Dzisiaj miałam o 13- tej kontrolną wizytę u laryngologa z pakietu ubezpieczeniowego mojego wnuka. W sumie niezbyt daleko. Kiedyś mogłabym tam wybrać się dłuższym spacerem. Teraz jednak sprawdziłam autobus. Spod domu zresztą.
Miałam o 12.17. W sam raz, żeby spacerkiem dojść od przystanku autobusowego.
Czyli poranek zagospodarowałam książkowo. Skończyłam ostatni regał

i wiem, że w dużym pokoju nie ma „Dzikiego tymianku”. Ale to tylko może jedna trzecia moich papierowych książek.
Kiedy wychodziłam było jeszcze słonecznie. Potem mimo, że ciepło pozostało. słońca brak.
W międzyczasie zadzwonił Piotrek i chyba będę mieć w sobotę rodzinny obiad. W sobotę wraca syn i wnuk chce ojca odebrać z autobusu lotniskowego w Katowicach. Potem może przyjadą do mnie. Dla Piotrka zestaw dietetyczny z ryżem, ale my nie musimy się umartwiać. Skoro będą chłopaki, to zadzwonię po synową, żeby dołączyła. Jeszcze nie wiem, co ugotuję. Coś mi świta, ale jeszcze mgliście.
Przychodnia z laryngologiem jest prawie w centrum Chorzowa w pobliżu głównej arterii łączącej Katowice, Chorzów i Bytom. Po obu stronach biegnie szeroka aleja i jest nawet przy głównym przystanku podziemne przejście z windą.


I kilka fotek z okolicy przychodni








Nawet nie wiedziałam o tych hotelach choć naturalnie sama dzielnica zwana ” na AKS- ie ” jest mi znaną.
Wizyta była zupełnie inna. Sympatyczna młoda pani doktor, której nie omieszkałam opowiedzieć o tamtej wizycie. Nie mam chorego języka, dziury w chrząstce przegrody nosowej, zaledwie drobne uszkodzenie z jednej strony i mogę spokojnie nosić protezki zębowe, które według poprzedniego mam zakładać tylko do jedzenia. 😀
Dostałam receptę na krople do nosa, do stosowania przez na razie dwa miesiące, zalecenie zrobienia testów na alergię. Wizyta następna pod koniec października. W przypadku wykluczenia alergii będzie kierować leczenie w kierunku zapalenia zatok, które jest dość długie.
Trudno świetnie.
A po wyjściu zjechałam dwa przystanki tramwajem do Rynku i odwiedziłam hrabiego Redena






Zauważyłam, że nasza tężnia jest nieczynna. Ostatnio czytałam o tężniach, że rozsiewają zarazki.
I w takiej zadumie siadłam w kolejny tramwaj już do domu.
Dziś już sobie odpuszczę czyszczenie bloga z niepotrzebnych wstawek. I tak odzyskałam 3G. To z tym czym mam starczy na kilka lat, a może i dłużej.
Teraz mogę spokojnie pojechać do Ady.
Do jutra.


















































































