Zaczniemy tydzień od MUZYCZNEJ LUCI

Za kilka dni w Italii Ferragosto czyli szaleństwo wakacyjne Włochów kończące ich wakacje i przywracające normalne życie.

Tak było.

W tym roku wszystko stoi na głowie, ale jak znam Włochów i to Ferragosto będą świętować. I niestety zobaczymy co z tego wyniknie.

Ludowe przysłowie mówi, że pierwszy solidny deszcz po Ferragosto kończy lato i od tego momentu zaczyna się jesień w Italii.

Czyli często to Ferragosto to pożegnanie lata.

To ja dzisiaj będę w radosnym klimacie i przypomnę trochę piosenek mojego ulubionego włoskiego piosenkarza, aktora, kabareciarza. Jednym słowem osobowość jaką niewątpliwie był

FRED  BUSCAGLIONEFred_Buscaglione

Był rówieśnikiem mojej mamy. Urodził się w roku 1921 czyli jakby nie moje pokolenie. Jednak nawet do naszego kraju określanego ” za żelazną kurtyną” docierały jego słynne przeboje.

Odkryłam go na nowo po latach i ponownie zakochałam się w jego lekkości interpretowanych piosenek. I ten co by nie napisać wdzięk. Włoski wdzięk.

Żył szybko, intensywnie. I nie zdążył stać się starszym śpiewającym panem.

Zginął tragicznie mając 38 lat w wypadku samochodowym. Samochody były jego miłością poza jego muzą Catherine9b6cde3a-fe79-4d4d-b90c-98616f246c46_ori_crop_MASTER__0x0

Kiedy przeglądałam jego zdjęcia większość to na tle samochodu.

I mimo opinii kobieciarza niewiele jest zdjęć z paniami.

A jak śpiewał ?

Posłuchajmy.

Najbardziej chyba znana piosenka moich już czasów kiedy nie wiedziałam kto to śpiewa. 😀

 

Nie znalazłam polskiej wersji a była z pewnością, bo fragmenty tekstu kołaczą mi się w głowie.

” Znacie knajpę ” Pod Aniołem”, wstrętna knajpa lecz po drodze….

potem refren

” kryminal tango, tango bez słowa…. coś tam coś tam….

spadła gdzieś głowa”.

Gdyby ktoś znalazł to poproszę. Z chęcią posłucham.

Kolejny wielki przebój.

Pamiętacie ” Miłość w Portofino”.

To był hit. U nas Sława Przybylska.

Kolejny nieśmiertelny przebój.

A teraz wspaniałe wideo pokazujące Włochy czasów Freda a nawet mojego osobistego, który czasami przypomina sobie młode lata. Ten gwizd za ładną dziewczyną i to powiedzenie…

” che bambola” ( ale lalka” 😀

Ja lubię jeszcze tę piosenkę

i tę

i tę

I tak mogłabym bez końca. 😀

Ale na dziś koniec, bo czekają aktualności.

Na przykład ten filmik na zmęczone tańcem nogi.

I to by było z filmików.

A teraz  co zrobi minister od zdrowia.Screenshot_1

Ten sam Kraków . Prawie w tym samym czasie.

Rafał Trzaskowski rządzi stolicą

łScreenshot_2

I naturalnie GALERIA MEMÓW.

u mnie wygrywa ten.

Screenshot_3

zamiast kapelusza podajemy klucze. 😀

To do jutra.

Z pamiętnika

Powolutku wskakuję we włoskie koleiny. Na dworze temperatura adekwatna do kalendarza, ale o dziwo noce są chłodne, co jest doskonałe i można spać bez oblewania się potem z gorąca.

Dziw nad dziwy.

Osobisty po euforii z mojego powrotu powrócił do normalności i wczoraj zafundował mi taka jazdę, że nawet pełnia wysiada. Jako, że mój system nerwowy zdecydowanie sie zregenerował obeszło mnie to niewiele.

Przywiezione papierówki, które nie znalazły uznania zagospodarowałam w postaci jabłek do szarlotki ( 1 słoiczek) i ciasta z jabłkami.

Ciasta już nie ma, ale raczej zostało rozdane. Papierówki wzbudziły entuzjazm moich koleżanek.

Wczorajsze przedpołudnie spędziłam z przyjaciółką i skwaszonym V.  Chciałam sobie kupić klapki wielobarwne i niestety nie było mojego rozmiaru.  Może w środę upoluję takie jakie chcę.

Na razie nie kupuję nowych ebooków a tylko dopisuję do listy , bo mam sporo do czytania. Skończyłam drugi tom o Felicji rzeczniczce prasowej w kryminale Ani Klejzerowicz . To ” Ogród świateł” 689145-352x500I zabieram się za kolejne przygody z jej udziałem. Felicji naturalnie nie Ani. Czeka na mnie : Osiedle odmieńców”.827178-352x500

W planach ostatni tom o Emilu Żądle i jak na razie będę z twórczością Ani na bieżąco.

Poza zwykłymi sprawami domowymi typu ” pranie i inne” zaglądam do piekła a właściwie podglądam sprawy piekielne czyli zaczęłam drugi sezon „Lucyfera”.

Dookoła mnie niedzielny poranny spokój. I niech tak zostanie.

Codzienna porcja moich informacji.

Doczytania:

Screenshot_4

GAJOS JEST OD GRANIA.

