Ewakuacja

Moja osobista. Do pokoju księdza. Po prostu inaczej się nie da. Jak długo tym razem trudno przewidzieć. Zobaczymy.

Ma to swoje dobre strony. Nadrabiam to, na co brakowało mi czasu. Prasowanie mam wreszcie z głowy. I tak sobie pomyślałam, że może ja wcale nie lubię prasować tylko nienawidzę pomiętych rzeczy. 😀

Skończyłam z targowymi fotkami.

Następny „pchli targ” za miesiąc. Jak zwykle w trzecią sobotę i niedziele miesiąca. A potem już Boże Narodzenie. 😀

Pewnie lubicie scenki uliczne. Te właściwie zrobiłam z myślą o pokazaniu mody na ulicy. Nie są najlepszej jakości, jednak wklejam, bo tak wygląda ascolańska ulica.

Skończyłam czytać ” Szkołę wyprzedzania”, o której już pisałam. Polecam.

A ja stoję przed wielotomowym czytaniem Alex Kava. Mam ich dziewiętnaście książek. Czyli zanosi się na czytanie długoterminowe.

Będę się dzielić odczuciami a i chętnie poczytam Wasze zdanie na ten temat.

Dzisiaj nie mam zamiaru wychodzić z domu. Mój nerwoból odezwał się z racji i zimna i stresu. Jak zawsze.

Dlatego : Wdech, wydech.

I zaczynam ” Dodatek Internetowy”

„Quizomania ” ma się dobrze.

Dwa śląskie zdjęcia.

I zapraszam do „Galerii memów”

Statystyka powróciła na właściwy poziom. Co naturalnie mnie ogromnie cieszy.

Do zobaczenia jutro.

Na skróty

Taki dzisiaj będzie wpis. Zmęczona jestem totalnie. Od rana kolędowalam z V. od poczty po urzędy, żeby wyjaśnić jakąś płatność, którą pobrał bank bez przysłania faktury. Jutro dalej.

Potem jak grom z jasnego niebo dopadł mnie skan ” sądówki’ w sprawie mojego mieszkania o uzupełnienie pozwu i złożenia dodatkowego kompletu. Z terminem 7 dni pod rygorem odesłania pozwu.

A ja tutaj. Data liczy się od 15 października kiedy Aga ową sądówkę odebrała. Już chciałam jechać do Polski jednak po rozmowie z sądem i spółdzielnią mieszkaniową uda się wysłać skany dokumentów plus te wiadomości dla sądu. Aga złoży to pojutrze w biurze podawczym. Jak skany wydrukuje.

Tylko teraz muszę te skany wysłać. Zaraz po przerwie obiadowej idę szukać usługi skanowania.

Tak, że dziś tylko tyle.

Za to w bonusie ” ascolańskie place z pchlim targiem i targami smakołyków. Ostatnie fotki to nowy łabądek i dzbanek w zamierzeniu jako wazon na kwiaty . Zdjęcie łabędzia poprzedzające wazon to niestety nie nowy nabytek. Trochę za duży był. 😀

” Dodatek też niewielki”

” Quizomania „

Kraków na zdjęciu.

Dwie śląskie fotki.

I mini ” Galeria Memów”

Jutro też trochę zdjęć.

Do widzenia do jutra.

Come Berta filava

To powiedzenie włoskie określające podobnie do naszego ” jak za króla Ćwieczka”. A postanowiłam napisać o tym znowu i pewnie znowu podpadnę miłośnikom Italii w kontekście zachowań osobistego.

Zdecydowanie wraca do czasów dzieciństwa i co gorsza usiłuje mnie tam zapędzić. Tylko moje dzieciństwo a jego, to dwa różne światy.

Pamiętam jak z niebotycznym zdumieniem po przyjeździe do Włoch w 2002 roku patrzyłam na wyposażenia domowe włoskich domów. Pamiętajcie, że pracowałam w domach starych ludzi. Pralkę automatyczną otaczano czcią niemal nabożną i ze zdumieniem patrzono, że my Polki wiemy jak to cudo obsługiwać. Włączyć ją można było tylko do prania pościeli i innych dużych kawałków. Resztę drobiazgów Włoszki prały w rekach w kamiennych zlewach często na balkonach. Taki zlew ma nawet na przedniej ściance wyżłobienia a la staroświecka tara.

Pierwsza awantura wybuchła z V. własnie o to pranie. Zdecydowanie odmówiłam prania w rękach. I to zakończyłam sukcesem chociaż do dziś ma on obiekcje do ilości nastawianych prań. A niech ma.

U mnie w domu jak tylko pojawiła się nowinka techniczna ułatwiająca domowe czynności natychmiast mama a potem ja kupowała.

Na Wzgórzu przy licznej rodzinie Giuliana wszystko robiła jak przed laty ręcznie i mówiła ze zdziwieniem, ze ja jestem ” moderna” czyli nowoczesna. A przecież mogłaby być moją córką. 😀

W takim włoskim domu obowiązkowo znajdował się wyprawny kufer pani domu a w nim różności. Słynna już jest anegdotka jak podawałam kawę na lnianych serwetkach z frędzelkami, które okazały się … podpaskami. Właśnie w kufrze leżały takie stosy serwetek pięknie wyprane i poskładane. Córka mojej podopiecznej nie mogła uwierzyć, że ja nigdy czegoś takiego nie widziałam. A byłyśmy prawie rówieśniczkami ( ja młodsza). Na moje stwierdzenie, że te higieniczne zakupy robiłam w aptece usłyszałam:

-To Polska była nowoczesna.

