyjacielem do którego przyjechała u nas w domu obiad. Jakoś wciąż mam opory przed restauracjami.

A wczoraj na letnią kolację zrobiłam bakłażana według autorskiego przepisu V. z czasów kiedy lubił gotować. Teraz ta chęć w nim pojawia się sporadycznie. Przepisy autorskie wykonuję ja.

Polecam na letnią kolację.

Co potrzeba.:

-patelnia do grillowania

-bakłażan, tuńczyk w puszce w oliwie , pomidor, cebula

Bakłażana kroimy na dość grube plastry. Nie mogą być za cienkie.

Bakłażana bez tłuszczu grillujemy na rozgrzanej patelni. Mniej więcej po 2,5 minuty z każdej strony dwukrotnie. Stąd ta kratka.

Zostawiamy na patelni do wystygnięcia.

Przed kolacją kroimy pomidor i cebulę w kostkę. Mieszamy solimy i pieprzymy.

Tuńczyka osobno rozdrabniamy z oliwą.

Przed samym posiłkiem na plastry bakłażana nakładamy tuńczyka a na niego mieszankę pomidorowo- cebulową.

Całość polewamy dodatkowo oliwą z oliwek.

Jemy z chlebem. Na zdjęciach jeszcze nie polałam bakłażana oliwą.

Smacznego.

A dziś na targu wyszperałam bardzo ładną sukienkę w kolorze siennej zieleni, bo sukienek nigdy dość i dwie bluzki, bo za trzy rzeczy był spory rabat.

Przy okazji pokażę.

” Telefonistka z ulicy Próżnej” okazała się kryminałkiem takim w typie dawnych. Jednak wolę powieści obyczajowe z tamtych lat, chyba, że są to przygody profesorowej Szczupaczyńskiej Maryli Simiczkowej. Wysoko podniesiona poprzeczka.

A dziś pogoda przecudowna. Około 30 stopni. Z przyjemnością zaraz wyjdę do sklepu.

I jeszcze mam zagadkę. Z bloga, który czytam regularnie. A, że zagadki lubię, to może uda nam się przy pomocy Internetu rozwiązać:

https://kolejblog.wordpress.com/2021/07/18/cudowne-ocalenie-przy-warszawskim-metrze/?fbclid=IwAR3P2ZfCHkVwkjimpKiORkkO3n2f86h1q1GxEvmANfqqHthc376KuvCcqpw

Jeszcze tylko wstawię:

DODATEK INTERNETOWY

GALERIA ŚLĄSKA

GALERIA KRAKOWSKA

GALERIA LWOWSKA

Lwów na słodko i półwytrawnie

Jak reklama to reklama Tym razem lwowskie firmy wpadły na pomysł, by swoją czekoladę nazwać…. „Pocztowa”. Ciekawe, która była pierwsza? A na zdjęciach gmach poczty we Lwowie i skrzynka pocztowa, a jakże – ze Lwowa

#lwownaslodko #dawnylwow #przedwojennylwow #czekolada #hoflinger #hazet

Jezioro Łabędzie

Wzruszająca historia sprzed lat

Damian ZawadzkiOna & On

„Przed Tesco podszedł i zapytał, czy nie mam 10gr, bo na chleb zbiera. Wyglądał schludnie, nie zalatywało od niego alkoholem więc dostał 2 zł. Po chwili stał przed sklepem z bochenkiem chleba i jadł go tak, jakby to było najpyszniejsze jedzenie na świecie. Wziąłem go do sklepu i pozwoliłem zrobić zakupy. Oto co wybrał, przy czym jajka, kiełbasę i masło dołożyłem mu do koszyka ja, bo on wybierał chleb ten a nie tamten, bo ten 12gr tańszy, przy każdym produkcie przy okazji pytając, czy na pewno może. Czy czuję się lepiej? Nie, przez kilkanaście minut nie mogłem się pozbierać i ryczałem siedząc w aucie. Nie o taką Polskę mój ojciec walczył i jakoś pomimo upływu lat nie potrafię się z pewnymi rzeczami pogodzić. Ale wiecie co jest najgorsze? Miny ludzi stojących za nami w kolejce do kasy w momencie, gdy się już zorientowali co się dzieje. Zupełnie takie, jakbym co najmniej im z portfela pieniądze wyjmował… Głodnego trzeba nakarmić – wyryjcie to sobie we łbach, szczególnie, że mówi to Wam ateista…”

Historie ciekawe i romantyczne

https://histmag.org/Bitwa-o-Ankone-sukces-zolnierzy-generala-Andersa-9787?fbclid=IwAR0wzuAVJf8q0Hog9KDeh6IBBLeNcePmFd2PAE72_3ZaFlMmApSsjVQvJa8

Moje wyspy

Dzień dobry.

To zdjęcie jest tak urocze, że muszę je Wam pokazać.

1895 rok. Maria Skłodowska-Curie i jej mąż Piotr Curie, krótko po ślubie.

Przepisy z Poradnika Perfekcyjnej Pani Domu

GALERIA MEMÓW I AKTUALNOŚCI

Na Platformie Politycznej

Kompas Anny Saranieckiej

Gdańsk Parę osób wpadło

Donald Tusk: „Panie Kaczyński, stań na udeptanej ziemi i wymień się ze mną argumentami! Wyjdź ze swojej jaskini”.

