Piątek przedpołudniem

W domu akcja kaloryfery. Od rana hydraulik wymienia zawory i przygotowuje piecyk czyli tzw po włosku ” caldaia” do sezonu zimowego.

Niby na dworze świeci słonce, ale w sumie jest bardzo zimno w domach. Trzeba trochę ogrzać, zmienić powietrze w w domu. Nawet osobistemu jest zimno, co stanowi cud. Mam więc szansę przestać się z zimna trząść.

Tak, że siedzimy w domu. Żadnych planów na dzisiaj. W ramach informacji o moim szczepieniu. Boli mnie ręka. Mięśniowo. Szczególnie w nocy mi to przeszkadzało. W tej chwili mniej jak ją trochę rozruszałam.

Wiadomości z Polski mnie zbulwersowały, ale to nie pierwszy raz. Nie dość, że fundują nam ” jesień średniowiecza” chociaż w średniowieczu było chyba bardziej normalnie, to powiedzenie ” piekło kobiet” nabrało nowego znaczenia. I to w XXi wieku.

Wczoraj zabrałam się za ochronę mojego komputera. Przyznaję się, że to zaniedbałam. Kiedy go kupiłam przez jakiś czas był chroniony, że tak powiem z urzędu. Wczoraj pobrałam Avast i przeskanowałam wszystko. Dodatkowo pobrałam program do czyszczenia, bo też o nim zwyczajnie zapomniałam.

Z 18 pozycji Kavy mam zaliczone dwie. Dziś zaczynam kolejny trzeci tom losów i straszliwych przygód agentki FBI Maggi. Dobrze się czyta, jeżeli ktoś lubi krwiste thrillery. Ja lubię. To ta ciemna strona mojego charakteru. 🙂

Poza tym oprócz ulubionego ” Lucyfera”, którego ostatnio zaniedbałam mam nowy odcinek ” Na dobre i na złe”. Jedynego serialu, który oglądam poza wspomnianym ” Lucyferem”.

I tak sobie pomyślałam, że przypomnę Wam kalendarz warzywno owocowy wloski. Bo u nas zaczynają się kalafiory. Młoda kapusta i dojrzewają kaki. Zaczyna się sezon na mandarynki i pomarańcze.

Włosi jedzą owoce i warzywa własnie z tym kalendarzem.

WARZYWA

STYCZEŃ                                                                       OWOCE

kapusta świeża biała ( nasza ) i włoska                            jabłka

kalafiory i brokuły                                                            gruszki

finocchio ( koper włoski )                                                 kiwi

barba bietola ( liście buraczane )                                      pomarańcze

brocoletti ( zielsko o smaku brokulow )                           mandarynki

liście rzepy czyli rape                                                       winogrona

sałata zielona w kilku gatunkach                                       ananasy

LUTY

warzywa jak wyżej                                                         owoce jak wyżej

MARZEC

Koniec kapusty i różnych liści

koniec kalafiorów                                               koniec jedzenia winogron

kończy się finocchio

KWIECIEŃ

króluje sałata zielona                                          zaczynają się truskawki  i czereśnie

zaczyna sie zielony groszek i bób

MAJ

bób, zielony groszek w pełni                                truskawki  i czereśnie

oczywiście zielona sałata

CZERWIEC

zaczynają się pomidory                                         koniec truskawek, początek fig i moreli początek                                                   i brzoskwiń

 cukinia, bakłażany                                               

LIPIEC

fasolka szparagowa                                                brzoskwinie

papryka                                                                   melony i arbuzy , śliwki renklody , gruszki

SIERPIEń

warzywa letnie czyli jak wyżej                              brzoskwinie, melony arbuzy

                                                                                figi, śliwki , gruszki

WRZESIEN

rośliny strączkowe, które je się cały rok.             świeże jabłka , gruszki, śliwki

fasolka kolorowa, ciecierzyca                              winogrona

powraca pod koniec miesiąca barba bietola

czyli liście buraczane, cykoria ( nie lubię )

PAŻDZIERNIK

wszystkie liście , papryka,                                        szaleństwo winogron

oczywiście świeża sałata zielona

LISTOPAD

finocchio                                                                   dojrzewają caci

zielona sałata , jeszcze jest świeża papryka               jabłka

liście zielone                                                               kasztany

GRUDZIEŃ

młoda kapusta i kalafiory

zaczynamy jeść                                                            pomarańcze i mandarynki

                                                                                     i kiwi

 Pewnie coś mi tam umknęło ale z ” grubsza ” tak to wygląda. Oczywiście je się też marchewkę i seler naciowy i natkę pietruszki, cebule ( różne gatunki ) i w dużeeej ilości czosnek.

To naturalnie, jak i u nas przez cały rok.

A teraz przechodzę do ” Dodatku Internetowego.

Tylko jeden quiz. Trochę mnie one już zmęczyły. 😀

„Galeria śląska”

I codzienna „Galeria Memów”. Straszna ale i zabawna.

I na zakończenie pomysł, który wydaje mi się niegłupi i wart rozpowszechnienia.

Zdrowego weekendu życzę i widzimy się jutro.

Sama nie wiem

Sama nie wiem, co dzisiaj stolo się ważne. Może to, że skoro powiedziałam ” a ” w sprawie szczepienia, to powiedziałam i ” b” . Raz kozie śmierć i zaszczepiam eis dzisiaj w towarzystwie osobistego.

Poza tym w sprawie gwarancji pozostaje nam włoska Federacja Konsumenta. Mimo gwarancji serwisant nie może jej zrealizować w związku z brakiem tej cholernej etykietki na tylnej ściance telewizora. Dziad swoje, baba swoje. ja, że jej nie ma a oni, ze mam podać numer, Sklep też nic nie wskórał i pozostała tylko Federacja Konsumenta.

Poza tym byliśmy w sprawie należności za płatność, którą pobrał bank ( podobno za światło, jeszcze na poprzednim mieszkaniu, a nam faktury nie dosłał.

A żeby było całkiem ciekawie, to włamano mi się na messengera i w moim imieniu rozesłano pytanie o posiadanie blika. Na szczęście szybko się zorientowałam i umieściłam wiadomość, że to nie ja piszę. Zmieniłam hasło i myślę, że po sprawie.

Sama jestem skłonna skłaniać się do wpuszczenia wirusa a nie włamania. Ciągle proszę o nie przysyłanie kotków, kwiatków i różnych dupereli na messengera. Z reguły zaraz kasuję i nie otwieram ale czasem u kogoś znajomego z rozpędu otworzę. To i mam.

dziś będzie sporo do czytania.

Najpierw kolejny świetny tekst Ady, której poprzedni wzbudził wielkie zainteresowanie i telewizji i prasy.