Wielki aktor Janusz Gajos, chyba jeden z największych, którego można wymienić jednym tchem z Gustawem Holoubkiem i Tadeuszem Łomnickim, wyprowadził Prawo i Sprawiedliwość z równowagi. Ośmielił się powiedzieć, że „mały człowiek jednym ruchem ręki podzielił nasz kraj i nas samych na dwie części. To jest zbrodnia. (…) W ten sposób powstawały najgorsze sprawy na świecie. Tak powstawało to, co później nazwano hitleryzmem…”.
Pierwsza odezwała się Miss Parlamentu Europejskiego Beata Mazurek, która powiedziała, że „Czterej pancerni i pies” odcisnęli trwały ślad na mózgu Gajosa. Gajos to prostak – stwierdziła Miss PiS.
Wtórował jej minister kultury Piotr Gliński, raczej niezbyt popularny w liberalnym środowisku z powodu kompleksów i arogancji. „Dobry aktor nie jest świętą krową” – zauważył odkrywczo wicepremier od propagandy i nadbudowy (podlega mu m.in. TVP). „Nie możemy godzić się na takie obelgi w życiu publicznym. Niech Pan Janusz Gajos sobie przypomni, kto rozpoczął przemysł pogardy wymierzony w Prezydenta, który nadał mu tytuł profesorski”.
Tytuł profesora nadany Gajosowi nie był chyba własnością prywatną i upominkiem prezydenta dla prof. Gajosa. To nie jest niczyja łaska, tylko tytuł ciężko zapracowany, więc pan prof. Gliński (czy ktoś pamięta, kto i za co nadawał mu tytuł?) niech sięgnie po lepsze argumenty.
Drugi już reżim z kolei twierdzi, że „aktor jest od grania, dupa jest od srania”. Są to słynne słowa Kazimierza Dejmka, wybitnego reżysera, który przejściowo był ministrem kultury. Biedny Gajos! Mazurek i Gliński są wściekli, ponieważ tak pogardzana elita co pewien czas ośmiela się odezwać i pokazać, że nie jest tylko od grania. Wymienię tylko kilkoro. Najlepsi z najlepszych: Daniel Olbrychski, znienawidzeni przez PiS Krystyna Janda i Maciej Stuhr, Jerzy Stuhr, Maja Ostaszewska, Olgierd Łukaszewicz, Magdalena Cielecka, Marian Opania, Mateusz Damięcki i wielu innych, kwiat aktorstwa polskiego mówi: „nie!”. Tylko Katarzyna Łaniewska (pozdrawia dawny sąsiad z ul. Hożej) i Jerzy Zelnik konsekwentnie są innego zdania i nikt nie nazywa ich prostakami. A co do Hitlera, to może lepiej było dodać Stalina i byłoby po krzyku”.

Krakowskie zdjęcia mam dwa. Screenshot_2
To takie trochę rodzinne. Do Hawełki chodzili moi dziadkowie i nawet po wojnie cieszyła się ta restauracja sympatią mojej babci. Co oczywiście zaowocowało jej opowieściami do mnie o jej latach świetności.Screenshot_8
Teraz takie ” końskie zdjęcie”.117235143_1414631472068792_1396458850199061356_n
I naturalnie ciesząca się niesłabnącym powodzeniem GALERIA MEMÓW.

U mnie dziś wygrywa Al Capone. 😀

Do zobaczenia jutro.

Z życzeniami miłej niedzieli.

Opowieści LUCI MODNEJ

Właściwie muszę trochę napisać tytułem wstępu.

Czas koronawirusa namieszał i w modzie . W modzie, którą pokazuję czyli w tej, co się znajduje w sklepach.

Kiedy wyjeżdżałam do Polski większość sklepów nie organizowała wyprzedaży czyli „Saldi”.  Kiedy wróciłam okazało się, że „Saldi” w każdym sklepie.

Raczej nigdy Lucia Modna nie pokazywała witryn z tej akcji, bo to było upłynnianie ciuchów nietrafionych w lepszej aranżacji i licząc na to, że jednak się sprzedadzą.

Tym razem, ciuchy są niezłe a co najdziwniejsze nie ma propozycji typowo letnich, co przed nowościami jesiennymi powinno być normą.

Wszystko do góry nogami. W modzie też.

A, że Lucia Modna też się boi, ze znów jakaś izolacja od wszystkiego nas dopadnie, to zrobiłam dzisiejszą opowieść.

Pooglądamy kilka sklepów. I myślę, że najlepiej się sprawdza model poszczególnych witryn.

Zapraszam ….

W pierwszym butiku z nowych aranżacji tylko jedna wystawa.

Cała w kolorze niebieskim. Bardzo spokojnie, co będzie widać w innych propozycjach. Zdecydowanie sukienki są, przykrywające kolana lub całkiem długie.

No cóż gdyby nie było Luisa Spagnoli to nie była Lucia Modna.

Wystawa pierwsza.

Powiedziałabym, że powiało jesienią a nie wyprzedażą letnią. Ale klasyka zawsze na topie.

Wystawa druga.

Biała koronkowa sukienka bardzo elegancka i bez awangardy i spokojny klasyczny zestaw. Długie rękawy….

Wystawa trzecia.

W kolorze proponowanym czyli niebieskim i modnymi paskami, ale znów spokojnie i klasycznie. Nieśmiertelne szmizjerki.

Wystawa czwarta.

Jakoś upału na tej wystawie nie widać. Sukienka flagowa LS czyli z dzianiny i bluzka ze spodniami ( szerokimi) . Znów paleta barw oscyluje w niebieskim. A mój aparat pokazał i inną kolorystykę. 😀 Kto wie, czy nie lepszą. 😀

W dzwiach wejściowych taka oto koronkowa sukienka. Zielona. CIMG3576

A na ostatniej wystawie … Oczywiście klasycznie …. nieco nudą powiało, ale generalnie ładnie. Bezpiecznie.

Za to obok rozmaitość.

Już nie tak klasycznie i można zaszaleć wybierając  coś dla siebie.

Hit Luci Modnej. Sukienka, która urzekła moje modne serce. Nawet nie z racji fasonu, jakkolwiek też ciekawy, ale materiału. Kolor perłowy, cała opalizującą i dół sukienki przechodzący z perłowego blasku w spokojny mieniący się białoszary jedwab.

