Wczoraj przesiedziałam w domu, porządkując trochę ogród zimowy. I naturalnie tkwiąc w polityce. Na cmentarze poszła Agnieszka. Ja z Piotrkiem pojechałam na trzy cmentarze w sobotę.
Wczoraj i dziś był porządkowany dom, bo pościnałam zioła i suszą się w suszarce elektrycznej. Nawet nie myślałam, że takiego bałaganu narobię. Wczoraj jeszcze przysiadłem nad zadaniem domowym, bo dzisiaj zaraz będę się zbierać na lekcję. Było tego trochę. A dziś będziemy maksimum w trójkę, bo jednego uczestnika nie będzie.
Ale zrobiłam i po początku, który dokładnie mi się mieszał, zaskoczyłam i końcówkę już miałam dobrą. Naturalnie mam pomoc. Wspaniałą książkę z czasownikami nieregularnymi i zasadami koniugacji tych regularnych. Tak, że bardzo mi się to przydało.
Rano przyjechał na swoim kołowym wehikule syn, bo wczoraj wrócił, po rundzie w pracy.
A ja po jego wyjściu skończyłam sprzątać z odkurzaniem włącznie i mój zimowy ogród jest zainstalowany na zimowe miesiące.





A za oknem wciąż w dekoracyjnej formie powojniki.



U Agi w pokoju zimują jej ukochane pelargonie. Też na parapacie.
Czas powoli się zbierać do Katowic.
Do jutra.





