„Do rzeczywistości wróciłam niemal godzinę temu, o czwartej rano. To zła informacja dla mnie, w krainę Morfeusza przeniosłam się, gdy dawno minęła północ. Nawet jak na mnie sypiam zbyt krótko. Ada potrzebujesz snu powtarzałam wielokrotnie, lecz to nie pomogło.. Przytuliłam się do miękkiego futerka kociej księżniczki wsłuchując się terapeutyczne mruczenie cudokotki, próbowałam uciec w krainę sennych marzeń. Nie pomogło, zamiast się odprężyć nagle pomyślałam – może nie czuję zapachów, krótkotrwały wyrzut adrenaliny, nie nie, na szczęście wszystko w porządku – uspokajam się. Ada kataru nie masz, nie uff, gardło cię nie boli nie, robię sobie poranny „checkpoint”. Nie tym razem, jestem zdrowa. Obawiam się covidu, wielokrotnie widziałam co złego może zrobić, wierzę również we własny układ immunologiczny, mam nadzieję, że w razie choroby, przejdę ją w miarę łagodnie, lecz nie mam pewności. Przeraża mnie niemoc, brak możliwości pracy, gdybym zachorowała.
Poranne obawy o własnym zdrowiu, jak się czuję mam codziennie, chcę być aktywna, pragnę pracować.
Epidemia jest maratonem, nie sprintem, dlatego brak snu jest złą wiadomością.
Dziwny ten tydzień, piszę od bardzo dawna, od 2010 roku a od kilku lat na FB. Taniec palców po klawiaturze, tworzenie kolejnych zdań, jest sposobem porządkowanie własnych myśli i emocji, na co dzień nieuporządkowanych. Pisanie jest moją autoterapią, na stresy dnia codziennego.
Tylko obecnie codzienność stała się niecodziennością. Nieoczekiwanie ostatni wpis, wzbudził znacznie większe zainteresowanie niż się spodziewałam. Nie boję się mediów, dzięki nim jako lekarka mogę trafić z przekazem do znacznej większej ilości osób. W przychodni codziennie przyjmuję kilkadziesiąt osób. Mądry tekst dziennikarza czy lekarza, dostępny w publicznym obiegu, uchroni dziesiątki tysięcy ludzi.
Piszę od dawna, do tej pory czytały to osoby które w mniejszym lub większym stopniu mnie znały. Trudno uwierzyć, lecz z niewielkimi wyjątkami nie spotykałam się z hejtem.
Wystarczył jeden wpis …, rzesze ludzi którzy mnie nie znają, przemieniają agresję w złe słowa i zdania umieszczane w wirtualnej przestrzeni, angażują całą energię, by zranić, obrazić i poniżyć.
Ado witaj w prawdziwym świecie. Czy mnie to dotknęło, dotyka, uczciwie nie wiem. Mam nadzieję, że nie. Nie jestem własną psychoterapeutką, niezależnie czymkolwiek są dla mnie te teksty, nie mogę być tego pewna. Zbyt wiele w tych zdaniach nienawiści i głupoty. Gdy komputerowa drukarka nie funkcjonuje, a ja się spieszę, nie mam czasu na „techniczne przerwy” nie denerwuję się, nie uderzam ze złości w blat biurko czy w drukarkę. Delikatnie głaszczę ją, łagodnymi słowami proszę – no drukuj. W ten sposób uruchamiam w sobie, inne emocje, niż te które wzbudzamy w złości a efekt, skuteczność identyczna. Nie denerwujmy się na rzeczy na które z naszej strony brak wpływu. Podobnie racjonalizuję hejt. Odpuść Ada, nie wdawaj się też w dyskusję z post-prawdą nie warto. To nie ma sensu. Nie przekonasz płaskoziemców że Ziemia jest okrągła, nie trać energii.
Wirtualna przestrzeń pozwala na nieograniczony dostęp do wiedzy, kultury, muzyki.
Wirtualna przestrzeń, głupcy tu piszą, tworzą pseudonaukowy bełkot. dodają łyżkę populizmu, wiele strachu, sporo nieprawdy – dają łatwe „rozwiązania” na złożoną rzeczywistość.
Wirtualna przestrzeń w równym stopniu cudowny i straszny wynalazek.
Nowe doświadczenie, teraz wiem jak codziennie czują się znane osoby z mediów, z szerokorozumianej kultury i polityki – współczuję im.
O mnie za kilka dni zapomną, świat przynajmniej w tym zakresie wróci dla mnie do normy.
Ado nie przejmuj się idiotami, osobami zawistnymi lub po prostu złymi. To ich problem nie mój. Ado pomyśl, jak oni muszą się męczyć, miotać sami ze sobą, z tą swoją złą energią. Ado, im również współczuj, powtarzam sobie. Żal mi jest ich, strasznie muszą się ze sobą męczyć. Ale im nie odpuszczę.
Rzadko używam ostrych zdań, w dłuższej perspektywie, łagodność jest skuteczniejsza, jest skutki są trwalsze niż prosta przemoc.
Tylko my nie mamy tak długiej perspektywy. Ilość chorych w kraju narasta lawinowo. Przedwczoraj u kilku osób które badałam słyszałam zmiany zapalne nad płucami, na szczęście z saturacją prawidłową.
Wczoraj rano, załatwiam miejsce w szpitalu „covidowym” dla jednej chorej, jest trudno. W jednym z ośrodków, będą miejsca na drugi dzień, mam zadzwonić. Boję się o chorą czy do jutra wytrzyma, wieczorem pojechałam do niej. Pani w wieku senioralnym, osłuchuję, badam saturację, dwukrotnie mierzona na różnych palcach, nie chce być więcej osiemdziesiąt procent. Wołam pogotowie, rozmawiam jeszcze chwile z ratownikami, zawiozą chorą kilkadziesiąt kilometrów od miejsca zamieszkania, tam jest jeszcze wolne miejsce. Mam nadzieję, że jeszcze Panią spotkam … .
Rano też dowiedziałam się że kolejny mój pacjent trafił pod respirator.
Ale covidu nie ma, jest zwykłym przeziębieniem piszą „mądrzy inaczej”. Tak nie oszczędzam ich nie jestem kulturalna, bo są zabójcami. jak pijani kierowcy wsiadający za kółkiem – nie mam do nich litości.
Pracuję wiele lat, nie jestem wstanie określić ile razy byłam przy śmierci. Negacjoniści ile razy widzieliście gdy człowiek umiera ? Ja często spotkaliście człowieka duszącego się, z niewydolnością oddechową.
Przeszłam zatorowość płucną, pamiętam jak tylko siadałam w łóżku, akcja serca przyspieszała do 160. Niewielki wysiłek, w porównaniu do tego co czują pacjenci z covidem nie wielka też moja duszność. Nie chcecie tego przeżywać, nie chcecie skazywać swoich bliskich na męczarnie, brak tlenu. Zamilknijcie proszę.
Gdy wróciłam koło dwudziestej trzeciej do domu, telefonicznie rozmawiałam jedną z moich pacjentek, wcześniej ją badałam. Przyznała, że też nie wierzyła w tą chorobę, dopóki nie zachorowała. Dłużej z nią mówiłam.
„Móc zaczerpnąć oddechu – największe marzenie, gdy całe ciało parzy …”.
Dlatego będę krzyczała, ochrzaniała, obrażała, gdy ktoś nie nosi maseczki, naraża inne osoby, również mnie, moje koleżanki i kolegów, moich bliskich. Nie nosząc maseczek, nie trzymając się zasad dystansu społecznego, negując publicznie, bez jakiejkolwiek profesjonalnej wiedzy istnienie tej choroby, nieświadomie możecie zabijać.
Dr n med. Ada Rozewicz.”