Kompas Anny Saranieckiej

Uczestnikami audycji Radia Maryja byli ksiądz Marcin Różański oraz Danuta i Piotr Sobol. Program natomiast prowadził Lech Polakiewicz.

Rozmawiali oni m. in. o “obowiązku małżeńskim”, antykoncepcji, jedności małżeńskiej.

Podczas audycji mogliśmy usłyszeć:

“Żona nie może uważać swojego męża za agresora czy potencjalnego gwałciciela. Ma on prawo domagania się od żony współżycia seksualnego.”

“Kobieta to sanktuarium życia, a sypialnia to jest jeden z ołtarzy”.

  • “Zakładam życie w trójkącie – Pan Bóg, mój mąż i ja. Kochani małżonkowie, kiedy zamykamy drzwi sypialni Duch Święty z niej nie wychodzi.

Śmieszki i inne

Ot taki sobie dowcip , na dobry, nowy dzień

Nauczycielka pierwszej klasy miała kłopot z jednym z uczniów

Był bardzo rozkojarzony.

Zapytała: – Co z tobą chłopcze?

Chłopiec odpowiedział: – Jestem zbyt mądry dla pierwszej klasy. Moja

siostra jest w trzeciej, a ja jestem od niej mądrzejszy.

Tego już było za dużo. Zabrała chłopca do dyrektora szkoły i

naświetliła sytuację. Dyrektor pomyślał i powiedział do chłopca:

– Przeprowadzę test. Jeżeli nie będziesz w stanie udzielić

odpowiedzi na któreś pytanie to wrócisz z powrotem do pierwszej

klasy i będziesz się zachowywał spokojnie. Chłopiec się zgodził.

– Ile będzie 3 x 3?

– 9

– Ile będzie 6 x 6?

– 36

I tak było z każdym pytaniem, na które zdaniem dyrektora uczeń klasy

trzeciej powinien znać odpowiedź. Więc dyrektor zwrócił się do

nauczycielki i powiedział:

– Myślę, że chłopiec może przejść do trzeciej klasy.

Jednak nauczycielka powiedziała:

– Ja też mam swoje pytania. Co ma krowa w ilości 4, a ja tylko 2?

Chłopczyk pomyślał i odpowiedział:

– Nogi.

– A co masz w swoich spodniach, czego nie ma w moich?

– Kieszenie.

– Co robi mężczyzna – stojąc, kobieta – siedząc, a pies – na trzech

łapach?

W tym momencie oczy dyrektora zrobiły się okrągłe, lecz zanim zdążył

cokolwiek powiedzieć, chłopak odpowiedział:

– Podaje rękę.

– Jakie słowo w języku angielskim zaczyna się na F a kończy się na K

i oznacza zagrzanie i zdenerwowanie?

– Firetruck (wóz strażacki).

– Jakie słowo zaczyna się na F i kończy na K? Jeżeli tego nie ma,

musisz pracować rękami?

– Fork (widelec).

– To mają wszyscy mężczyźni, jedni dłuższe, inni krótsze. Po ślubie

udzielają to swojej żonie?

– Nazwisko.

– Który narząd nie ma kości, ma mięśnie i naczynia krwionośne.

Czasami bywa twardy, pulsuje i odpowiada za miłość?

– Serce.

Dyrektor odsapnął z ulgą i rzekł do nauczycielki:

– Wyślij go kur…a do Harvardu! Na ostatnie 7 pytań sam

odpowiedziałem nieprawidłowo.

Cytat na dzisiaj:

Do jutra.

Notatki z poniedziałku

Powinnam zacząć od tego, że tydzień zaczyna nam się bajkowo. 😀

I chociaż podobno życie to nie bajka, to jednak sympatyczny taki dzień. 😀

Pogoda u mnie w wersji ” zaraz zacznie padać”… przy temperaturze 25 stopni. Bardzo parno i duszno.

Bardzo wysoka wilgotność, co stwierdziłam na sobie wychodząc z domu po zakupy kosmetyczno gospodarcze.

Dzień zapowiada się czytelniczo. Zgodnie z postanowieniem skończyłam serię o poczatkującej detektyw Cecylii Stefańskiej i z czystym sumieniem polecam na lato.

A sama chyba zacznę czytać książkę, którą podesłała mi moja przyjaciółka pamietająca o mnie nawet na urlopie w Polsce.

Jak wiadomo lubię takie klimaty. Warszawa pod koniec XIX wieku.

Oczywiście się podzielę swoimi odczuciami.

I nic więcej się nie dzieje od rana. I bardzo dobrze, bo wczoraj V. zafundował mi paskudny wieczór. Stąd wczorajszy blog ukazał się nocą.

Pełnia na horyzoncie i tyle.

I znalazłam jeszcze album ze skałkami calanchi. Tu widać je wyraźnie jakie są niespotykane. I nasza panorama ascolańska.

