Trudny temat zaproponowany przez Magdez. Spróbujmy o tym porozmawiać.
” Chodzi mi po głowie jeszcze jeden temat, o powinnościach. Myślę o tym dużo w kontekście dziewczyn, które nie chcą mieć dzieci. I nie chodzi mi o to, żeby analizować dlaczego tak się dzieje, bardziej zastanawia mnie to, że dla osób z mojego pokolenia czy starszych, było to oczywiste, że będzie się miało dzieci. Wszystkie moje koleżanki brały ślub, a potem rodziły i nikt tego nie kwestionował. Tak się po prostu robiło, a teraz bywa z tym różnie i najczęściej tych dzieci nie ma.”
Rzeczywiście kiedy ja wychodziłam za mąż było, to właściwie równoznaczne z założeniem rodziny czyli pojawieniem się dzieci. Taki był klimat i wszelkie odstępstwa powodowały pytania rodziny, szepty i różne przypuszczenia.
Jako jedynaczka byłam raczej nastawiona na minimalizm w tej materii. Maksymalnie dwoje dzieci. Co zresztą los ułatwił. Najpierw pojawił się syn, a za 5,5 roku córka. I to i tak nie uchroniło mnie przed rozwodem. Ale decyzja o posiadaniu tylko dwójki dzieci była decyzją wspólną.
W małżeństwie po raz drugi oboje mieliśmy dzieci z pierwszych związków i nie czuliśmy potrzeby mieć własnych. Tu już moja decyzja przeważyła, ale została zaakceptowana.
Dlatego jak widzę teraz samotne dziewczyny, które nie czują instynktu macierzyństwa, który stanowczo jest przereklamowany nie mam im tego za złe. Do takiej decyzji naprawdę potrzeba stabilizacji, albo płomiennego romansu z konsekwencjami. Tylko medycyna teraz pomaga kobietom. Ale zawsze jest jakiś procent ryzyka.😃
Natomiast o ile na instynkt macierzyński patrzę sceptycznie, to uważam, że jest instynkt babciny.
A teraz zapraszam do komentarzy.

































