Czyli zaczynamy ” Dodatek Internetowy”

Jolanta GajęckaPolub stronę1 dzień · 

Panie Premierze,

Stało się… Od jutra zepsuję Panu statystykę… W klasach 4-8 musiałam zawiesić zajęcia, bo nie mam Nauczycieli… Z 44 pracujących z klasami 4-8 (31 oddziałów), dzisiaj w Szkole nie było 18 (większość na L-4, pozostali na kwarantannie rodzinnej). Przy 14 nieobecnych, byliśmy jeszcze w stanie zorganizować w miarę merytoryczne zastępstwa. Przy 18 to już farsa i igranie z bezpieczeństwem…

Przykro mi, ale na potrzeby czwartkowej konferencji prasowej, musi Pan stworzyć nową kategorię, bo nie wpiszemy się w dotychczasowe – o nas ani zdalna, ani hybrydowa… w klasach 4-8 praktycznie ŻADNA!

Z młodszymi Dziećmi będziemy pracować wg dotychczasowej organizacji dopóki się da. Jak długo? Nie wiem…

Przy okazji muszę Panu coś jeszcze uświadomić. Może Pan szerzej otworzy oczy i to dostrzeże – o zdalnej edukacji, nawet w wydaniu tak bardzo partyzanckim, jak na wiosnę, może Pan zapomnieć. Czemu? Wtedy zamknął Pan w domu zdrowych Ludzi, którzy chwycili co mieli pod ręką i w imię wyższych idei i poczucia obowiązku, przenosili XIX-wieczną szkołę w XXI wiek. Partyzanci, ale zdrowi partyzanci.

Teraz połowa partyzantów leży w szpitalach polowych i nie nadaje się na tę wojnę. Pomyślał Pan o tym wymyślając tę swoją strategię dla edukacji i ogłaszając ją w pełnym wakacyjnym słońcu?

Chcieliśmy temu zapobiec… Nie prosiłam o ciężki sprzęt (niech buduje te przekopy, lotniska, maszty). Prosiłam jedynie o szpadel, którym mogłabym wykopać fosę z wodą wokół naszego małego lasu, aby gdy łąka będzie płonąć, ochronić las przed pożarem. Widziałam go, ale był zbyt wysoko i nie mogłam dosięgnąć… Prosiłam, by mi Pan pomógł go zdjąć… Nie doczekałam się… Robiłam, co mogłam… Kopałam własnymi rękami… Niestety nie wszędzie jest dostatecznie głęboka…

Łąka płonie wokół nas… Zajęło się kilka drzew… Ugasiłam ten pożar, ale żal tych, które spłonęły…

Wie Pan, czego mi najbardziej żal? Żal mi straconego czasu. Kazał mi Pan przygotować Regulamin funkcjonowania Szkoły w czasie epidemii… Zrobiłam to… Gdzie jest Pana Regulamin funkcjonowania państwa w czasie pandemii? Gdzie jest Regulamin dla edukacji?

Strategia „jakoś” na wiosnę…. Strategia „normalnie” na teraz… Tylko, że nic nie jest NORMALNE! Niech Pan zagoni nowego Pana Ministra do pracy! Może chociaż wstrzyma kuratoryjne konkursy/olimpiady przedmiotowe, w których nie mogą uczestniczyć Uczniowie przebywający na kwarantannie… Może zarządzi, że tegoroczni Siódmoklasiści za półtora roku nie będą musieli zdawać kolejnego durnego egzaminu z dodatkowego przedmiotu… Może wymyśli, jak płacić, gdy Nauczyciel gotowy do pracy przebywa na kwarantannie w domu i chciałby uczyć, ale Dzieci są w szkole i trzeba Im zapewnić opiekę… Tyle spraw…

Zaskoczyła nas ta trzecia wojna światowa… Miały być tarcze, flanki, pociski, sojusznicy, brygady, któreś eFy… Przy wiosennym ostrzale zeszliśmy z linii ognia. Wydawało się, że po to, aby się uzbroić i podjąć walkę… Nic z tego! Wypuścił nas Pan ponownie na tę wojnę nie tylko bez broni, ale nawet bez tarczy… Przehulał Pan nasz wspólny cenny czas…

Kolejny tekst.

Boże Ty widzisz i nie grzmisz.

Czas na ” Quizomanię „

A wśród zdjęć.

Kolorowa mandarynka 😀

Galeria śląska a w niej.

Mój przydomowy chorzowski Park Róż. Pokazywałam fotki kiedy byłam w lecie w domu.

Obrazek z Zabrza.

Mural w Żabich Dołach.

I Katowice naturalnie. 😀

A teraz przepis na ciasto.

Przepis na Ciasto:
Ważne! Przeczytaj wszystko na głos 🙂
Składniki:
1 kostka masła,
2 szklanka cukru,
1 łyżeczka soli
4 jajka
1 szklanka suszonych owoców,
1 szklanka orzechów
sok cytrynowy
proszek do pieczenia
3-4 szklanki whisky
Sposób przygotowania:
Przed rozpoczęciem mieszania składników
sprawdź czy whisky jest
dobrej jakości.
Dobra… prawda?
Przygotuj teraz dużą miskę, szklankę i inne
utensylia kuchenne.
Sprawdź czy na pewno whisky jest taka jak
trzeba …
Przy użyciu miksera elektrycznego ubij kostkę
masła na puszystą masę.
Jeszcze raz sprawś jakoś whiski…
Do maśśślanej masy dodaj łyżeszke sukru i ubijaj
dalej.
W miedzyszasie zprawdź czy wisky jest na pewno
taka jak czeba.
Najlepiej sklaneczke. Otfórz drugą butelkie jeźli
czeba.
Wszuś do mniski dwa jajki, obje szlanki z
owosami i upijaj je mikserem.
Sprawś jakoź wiski żepy pootem gośie nie mufili
sze jest trojnoca.
Wszuś do miszki szyśką sul jaka masz w domu
czy so tam masz szysko
jedno so, f sumje fsale nie nie ma snaszenia so
fszuśisz !
Wypij skok sytrynnowy.
Fymjeszaj fszysko z oszehami i sukrem fszystko
jedno i frzudź monki ile tam masz fdomu,
osmaruj piesyk masem i wyklej siasto na plache
piesyka,
usaw ko na 350 stofni, saaaamknij źwiszki.
Sprawś jakoś fiski sostanej ot pieszenia siasta.
Iś spaś. 😉

„Galerię Memów” rozpoczynam od mema wloskiego.