Na swoim miejscu:

DODATEK INTERNETOWY

GALERIA ŚLĄSKA

GALERIA LWOWSKA

Irena Stolarczuk

18 lipca 1927 w Podhajcach (obw. tarnopolski) urodził się

Tadeusz Łomnicki – polski aktor teatralny i filmowy, reżyser teatralny, pedagog oraz załozyciel i pierwszy dyrektor warszawskiego Teatru na Woli.

Niezapomniany obraz pułkownika Michała Wołodyjowskiego.

Uważany za jednego z najwybitniejszych aktorów w historii polskiej kinematografii.

Mieszanka

Przepisy Perfekcyjnej Pani Domu

https://www.najprzepis.pl/przepis/rumunskie-ciasto-twarogowe-z-morelami-r7216?fbclid=IwAR0_eWwTOnUvTO7UDY5db0j3W4K2j49u221gFGGPIXCPxhqKdxT_rNFiha4

Historie ciekawe i romantyczne

https://planetapolska.com/rozrywka/5984-komary-7-powodow-dla-ktorych-gryza-wlasnie-ciebie?fbclid=IwAR2adiNMvKw3f0HxcAgXvWDJosPmlNpTrCPmvwPHBAAdZ5TmvE5ozAHFI3

GALERIA MEMÓW I AKTUALNOŚCI

Na Platformie Politycznej

Senator Wadim Tyszkiewicz

„Czy spokojnie mamy czekać na noc długich noży-c”?

Kaczyński wygrał wybory w sposób demokratyczny (nie mylić z uczciwym), tego nikt nie kwestionuje. Czy daje to mu jednak prawo do niszczenia demokratycznych fundamentów państwa?

Historia zna szaleńców, którzy porywali całe narody. Testowali, jakie jeszcze granice można przekroczyć? I przekraczali, przekraczali…

Czym to się kończyło?

„Historia uczy tylko jednego: że ludzie niczego się z historii nie uczą”.

Kaczyński testuje Polaków. Kaczyński testuje Unię Europejską. Kaczyński testuje USA.

Kaczyński testuje i testuje. Jaki efekt? Przekracza kolejne granice, i kolejne, i kolejne…

Kaczyński przetestował kobiety. Efekt? Setki tysięcy kobiet na ulicach? Ale dzisiaj na ulicach spokój. Efekt? Jaki efekt? Organizatorki Strajku Kobiet mają postawione zarzuty przez prokuraturę Ziobry. Jeszcze jakiś?

Kaczyński przejął Sąd Najwyższy i Trybunał Konstytucyjny? Ludzie wyszli na ulice. Jaki efekt?

Kaczyński najpierw dał 2 mld naszych pieniędzy na partyjną propagandę w tzw. mediach narodowych, w tym w TVP. Potem Obajtkiem przejął gazety, 120 dzienników lokalnych. Ktoś protestował? Teraz próbuje przejęć TVN. I co?

Kaczyński po raz kolejny napluł w twarz UE. Skutek? Żaden. Kolejne upomnienia i ciche groźby. Unia odpuściła Orbanowi. Kaczyński idzie drogą Orbana.

Moja teza: Kaczyński w swoim chorym szaleństwie jest w stanie przekroczyć każdą granicę, która dotąd dla nas wydawała się nie do przekroczenia.

I co?

Kto zapłaci cenę za skutki tego szaleństwa?

Naród.

Przełóżcie na nasz współczesny język poniższy kultowy tekst, dotyczący skutków działania innego szaleńca:

„Kiedy przyszli po Żydów, nie protestowałem. Nie byłem przecież Żydem.

Kiedy przyszli po komunistów, nie protestowałem. Nie byłem przecież komunistą.

Kiedy przyszli po socjaldemokratów, nie protestowałem.

Nie byłem przecież socjaldemokratą.

Kiedy przyszli po związkowców, nie protestowałem. Nie byłem przecież związkowcem.

Kiedy przyszli po mnie, nikt nie protestował. Nikogo już nie było”.

——————————-

„Kiedy kobiety w proteście wyszły na ulice, nie protestowałem, nie byłem kobietą.

Kiedy policja pałowała kobiety na ulicach, nie protestowałem, pałowano nie moją zonę.

Kiedy ludzie wyszli na ulice w proteście przeciwko niszczeniu niezależności sądów, nie protestowałem, nie miałem sprawy w sądzie.

Kiedy ludzie protestowali pod Trybunałem Konstytucyjnym w obronie Konstytucji, nie protestowałem, nie czytałem konstytucji…

Kiedy…

P.S. I proszę, nie piszcie że opozycja jest beznadziejna.

70% Polaków to opozycja. Jeśli już, to wszyscy jesteśmy beznadziejni, szczególnie ci kompletnie bierni, i dajemy się testować szaleńcowi aż nadejdzie „noc….

Dla zatwardziałych krytykantów opozycji:

ja byłem na ulicach podczas protestów razem z kobietami,

ja byłem pod Trybunałem Konstytucyjnym razem z protestującymi,

ja byłem pod sądami w Nowej Soli, Zielonej Górze i Warszawie…

ja byłem zawsze tam, gdzie trzeba było stanąć po jasnej stronie mocy.

OK, ja jestem i tak beznadziejny jeśli tak bardzo chcecie mnie obrazić, ale nie Ci protestujący.