Tego nie da się pokazać na zdjęciach, ale się starałam.

Na ostatniej wystawie dość ciekawie i znów szmizjerka ozdobiona szerokim paskiem i bordowa sukienka z ciekawią górą.

I jeszcze zwróćcie uwagę na  torebkę taką dywanikową ( aparat zmienił kolor )CIMG3593 i zmieniamy butik.

A w nim bardziej letnie klimaty. Biało.

I przepiękna bluzka koszulowa.  Z ozdobionym karczkiem haftem richelieu,

Wystawa kolejna to propozycja wakacyjna. Na dzieńCIMG3607 i na wieczór. CIMG3608

Idziemy dalej. Tu wszelakiego dobra moc, ale ciekawie.

Zwłaszcza ta sukienka spodobała mi się. Taka właśnie na sezon letni.CIMG3611

Na kolejnej wystawie wreszcie ” saldi” czyli dziwności.

Takie z piórkami czy frędzelkami. Kolor prawdziwy to lekki róż. Aparat nie potrafił sobie z nim poradzić. Ale letnia sukienka oczywiście długa podobała mi sięCIMG3617

Na zakończenie koszulka. CIMG3620Z motywem wiśniowo oryginalnym.

I to wszystko.

Zapraszam na kolejna opowieść. Kiedy? A jeszcze nie wiem 🙂

Włoska codzienność

Życie pomalutku wskakuje na swoje miejsce. Wczorajszy dzień spędziłam na odpoczynku, bo jednak taka podróż daje się we znaki. Zmęczenie dopadło mnie wczoraj popołudniu.

A i ranek dał mi popalać niespotykanie silną migreną. Nie dość, że mnie obudziła i nawet aspiryna „C” nie dała jej rady, to poprawka z włoskiej OKI też nie na wiele się przydała. Dopiero solidne espresso dołożyło swoje działanie i migrena się uspokoiła.

Drugim powodem zwolnienia tempa były spuchnięte nogi. Nie miałam tym razem możliwości jak w drodze do kraju potraktować ich tylko miękkimi skarpetkami i mimo, że miałam wygodne tenisówki brak podnóżka przez pól drogi kiedy to siedziałam pomiędzy kierowcami dał mi im się we znaki.

Poza tym nie udało mi się wymigać od przypadłości toaletowych zwanych nieelegancko ” sraczką” na skutek zmiany wody i jedzenia. W kraju tym razem mnie ominęło. Tutaj oddalenie się na dłużej od łazienki grozi nieszczęściem.

Dziś jeszcze nie wiem, co będę robić… wczoraj byłam na mini spacerze a  po kolacji spotkałam się z Lucią Modną.

Jednak wiadomo, że w domu zawsze jest coś do zrobienia. 😀

Szczególnie przywracając gospodarstwo domowe, po samodzielnym gospodarowaniu osobistego.

Jednak panuje sympatyczna atmosfera. Nawet mój komputer mu nie przeszkadza i to, że sobie oglądam ulubionego już ” Lucyfera”.

Kończę sezon pierwszy. Mam jeszcze dwa odcinki.

Pozostałe sezony też mam i naprawdę polecam. Relaks i  to pełny.

Mimo tych nadprogramowych kilogramów przymierzam się do ciasta z jabłkami. Przywiozłam papierówki, ale nie znalazły one uznania we włoskim postrzeganiu smaku. A do ciasta są doskonałe.

Smak osobistego docenia polską wiejską kiełbasę i wódkę „Żubrówkę” zwaną przez niego „Bizon vodka” lub grappą.

I to chyba wszystko, co codzienność mi przyniosła.

I jeszcze jedno.

Oto mój opłakany przeze mnie czarny bez. Rośnie i odrasta a więc na pewno wiosną zapachnie.

A kiedy wracałam ze spotkania z Lucią Modną znów urzekło mnie piękno piazza Arringo.

I naturalnie wyeksponowanie naszej ascolańskiej oliwki.CIMG3628 Restauracja z niej słynąca obchodzi własnie 35 lecie.

Wracając do domu zobaczyłam sączące się światło z kuchni i pomyślałam, ze mimo wszystkiego, tu też jest moje miejsce.CIMG3636

I po tym sentymentalnym zdaniu czas na serwis codzienny.

To są dopiero problemy dotyczące wiary. Zwłaszcza, że naród coś chyba mniej ofiarny.

Screenshot_2

Kuria płocka: Śpiewy nie mogą być świeckie. Zakaz na ślubach dla utworów: Cohena, Fogga, Rubika, Bacha?

Teraz kulinaria.

Sama rozważam wykonanie tego przysmaku.

Screenshot_4

https://italiamini.blogspot.com/2020/08/marmolada-z-cebuli.html?spref=fb&fbclid=IwAR0irTsUc9Y-6YPQGTVjiZl2ggP3ptx__m7TdVR3_-8pl63z1jBvHFv7vE0

I oczywiście stała porcja rozrywki.

To zdjęcie zatytułowano:

Odnaleziony po latach but.117324677_2910719809178818_7664453355800396783_n

A to naturalnie stare krakowskie zdjęcie.Screenshot_3

Galeria Memów.

Jutro czas Luci Modnej.

Do zobaczenia.

Podróż i oto już ASCOLI PICENO

Zgłaszam się po powrocie.  Wciąż mam wrażenie, że zdążyłam pobyć w Polsce i wrócić w najlepszym momencie. Niestety sytuacja nawet w Italii ( wczoraj znaczny wzrost pozytywnych osób ) jak i w Polsce nie napawa optymizmem. Nie wiadomo, co nasi decydenci wymyślą.