Tak się mierzy temperaturę na północy i na południu Italii.

I pozostałe memy.

Miłego popołudnia. A jutro zaczyna się kolejny weekend.

To do jutra. 😀

Środowe przedpołudnie

Spokojnie w domu. Reset mój w pokoju księdza uspokoił moje emocje. I mam nadzieję, że cały ten dzień będzie spokojny. Jak wiadomo jednak z tą nadzieją to nie do końca tak.

Nerwoból sobie przycichł, ale on zawsze kiedy jestem oparta o poduszki daje mi pożyć. Zresztą podpieram się voltarenem i tym w żelu i tym w tabletkach. Rankiem bardzo poprawił mi humor prezent od Pani Salmiakowej w postaci zdjęcia dla mnie.

Jak miłe są takie gesty. Jeszcze raz bardzo dziękuję.

Zgodnie z postanowieniem zagłębiłam się w cykl Kavy o agentce FBI  Maggie O’Dell. Zaczęłam od prequelu ” Przedsmak zła”. Przeczyłam i teraz jestem na początku pierwszego tomu ” Dotyk zła”. Ja i moja przyjaciółka z którą mamy wspólne konszachty ebookowe mamy takie ilości nowości, że tylko jakieś odosobnienie w postaci izolacji może ten problem rozwiązać. Na przykład więzienie.:D Ale zabrałyśmy się dzielnie. Ja za 19 tomów Kavy a Agata inną metodą. Pojedynczymi książkami. Każda po swojemu, żeby trochę zrobić miejsca w kindle. 😀

Powinnam wyjść dzisiaj trochę na świat boży, ale zdecydowanie nie mam chęci. Przed oczami leży mi torba z naprawkami i straszą pudelka z przyborami do szycia. Ale co to znaczy wobec czytania.

Tym bardziej, że przecież mam postanowienie przeczytać całość Kavy. I tak też czynię. A ” Dodatek Internetowy” też się sam nie zrobi.

Bo jakby nie spojrzeć, to spora ilość osób zagląda na blog i dla niego.

jak pisałam statystyki po dziwnych dwóch dniach wróciły do ostatniej normy.

Wobec czego zaczynamy ” Dodatek Internetowy”.

Jak zwykle od ” Quzomanii”

https://buzz.gazeta.pl/buzz/13,157208,9485,15-slow-z-prl-u-ktore-kazdy-powinien-znac-sprawdz-swoja.html

Do poczytania.

Doskonały Wołoszański:

„Ludzie, którzy w 1939 roku podpalili Europę i zorganizowali gigantyczną machinę zbrodni byli półanalfabetami, całkowicie nieprzygotowanymi do pełnienia najwyższych stanowisk państwowych. A jednak dostali władzę, demokratycznie i pokojowo.

Adolf Hitler – w wieku 16 lat zakończył edukację w Realschule. Martin Bormann, jego prawa ręka, zerwał ze szkołą na dwa lata przed maturą. Joachim von Ribbentrop, minister spraw zagranicznych, uczył się w różnych szkołach i u prywatnych nauczycieli, ale do matury nie doszedł. Najbliższy współpracownik Hermann Göring: roczna nauka w szkole kadetów. Reinhard Heydrich, szef Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy, organizator eksterminacji Żydów: roczna szkoła kadetów marynarki wojennej. Heinrich Himmler, organizator terroru i eksterminacji narodów, po przyspieszonym zaliczeniu szkoły średniej, przez 3 lata studiował agronomię. Jedyny wykształciuch w tym towarzystwie to Joseph Goebbels, doktor filozofii.

Wydawali się śmieszni, nadęci i pokraczni, a okazali się śmiertelnie groźni. Co było ich siłą? Nienawiść. Jaką odczuwa człowiek krzywdzony, prześladowany i niespełniony: za kalectwo i niski wzrost (Goebbels), odrzucenie przez kobiety (Himmler), przerost ambicji (Ribbentrop), poniżenia w dzieciństwie i młodości (Heydrich). Tę przepełniającą ich nienawiść przekształcili w ideę!

Chcieli stworzyć społeczeństwo zdrowe, wolne od chorób genetycznych, odmienności np. homoseksualizmu, przestępczości i korupcji, jednolite etnicznie i politycznie, bogate. Nienawiść podsunęła im tylko jeden środek realizacji tej idei – terror obozów koncentracyjnych, obozów śmierci, masowych egzekucji, eutanazji i zbrojnych podbojów. Dlatego stworzyli III Rzeszę. Dla tego nowego tworu państwowego uchwalili nowe prawo, prawo nienawiści, i szybko, już rok po objęciu rządów, stworzyli sprawne narzędzie: policję polityczną.

Minęło 12 długich lat zanim cywilizowany świat wydał na nich wyrok w Norymberdze. Kiedy dziś słyszę nienawiść, to boję się. Tego, co już było”.

A teraz zdjęcia.

Tutaj w Słowenii byliśmy i ten zamek widziałam na własne oczy. Zresztą mam podobne fotki.

Konie zawsze cudowne/

W symbiozie.

Jesienny śląski park.

I Katowice sprzed lat.

Sprzed lat także Kraków.

I całkiem liczna dzisiaj ” Galeria Memów”.

I moje pierwsze miejsce. 😀 😀 😀

Do zobaczenia jutro.

Ewakuacja

Moja osobista. Do pokoju księdza. Po prostu inaczej się nie da. Jak długo tym razem trudno przewidzieć. Zobaczymy.

Ma to swoje dobre strony. Nadrabiam to, na co brakowało mi czasu. Prasowanie mam wreszcie z głowy. I tak sobie pomyślałam, że może ja wcale nie lubię prasować tylko nienawidzę pomiętych rzeczy. 😀

Skończyłam z targowymi fotkami.

Następny „pchli targ” za miesiąc. Jak zwykle w trzecią sobotę i niedziele miesiąca. A potem już Boże Narodzenie. 😀

Pewnie lubicie scenki uliczne. Te właściwie zrobiłam z myślą o pokazaniu mody na ulicy. Nie są najlepszej jakości, jednak wklejam, bo tak wygląda ascolańska ulica.