A teraz V. usiłuje powrócić do tamtych włoskich powojennych czasów. Ostatnio co chwilę mnie uświadamia, że moje ugięte w kolanach nogi podczas spania to okropne, bo:

-Tak trzyma nogi „putana” . 😀

A ponieważ często śpię na boku i wtedy zgięte nogi mam skierowane kolanami w jego stronę dowiedziałam się, że tak robi kobieta, która nie chce seksu. Można się załamać.

-Ostatnio szukając zapalniczki powiedział:

-Ogień mężczyźnie w Italii podaje kobieta.

Nie wiem skąd on te anachronizmy wywleka. Przecież jak go poznałam 13 lat temu był normalnym w miarę nowoczesnym mężczyzną. Wygodnym, ale bez takich odchyleń.

Jedynie czym Włoszki nas biją na głowę, to antykoncepcja, ale trudno się dziwić skoro uważają codzienny seks za jej przynależny ze strony męża.

Jak i telewizor w kuchni. On tam po prostu musi być.

I jeszcze sporo byłoby pewnie do opowiadania. Jak sobie coś przypomnę wrócę do tematu.

A teraz dzisiejsza ” Quizomania”

Galeria Śląska.

Jesień w Parku Wojewódzkim i w w Chorzowie na Górze Redena

I Katowice.

Niesamowite zdjęcie z Wrocławia.

Nasze piękności…

religijne ciekawostki

I codzienna prawie ” galeria Memów”

Miłej niedzieli. Do jutra.

Chandra z powiatu ascolańskiego

Właśnie taki gatunek chandry mnie dopadł. Spowodowany nadejściem zimna. Ja po prostu zamieram i staram się gromadzić ciepło w sobie. Wczoraj miałam nadzieję, że przynajmniej w dzień będzie można się ogrzać na dworze. Była słoneczna i ciepła pogoda. 25 stopni. Nawet kurtkę zdjęłam, bo ubrana byłam na cebulkę z podkoszulką już z rękawkami. A tu dziś prawie w samo południe przy silnym słońcu 15 stopni. W domu niewiele więcej. Nie możemy włączyć ogrzewania, żeby trochę ogrzać, bo czekamy na hydraulika, żeby posprawdzał zawory kaloryferów. Dawno zgłoszone i po włosku bez pospiechu.

Już nawet nie narzekam, bo to bez sensu i tylko nerwy mnie zżerają podczas kłótni z V.

Wyprasowałam jedną część prania, które się ” wyszczekało” jak mówi jedna z moich przyjaciółek. Druga część „szczeka”. A ja czekam aż wyschnie wczorajsze pranie, to razem wyprasuję. Nie mam siły.

Rano zrobiłam porządek z ciuchami letnimi. Powędrowały na wysoką półkę. Swetry i różniste ocieplacze mam pod ręką. I to też mnie wkurza. Taki zimny październik jak nigdy.

Po zagłębieniu się w analizę komentarzy dotyczących mojego szczepienia się na grypę po raz pierwszy podjęłam wiekopomną decyzję i się zaszczepię, żeby mi potem nikt nie wypominał, że tego nie zrobiłam. I w odróżnieniu od Polski nie miałam z tym problemów.

V. też zmierzły jak stary kapeć. Najlepiej się do niego nie odzywać, ale to też nie dobrze, bo powód do obrazy.

Dziewczyny starzejący się chlup w domu to koszmar. A w wydaniu V. masakra. Zrzędzi i zrzędzi ze wszystkiego niezadowolony.

No dobra ” widziały gały, co brały”. Tylko gały nie miały świadomości późniejszej.

Trudno, świetnie.

Dziś w Ascoli ” pchli targ”. Wyjdziemy popołudniu, to i jakieś fotki będą. Lucia Modna też wsadza nos, żeby jej zrobić miejsce.

A tu teoria spiskowa blogowa mnie dopadła. Bo gdyby spadek wyświetleń bloga był stopniowy, byłoby to zrozumiałe. A tu ni z gruszki ni z pietruszki z 2000 wyświetleń pojawiło się od kilku dni około 600.

Podejrzewam, ze WordPress coś kombinuje i są problemy z wejściem. Ode mnie też co chwilę żąda a to maila a to logowania, kiedy chcę wejść na zaprzyjaźnione blogi. Nie mówiąc o komentowaniu.

To sobie ponarzekałam a teraz czas na „Dodatek Internetowy”/

Quizomania.

https://www.edziecko.pl/edziecko/13,143484,11354,jesli-nie-byles-na-studniowce-w-prl-u-nie-rozwiazesz-tego.html

https://buzz.gazeta.pl/buzz/13,157208,10130,jesien-quiz-wiedzy-ogolnej.html

Krakowskie zdjęcia.

Są i Katowice.

Do przeczytania.

I na koniec dzisiejsza „Galeria Memów”

Ciepłego weekendu i do zobaczenia jutro.