Wyjechałam w nocy z wtorku na środę o godzinie pierwszej.  Jako, że bus jedzie z Chełmna i zabiera po drodze osoby wsiadałam ostatnia.  Był komplet tak, że przypadło mi miejsce pomiędzy kierowcami z przodu. I tak jechałam do momentu, kiedy jedna z pań wysiadła w pobliżu Udine.

Już przed wjazdem do Italii na ostatnim postoju w SłoweniiCIMG3550zrobiłam fotkę kwitnącego krzewu, który nazywam letnim różowym bzem. Jeżeli ktoś wie, co to za krzew ( w Ascoli też teraz kwitną) chętnie się dowiem.

Jechały panie do pracy i nie tylko jako klasycznie czyli badante ( przypominam, to opiekunka), ale i do zbiorów gruszek w pobliżu Ferrary, gdzie ciągną się ogromne plantacje niskopiennych gruszek.

Całą noc od Polski aż do Włoch było deszczowo. W Italii powróciła słoneczna pogoda.

Potem prawie 250 km jechałam do Ascoli sama. Wykorzystałam na zapadniecie w wreszcie rozłożonym fotelu w drzemkę. Kiedy otworzyłam oczy zobaczyłam na horyzoncie w zapadającym mroku moja Górę Wniebowstąpienia.  Za kilkanaście minut wysiadałam przy piazza Aringo. Nawet nie zdążyłam zadzwonić do V. i poszłam sobie te kilka kroków sama.

W domu podłączyłam ładowarkę i zdziwiona pustym domem zadzwoniłam.

Siedział na piazza Arringo i czekał na mnie 😀

Na piazza tłumy, bo cały dzień lało a święto patrona Ascoli San Emidio i nie słyszał rumoru walizki, którą niedaleko ciągnęłam. Ja zresztą też go nie zauważyłam a patrzyłam kto siedzi na placu.

Dom zastałam jako klasyczne męskie gospodarstwo.  Podłogi co prawda pomyte, ale już kibelek niekoniecznie. Lodówka pękająca w szwach od zapasów.

A tymczasem pobyt w Polsce zaowocował kilkoma kilogramami, co nawet zauważył osobisty.

Nie mam jednak z tego powodu kompleksów. Jadłam bez ograniczeń na co miałam o ochotę, a o wagę pomartwię się w Italii. 😀

Ranek spędziłam na rozpakowywaniu i uporządkowywaniu  podróżnych rupieci.  Już wszystko na swoim miejscu. Pościel zmieniona, pralka pierwsza się kręci.  Na obiad makaron pierwszy od czternastu dni.

Za oknem słońce. Popołudniu pewnie wyjdę zobaczyć co na mieście.

O jednym się przekonałam, że wciąż mój dom jest w kraju, ale również jest i drugi.

Tu w Ascoli Piceno.

A teraz codzienna porcja aktualności.

Najpierw blogowy teleturniej.

https://www.o2.pl/quiz/6457329408972929/start?fbclid=IwAR0VpbVinEFNJ4Tmr3uU2qfYACNeshA7YTET3CnzAFhiPsrSCGmZb9tYzNo

Screenshot_5

I jeszcze jeden.

Screenshot_6

https://www.o2.pl/quiz/6539466297034369/start?fbclid=IwAR0HRdtX_x_5bb3Tfgmwzw0szXXqDPBvG7D5qmiaimFEKLzdhUYaTxSWUOs

Piękne i ciekawe zdjęcia.

Tu chodziłam w tamtych krakowskich czasach.Screenshot_8

Dwie ulubione aktorki.

Anna Seniuk z córką 117231443_2950153998447160_4046872027912473617_n

i

Monika Bellucci.Screenshot_14

Baobab w Tanzanii.117193038_1674618736033769_6662084695529356151_n

Bociany117128463_1414565968742009_2450514520352775989_n

i

Jak zamienić kamienie w oryginalną biżuterię. 117193843_3326272720771586_4590906359460629781_n

Nareszcie coś drgnęło.Screenshot_12

A, że miałam czas w podróży, to i Galeria Memów spora.

Do zobaczenia jutro. 🙂

Dziennik polski

Dzień dwunasty.

To ostatni mój pełny dzień w kraju.

Wyjeżdżam po północy. Podobno około 1.30.

Za oknem pochmurno. LejeScreenshot_11 a nawet zapowiadane są burze. Zaledwie 16 stopni.

Wczoraj przedpołudnie spędziłam na zakupach. Udało mi się pochodzić jeszcze po mieście przy w miarę pogodnej pogodzie.

Prawie wszystko z zamówionych produktów kupiłam. Prawie, bo kilku brakuje i niestety w okolicy i na trasie zakupowej nie znalazłam.

Idąc naszym deptakiem chorzowskim zrobiłam zdjęcie dla V. sklepu warzywniczego, żeby sobie nie wyobrażał, że u nas w tej owocowo warzywnej strefie posucha.

I rozpoczęłam pożegnania. Pożegnalny pobyt z ogródkowym obiadem u przyjaciółki. Dookoła tarasu dymiły spiralki przeciwkomarowe, bo inaczej zeżarły by nas żywcem.  Zgodnie z prognozą pogody były ” przelotne opady”. Na pamiątkę kwiaty mojej przyjaciółki. Przepiękne lilie i mój ulubiony powojnik.

Czas na polskie podsumowanie. Żeby nie zachowanie naszego narodu w czasach zarazy Polskę po kilku latach odebrałabym bardzo pozytywnie.

Mimo zawirowań koronawirusowych udało mi się wszystko, co zaplanowałam załatwić w miarę szybko. Oczywiście dowód osobisty będzie  czekał na mój kolejny przyjazd, ale reszta poszła bez przeszkód.