Skończyłam czytać ” Szkołę wyprzedzania”, o której już pisałam. Polecam.

A ja stoję przed wielotomowym czytaniem Alex Kava. Mam ich dziewiętnaście książek. Czyli zanosi się na czytanie długoterminowe.

Będę się dzielić odczuciami a i chętnie poczytam Wasze zdanie na ten temat.

Dzisiaj nie mam zamiaru wychodzić z domu. Mój nerwoból odezwał się z racji i zimna i stresu. Jak zawsze.

Dlatego : Wdech, wydech.

I zaczynam ” Dodatek Internetowy”

„Quizomania ” ma się dobrze.

Dwa śląskie zdjęcia.

I zapraszam do „Galerii memów”

Statystyka powróciła na właściwy poziom. Co naturalnie mnie ogromnie cieszy.

Do zobaczenia jutro.

Na skróty

Taki dzisiaj będzie wpis. Zmęczona jestem totalnie. Od rana kolędowalam z V. od poczty po urzędy, żeby wyjaśnić jakąś płatność, którą pobrał bank bez przysłania faktury. Jutro dalej.

Potem jak grom z jasnego niebo dopadł mnie skan ” sądówki’ w sprawie mojego mieszkania o uzupełnienie pozwu i złożenia dodatkowego kompletu. Z terminem 7 dni pod rygorem odesłania pozwu.

A ja tutaj. Data liczy się od 15 października kiedy Aga ową sądówkę odebrała. Już chciałam jechać do Polski jednak po rozmowie z sądem i spółdzielnią mieszkaniową uda się wysłać skany dokumentów plus te wiadomości dla sądu. Aga złoży to pojutrze w biurze podawczym. Jak skany wydrukuje.

Tylko teraz muszę te skany wysłać. Zaraz po przerwie obiadowej idę szukać usługi skanowania.

Tak, że dziś tylko tyle.

Za to w bonusie ” ascolańskie place z pchlim targiem i targami smakołyków. Ostatnie fotki to nowy łabądek i dzbanek w zamierzeniu jako wazon na kwiaty . Zdjęcie łabędzia poprzedzające wazon to niestety nie nowy nabytek. Trochę za duży był. 😀

” Dodatek też niewielki”

” Quizomania „

Kraków na zdjęciu.

Dwie śląskie fotki.

I mini ” Galeria Memów”

Jutro też trochę zdjęć.

Do widzenia do jutra.

Come Berta filava

To powiedzenie włoskie określające podobnie do naszego ” jak za króla Ćwieczka”. A postanowiłam napisać o tym znowu i pewnie znowu podpadnę miłośnikom Italii w kontekście zachowań osobistego.

Zdecydowanie wraca do czasów dzieciństwa i co gorsza usiłuje mnie tam zapędzić. Tylko moje dzieciństwo a jego, to dwa różne światy.

Pamiętam jak z niebotycznym zdumieniem po przyjeździe do Włoch w 2002 roku patrzyłam na wyposażenia domowe włoskich domów. Pamiętajcie, że pracowałam w domach starych ludzi. Pralkę automatyczną otaczano czcią niemal nabożną i ze zdumieniem patrzono, że my Polki wiemy jak to cudo obsługiwać. Włączyć ją można było tylko do prania pościeli i innych dużych kawałków. Resztę drobiazgów Włoszki prały w rekach w kamiennych zlewach często na balkonach. Taki zlew ma nawet na przedniej ściance wyżłobienia a la staroświecka tara.

Pierwsza awantura wybuchła z V. własnie o to pranie. Zdecydowanie odmówiłam prania w rękach. I to zakończyłam sukcesem chociaż do dziś ma on obiekcje do ilości nastawianych prań. A niech ma.

U mnie w domu jak tylko pojawiła się nowinka techniczna ułatwiająca domowe czynności natychmiast mama a potem ja kupowała.

Na Wzgórzu przy licznej rodzinie Giuliana wszystko robiła jak przed laty ręcznie i mówiła ze zdziwieniem, ze ja jestem ” moderna” czyli nowoczesna. A przecież mogłaby być moją córką. 😀

W takim włoskim domu obowiązkowo znajdował się wyprawny kufer pani domu a w nim różności. Słynna już jest anegdotka jak podawałam kawę na lnianych serwetkach z frędzelkami, które okazały się … podpaskami. Właśnie w kufrze leżały takie stosy serwetek pięknie wyprane i poskładane. Córka mojej podopiecznej nie mogła uwierzyć, że ja nigdy czegoś takiego nie widziałam. A byłyśmy prawie rówieśniczkami ( ja młodsza). Na moje stwierdzenie, że te higieniczne zakupy robiłam w aptece usłyszałam:

-To Polska była nowoczesna.

A teraz V. usiłuje powrócić do tamtych włoskich powojennych czasów. Ostatnio co chwilę mnie uświadamia, że moje ugięte w kolanach nogi podczas spania to okropne, bo:

-Tak trzyma nogi „putana” . 😀

A ponieważ często śpię na boku i wtedy zgięte nogi mam skierowane kolanami w jego stronę dowiedziałam się, że tak robi kobieta, która nie chce seksu. Można się załamać.

-Ostatnio szukając zapalniczki powiedział:

-Ogień mężczyźnie w Italii podaje kobieta.

Nie wiem skąd on te anachronizmy wywleka. Przecież jak go poznałam 13 lat temu był normalnym w miarę nowoczesnym mężczyzną. Wygodnym, ale bez takich odchyleń.

Jedynie czym Włoszki nas biją na głowę, to antykoncepcja, ale trudno się dziwić skoro uważają codzienny seks za jej przynależny ze strony męża.

Jak i telewizor w kuchni. On tam po prostu musi być.

I jeszcze sporo byłoby pewnie do opowiadania. Jak sobie coś przypomnę wrócę do tematu.

A teraz dzisiejsza ” Quizomania”

Galeria Śląska.

Jesień w Parku Wojewódzkim i w w Chorzowie na Górze Redena

I Katowice.

Niesamowite zdjęcie z Wrocławia.

Nasze piękności…

religijne ciekawostki

I codzienna prawie ” galeria Memów”

Miłej niedzieli. Do jutra.