Jak to z gwarancją bywa w Italii

W zeszłym roku w kwietniu ( ci co czytają pamiętają) V. uzupełnił ilość telewizorów o tak zwaną ” krowę ” 55 calową. Mieszkaliśmy wtedy na via Mari. Krowa stanęła w salonie i odbierała sporadycznie włączana. Ja telewizji nie lubię ani włoskiej ani polskiej więc stosunek do krowy miałam ambiwalentny .

Przy przeprowadzce osobiście zawinęłam telewizor w koce i został ostrożnie przewieziony do obecnego mieszkania. Niestety nie zadziałał mimo, że świeci kontrolka. Został powieszony na ścianie i nawet wtedy nie udało się go załączyć. I tak sobie dekorował tę ścianę aż w końcu zmusiłam V. do zadzwonienia na numer serwisu podany w instrukcji obsługi. Lada moment będzie po okresie gwarancji.

I zaczęły się schody. Zostaliśmy odesłani na stronie internetową. Był kontakt. V. dzwoni i dowiaduje się, że tylko mailem może złożyć naprawę w ramach gwarancji.

No cóż weszłam na koleją stronę na której był kwestionariusz zgłoszenia. Boże czego tam nie było. Od zdjęcia paragonu po zdjęcie telewizora załączonego i wyłączonego. Ponadto numer z etykietki na tylnej ścianie telewizora. I tu wynikł problem, bo nasz telewizor takiej etykietki nie posiada. bez podania tego numeru mail nie wychodził i kazał uzupełnić.

Nauczona kiedyś przez pana z poczty kwiatowej, że jak żądają numeru telefonu odbiorcy a człowiek nie zna, to należy wpisać byle co, bo inaczej zlecenie nie wyjdzie, wpisałam tekst, że nie ma takiego numeru. Mail wysłano. Zresztą o tym pisałam. Dziś tylko wszystko dokładnie. Za kilka minut przyszła odpowiedz, że zgłoszenie przekazano do serwisu w Marche.

Przyszła również grzeczna odpowiedź od serwisanta, że proszą o ten numer z nieposiadanej etykietki, która jest na tylnej ścianie telewizora. Równie grzecznie odpowiedziałam, że nie mamy tej etykietki. I zapanowała cisza internetowo telefoniczna.

Korzystając dzisiaj z wypadu na obiad z córką Vwłaśnie do Porto’Ascoli gdzie tę krowę kupiliśmy i jej obecności, bo V. do takich załatwień się nie nadaje podjechaliśmy do sklepu.

I dobrze, że była Gracja, bo mnie oczywiście nie wierzył, że potrzebują etykietkę a nie numer modelu tv. Oczywiście już zostawił nas z załatwianiem sprawy, bo on nie musi mieć Internetu żeby załatwić gwarancję. Ponieważ jednak sprawa mailowa była w toku pani ze sklepu poprosiła o przesłanie wszystkich wysłanych maili w tej sprawie i uzupełnienie o zdjęcie tego nieszczęsnego tylu telewizora bez etykietki.

Do nich a oni już dalej będą pilotować. Wysłane maile przekazałam do nich a po powrocie do domu wysłałam zdjęcie tylnej ścianki telewizora. Teraz jak znam życie poczekamy sobie na efekt pertraktacji na linii sklep serwis.

Co ustalą mamy się dowiedzieć telefonicznie.

Uff.

A teraz mam pytanie z dziedziny zdrowia.

Otóż ja NIGDY się nie zaszczepiłam na grypę. Raczej nie choruję. Odbębniam jesienne przeziębienie raz do roku. V. szczepi się co roku więc dylematu nie ma.

A ja nie wiem, co robić. Czy ktoś mi coś podpowie. Zasugeruje. Krysna Ty jako lekarz?

I chyba do Ady naszej muszę zadzwonić.

I tak się miotam z tym szczepieniem.

Przeziębieniu, które zaczynałam czuć ukręciłam łeb w zarodku. dziś jeszcze profilaktycznie na noc aspiryna i wiśnie ze spirytusu. 😀

Dzisiaj wybaczcie brak ” Dodatku Internetowego”

Zdjęcia z Ascoli z wczoraj.

Jutro postaram się uzupełnić ” Galerię Memów”.

A więc do jutra.

Strach się bać.

Dziś tutaj króluje wirus koronowany. Bo trzeba prawdzie spojrzeć w oczy. Zaczyna się robić niebezpiecznie. Coraz więcej moich znajomych osób, albo walczy z wirusem albo niestety dowiaduje się, że tej walki nie wygrali.

Ja sama wczoraj czułam się podle. Wygląda, że walczę z przeziębieniem. Chyba tfu tfu, żeby nie zapeszyć skutecznie. Gwałtowna zmiana temperatury i wyziębienie mieszkania i mimo, że ja zaraz wskoczyłam na etap ” baby syberyjskiej”, to jednak z nosa zaczęło mi się lać i nagle dostrzegłam, że mam też gardło. A tu w domu nie było aspiryny „C”, którą w takim wypadku się podpieram. Na szczęście moje trzecie dziecko czyli synowa podarowałam mi 2 słoiczki wiśni z nalewki na spirytusie i chociaż to raczej nie za mocne dolałam wieczorem solidną porcję do herbaty z malinami. V. nie ma pojęcia, że mam takie lekarstwo. Wiedziona przeczuciem po powrocie z kraju mu nie pokazałam. Trzeba mu jednak przyznać, że wczoraj załączył piecyk z nawiewem, który już od tygodnia wspiera mycie i skierował cieple powietrze do sypialni. A ja na kołdrę położyłam ciepły pled . Oczywiście piżama średniego sortu i skarpetki.