A Ty bohaterze, krytykujący za ekranu monitora opozycję, co zrobiłeś?

Opozycja to 70% Polaków, a przynajmniej to ponad 10 mln Polaków głosujących w wyborach prezydenckich.

Wszyscy jesteśmy beznadziejni?

Poza polityką

Cytat na swoim miejscu:

Do zobaczenia jak zwykle.

Niedziela ze wspomnieniami

Zanim jednak przejdę do wspomnień trochę o życiu z Italiano antico czyli staroświeckim mocno aż w starożytność wpadającym. Chociaż czy ja wiem, czy w starożytności nie byli bardziej emancypowani.

Otóż dzisiaj po raz kolejny stwierdziłam, że nudzą mnie wywody V. dotyczące jedzenia w rozszerzonej wersji o uprawach, przepisach i ogólnie jedzeniu. Ja nie rolnik, kucharka i na dodatek interesuje mnie o wiele więcej rzeczy. I ponieważ argumenty V. polegają na krzyku zapytałam uprzejmie, czy:

-Wiesz na czym polega różnica miedzy Polką a Włoszką?

Pominęłam milczeniem seksistowską odpowiedź i powiedziałam:

-Różnica jest taka, że Polka nie boi się mężczyzn w odróżnieniu od Włoszki, która każde skrzywienie nosa mężczyzny odbiera ze strachem i osobistą tragedią. Nie wrzeszcz więc, bo na mnie to nie działa.

I rozmowa wróciła do normalności, bo V. z lekka znowu przytkało. Na jak długo, to zdanie zapamięta, nie wiem.

Niedzielny obiad włoski czyli tagliatelle z grzybami plus melon na deser upłynął już przy dyskusji o polityce. Czy Rumunia to Europa w szerokim rozumieniu populacji.

A, że telewizor zawsze włączony, to jeszcze pomyślałam na temat reklam. Czy te panie reklamujące różności muszą się tak wić? Co jedna, to wije się jako ten bluszcz reklamując zwyczajne przedmioty. Moda ci taka nastała. Nie wiem jak w Polsce, ale widocznie twórcy reklam uważają, że to ma wpływać na apetyty męskie.

I teraz wracam do wspomnień. Oczywiście fb przypomniał mi jak z przyjaciółmi pojechaliśmy do Rzymu. W Rzymie byłam wiele razy a pierwszy raz to był szok i to opisałam w ” Dzienniku Badante czyli Italii pod podszewką” Zdjęcia są z innego wypadu, ale za to takie turystyczne. 😀

Z ROLKI WSPOMNIEŃ – RZYM PO RAZ PIERWSZY

20 czerwca 2010 r.

Nigdy nie pomyli mi się rok, kiedy pierwszy raz pojechałam do Wiecznego Miasta. Było to trzy miesiące po śmierci Papieża. Wycieczka w tej samej grupie, co do Padre Pio. Byłam jeszcze w Ancarano, co ma znaczenie dla trasy, jaką jechałam do Rzymu.

Jechaliśmy autostradą, oglądając za oknem przepiękny widok masywu Gran Sasso. Było mnóstwo tuneli (tzw. galeria), a w połowie drogi do Rzymu mijaliśmy Aquila, znaną teraz z ostatniego trzęsienia ziemi. Podroż trwała dwie godziny. Ostatnia galeria była baaaaaardzo długa… miała kilkanaście kilometrów.

Wjechaliśmy do Rzymu od strony murów Watykanu. I to był pierwszy punkt programu. Autobus zaparkował na ogromnym podziemnym parkingu z barami, toaletami; mam nawet jeszcze bilet za siusianie w cenie 0,5 euro.

Po schodach do góry, krótki spacer grupą i plac św. Piotra. Wydał mi się mniejszy niż w telewizji. Wszystko niby znajome, ale w innej perspektywie. Słynne papieskie okno… hen wysoko. Mnóstwo ludzi.

Przewodniczkę po turystycznym Rzymie mieliśmy umówioną na godzinę drugą po południu, a że była chyba godzina dziewiąta rano, otrzymaliśmy czas wolny; zbiórka przy autobusie o godzinie 13.30.

Naturalnie, najpierw podejście do kolejki do grobu Papieża, czyli do Grot Watykańskich. Byłam z przyjaciółką (nie ma Jej już wśród nas i ta wycieczka na zawsze będzie mi Ją przypominała). Kolorowa Gwardia Papieska. Chłopaki na szóstkę… Marsowe miny, brak reakcji na zalotne uśmiechy dziewczyn; chociaż, jak któraś naprawdę śliczna, to w twarzy takiego gwardzisty coś tam drga.

Kolejka posuwa się sprawnie, nie nudzę się, bo rozglądam się dookoła – ile różnych typów ludzkich, od maluszków po sędziwe osoby, gwar różnych języków, polskie sztandary i bramki bezpieczeństwa, takie jak na lotniskach, ze sprawdzaniem torebek, mnóstwo ochroniarzy. Przed wejściem do Grot informacja: „nie zatrzymywać się i nie fotografować”. Kolejka w skupieniu mija papieskie groby, czekając na ten najważniejszy.