Chandra z powiatu ascolańskiego

Właśnie taki gatunek chandry mnie dopadł. Spowodowany nadejściem zimna. Ja po prostu zamieram i staram się gromadzić ciepło w sobie. Wczoraj miałam nadzieję, że przynajmniej w dzień będzie można się ogrzać na dworze. Była słoneczna i ciepła pogoda. 25 stopni. Nawet kurtkę zdjęłam, bo ubrana byłam na cebulkę z podkoszulką już z rękawkami. A tu dziś prawie w samo południe przy silnym słońcu 15 stopni. W domu niewiele więcej. Nie możemy włączyć ogrzewania, żeby trochę ogrzać, bo czekamy na hydraulika, żeby posprawdzał zawory kaloryferów. Dawno zgłoszone i po włosku bez pospiechu.

Już nawet nie narzekam, bo to bez sensu i tylko nerwy mnie zżerają podczas kłótni z V.

Wyprasowałam jedną część prania, które się ” wyszczekało” jak mówi jedna z moich przyjaciółek. Druga część „szczeka”. A ja czekam aż wyschnie wczorajsze pranie, to razem wyprasuję. Nie mam siły.

Rano zrobiłam porządek z ciuchami letnimi. Powędrowały na wysoką półkę. Swetry i różniste ocieplacze mam pod ręką. I to też mnie wkurza. Taki zimny październik jak nigdy.

Po zagłębieniu się w analizę komentarzy dotyczących mojego szczepienia się na grypę po raz pierwszy podjęłam wiekopomną decyzję i się zaszczepię, żeby mi potem nikt nie wypominał, że tego nie zrobiłam. I w odróżnieniu od Polski nie miałam z tym problemów.

V. też zmierzły jak stary kapeć. Najlepiej się do niego nie odzywać, ale to też nie dobrze, bo powód do obrazy.

Dziewczyny starzejący się chlup w domu to koszmar. A w wydaniu V. masakra. Zrzędzi i zrzędzi ze wszystkiego niezadowolony.

No dobra ” widziały gały, co brały”. Tylko gały nie miały świadomości późniejszej.

Trudno, świetnie.

Dziś w Ascoli ” pchli targ”. Wyjdziemy popołudniu, to i jakieś fotki będą. Lucia Modna też wsadza nos, żeby jej zrobić miejsce.

A tu teoria spiskowa blogowa mnie dopadła. Bo gdyby spadek wyświetleń bloga był stopniowy, byłoby to zrozumiałe. A tu ni z gruszki ni z pietruszki z 2000 wyświetleń pojawiło się od kilku dni około 600.

Podejrzewam, ze WordPress coś kombinuje i są problemy z wejściem. Ode mnie też co chwilę żąda a to maila a to logowania, kiedy chcę wejść na zaprzyjaźnione blogi. Nie mówiąc o komentowaniu.

To sobie ponarzekałam a teraz czas na „Dodatek Internetowy”/

Quizomania.

https://www.edziecko.pl/edziecko/13,143484,11354,jesli-nie-byles-na-studniowce-w-prl-u-nie-rozwiazesz-tego.html

https://buzz.gazeta.pl/buzz/13,157208,10130,jesien-quiz-wiedzy-ogolnej.html

Krakowskie zdjęcia.

Są i Katowice.

Do przeczytania.

I na koniec dzisiejsza „Galeria Memów”

Ciepłego weekendu i do zobaczenia jutro.

Jak to z gwarancją bywa w Italii

W zeszłym roku w kwietniu ( ci co czytają pamiętają) V. uzupełnił ilość telewizorów o tak zwaną ” krowę ” 55 calową. Mieszkaliśmy wtedy na via Mari. Krowa stanęła w salonie i odbierała sporadycznie włączana. Ja telewizji nie lubię ani włoskiej ani polskiej więc stosunek do krowy miałam ambiwalentny .

Przy przeprowadzce osobiście zawinęłam telewizor w koce i został ostrożnie przewieziony do obecnego mieszkania. Niestety nie zadziałał mimo, że świeci kontrolka. Został powieszony na ścianie i nawet wtedy nie udało się go załączyć. I tak sobie dekorował tę ścianę aż w końcu zmusiłam V. do zadzwonienia na numer serwisu podany w instrukcji obsługi. Lada moment będzie po okresie gwarancji.

I zaczęły się schody. Zostaliśmy odesłani na stronie internetową. Był kontakt. V. dzwoni i dowiaduje się, że tylko mailem może złożyć naprawę w ramach gwarancji.

No cóż weszłam na koleją stronę na której był kwestionariusz zgłoszenia. Boże czego tam nie było. Od zdjęcia paragonu po zdjęcie telewizora załączonego i wyłączonego. Ponadto numer z etykietki na tylnej ścianie telewizora. I tu wynikł problem, bo nasz telewizor takiej etykietki nie posiada. bez podania tego numeru mail nie wychodził i kazał uzupełnić.

Nauczona kiedyś przez pana z poczty kwiatowej, że jak żądają numeru telefonu odbiorcy a człowiek nie zna, to należy wpisać byle co, bo inaczej zlecenie nie wyjdzie, wpisałam tekst, że nie ma takiego numeru. Mail wysłano. Zresztą o tym pisałam. Dziś tylko wszystko dokładnie. Za kilka minut przyszła odpowiedz, że zgłoszenie przekazano do serwisu w Marche.

Przyszła również grzeczna odpowiedź od serwisanta, że proszą o ten numer z nieposiadanej etykietki, która jest na tylnej ścianie telewizora. Równie grzecznie odpowiedziałam, że nie mamy tej etykietki. I zapanowała cisza internetowo telefoniczna.

Korzystając dzisiaj z wypadu na obiad z córką Vwłaśnie do Porto’Ascoli gdzie tę krowę kupiliśmy i jej obecności, bo V. do takich załatwień się nie nadaje podjechaliśmy do sklepu.

I dobrze, że była Gracja, bo mnie oczywiście nie wierzył, że potrzebują etykietkę a nie numer modelu tv. Oczywiście już zostawił nas z załatwianiem sprawy, bo on nie musi mieć Internetu żeby załatwić gwarancję. Ponieważ jednak sprawa mailowa była w toku pani ze sklepu poprosiła o przesłanie wszystkich wysłanych maili w tej sprawie i uzupełnienie o zdjęcie tego nieszczęsnego tylu telewizora bez etykietki.

Do nich a oni już dalej będą pilotować. Wysłane maile przekazałam do nich a po powrocie do domu wysłałam zdjęcie tylnej ścianki telewizora. Teraz jak znam życie poczekamy sobie na efekt pertraktacji na linii sklep serwis.

Co ustalą mamy się dowiedzieć telefonicznie.

Uff.

A teraz mam pytanie z dziedziny zdrowia.

Otóż ja NIGDY się nie zaszczepiłam na grypę. Raczej nie choruję. Odbębniam jesienne przeziębienie raz do roku. V. szczepi się co roku więc dylematu nie ma.

A ja nie wiem, co robić. Czy ktoś mi coś podpowie. Zasugeruje. Krysna Ty jako lekarz?