I dzisiaj czułam się lepiej. Zresztą i na dworze jest chyba cieplej 16 stopni. Bezwietrznie. Aspirynę kupiłam i wieczorem powtórzę kurację wzmocnioną ową aspiryna ” C”.

Muszę przyznać V. to , że do wirusa podchodzi poważnie. I z tej racji odwołał niedzielne spotkanie urodzinowe z dziećmi ich partnerami w ilości pięciu osób. Mimo, że dozwolone są spotkania z osobami sześcioma. W domach. A restauracja w ogóle odpada. Boimy się. Tylko nie wiem czy te sześc osób z gospodarzami liczyć czy nie. Ale chyba bez domowników. Zresztą jakie to ma znaczenie w tej sytuacji. Przyjaciel V. też już wcześniej odmówił przyjścia a ja zapowiedziałam, że nikogo z moich przyjaciółek nie zaproszę, bo większość z nas w grupie ryzyka.

Wczoraj nastąpił gwałtowny skok osób pozytywnych. Ponad 7000 i widać, że Włosi stosują się do zaleceń. Wróciły obostrzenia o ilości osób w sklepach na zakupach i kierowcy autobusów i busów zamknęli znowu przednie wejście i oddzielili się od pasażerów łańcuchem.

A ja boje się coraz bardziej. I nie koronowanego, ale tego pana, którego nawet nie miałam odwagi wkleić do Galerii memów.

Bo to już nie jest śmieszne.

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie 121582314_2739628272972881_8969233670759104708_o.jpg
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie screenshot_10-5.png
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie screenshot_6-6.png

Ania Klejzerowicz zamieściła wczoraj taki post. Smutny i przerażający.

Anna Klejzerowicz Prywatnie20 godz.

[*]

Dziś zmarł znajomy dziennikarz, filozof, pisarz, wrocławski poeta. Jeszcze młody człowiek, w sile wieku. Nikt nie udzielił mu pomocy. Jego ostatni wpis na FB zamieszczony DWA DNI TEMU brzmiał:
„Jestem chory. Nikt mi nie chce pomoc. Pogotowie nie. Przychodnie nie. Załamałem się”.

Dziś już nie żyje. I jak się teraz czuje państwo z dykty?

PS Tzw. „antycovidowców” proszę uprzejmie o ewakuowanie się z mojej tablicy.

https://www.facebook.com/mirek.gontarski?epa=SEARCH_BOX

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie m.-j.-gontarski-fot.-elzbieta-m-internet.jpg

Warto przeczytać te tekstt również.

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie screenshot_9-3.png
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie 121490812_1479147815609685_1174354598608179776_n.jpg
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie screenshot_12-2.png

Na pociechę takie oto zdjęcie. Może nie tyle lat, ale i nam się uda…

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie screenshot_1-9.png

W „Galerii Memów ” niewesoło. To świadczy, że w narodzie duch raczej minorowy.

Na szczęście są ” Moje wyspy” i one głównie podratowały moją Galerie.

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie 121454135_10224477331229094_2347380154195316705_n.jpg
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie 121491827_3717648111794539_287391046099753476_o.png
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie 121581308_1478767745647692_1349453565994148389_n.jpg
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie 121594893_3016737278556275_2294290753325649476_n.png
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie 121615228_3790147887685418_6279703132161258067_n.jpg
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie 121616654_1735310236638312_143556806614061084_o.jpg
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie screenshot_2-8.png
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie screenshot_3-7.png
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie screenshot_4-10.png
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie screenshot_5-9.png
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie screenshot_7-7.png
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie screenshot_8-8.png
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie screenshot_11-5.png

Moje pierwsze miejsce.

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie 121039903_10224287331554705_4173685562888075448_o.jpg

Dobrze, że są książki.

Czytam ” Szkołę wyprzedzania”. Trochę na początku miałam opory, ale teraz bardzo mnie wciągnęła. Tak, że polecam.

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie 798517-352x500-1.jpg

A dodatkowa załamałam się i jednak kupiłam nowe ebooki. Ukazał się nowy cykl Joanny Jax ” Córka fałszerza” . Od razu wszystkie trzy tomy.

Musiałam kupić.

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie pobrany-plik-4.jpg

Do jutra. Trzymajmy się.

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie 93772128_3301796606521242_7907453869074939904_n-1.jpg

Zaszalałam

Ponieważ nastąpił wysyp e-booków moje konto bankowe znacznie się uszczupliło. Jak wiadomo jestem osobą praworządną i e-booków nie ściągam ( a mogłabym :D) tylko kupuję. I sama mam nadzieję, że e-booki mojego autorstwa też ktoś kupuje. Jak to mówią ” nadzieja matką głupich albo naiwnych”. Piractwo ma się dobrze.

Ponieważ jednak mimo wciąż dobrej pamięci nie zapamiętam wszystkich nowości, to jakiś czas temu założyłam plik pod nazwą ” przypominajka książkowa”. I tam trafiają książki a właściwie książki elektroniczne, które chciałabym mieć i przeczytać. Są tam też różności z recenzji, które mnie zainteresowały. Co jakiś czas sprawdzam czy są już wersje elektroniczne i idę na ulubione zakupy.