Jak piękny jest Śląsk i na dokładkę ciekawy pokazywałam na fotkach.

Przyzwyczajona do włoskiego luzu i serdeczności tego mi brakowało na ulicy.

Czego będzie  mi jeszcze  brakowało? Polskiego Internetu. W porównaniu z Polską Italię dzielą od nas lata świetlne.

Czekam na poprawę pogody, żeby iść po ostatnie przedwyjazdowe zakupy. w końcu pojadę sobie około dwudziestu godzin.

I chciałam Wam serdecznie podziękować za towarzystwo podczas mojego krótkiego wypadu do Polski.

Potrzebne mi to było. Jednak wracam, a mam obawy czy jesienne wyjazdy w obie strony dojdą do skutku.

Bo….

Screenshot_6

https://dziennikbaltycki.pl/prof-simon-nad-morzem-to-co-sie-tu-dzieje-to-dramat-brak-szacunku-i-egoizm/ar/c1-15109768?utm_medium=push&utm_source=pushpushgo&utm_campaign=nazwa&fbclid=IwAR1-Mix9pkoXT4vkqYesjDQueE0AvHNGxWwl75y1B4XBy2L4_flo03LGE_k

Screenshot_2

https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,173952,26179135,fotograf-pokazl-jak-wgladal-weekenda-na-plazy-we.html?

To własnie to zdjęcie, którego autentyczność podważają niektórzy.Screenshot_1

A tymczasem Ukraina zamknęła przed nami granice. A decydenciScreenshot_3 zamiast zając się porządkiem w Polsce, bo  to nie przyjezdni z zagranicy są niebezpieczeństwem…

https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,173952,26180423,mozliwa-14-dniowa-kwarantanna-dla-przyjezdzajacych-do-polski.amp?fbclid=IwAR36OWf0JF4yl3UQcfhbOWV8xSh-xtqo8N6M-Rqd-iLLu7PuP4sL5fKMjHI

Ostatnia nadzieja prysła jak bańka mydlana.Screenshot_5

A teraz coś przepięknego.

https://lifeinkrakow.pl/w-miescie/1337,fontanna-profesora-zina-z-rynku-glownego-znow-dziala-jest-piekna?fbclid=IwAR1Y0x5HbHfrRfnxreImz4kRlH_c60sxl_IEztptAePgDDFu_-IAdAkWWKU

 

Zdjęcie pełne uroku.67705438_215909462717474_4507674726700679168_n

Dla miłośniczek zdrowych i ciekawych przepisów.

Screenshot_9

https://www.rozmowki-kobiece.pl

Do mojej przypominajki ebookowej dopisuje zapowiedzScreenshot_7 mojej ulubionej Joanny Jax.

A kategorii memów u mnie na pierwszym miejscu…. chociaż nie ma się z czego śmiać. 😦

116719940_1984198041712987_8535976904275441171_n

Screenshot_8

Kilka eksponatów w Galerii Memów.

A teraz żegnam się z Polski. Jutro tylko kontakt przez telefon. A w czwartek przywitam się z Wami z Ascoli Piceno.

Do zobaczenia.

Dziennik polski

Dzień jedenasty.

Niedziela. Słoneczna i pełna zdjęć. Zgodnie z planem poszłam z moja córką na spacer. Spory, ale w sumie niedaleki. W odległości dziesięciu minut od mojego domu jest park zwany ” Parkiem Róż”. Do tego parku chodziłam z moimi dziećmi. Ale teraz to jest juz inny park. Zadbany i urokliwy.

Zrobiłam sporo zdjęć. Po to, żeby w Italii oglądając przenieść się tam, bo prawda stara jak świat ” wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej” sprawdziła się.

Jeżeli myślicie, ze Śląsk jest czarny i brudny, to proszę, kolejna porcji zieleni.

Kolejna porcja widoczków z Parku Róż.

i oczywiscie z aparatu Agi ja w towarzystwie ptactwa pływającego

. 😀

A potem miałam przemiłą niespodziankę. Zadzwoniła do mnie Ada. nasza Ada z Dzienników TS i udało nam się spotkać. Wiem, ze i tu są jej wirtualne znajome i dlatego skopiowałam Jej piękny wpis z bloga fejsbukowego i mam obowiązek przekazać od niej Wszystkim Dziewczynom serdeczne pozdrowienia.

116904848_3256025354443580_590902071419406495_o

Ada Rozewicz z: Lucyna Kleinert.