Jest to po prostu prosta biała płyta z napisem Giovanni Paulo II i na płycie niewielka wiązanka biało-czerwonych kwiatów. Nie ma czasu na modlitwę, pospieszne klękniecie i kolejka posuwa się do wyjścia.

Po dwóch godzinach idziemy oglądać bazylikę. To pierwsze wrażenie zostanie mi w oczach na zawsze. Przed ołtarzem msza (jest niedziela), sporo turystów.

Zbliża się południe. Anioł Pański, nie ma cienia… upał. Lokujemy się z Krysią koło fontanny. Czuję kropelki chłodnej wody, którą chlapie na mnie przyjaciółka. Oczywiście jest nagłośnienie, ale lornetki nie mam, a w owym słynnym oknie pojawia się maleńka biała sylwetka.

„Urbi et orbi” – Benedykt XVI błogosławi tłum i koniec. Widziałam Papieża.

My zaczynamy teraz zwiedzanie i oglądanie placu św. Piotra. Później zakupy pamiątek typu różaniec z drewna skandalowego dla starszych osób w rodzinie, coś tam jemy, pijemy w barze caffe freddo… I tak czas wolny mija.

Zbieramy się wszyscy przy autobusie. Grupa nasza jest polsko-włoska. Przewodniczka, miła studentka, pojawia się punktualnie i zabiera nas na zwiedzanie turystycznej trasy Rzymu. Z uwagi na to, że w grupie jest dużo Polek, stara się mówić wolno i prostymi zdaniami. O dziwo, rozumiem już bardzo dużo.

Pierwsza część wycieczki – Rzym oglądamy zza szyb autobusu. Ale krótko; wysiadamy, jest Colosseum i wspaniały pomnik Viktora Emanuela II, utożsamiany z pomnikiem Ojczyzny.

I wtedy, kiedy już pieszo wędrujemy wśród zabytków Rzymu, czuję jego wielkość… Po prostu Rzym powalił mnie, swoją wielkością przeszedł moje oczekiwania, nie wyobrażałam sobie jego potęgi. Przemknęło mi przez myśl: „Boże, jak to tej potęgi ma się mój ukochany Kraków?”

Ale oto i Fontanna di Trevi. Przepiękna. Zgodnie z tradycją – rzucam do niej pieniążek, trzymając rękę na sercu. A że, jak wiecie, przesadna jestem, to rzucam przez lewe ramię i na wszelki wypadek dwie monety – polski i euro, powinno zadziałać.

Przewodniczka rzuca uwagę: „uważać na torebki”. Wokoło tłum ludzi.

I właśnie obok fontanny di Trevi jest bar, w którym pierwszy raz piłam (jadłam?) granite, sycylijski przysmak na upalne dni. Są rożne smaki, kręcą się kolorowe krupki. Myślałam, że to lody, a to cukier, jak dowiedziałam się od pracującego w tym barze Polaka; są pyszne.

Zwiedzamy Pantheon. Są i Hiszpańskie Schody, które mnie rozczarowały. Byłam pewna, że są większe, a to takie schodki… na filmach wyglądają inaczej. Następnie przechadzamy się ulicami Rzymu i – jak to na wycieczkach – szybkie opowiadanie: na prawo to, na lewo to, i idziemy dalej. Zwiedzanie kończymy na piazza Navona z przepiękną Fontanna Czterech Rzek (Fontana del Quattro Fiumi). Ja uwielbiam fontanny, a Rzym ma ich jakąś niesamowitą liczbę, co krok to inna. I właśnie na piazza Navona jest lodziarnia „A tre tartufi” z 1896 roku. Przewodniczka namawia nas do zjedzenia lodów tartufo. Opowiada legendę. Lody te powinno jeść się we dwoje. Zakończone są wisienką i jest ona bardzo ważna. Trzeba się tymi wisienkami wymienić z ukochanym. Ale cóż, nie znałam jeszcze wtedy P., do Rzymu pojechałam sama. Wisienkę jednak zjadłam.

Kiedy odwijam te wspomnienia, Rzym nic nie stracił u mnie ze swojej magii, a przecież byłam w nim jeszcze kilka razy. Jednak we wspomnieniach widzę Rzym takim, jakim zobaczyłam go pierwszy raz.

Dziś ( niedziela) i to zaraz skończę cykl o Cecylii Stefańskiej. Bardzo sympatyczna lektura na lato. Na tle czytanych psychopatycznych makabrycznych thrillerach czyta sie jak bajkę o Czerwonym Kapturku. Dobra odmiana. Pewnie kupie kolejne książki tej autorki.

A teraz jak zawsze:

DODATEK INTERNETOWY

GALERIA ŚLĄSKA

GALERIA KRAKOWSKA

Kraków – ciekawostki, tajemnice, stare zdjęcia

Od wczoraj w Internecie krąży świetny film z 1965 roku nakręcony przez niemieckich turystów w Krakowie. Była to reprezentacja katolickiej młodzieży z Berlina, która przyjechała do Polski na wycieczkę, odwiedzając m.in. Kraków, Oświęcim (Auschwitz-Birkenau) oraz Wrocław.