I chyba do Ady naszej muszę zadzwonić.

I tak się miotam z tym szczepieniem.

Przeziębieniu, które zaczynałam czuć ukręciłam łeb w zarodku. dziś jeszcze profilaktycznie na noc aspiryna i wiśnie ze spirytusu. 😀

Dzisiaj wybaczcie brak ” Dodatku Internetowego”

Zdjęcia z Ascoli z wczoraj.

Jutro postaram się uzupełnić ” Galerię Memów”.

A więc do jutra.

Strach się bać.

Dziś tutaj króluje wirus koronowany. Bo trzeba prawdzie spojrzeć w oczy. Zaczyna się robić niebezpiecznie. Coraz więcej moich znajomych osób, albo walczy z wirusem albo niestety dowiaduje się, że tej walki nie wygrali.

Ja sama wczoraj czułam się podle. Wygląda, że walczę z przeziębieniem. Chyba tfu tfu, żeby nie zapeszyć skutecznie. Gwałtowna zmiana temperatury i wyziębienie mieszkania i mimo, że ja zaraz wskoczyłam na etap ” baby syberyjskiej”, to jednak z nosa zaczęło mi się lać i nagle dostrzegłam, że mam też gardło. A tu w domu nie było aspiryny „C”, którą w takim wypadku się podpieram. Na szczęście moje trzecie dziecko czyli synowa podarowałam mi 2 słoiczki wiśni z nalewki na spirytusie i chociaż to raczej nie za mocne dolałam wieczorem solidną porcję do herbaty z malinami. V. nie ma pojęcia, że mam takie lekarstwo. Wiedziona przeczuciem po powrocie z kraju mu nie pokazałam. Trzeba mu jednak przyznać, że wczoraj załączył piecyk z nawiewem, który już od tygodnia wspiera mycie i skierował cieple powietrze do sypialni. A ja na kołdrę położyłam ciepły pled . Oczywiście piżama średniego sortu i skarpetki.

I dzisiaj czułam się lepiej. Zresztą i na dworze jest chyba cieplej 16 stopni. Bezwietrznie. Aspirynę kupiłam i wieczorem powtórzę kurację wzmocnioną ową aspiryna ” C”.

Muszę przyznać V. to , że do wirusa podchodzi poważnie. I z tej racji odwołał niedzielne spotkanie urodzinowe z dziećmi ich partnerami w ilości pięciu osób. Mimo, że dozwolone są spotkania z osobami sześcioma. W domach. A restauracja w ogóle odpada. Boimy się. Tylko nie wiem czy te sześc osób z gospodarzami liczyć czy nie. Ale chyba bez domowników. Zresztą jakie to ma znaczenie w tej sytuacji. Przyjaciel V. też już wcześniej odmówił przyjścia a ja zapowiedziałam, że nikogo z moich przyjaciółek nie zaproszę, bo większość z nas w grupie ryzyka.

Wczoraj nastąpił gwałtowny skok osób pozytywnych. Ponad 7000 i widać, że Włosi stosują się do zaleceń. Wróciły obostrzenia o ilości osób w sklepach na zakupach i kierowcy autobusów i busów zamknęli znowu przednie wejście i oddzielili się od pasażerów łańcuchem.

A ja boje się coraz bardziej. I nie koronowanego, ale tego pana, którego nawet nie miałam odwagi wkleić do Galerii memów.

Bo to już nie jest śmieszne.

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie 121582314_2739628272972881_8969233670759104708_o.jpg
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie screenshot_10-5.png
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie screenshot_6-6.png

Ania Klejzerowicz zamieściła wczoraj taki post. Smutny i przerażający.

Anna Klejzerowicz Prywatnie20 godz.

[*]

Dziś zmarł znajomy dziennikarz, filozof, pisarz, wrocławski poeta. Jeszcze młody człowiek, w sile wieku. Nikt nie udzielił mu pomocy. Jego ostatni wpis na FB zamieszczony DWA DNI TEMU brzmiał:
„Jestem chory. Nikt mi nie chce pomoc. Pogotowie nie. Przychodnie nie. Załamałem się”.

Dziś już nie żyje. I jak się teraz czuje państwo z dykty?

PS Tzw. „antycovidowców” proszę uprzejmie o ewakuowanie się z mojej tablicy.

https://www.facebook.com/mirek.gontarski?epa=SEARCH_BOX

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie m.-j.-gontarski-fot.-elzbieta-m-internet.jpg

Warto przeczytać te tekstt również.

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie screenshot_9-3.png
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie 121490812_1479147815609685_1174354598608179776_n.jpg
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie screenshot_12-2.png

Na pociechę takie oto zdjęcie. Może nie tyle lat, ale i nam się uda…

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie screenshot_1-9.png

W „Galerii Memów ” niewesoło. To świadczy, że w narodzie duch raczej minorowy.

Na szczęście są ” Moje wyspy” i one głównie podratowały moją Galerie.

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie 121454135_10224477331229094_2347380154195316705_n.jpg
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie 121491827_3717648111794539_287391046099753476_o.png
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie 121581308_1478767745647692_1349453565994148389_n.jpg
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie 121594893_3016737278556275_2294290753325649476_n.png
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie 121615228_3790147887685418_6279703132161258067_n.jpg
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie 121616654_1735310236638312_143556806614061084_o.jpg
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie screenshot_2-8.png
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie screenshot_3-7.png
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie screenshot_4-10.png
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie screenshot_5-9.png
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie screenshot_7-7.png
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie screenshot_8-8.png
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie screenshot_11-5.png

Moje pierwsze miejsce.

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie 121039903_10224287331554705_4173685562888075448_o.jpg

Dobrze, że są książki.

Czytam ” Szkołę wyprzedzania”. Trochę na początku miałam opory, ale teraz bardzo mnie wciągnęła. Tak, że polecam.

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie 798517-352x500-1.jpg

A dodatkowa załamałam się i jednak kupiłam nowe ebooki. Ukazał się nowy cykl Joanny Jax ” Córka fałszerza” . Od razu wszystkie trzy tomy.

Musiałam kupić.

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie pobrany-plik-4.jpg

Do jutra. Trzymajmy się.

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie 93772128_3301796606521242_7907453869074939904_n-1.jpg

Zaszalałam

Ponieważ nastąpił wysyp e-booków moje konto bankowe znacznie się uszczupliło. Jak wiadomo jestem osobą praworządną i e-booków nie ściągam ( a mogłabym :D) tylko kupuję. I sama mam nadzieję, że e-booki mojego autorstwa też ktoś kupuje. Jak to mówią ” nadzieja matką głupich albo naiwnych”. Piractwo ma się dobrze.