Sączę niespiesznie kieliszek Porto, naprzeciwko mnie pali się dość sporej wielkości świeca – skwierczy, słucham nastrojowych piosenek Norah Jones, odtwarzanych z płyt winylowych. Blisko drzemią cudokoty.
Delektuję się teraźniejszością, wracając do przeszłości. Niedziela minęła tak jak zaplanowałam, trochę się uczyłam, sporo czytałam – odpoczywałam.
Wieczorem spotkałam się z dobrą znajomą. Znamy się ponad dziesięć lat, na stałe mieszka we Włoszech. Na początku znałyśmy się tylko wirtualnie, mniej więcej w tym samym okresie zaczęłyśmy pisać nasze blogi na dziennikach Twojego Stylu. Poznałam wtedy sporo dziewczyn, dzienników już dawno nie ma, a z niektórymi utrzymuję nadal wirtualny kontakt, z paroma spotkałam się w realu. Z Lucyną nie raz. Mieszka wraz ze swoim partnerem we Włoszech, ale od czasu do czasu, wraca w swoje rodzinne strony, do Chorzowa, mamy okazję się spotkać, porozmawiać. Lucyna dziękuję Tobie za miłe spotkanie. Dzienniki były specyficznym miejscem, mieszanka blogu z portalem społecznościowym. Pamiętam tytuł swojego pierwszego wpisu – „Thank God I’m A Woman”. Wcześniej już coś pisałam, w okresie młodzieńczym tworzyłam nawet powieść, oczywiście jej nie skończyłam, gdy byłam dorosła jak tata odchodził, próbowałam coś pisać, lecz pisanie piórem, długopisem mnie męczy. Gdy nauczyłam się tańczyć palcami po klawiaturze, mogłam pisać więcej, dłużej, stale.
W dziennikach po raz pierwszy wyszłam z szafy, tutaj, nie od razu, odważyłam się używać rodzaju żeńskiego.
Pamiętam tekst jednej z dziewczyn, bardzo mnie zmobilizował, w swoim komentarzu napisała – po stylu, wrażliwości potwierdziła moją kobiecość, natomiast wątpiła, że coś z nią zrobię, że się odważę na zmiany. Niewielki tekst, a dał mi wiele do myślenia. W końcu nie chciałam już być tylko „wirtualna” zapragnęłam być sobą w realnym życiu. Mam tylko jedno życie, nie warto przeżyć go w fałszu, w niedomówieniu.
Minęło wiele lat od mojego pierwszego wpisu w dziennikach. Od tego czasu tak wiele się zmieniło, ja się zmieniłam, dorosłam mentalnie, jestem sobą, jestem kobietą, smakuję moją rzeczywistość, zwyczajne codzienne życie kobiety.
Po tylu latach mogę ponownie napisać „”Thank God I’m A Woman”.

Taka spotkania są bezcenne.

Dziś ostatnie przygotowania do powrotu.

Jak tylko wrzucę tekst na bloga idę na zakupy. Dzień pochmurny, ale może uda mi się uniknąć deszczu.

To teraz aktualności.

Najpierw porady ogrodnicze, żeby utrzymać się w klimacie przyrodniczym

Na własneScreenshot_1 oczy widziałam słuchając piosenek powstańczych ten fenomen migania.

W dalszym ciągu niefrasobliwość ludzka. Szczególnie po spotkaniu z Adą wiem więcej na ten temat. ( Ada jest lekarką na pierwszej linii)Screenshot_8

Demonstracja na poprawę nastroju….Screenshot_9

I niesamowite zdjęcie.Screenshot_10 Jak wiadomo za pełnią nie przepadam, ale doceniam piękno.

I jak zwykle mieszanka w Galerii Memów.

Jutro ostatni wpis z kraju. Potem już wracamy do zapisków z mojego życia w Italii.

Zapraszam.

Dziennik polski

Dzień dziesiąty.

Wczoraj nastąpiły zmiany planów i zamiast z synową i córką zaszaleć w Galerii znalazłyśmy się w innym ogródku. U mojej przyjaciółki niedaleko mojego a już nie mojego ogródka.

Najpierw postanowiłam tam nie zaglądać. Potem jednak poszłam  pod furtkę. I dobrze zrobiłam. Po przekopach, których już nie widziałam podczas wymiany rur centralnego ogrzewania, ogródek się zmienił. Zabrakło gąszczy przed furtka. A teraz w środku nowi właściciele robiąc dach usunęli całą winorośl oplatają domek. Wycieli większość drzew i zlikwidowali centralną grządkę i inne miejsca z kwiatami. Nie ma piwoniowej uliczki. Nic nie ma.  Każdy ma własną wizję. Tu jeszcze nie jest ona widoczna. Co prawda na jabłoni są papierówki a cyprys posadzony przeze mnie pięknie rośnie… ale to nie moje miejsce. Obce i dlatego nie ogarnął mnie smutek.

Nie ma i nie będzie. Odszedł na rolkę wspomnień.

Album pierwszy.

Album drugi.

To polski dziwaczek czyli la bella notte włoska.

Album trzeci.

Jeden z albumów osobistych  zatytułowany ” czerwona sukienka”.

I ostatnie wspomnienie.

Album czwarty.

U mojej przyjaciółki pięknie kwitły hortensje.

I róże.CIMG3438Część ogródkową uważam za zamknięta.

Moje zdjęcia pochodzą z lipca 2014 roku kiedy to byłam dłuższy czas w kraju.

Nie zarzekam się, że jeszcze jakiś fotek z tamtego okresu nie przypomnę. A na pewno poszukam zdjęć sprzed epoki komputera.  I aparatu cyfrowego.

To są dopiero historyczne fotki. Początek mojej ogrodniczej kariery.

Z Przyjaciółmi, których już nie ma.

No dość smędzenia.

A tu w głowie kołacze mi się ” to ostatnia niedziela” w kraju podczas tych moich odwiedzin. W czwartek będę już w Ascoli.

Popołudniu idę sobie zobaczyć nasz osobisty, bo blisko domu ” Park Róż” w Chorzowie.

Fotki będą. 😀 a jakże.

A teraz czas na porcję wiadomości.

Ciesze się, że te kłopoty mnie nie dotkną osobiście. Współczuję rodzicom, dzieciom i nauczycielom. Screenshot_1

https://gloswielkopolski.pl/powrot-do-szkol-we-wrzesniu-uczniowie-beda-chodzili-na-zmiany-dyrektor-z-poznania-przygotowuje-sie-do-nauczania-hybrydowego/ar/c1-15105816?

I co z tego, że …

Screenshot_2

http://polityczek.pl/uncategorised/13413-dr-male?fbclid=IwAR0BwcP8vNZbKSf1EImEx-XlZn9kAMOLosw-lHscytyHUWdBnuJe8NTrVIU

Może coś pomoże….

Screenshot_5

https://www.wp.pl/?s=https://www.o2.pl/informacje/maseczki-ochronne-gdzie-nie-wejdziesz-bez-nich-od-1-sierpnia-6537391910193888a&utm_medium=sgfirsto2_social&c=480&src01=f0fae

Dziś Wrocław na zdjęciu.Screenshot_3

Galeria Memów

Za wulgaryzm pierwszego przepraszam, ale niestety sama nieraz słyszałam takie rozmowy.