Nagranie świetnie oddaje tamte czasy (środek PRLu) lecz mimo to możemy zobaczyć mnóstwo znajomych miejsc: Wawel, Rynek Główny, Dworzec Główny wraz z ówczesnym placem kolejowym, krakowskie tramwaje, ludzi czekających na przystankach czy spieszących się do pracy, skrzyżowanie (obecnych) ulic Lubicz, Basztowej i Westerplatte, hotel PTTK czy plac św. Ducha, skąd turyści wyruszyli na wycieczkę do Oświęcimia.

Link do materiału: https://www.youtube.com/watch?v=lzxoDpFGUH4

GALERIA LWOWSKA

Lwowski plakat. Reklama Międzynarodowych Targów Wschodnich we Lwowie,7 – 19 września 1929 roku.

W Poradniku Perfekcyjnej Pani Domu

Z ptaszkiem

W Kąciku Mola Książkowego

GALERIA MEMÓW I AKTUALNOŚCI

Na Platformie Politycznej

Agnieszka Hanajczyk 

Donald Tusk był wczoraj gościem TVN24: „ Zrobię wszystko, aby utrzymać Polskę w Unii i żeby pozycja Polski była dużo lepsza.”

To pierwszy wywiad telewizyjny przewodniczącego po powrocie do krajowej polityki.

Zapytano Donalda Tuska o sytuację związaną z Trybunałem Konstytucyjnym: „Taka sytuacja zdarza się w historii Unii Europejskiej po raz pierwszy. Zdarzają się podobne incydenty. Takich pojedynczych sporów było oczywiście sporo. Tutaj mamy do czynienia z konsekwentnym konfrontacyjnym napinaniem ze strony instytucji PiS-owskich.”

Czy Polska i Węgry rozpoczęły proces „wysadzenia” Unii Europejskiej w powietrze? Donald Tusk: „Polska i Węgry de facto rozpoczęły ten proces. Kaczyński zawsze udawał polityka antyrosyjskiego. Prawdodpodobnie pieniądze Unii i ciągle proeuropejskie nastroje wśród także wyborców PiS-u to jedyne hamulce, które zatrzymują PiS i Kaczyńskiego przed jawnym wychodzeniem z Unii Europejskiej.”

  • Donald Tusk o ustawie anty-TVN: „Nie chodzi mi o interesy właściciela, o TVN jako taki, chociaż to fajna stacja. Nie ukrywam, że oglądam ją z zainteresowaniem. Tu chodzi o istotę problemu: władza, która chce różnymi sposobami zdławić wolne media, zdławi na końcu wolność obywatela. Bardziej mnie bulwersuje to, co minister (edukacji i nauki, Przemysław) Czarnek chce zrobić dzieciom

Śmieszki

I inne

„Kobieta: Kiedy ma 5 lat: Ogląda się w lustrze i widzi księżniczkę. Kiedy ma 10 lat: Ogląda się w lustrze i widzi Kopciuszka. Kiedy ma 15 lat: Ogląda się w lustrze i widzi obrzydliwą siostrę przyrodnią Kopciuszka: „Mamo, przecież tak nie mogę pójść do szkoły!” Kiedy ma 20 lat: Ogląda się w lustrze i widzi się „za gruba, za chuda, za niska, za wysoka, włosy za bardzo kręcone albo za proste”, ale mimo wszystko wychodzi z domu. Kiedy ma 30 lat: Ogląda się w lustrze i widzi się „za gruba, za chuda, za niska, za wysoka, włosy za bardzo kręcone albo za proste”, ale uważa, że teraz nie ma czasu, żeby się o to troszczyć i mimo wszystko wychodzi z domu. Kiedy ma 40 lat: Ogląda się w lustrze i widzi się „za gruba, za chuda, za niska, za wysoka, włosy za bardzo kręcone albo za proste”, ale mówi, że jest przynajmniej czysta i mimo wszystko wychodzi z domu. Kiedy ma 50 lat: Ogląda się w lustrze i mówi: „Jestem sobą” i idzie wszędzie. Kiedy ma 60 lat: Patrzy na siebie i wspomina wszystkich ludzi, którzy już nie mogą na siebie spoglądać w lustrze. Wychodzi z domu i zdobywa świat. Kiedy ma 70 lat: Patrzy na siebie i widzi mądrość, radość i umiejętności. Wychodzi z domu i cieszy się życiem. Kiedy ma 80 lat: Nie troszczy się o patrzenie w lustro. Po prostu zakłada liliowy kapelusz i wychodzi z domu, żeby czerpać radość i przyjemność ze świata. Może wszystkie powinnyśmy dużo wcześniej założyć taki liliowy kapelusz…? autor nieznany

Historie ciekawe i romantyczne

https://histmag.org/Ludwika-Maria-Gonzaga-dluga-droga-na-polski-tron-17141?fbclid=IwAR1QFSR9dKNafv16voPHalTGz1FNMvKItoj-Zjduzx2r5X15WUs-8_XBDzs

Cytat i niezawodny Sienkiewicz:

Do widzenia jutro.