Przy tytule i autorze piszę datę premiery, bo czasami jak dziś na przykład wraz z książką pojawia się e book .

I tak wczoraj wieczorem kupiłam:

Ostatni tom sagi „Dwór w Zaleszycach”. Wina Iwony Banach 😀 Jeszcze nie czytałam, ale sagi lubię i skoro Iwona poleca biorę w ciemno. Tylko ta okładka.

Potem się załamałam i nabyłam pierwszy tom ” Jaśminowej Sagi:… po lawendzie czas na jaśmin, acha lipa też była. 😀

I po poszukiwaniach udało mi się znaleźć oczekiwany pierwszy tom z sagi lwowskiej ” Ogień i lód”.

Przy tej okazji wreszcie wiem jak działa strona ” Upoluj ebooka”. Bo ja z reguły kupuje na Woblinku gdzie mam 10 złotych zniżki na każdą pozycje. Ale jak na Woblinku nie ma, to kupuje gdzie się da.

To było wczoraj.

A dziś kupiłam aż sześć. Dzisiejsze i wczorajsze premiery i ebooki, których nie było przy premierach.

Wszystkie ulubionych autorów poza Kościelnym, którego kryminał jest pierwszą moją książką.

I dzisiaj te doniesienia stanowią najważniejszą informacje.

„Dodatek Internetowy” naturalnie jest.

Wprowadzamy się w dobry nastrój, bo wirus szaleje.

Grazyna KaczmarzykObserwuj · 12 października ·  FACECI NA ZAKUPACH —–Dobrze że teraz można zrobić online bo można z nimi dostać zawału
😂😂😂

* Moja mama zrobiła ojcu listę na zakupy. Na liście była Pyralgina. Ojciec przyjechał z pelargonią

* Poprosiłam męża żeby mi kupił płatki kosmetyczne. Wrócił z całą reklamówką najróżniejszych płatków śniadaniowych, bo nigdzie nie było kosmicznych

* Mojemu napisałam na kartce – dwie „ćwiartki”, tylko nie dopisałam, że z kurczaka” – przyniósł pół litra

* Mój kiedyś miał kupić śmietankę trzydziestkę to kupił 30 sztuk”

* idź po śmietanę do sklepu. Za chwilę telefon. Ewa nie ma chleba to wziąć bułki??

* Mój syn będzie mężem…kiedyś – kup śmietanę 36%”. Nie było to kupił dwie 18%”.

*Kup kapustę włoską – na gołąbki nadmieniłam. To przyszedł mi do domu z sałatą rzymską. Mówię kur*a, co to jest?! Miałeś kupić włoską, a nie rzymską (w dodatku sałatę) a mąż na to – no przecież rzymska to też włoska! I weź tu dyskutuj”.

* Mojemu mówię – kup koperek, to on na to? -czyli to zielone z pietruszki ?

* „Mój mąż jak wysłałam go po natkę pietruszki to kupił koperek, a jak po korzeń pietruszki to kupił imbir. Teraz mówię, że chce białą marchewkę.

* Kazałam mężowi kupić porcje rosołowe to przyniósł kostki. I jeszcze pyta – A to nie to samo?

*Koleżanki mąż szedł na zakupy do spożywczaka, ona: kup mi coś.
On : co?,
Ona :zaskocz mnie😜
Kupił jej herbatę z dziurawca!

* Mój przyniósł godzinę przed imprezą zamiast mozarelli przyniósł mortadele ……

* Kiedyś poprosiłam męża żeby kupli ciasteczka maślane to przyniósł do domu zwykłe herbatniki i kostkę masła

* Ja mojemu mężowi dołączyłam do listy zakupów: ser feta. Po powrocie powiedział, że wszystko kupił, ale serwet nie było

* Mój syn poszedł kupić 2 kg cukru, przychodzi i mówi że kupił 2 x po 1kg bo nie było całego 2kg

* Prosiłam syna o 2 kg mąki kupił 4 i powiedział ze dziwnie pakowana jakoś, bo na opakowaniu pisało 450

* Kiedyś wysłałam męża po ciecierzycę, szuka i szuka nie może znaleźć, więc zapytał panią z obsługi i pyta jej czy jest „cień księżyca ” babka patrzy na niego jak na idiote bo nie wiedziała o co chodzi ,w końcu dał jej kartkę i sama przeczytała, a ten mój źle odczytał, babka miała taki ubaw na koniec dnia że aż mu podziękowała za poprawę humoru

* Mój syn zamiast majeranku chciał kupić cyjanek. Na pytanie sprzedawcy do czego, powiedział: mama gotuje dla taty fasolkę 😱

* Mój mąż poszedł dzisiaj na zakupy. Mówię do niego: kup szczypiorek a on do mnie: to takie białe z zielonym? Mówię no kurde nie wiesz jak wygląda szczypiorek? A on do mnie, że on nie je tego badziewia!-l Ostatecznie zadzwonił przez Messenger i pokazuje mi POR 😅

* Mój sałaty lodowej szukał na mrożonkach 😉

* Moj maz tez potrafi robic zakupy. Kup makaron. Poszedl do sklepu i mówi poprosze makaron, pani pyta jaki ? A on odpowiada kluski….😁

* Przed niedzielą palmową poprosiłam żeby kupił palmę (wielkanocna jasne przecież) to wrócił jak bohater z okrzykiem : Palmy nie było kupiłem Kasie ( margarynę)😜

* Ja wysłałam męża po liścia laurowego. Jakoś go długo nie było…. Jakież było moje zdziwienie kiedy w drzwiach ukazał mi się z doniczką i dumny z siebie mówi ” Znalazłem!”. Zamiast suszonego w torebce kupił mi całego krzaka!

