A u mnie deszczowo i solidny spadek temperatury. Co prawda w tym momencie zaświeciło słońce, ale temperatura to zaledwie 13 stopni. Od czternastej znów ma się rozdeszczyć . Mnie też złapał deszcz. Wyszłam do sklepu bez parasola. Na szczęście miałam kaptur i zaliczyłam pierwszy prawie jesienny deszcz.
Zawierzyłam prognozie i zabrałam z balkonu szczawika, który nie lubi temperatury poniżej 10 stopni. Ale w sobotę było pięknie. Aga zrobiła na balkonie porządek, a ja zrobiłam sobie pierwsze jesienne fotki. I kto wie czy nie ostatnie.
Chociaż zapowiadają ku mojej radości ciepły początek października. ” Złota polska jesień”.
Zapraszam do albumu balkonowego już w odsłonie ” nadchodzi jesień”.















Odnowiłam zapas lekarstw i solidnie mnie skasowano.
Niestety jednak niektóre biorę jako stałe medykamenty.
Trudno świetnie.
Ta zmiana klimatyczna miała też swój wkład w moją bezsenność. Dopadł mnie ból nogi od mojego felernego kolana i miałam ochotę odkręcić sobie nogę i odstawić do kąta. Wstałam, wzięłam coś przeciwbólowego, wysmarowałam kolano i całkiem się rozbudziłam. A tu głęboka noc. Na szczęście czytam już drugi tom z rewelacyjnej serii ” Poradnik prawdziwej damy „. Epoka wiktoriańska, ale jak lekko i zabawnie się to czyta. Zaleta tłumacza. Cały czas jak czytam mam tzw. banana na twarzy. Wysłałam nawet do mojej córki, bo jak jej kawałek przeczytałam wyraziła chęć przeczytania.
Cudownie odstresowuje i polecam gorąco.

I na dokładkę każdy tom ma w tle zagadkę kryminalną 😀.
Wracam więc w czasy bezinternetowe, które wcale nie były nudne
Do jutra.
















































