Oddech na sobotę

Nam zafundowano. A właściwie już w piątek popołudniu. Rozpadało się. I tak sobie pada z momentami dość silnego deszczu do nadal. A jest sobota popołudniu. Deszcz nie deszcz życie toczy się dalej. Ale, że trzeba było odebrać wyniki analiz, to samochód został uruchomiony.

Moje rzekłabym doskonałe. Może nieznacznie na granicy przekroczony mam cholesterol z jednej wartości, reszta w granicach normy. A V… owszem 5 przekroczonych wartości w samej krwi, ale tam gdzie obawiałam się czyli kreatynina, glikemia i ten cholesterol idealnie. Czyli wygląda na to, że picie kilku litrów wina dziennie nie przynosi ujemnych skutków, a wręcz przeciwnie. 😀

Szkoda, że nie można takich samych analiz mózgu robić, bo wtedy kto wie, co by się okazało.

W poniedziałek pokażemy te nasze wyniki rodzinnemu. Ja jestem zadowolona, że sprawa kolana na tyle się unormowała, że stanu zapalnego nie widać.

Księżyc nabiera pełni.

-Nic to Baska. – Jak mawiał mały rycerz. Dam radę.

A w ogóle, to temperatura spadła do 19 stopni. O połowę w porywach gorąca. Jutro ma nastąpić poprawa czyli wróci słońce. Jednak na razie niech pada, bo ten deszcz to złoto padające z nieba.

Planów na jutro brak. A na przyszły tydzień, kto wie. Lepiej nie zapeszać.

Wracam do czytania. Wciąż detektyw Cecylia Stefańska.

DODATEK INTERNETOWY

GALERIA ŚLĄSKA

GALERIA KRAKOWSKA

GALERIA LWOWSKA

Historia Polski dzień po dniu

17 lipca 1932 roku we Lwowie urodził się Wojciech Kilar – Ślązak ze Lwowa. Pianista i jeden z najwybitniejszych kompozytorów polskiej muzyki filmowej. Był absolwentem Państwowej Wyższej Szkoły Muzycznej w Katowicach. Uzyskał tytuł Doctora Honoric Causa Uniwersytetu Śląskiego. Tworzył utwory orkiestrowe, kameralne, wokalno-instrumentalne, fortepianowe, a także komponował muzykę radiową, telewizyjną, teatralną i filmową. Skomponował muzykę, m.in. do „Drakuli”, „Pianisty”, „Królów nocy”. Za skomponowanie muzyki do „Pianisty” przyznano mu francuskiego Cezara, a za muzykę do „Drakuli” nagrodę Stowarzyszenia Kompozytorów Amerykańskich. Był członkiem Polskiej Akademii Umiejętności, Polskiej Akademii Filmowej, a także Rady Patronackiej Instytutu Jagiellońskiego. Został odznaczony Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski oraz Orderem Orła Białego. Wojciech Kilar zmarł 29 grudnia 2013 roku w Katowicach. Pochowano go na cmentarzu przy ul. Sienkiewicza w Katowicach.

Lwów na słodko i półwytrawnie dodał(a) nowe zdjęcia (3) do albumu: Lwów na słodko i … w kolorze.

Lwowskie cukiernie, kawiarnie, restauracje – stare zdjęcia we współczesnej koloryzacji.

W Poradniku Perfekcyjnej Pani Domu

Historie ciekawe i romantyczne

https://histmag.org/jakow-dzugaszwili-syn-dyktatora-w-niewoli-13632?fbclid=IwAR2RQ5O6ZEvIHQ1x3vtsw_PEEAkavDcEwKWiO3DBKamLIPLqKJqOVx6nJoE

500 lat zobowiązuje

https://histmag.org/Bitwa-pod-Grunwaldem-15-lipca-1410-roku-4432?fbclid=IwAR2gbg4WzGV4fJivHybQXIYP34CVNPjZwReJFino8msi9GcVHo9XfrH2ax4

GALERIA MEMÓW I AKTUALNOŚCI

Na Platformie Politycznej

Wojtek Fusek

Bezradnie zrozpaczony szukam przyczyn utraty resztki sił. Z trudem wstaję, pracuję. Pierwszy raz od 30 lat nie słucham radia, nie oglądam telewizji, próbuje nie otwierać serwisów informacyjnych, z przyzwyczajenia kupuje tygodniki ale ich nie czytam. Bo gdy to zrobię dostaję bólu brzucha, dopada mnie niemoc, pocę się, skacze ciśnienie. Świat, który znam od ponad 50 lat, jeszcze nigdy nie był mi tak wstrętny, szczególnie ten od Odry i Nysy po Bug.

Urodziłem się w komunizmie. Ale wokoło mnie nie było komunistów. Odcienie szarej codzienności brałem za kolory, a szczęście znajdowałem w miłości, przyjaźniach, sporcie i książkach.

Uczono mnie od dziecka, by smutki łagodzić lekiem wiary. Cierpliwie stałem więc w kolejce do tej apteki. Plaster religijnej wspólnoty dawały ukojenie, ale gratiam fidei nie doświadczyłem. Dziś mogę powiedzieć: na szczęście. Wtedy nie widziałem jak złym medykamentem jest to co ofiaruje Kościół Katolicki w Polsce. Nie widziałem podłości i zakłamania, a co najwyżej surowość i konserwatyzm. Jednak instynktownie, niezauważalnie i bezboleśnie zacząłem oddalać się od tej instytucji. Dziś odcinam się radykalnie, ratując duszę.