* Prosiłam męża żeby kupił jeden koperek na targu. Pani podaje mu, wiadomo pęczek – a on się upiera że żona chciała tylko jeden.

* Pamiętam raz jak wysłałam syna po chleb i przyszedł z kilogramem mąki bo chleba nie było. Męska pomysłowość nie zna granic.

* Kiedyś moja ciocia kazała mężowi kupić śmietanę 30% – to kupił 30% tańsza na wyprzedaży”

„Quizomania”

Jedno zdjęcie Krakowa.

I niewielka ” Galeria Memów”. Jak wiadomo byłam na zakupach.

Do jutra.

Mieszanka urodzinowa

Osobisty ukończył słuszny wiek 72 wiosen, lat, jesieni … zima jeszcze przed nim. Wczoraj upiekłam mu ciasto najzwyklejsze, bo tortów nie jemy, Zresztą dziś tylko dwie osoby. Ja i Jubilat. W niedzielę mają być o dziwo wszystkie dzieci… hmm. Dziw nad dziwy. Zobaczymy czy w restauracji czy jednak w domu, bo to żadna okrągła rocznica. I ta pandemia.

Wracając do ciasta. Doczekałam się komplementu chociaż jak zwykle usłyszałam, że za słodkie. A jakie ciasto ma być? Stone? Nawet po włosku nazywa się ” dolce” czyli słodkie.

Trzeba jednak było zaznaczyć, ze to ciasto jest urodzinowe dlatego na cieście pojawiły się świeczki i nawet zapłonęły dzisiaj po obiedzie w towarzystwie bąbelków.

Przetestowałam też nową komórkę i sama nie wiem jakie z niej zdjęcia wychodzą, bo jakoby lepsze parametry.

Przy okazji znalazła się fotka naszej Pipi zwanej „Pipi z szafy” naszego ostatniego polskiego kota. Miałam ich ostatnio trzy. Dwa są za Tęczowym Mostem. Pipi jest najmłodsza, ma dopiero około sześciu lat. Przyszłą na klatkę schodową w Wigilię jako mały kotek i naturalnie została. 😀

A przed południem musiałam towarzyszyć V. w spacerowym zajrzeniu do sklepiszcza i potem na szczęście na targowych stoiskach były ciuchy i mam te cieplejsze portki dresowe. Ale jeszcze nie takie jakich szukam.

Przysiedliśmy w słońcu wzorem Włochów na piazza Arringo, bo słońce grzało i tak łapałam jesienną opaleniznę.

I to tyle z doniesień aktualnych. Zaraz pójdę zobaczyć, co mogę kupić z nowości książkowych.

Niektóre pozycje mają dziś i jutro premierę a inne miały kilka dni temu.

Czyli zaczynamy „Dodatek Internetowy”

Na początek raczej psychozabawa nie quiz.

W klasycznej „Quizomanii”

Dwie fotki z dedykacją:

Starszemu Wajchowemu.

I pozostała jeszcze ” Galeria Memów”

Na pierwsze miejsce typuję.

I do zobaczenia jutro.

Będzie nerwowo

Znowu cała populacja Włochów podpadła mi za sprawą osobistego. No zwyczajnie już nie mogę słuchać jacy to oni są genialni. Cokolwiek w świecie jest warte uwagi, to wynaleźli Włosi.

Tak mnie to już … , że wczoraj na FB zamieściłam taki oto tekst:

Niestety moje modły nie zostały wysłuchane. Dobrze, że przynajmniej Włosi nie wygrali, bo duma by ich narodowa jeszcze przyrosła.

A co się osłuchałam, jaka ta Polska jest nieodpowiedzialna. Stadiony otwarte dla kibiców. Wielu ich nie było, ale jednak. Nie to co w odpowiedzialnej Italii. Wejścia na stadion zamknięte.

Inna sprawa, że dobrze nie jest. Moim długoletnim znajomym przypomnę naszą Adatoniewypada. Wspaniała lekarka, zawsze otwarta dla pacjentów nawet w tym paskudnym czasie.

Wczoraj Ada zamieściła taki oto tekst na fb. Pozwoliłam go sobie skopiować.