Ponieważ jednak mimo wciąż dobrej pamięci nie zapamiętam wszystkich nowości, to jakiś czas temu założyłam plik pod nazwą ” przypominajka książkowa”. I tam trafiają książki a właściwie książki elektroniczne, które chciałabym mieć i przeczytać. Są tam też różności z recenzji, które mnie zainteresowały. Co jakiś czas sprawdzam czy są już wersje elektroniczne i idę na ulubione zakupy.

Przy tytule i autorze piszę datę premiery, bo czasami jak dziś na przykład wraz z książką pojawia się e book .

I tak wczoraj wieczorem kupiłam:

Ostatni tom sagi „Dwór w Zaleszycach”. Wina Iwony Banach 😀 Jeszcze nie czytałam, ale sagi lubię i skoro Iwona poleca biorę w ciemno. Tylko ta okładka.

Potem się załamałam i nabyłam pierwszy tom ” Jaśminowej Sagi:… po lawendzie czas na jaśmin, acha lipa też była. 😀

I po poszukiwaniach udało mi się znaleźć oczekiwany pierwszy tom z sagi lwowskiej ” Ogień i lód”.

Przy tej okazji wreszcie wiem jak działa strona ” Upoluj ebooka”. Bo ja z reguły kupuje na Woblinku gdzie mam 10 złotych zniżki na każdą pozycje. Ale jak na Woblinku nie ma, to kupuje gdzie się da.

To było wczoraj.

A dziś kupiłam aż sześć. Dzisiejsze i wczorajsze premiery i ebooki, których nie było przy premierach.

Wszystkie ulubionych autorów poza Kościelnym, którego kryminał jest pierwszą moją książką.

I dzisiaj te doniesienia stanowią najważniejszą informacje.

„Dodatek Internetowy” naturalnie jest.

Wprowadzamy się w dobry nastrój, bo wirus szaleje.

Grazyna KaczmarzykObserwuj · 12 października ·  FACECI NA ZAKUPACH —–Dobrze że teraz można zrobić online bo można z nimi dostać zawału
😂😂😂

* Moja mama zrobiła ojcu listę na zakupy. Na liście była Pyralgina. Ojciec przyjechał z pelargonią

* Poprosiłam męża żeby mi kupił płatki kosmetyczne. Wrócił z całą reklamówką najróżniejszych płatków śniadaniowych, bo nigdzie nie było kosmicznych

* Mojemu napisałam na kartce – dwie „ćwiartki”, tylko nie dopisałam, że z kurczaka” – przyniósł pół litra

* Mój kiedyś miał kupić śmietankę trzydziestkę to kupił 30 sztuk”

* idź po śmietanę do sklepu. Za chwilę telefon. Ewa nie ma chleba to wziąć bułki??

* Mój syn będzie mężem…kiedyś – kup śmietanę 36%”. Nie było to kupił dwie 18%”.

*Kup kapustę włoską – na gołąbki nadmieniłam. To przyszedł mi do domu z sałatą rzymską. Mówię kur*a, co to jest?! Miałeś kupić włoską, a nie rzymską (w dodatku sałatę) a mąż na to – no przecież rzymska to też włoska! I weź tu dyskutuj”.

* Mojemu mówię – kup koperek, to on na to? -czyli to zielone z pietruszki ?

* „Mój mąż jak wysłałam go po natkę pietruszki to kupił koperek, a jak po korzeń pietruszki to kupił imbir. Teraz mówię, że chce białą marchewkę.

* Kazałam mężowi kupić porcje rosołowe to przyniósł kostki. I jeszcze pyta – A to nie to samo?

*Koleżanki mąż szedł na zakupy do spożywczaka, ona: kup mi coś.
On : co?,
Ona :zaskocz mnie😜
Kupił jej herbatę z dziurawca!

* Mój przyniósł godzinę przed imprezą zamiast mozarelli przyniósł mortadele ……

* Kiedyś poprosiłam męża żeby kupli ciasteczka maślane to przyniósł do domu zwykłe herbatniki i kostkę masła

* Ja mojemu mężowi dołączyłam do listy zakupów: ser feta. Po powrocie powiedział, że wszystko kupił, ale serwet nie było

* Mój syn poszedł kupić 2 kg cukru, przychodzi i mówi że kupił 2 x po 1kg bo nie było całego 2kg

* Prosiłam syna o 2 kg mąki kupił 4 i powiedział ze dziwnie pakowana jakoś, bo na opakowaniu pisało 450

* Kiedyś wysłałam męża po ciecierzycę, szuka i szuka nie może znaleźć, więc zapytał panią z obsługi i pyta jej czy jest „cień księżyca ” babka patrzy na niego jak na idiote bo nie wiedziała o co chodzi ,w końcu dał jej kartkę i sama przeczytała, a ten mój źle odczytał, babka miała taki ubaw na koniec dnia że aż mu podziękowała za poprawę humoru

* Mój syn zamiast majeranku chciał kupić cyjanek. Na pytanie sprzedawcy do czego, powiedział: mama gotuje dla taty fasolkę 😱

* Mój mąż poszedł dzisiaj na zakupy. Mówię do niego: kup szczypiorek a on do mnie: to takie białe z zielonym? Mówię no kurde nie wiesz jak wygląda szczypiorek? A on do mnie, że on nie je tego badziewia!-l Ostatecznie zadzwonił przez Messenger i pokazuje mi POR 😅

* Mój sałaty lodowej szukał na mrożonkach 😉

* Moj maz tez potrafi robic zakupy. Kup makaron. Poszedl do sklepu i mówi poprosze makaron, pani pyta jaki ? A on odpowiada kluski….😁

* Przed niedzielą palmową poprosiłam żeby kupił palmę (wielkanocna jasne przecież) to wrócił jak bohater z okrzykiem : Palmy nie było kupiłem Kasie ( margarynę)😜

* Ja wysłałam męża po liścia laurowego. Jakoś go długo nie było…. Jakież było moje zdziwienie kiedy w drzwiach ukazał mi się z doniczką i dumny z siebie mówi ” Znalazłem!”. Zamiast suszonego w torebce kupił mi całego krzaka!

* Prosiłam męża żeby kupił jeden koperek na targu. Pani podaje mu, wiadomo pęczek – a on się upiera że żona chciała tylko jeden.

* Pamiętam raz jak wysłałam syna po chleb i przyszedł z kilogramem mąki bo chleba nie było. Męska pomysłowość nie zna granic.

* Kiedyś moja ciocia kazała mężowi kupić śmietanę 30% – to kupił 30% tańsza na wyprzedaży”

„Quizomania”

Jedno zdjęcie Krakowa.

I niewielka ” Galeria Memów”. Jak wiadomo byłam na zakupach.

Do jutra.