Gdy padł komunizm w pędzie ku karierze, czy tym co brałem za szczęście pogubiłem wiele, ale doceniałem cud w jakim przyszło mi uczestniczyć, cud odzyskiwania wolności. Wierzyłem, że będę tym pokoleniem Polaków, które zasieje normalność, spokój, doceni uczciwą pracę, zmieni kraj w mlekiem i miodem płynący. Byłem naiwny. Tej przeklętej ziemi nie da się zaorać i posiać ziarnem rozsądku i dobroci.

Dziś w okrutny sposób, pod postacią karykaturalnej facjaty Piotrowicza, czy wulgarnej Pawłowicz, powraca szary i podły czas mej młodości. Różnica jest tylko taka, że ja już nie mam właściwej młodym odporności.

Widok Ziobrów, Kathaków, Glińskich i całej tej kamaryli obezwładnia mnie. Mam wrażenie, że na każde ze stanowisk obsadzanych przez PiS wybiera się najgorszego z możliwych kandydatów, niezależnie czy jest to Premier, rzecznik praw dziecka, czy minister oświaty. Wszyscy oni z jakaś perfidną maestrią zadają ból każdemu, kto mówi „nie” tym kreaturom. Na liście krzywdzonych są dzielni sędziowie, uczciwi dziennikarze, zwolnieni dyrektorzy instytucji kultury, uczniowie, którym odebrano szanse kształcenia, kobiety którym krok po kroku banda zakompleksionych zboczeńców ogranicza prawa, uczciwie pracujący, którzy mieli nieszczęście piastować atrakcyjne dla jakieś pisowskiej szumowiny stanowisko oraz wszyscy, którzy mają w sobie cień przyzwoitości.

Zabiera się wolne media, odcina nas od Europy, ogranicza szanse rozwoju. Dla utrzymania władzy pisowcy i ich akolici gotowi są poświecić każde dobro, wejść w pacht z każdym, nawet największym wrogiem.

Świadomość ponownego zamykania w klatce powinna mnie zmobilizować. Tak było przez pierwsze pięć lat pisowskiej okupacji. Teraz ogarnęła mnie atrofia woli walki.

Długo nie mogłem znaleźć odpowiedzi dlaczego się poddaję, oddaję przestrzeń złu i podłości. Wydaje mi się, że winny słabości jest wstrzykiwany regularnie jad upokorzenia.

Że tak łatwo daliśmy się ograć, oszukać. Że jesteśmy tak nieskuteczni. Że o naszym losie decydują tak marnej konduity kreatury. Że bardzo przeciętny polityk, wyposażony jedynie w broń podłości i konserwującą tarczę żółci, otoczony szpiegami, wariatami i cynikami, w sześć lat zniszczył wszystko co tak mozolnie i z ofiarnością budowaliśmy, sadziliśmy i pielęgnowaliśmy by odrosło. Że ci niedouczeni, podli ludzie tak szybko obnażyli nasze słabości, tromtadracje, naszą zachłanność, prywatę, uległość, tchórzliwość.

Na sensowne argumenty odpowiadają kłamstwem, na nasze zdecydowanie bezwzględnością, chamstwem i brutalnością, nasza łagodność rozzuchwala ich, wyciągnięta do zgody ręka ośmiela, by kopać. Nie znają słowa przepraszam. Zdehumanizowali nas, nazywając gorszym sortem, robactwem, lemingami.

Upokarzające jest i to, że 30 procent obywateli kraju, z którego nie wyjechałem w odpowiednim momencie, jest mimo to gotowy na nich głosować.

A przecież skala łajdactw obezwładnia. Widzieliśmy w krótkiej historii III RP, złodziejstwo, chamstwo, kłamstwo, blagierstwo, butę i pychę ale nigdy z taką intensywnością, agresywnością i bezwzględnością.

Ku memu zaskoczeniu na tej glebie upokorzeń, nawiezionej obornikiem PiS i oranej regularnie od wieków przez kościół katolicki zamiast wściekłości i buntu rodzi się wyuczona bezradność, odrętwienie zastępuje energii.

Upokorzenie, to uczucie dużo mocniejsze od wstydu, bardziej zaburza równowagę człowieka niż złość czy wściekłość, jest absolutnie destruktywne. Uderza w sama istotę człowieczeństwa, wytwarza poczucie bezsilności i niemocy.

Sam, niczym baron Munchhausen, już z tego bagna się nie wyciągnę. Ktoś musi podać rękę, ktoś zaszczepiony na pisowski jad. Jestem jak jeden z tysiąca żołnierzy uśpionej armii. Można nas obudzić. Czekam na sygnał.

https://wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/7,35771,27335110,policja-zabrala-obraz-matki-boskiej-z-wroclawskiej-pizzerii.html?fbclid=IwAR0RjTZJCdLuva4_3kYvhCM2AD3lQnIu8PsatUHikd_QJSfHBr1a-2HMEyg

Śmieszki i nie tylko