„Niedzielne późne popołudnie, pora coś napisać, dać upust przemyśleniom, emocjom. Pisanie może nie zawsze mądre lecz udostępnianie własnych myśli, swojej duszy, pragnień zewnętrznemu światu, jest mi potrzebne, jest sposobem na radzenie sobie z emocjami.
Jest ciężko, praca pochłania moją energie niemal całkowicie, aż dziwne, że rano znajduję czas by popracować nad językiem hiszpańskim. Nie chcę popełnić błędu przed roku, w natłoku obowiązków odpuściłam naukę języka, gdyby nie lockdown, krótki okres nim wróciłam w pełni do pracy, kto wie, może bym już się nie uczyła, poniosła porażkę, nie realizując swoich celów.
Nie tym razem.
Był czas odpoczynku. W Wygoninie przez chwilę zapomniałam o zarazie, odpoczęłam emocjonalnie, naładowałam akumulatory. Jest czas pracy. To własnie obecny czas.
Wracam do domu, późną nocą, a przecież będzie gorzej, w najbliższej przyszłości dużo gorzej. Zaraza ma swoją inercję, jeśli nam się udało na wiosnę, uwierzyliśmy, że teraz również nas to ominie. Nic bardziej błędnego.
Zmieniły się zasady, moim zdaniem na lepsze, testujemy osoby z objawami, lecz z tego powodu dostrzegamy wierzchołek góry lodowej.
Dziennych infekcji jest wielokrotnie więcej, oni zakażają następnych.
W krotkim czasie podwoiła się liczba zajętych łóżek tzw „covidowych”, najgorsze że niepokojąco szybko wzrasta ilość zajętych respiratorów.
Wszystko rośnie wykładniczo, co to oznacza.
Pozwólcie, że Wam to zwizualizuję – ilość zakażeń, a proporcjonalnie ilość przypadków objawowych, dalej ciężkich, bardzo ciężkich tj. wymagających hospitalizacji i podłączenia do respiratora gdyby narysować wykres, to linia nie przypomina łagodnego wzniesienia, lecz stromą, pionową pnącą się do góry ścianę. Żebyśmy z tej ściany nie odpadli.
Krzywa zachorowań w Polsce, przypomina tą włoską na wiosnę w Bergamo. Jeśli się nie opanujemy dojdzie do tragedii.
Polska ma twarz egoisty, usłyszałam dzisiaj od jednej lekarki pracującej na SOR. Trafne spostrzeżenie, ja dodam, że jeszcze idioty. Przyzwyczaiłam się do płaskoziemców, pseudostraźników moralności, kreacjonistów, teraz doszli antymaseczkowcy, bo maseczki szkodzą, ciekawe jak ? Jestem lekarką, ubieram maseczki często i nadal żyję. Oprócz antymaseczkowców są jeszcze antycovidowcy- infekcji przecież nia ma. W jakim oni świecie żyją ?! Na pewno nie moim, zbyt wiele covidów widziałam, zbyt wielu pacjentów, znajomych, przyjaciół to przeszło, czy przechodzi, niektórzy zostaną inwalidami do końca życia. Pamiętam dobrze tych którzy nie żyją.
Jestem zwolenniczką szeroko pojmowanej wolności, prawa do życia według własnych marzeń, zasad. Lecz wolność ta ma swoje granice ! Jest nim krzywda drugiego człowieka.
Negowanie zarazy, narażanie zdrowia i życia innych poprzez odmowę zasłaniania ust i nosa, w miejscach publicznych jest nie tylko głupotą, lecz egoizmem. Prof. Simon którego wiedzę bardzo cenię powiedział, w jego klinice lezy dwóch „covididiotów” w ciężkim stanie.
Nie chroniąc się przed pandemią, nie tylko narażamy siebie, ale pozostałych, w konsekwencji zajmujemy tak potrzebne respiratory. Posła Brauna głupota nie zaboli, trafi do szpitala rządowego, jak będzie potrzebował respiratora, ale inni których zarazi, tego szczęscia mogą nie mieć. Już tworzą się kolejki karetek przed szpitalami. Mnie przeraża myśl, że zabraknie respiratorów, albo fachowców którzy potrafią je obsługiwać.
Zaraza ma pewną bezwładność, czeka nas bardzo ciężkie najbliższe dwa tygodnie. Jeśli się opanujemy jako społeczeństwo, może damy radę. Jeśli nie, to Święta Bożego Narodzenia dla wielu będą bardzo smutne.
IHM (Institute of Health Metrics and Evaluation- Uniwersytetu Waszyngtońskiego), prognozuje w Polsce, jeśli tylko 40% procent ludności będzie zasłaniać usta i nos, to na koniec roku dziennie będzie umierać 800 osób, gdyby 95% ludzi zakrywało usta, to tylko około 30 dziennie. Więc mamy wybór, spłaszczyć krzywą wzrostu zakażeń, do dwóch tygodni, później będzie za późno.
Nie mieszkamy w Bergamo, nie mamy tak dobrze jak Włosi rozwiniętej intensywnej terapii. Dla niedowiarków IHM dość trafnie przewidział rozwój epidemii we Włoszech, jak również nieźle przewiduje, lekko nie doszacowując aktualną ilość zgonów w Polsce.
Co nas czeka, dobrze nie będzie, nie musi być tragicznie.
Wszyscy znamy przysłowie „Mądry Polak po szkodzie” Nie uczmy się trumnach bliskich, przyjaciół i kolegów.
Dr n med. Ada Rozewicz”

A ja w tej cudownej Italii walczyłam ze zgłoszeniem telewizora do naprawy w ramach gwarancji.

Po iluś tam telefonach odsyłających nas ciągle na stronę serwisu załamałam się i wysłałam ten cholerny mail ze zdjęciami telewizora przed włączeniem i po włączeniu i zdjęciem paragonu i milionem danych.