I do zobaczenia jutro.

Pewnie popołudniem, bo rano idę na zakupy do Italii. Głównie dla moich przyjaciółek i V.

Dziennik polski

Dzień dziewiąty.

I mamy sierpień. Najbardziej letni z miesiąców przypisanych latu. Potem zacznie się odwrót wakacyjny, przed nami jesień i zima. I na dodatek kolejne perturbacje.

Wczoraj dotarła do mnie za pośrednictwem Sabiny Trzęsiok- Pinna i jej wpisu na stronie, która administruje ” Rozmowy o Włoszech” wiadomość, która mnie znów postawiła do pionu.

Najlepiej przeczytajcie sami.

Sabina Trzęsiok-Pinna

Dzisiaj chciałabym podjąć poważny temat i w związku z tym liczę na taką dyskusję. We Włoszech, moi drodzy, robi się bowiem niewesoło. Przyznam, że to, co wyprawia rząd premiera Conte, zaczęło napawać mnie strachem i nie dlatego, że jestem przeciwna nielegalnej imigracji (czego nie kryję, i o czym dobrze wiedzą czytelnicy mojego bloga), ale dlatego, że obawiam się ponownego wybuchu pandemii w Italii. Do Włoch przypływają na łodziach zakażeni imigranci, a niektórzy z nich (znaczy nie niektórzy, a kilkadziesiąt ostatnio) ucieka z centrów, gdzie mają przebyć kwarantannę i śladu po nich nie widać. Abstrahując już od tego, czy to są naprawdę uchodźcy z krajów objętych wojną, pytam sama siebie jak włoski rząd może na to pozwolić? Czy wyrzeczenia Włochów i ponad dwa miesiące kwarantanny mają teraz pójść na marne? Wczoraj przypłynęło do Sycylii 600 osób zarażonych. Jak można wpuszczać do Włoch, które tak bardzo ucierpiały przez covid 19 osoby pozytywne? I podkreślam raz jeszcze z całą mocą- nie chodzi mi o to, że to są imigranci, tylko osoby zarażone. Europa ma to gdzieś i cały obowiązek przygarnięcia tych ludzi znowu spoczywa na barkach Italii. Tym razem jednak może zapłacimy za to wysoką cenę. Cenę naszego zdrowia.

Nie ukrywam, że jestem oburzona z tego powodu, że Włochów nadal obowiązują restrykcje, zostały wprowadzone większe kary dla tych, którzy nie noszą w miejscach zamkniętych masek, a zarażeni imigranci mogą sobie uciekać z centrów i wszystko jest w porządku. Przypominam w tym miejscu, że jeszcze niedawno Włochów śledzono dronami, zaś tym, którzy bezwzględnie powinni być zamknięci, nie robią nic. Wczoraj w Treviso, w ośrodku dla uchodźców, wykryto 133 nowych przypadków zakażenia koronowirusem. Mainstrimowe media co prawda od razu uprzedzały, że to nie ma nic wspólnego z nowymi imigrantami z Lampedusy, lecz kto im tam wierzy. W samej Lampedusie sytuacja jest krytyczna, zaś burmistrz wyspy zaapelował o wprowadzenie stanu wyjątkowego. Patrzę na to i oczom nie wierzę, bo wygląda na to, że wysiłki społeczeństwa poszły na marne. To, że imigrantom w Italii wolno więcej, wiadomo nie od dzisiaj, lecz to, że zaprasza ich się do Włoch w momencie pandemii, jest absurdalne. Kilka dni temu media obiegło zdjęcie „uchodźców” u Tunezji- w plecakach, z pieskiem, zrelaksowanych, bo przyjeżdżających tutaj na darmowe wakacje. Ruch Pięciu Gwiazd, czyli partia, która rządzi i której kluczowym elementem kampanii wyborczej było ukrócenie procederu nielegalnej imigracji, teraz wpuszcza do Włoch osoby mające koronawirus. I procesuje eks ministra, z którym rok temu podejmowała wiążące decyzje.

Mam pytanie do osób mieszkających we Włoszech- jak zapatrujecie się na to, co dzieje się we włoskich portach? Czy tak samo jak mnie niepokoi Was zaistniała sytuacja? No i pytanie do członków grupy mieszkających w Polsce- jaka by była Wasza reakcja, gdyby polski rząd nagle zaczął wpuszczać do kraju osoby zarażone covid 19? I czy czulibyście się bezpiecznie, gdybyście wiedzieli, że grono tych osób uciekła z kwarantanny i przepadła nie wiadomo gdzie? Proszę też o kulturalną dyskusję. Nie musimy mieć takiej samej opinii, ale spróbujmy podyskutować jak zwykle, czyli bez wyzwisk i kłótni.”

Jest to jak widać kolejny poważny problem, z którym jak zwykle Włochy zostały same.

Wracamy do mojego ostatniego weekendu w kraju.

Dziś dzień zakupów.

Wcześniej jednak się pochwalę prezentami. Jak wiadomo tym co mnie znają jestem ” sroka”. Każda ilość biżuterii zwana u mnie ” dzinbołami” jest dla mnie powodem do radości.

I wczoraj od Dziewczyn dostałam dwa nowe zestawy. Prześliczny elegancki komplet czyli wisior z kolczykami

 

i oryginalną sznurkową obróżkę z dużym koralem.

Wybieram się moja córką na zakupy. Po rolety do jej pokoju i może coś do Italii jedzeniowego.

A popołudniu odwiedzimy z moją synową Galerię ” Silesia” po obiecany urodzinowy prezent.

Teraz w oczekiwaniu na przywiezienie szafy z Ikea, która kupiła jeszcze przed moim przyjazdem Aga do swojego pokoju ( wraz z montażem) oglądnę ” Lucyfera”.

Szafa ma przyjechać do godziny dwunastej a montaż będzie we wtorek. To jeszcze ją w pełnej krasie zobaczę.

A teraz aktualności.

Wypadałoby przypomnieć naszą tragiczną rocznicę Powstania Warszawskiego. Kiedyś dużo o tym czytałam, myślałam.

Dzisiaj piękne zdjęcie Dziewczyn z tamtych lat. 116879562_3608256582541908_2394784198307959261_n

I jedna z najbardziej znanych piosenek powstańczych.

I muszę się przyznać, że słuchając tego nagrania strasznie się wzruszyłam.

Nie będzie rozważań politycznych. Ale pamiętajmy.

Dla lubiących historie o duchach. W końcu sezon ogórkowy.

Screenshot_1

https://gloswielkopolski.pl/nawiedzony-dom-w-koczale-przerazeni-lokatorzy-uciekli-zaczelo-sie-od-przeniesienia-starej-szafy-nie-pomogl-nawet-ksiadz-tutaj/ar/c9-15100760?fbclid=IwAR3VymbKimWPhysw_W_lmwz4kDHIdPzlx2Gfq2bbsMkHYsrm3AXgd0HpnzI&utm_campaign=polska&utm_medium=glos_wielkopolski&utm_source=facebook

Czas na zdjęcia.

O mojej miłości do łabędzi wiadomo. 109727928_162125145375643_1909909392357333828_o

Symbol lata.116881645_4528652400508480_8285645288316033328_o

Zwierzęta metalowe.116358242_1447257532125269_7106306101731567686_n

Krakowskie zdjęcie. Screenshot_3

Hit absolutny czyli ” święte klapki”116433459_4713294802017843_5533163173158144200_o

I zapraszam do Galerii Memów.

Teraz podsumowanie miesiąca i oczywiście moje podziękowania. Średnia wyświetleń mojego bloga to około 1500 wyświetleń. Szczególnie mój pobyt w kraju wyraźnie tę średnią podniósł, bo aż tak dobrze się nie zapowiadało. Screenshot_10

Jeszcze raz dziękuje za wszystkie odwiedziny i komentarze.

I naturalnie zapraszam jutro.

Dziennik polski

Dzień ósmy.

Po wczorajszym dniu, który spędziłam oszczędzając kolano i wychodząc tylko na drobne zakupy i dużo  większe do apteki po zapas lekarstw, które lubię mieć w Italii, dziś od rana wczesnego rozpoczęłam piątek urozmaicony.

Najpierw włączyłam sobie pierwszy odcinek” Lucyfera” i już wiem, że będzie mi się podobał.

Potem potwierdziłam swój powrót do Italii.

I wybrałam się na parkowe spotkanie z ulubionymi dziewczynami.

Trakcja wiązana do Rynku i z Rynku tak doskonale się poskładała, że byłam na umówionym miejscu ” pod żyrafą”CIMG3390 czyli przed wejściem do ZOO przed czasem. CIMG3397

Nie ma co ukrywać nasz park zwany teraz Śląskim a poprzednio Wojewódzkim Parkiem Kultury i Wypoczynku założony na nieużytkach w 1951 roku  jest piękny.

Zaczęłam od fotki rowerów na miłośników rowerowych wycieczek po parku. CIMG3386

A potem urokliwe widoczki w oczekiwaniu na Dziewczyny.

Kiedy nadeszły ruszyłyśmy na długi parkowy spacer przy przepiekanej pogodzie. Dzięki temu mam kilka własnych zdjęć.

A potem znowu kilka parkowych widoczków

aż do naszego parkowego stawu,

gdzie mam kolejne zdjęcie.

Z parku widać nasze katowickie ” kukurydze”CIMG3410 i oczywiście odnowioną i przywróconą naszą kolejkę krzesełkową.

Za naszych czasów były 3 linie. Teraz jeździ tylko jedna.

Spotkanie było cudowne. Dawno tak nie naładowałam przyjacielskich emocji. Mnóstwo tematów, żartów. Jednym słowem spotkanie do niezapomnienia. CIMG3422

Dostałam urocze prezenty. Jak je sfotografuje, to pokaże.

A potem nastał czas na …. gofry,CIMG3425 których nie jadłyśmy od wyjazdów z dzieciakami naszymi nad morze.

Były pyszne.

Szkoda, że mój polski czas się zbliża do wyjazdu.

Mam nadzieje, że jednak przyjadę szybciej niż po kilku latach.

Dziś jeszcze przyjedzie mój wnuk i pojedziemy do jego domu czyli pogadać z moim synem i synową.

Jutro wolna sobota dla Agi więc kto wie gdzie nas poniesie. Może znów na spotkanie z przyjaciółką. 🙂 Naturalnie w jej ogródku.

W moich aktualnościach.

Prawda w oczy kole.Screenshot_2

Bulwersująca wiadomość.

Screenshot_9

https://oko.press/unijni-sledczy-podejrzewaja-ze-ryszard-czarnecki-wyludzil-pieniadze-z-parlamentu-europejskiego/?utm_medium=Social&utm_source=Facebook&fbclid=IwAR3SY_UDXOCqtX9PJzicILrmbcKlkeHkW4GGO7YDyyCuVzapCCwxglDBRyg#Echobox=1596086957

Dla poprawy nastroju fantastyczne ujęcie .116132838_2760481734181909_6294808597040699242_o

Dzisiaj jest i stary KrakówScreenshot_8

Galeria Memów otwarta.

Jutro mój ostatni weekend w Polsce. Mam mieszane uczucia.

Do jutra.