Poczułam niesamowitą ulgę, kiedy zobaczyłam tekst:

-Wysłanie maila zakończyło się sukcesem. !!!

Ale wracam jeszcze do tego, że nie ma jak Italia. Jak wiadomo październik jest miesiącem ” różowej wstążeczki” przypominającej o profilaktyce związanej z rakiem piersi. Wszystkie prezenterki telewizyjne mają ją przypięta.

Pytam:

-V. wiesz, co symbolizuje ta wstążeczka?

-Chyba walkę z przemocą.

-Nie profilaktykę związaną z rakiem piersi.

-A tak. Pierwsi Włosi ją rozpoczęli.

Nie wiem, może i pierwsi ją rozpoczęli, ale już mi się ulewa.

A jutro osobisty ma urodziny. Muszę się zabrać za ” placek Jadzi”, który przerobię ciut na eleganckie ciasto z jabłkami a nie szarlotkę. I wetknę w nie świeczki siódemkę i dwójkę.

Zmierzła jestem, bo miałam fatalną noc a tajemniczy Don Pedro uprawiał namiętny seks niestety nie wiem z którą partnerką. Sprężyny jęczały, bo facet jest słusznej wagi i wzrostu. Na szczęście możliwości miał ograniczone i poza tym, że się obudziłam myśląc, że to trzęsienie ziemi wkrótce zapadła cisza.

Zrobiłam dzisiaj zakupy toaletowe. Kupiłam dwa opakowania papieru toaletowego. Mam 12 rolek i myślę, że mi to wystarczy nawet na spory okres czasu. Portek nie dostałam za to ciepłą piżamę dla V. i skarpetki dla siebie. Temperatura była o jedenastej 14 stopni. I dalej zapowiadają zimno i deszcze.

A teraz ” Dodatek Internetowy”.

Quizomania.

https://www.plotek.pl/plotek/13,154581,7115,to-dzielo-mickiewicza-czy-piosenka-disco-polo-myslisz-ze.html

Fotkę mam tylko jedną. Ze śląska a konkretnie z Katowic. I konkretnie dwie,

A teraz już „Galeria Memów”.

Na zakończenie zostawiłam taki wzruszający mem.

Do widzenia, do jutra.

Sobotnio i niedzielnie

Zgodnie z postanowiłem wyszłam wczoraj na nasz sobotni targ. V. na szczęście został w domu i spokojnie mogłam sobie po targu pochodzić. Właściciel przybył i to w towarzystwie solidnej wiertarki, żeby przewiercić się przez 40 cm kamienny mur. Kable od anteny telewizyjnej zostały pociągnięte i ukryte w plastikowych listwach. I git majonez jak pisze Azalia.

Spodni ciepłych na po domu nie kupiłam, bo nie było. Dobrze, że codziennie na piazza Roma są stragany z ciuchami, to na pewno znajdę. Za to kocyk kupiłam śliczny i ciepły. Wybitnie damski i w założeniu ma służyć też do podróży do Polski. W ulubione róże.

Dla V. kupiłam czerwony sweter, ale mu nie powiedziałam, bo zaraz marudzi poco . A i tak nie wie, co ma. Będzie okazja go założyć. urodziny.

I zrobiłam, co prawda nie najlepsze fotki takiej roślinie, co wyrosła w pobliżu czarnego bzu, który też odrósł. Ma toto ogromne liście i nie mam zielonego pojęcia jaka to roślina.Ale zdobi.

A popołudniu wyszliśmy na spacer. I dwukrotnie słyszałam dzwony z naszej katedry.

Poszliśmy zobaczyć co to za uroczystość. Może ślub, bo przed kościołem stała grupa elegancko ubranych osób. Ale w środku nie było dekoracji kwiatowych i mimo wielu osób na ślub nawet w czasach pandemii nie wyglądało. Płonęły co prawda świece na stopniach ołtarza i stały kwiaty, ale sytuacja się wyjaśniła kiedy wyszedł jego eminencja biskup ascolański. Msza z bierzmowaniem a elegancka grupa to rodzice chrzestni i goście.

I musiałam zrobić z ukrycia, bo bądź co bądź to kościół fotkę jednemu panu obok mnie. Najpierw myślałam, że do jasnego garnituru założył sportowe buty. Jednak to były jasne dżinsy i jasna marynarka z koszulą z mankietami i stojącym kołnierzykiem. A to co pod kołnierzykiem czyli muszka jako żywo przypominało nożyczki. 😀 I stąd ta fotka.

A w niedziele zrobiliśmy ogromne zakupy dla nas i dla Gracji.

Z Gracją i jej mężem zjedliśmy obiad. Niestety poobiedni spacer pokrzyżowała pogoda. Chcieliśmy w rezerwacie pokazać jej ” miasto kotów” ale zaczął padać deszcz i tylko trochę fotek zwierzaków, bo musieliśmy uciekać przed deszczem.

Gracja powiedziała mi, że od jutra nadchodzi wielkie oziębienie. Brr. Trzeba tych portek szukać, bo w ciepłych kapciach już chodzę.

I czas na ” Quizomanię”

W ” Galerii Śląskiej”

I oczywiście Kraków.

I „Galeria Memów”

U mnie wygrywa ” czarny humor”

Bo niestety i w Italii niewesoło.

A więc trzymajmy się.