Myśl Lucia, myśl

Bo podobno można cos wymyśleć. Wczoraj całe popołudnie myślałam i nic z tego nie wyszło. To znaczy jakieś tam mam sposoby, żeby w razie braku limitu na zdjęcia móc je zamieścić.

Jak wreszcie poszłam po rozum do głowy i zadzwoniłam do swojego banku jak tę płatność ugryźć i udało mi się to zrobić, to ten cholerny WordPress nie pozwolił mi zapłacić, bo mam nieaktywne ” zakupy”. I mam się z nimi skontaktować. Ja angielskiego nie znam i błądzę jak to dziecko we mgle. Nie znalazłam opcji uaktywnienia tych zakupów. Cóż poczekam, aż mi się ta przestrzeń skończy za jakieś dwa tygodnie i będę się martwic dalej.

Jeżeli ktoś wie, gdzie te zakupy w mojej bezpłatnej wersji włączyć, będę wdzięczna za instrukcję.

I dlatego przez te perturbację dziś wpis bez ” Dodatku Internetowego”. Sanremo mnie uśpiło dokładnie. O drugiej w nocy widziałam, że jeszcze trwało. Jakoś te wygłupy mnie nie bawią i to rozwleczenie.

Dziś więc tylko kilka słów i taki sprawdzian, dla osób nie mających konta na fejsbuku.

Wrzucam link do mojego albumu zdjęć, który tenże fejsbuk przypomniał. I proszę napiszcie, czy można go otworzyć i przeglądać. Hania zwłaszcza Ty napisz, bo wiem, że konta nie masz.

Jeżeli, to się uda, to podeprę się kontem fejsbukowym. I ta dodatkowa przestrzeń nie będzie mi potrzebna. Chyba, ze będę mogła za nią zapłacić, bo na razie nie przyjmuje.

Jak nie urok to sraczka, albo przemarsz wojsk.

To teraz sprawdzian.

Już wiem, że trzeba kliknąć w czas pod nazwiskiem. W tym przypadku ” około 6 lat temu” i wtedy wchodzi się do albumu. Ale czy wszyscy mogą?

Oto jest pytanie na dzisiaj.

Czekam na wieści. Do jutra.

Sobota deszczowa

Padało cały ranek. A i teraz jest mżyście. A miałam w planie pokazanie kolejnych odsłon wiosennych. Zakwitły kamelie. No cóż nie będzie padać wiecznie. Wczoraj uchwyciłam wiosnę włoską w kolorze żółtym. Oprócz mimozy krzak pięknej+ forsycji.

Próbowałam dokupić przestrzeń zdjęciową na blogu niestety jednak za złotówki z konta nie dam rady. Czyli za niewielki czas założę kolejny blog jako część drugą. Oczywiście podam namiary, żeby moi goście i przyjaciele mogli do mnie trafić.

W Italii też nieciekawie z wirusem. U nas w Marche od wczoraj zamknięte szkoły media i superiore czyli młodzież przeszła na nauczanie zdalne.

Oto wiadomości

https://www.rmf24.pl/newsamp-znaczne-pogorszenie-sytuacji-epidemicznej-na-polnocy-wloch,nId,5086489?fbclid=IwAR2VPFh75BGvg9qNzEvfp1tukujVtg4tQQuM24sMfYdLGrsupKBE7HKDPQ

O tym też napisała Sabina Trzęsiok- Pinna w blogu ” Przystanek Italia.


Przystanek
Italia  Sabina Trzęsiok- Pinna   · 

„Historia lubi się powtarzać.

Rok temu o tej porze we Włoszech zamknięto szkoły. Wczoraj w Lombardii (i w wielu innych regionach) zrobiono to ponownie. Na razie uczniowie będą uczyć się w domu do 14-go marca, a mi się przypomina, jak to przedłużali zdalne nauczanie w ubiegłym roku i koniec końców dzieci wróciły do szkół we wrześniu. Chcąc nie chcąc mamy powtórkę z rozrywki, bo w Italii wcale nie jest dobrze i co gorsza, koronawirusem (jego angielską odmianą), zarażają się dzieci. Kiedy zaczynała się pandemia, narażeni byli przeważnie dorośli, dzisiaj zaś covid nie oszczędza nikogo. Dlatego uważam, że w pewnym sensie jest gorzej niż rok temu. A liczby nie napawają optymizmem- wczoraj zarażonych było 25 tysięcy osób, to jest wyraźny wzrost w porównaniu do ostatnich tygodni. Będziemy się jeszcze męczyć i to męczyć długo, bo szczepionki, choć są, nie są dla wszystkich. Są rozpowszechniane źle i w moim przekonaniu trochę bez sensu, ale cóż, nie do mnie należy decyzja, komu najbardziej się należą.

W tym wszystkim złości mnie postawa tych, którzy nadal, z uporem maniaka twierdzą, że żadnego wirusa nie ma, maseczki w niczym nie pomagają, a szczepionki są prezentem od samego diabła i kto je dostanie, naraża się tym samym na duże i niepotrzebne ryzyko. Już pal sześć, że w internecie są setki osób negujących istnienie covida, ale to, że we Włoszech są tacy ludzie, budzi we mnie gniew i smutek. Niektórzy znajomi mówią mi o tym, że nie ma żadnego wirusa, a wszystko to spisek narodów i wiele hałasu o nic. Oni przez rok nie byli chorzy, więc nie jest chyba tak źle, zaś sytuacja jest przesadzona. Ja też (odpukać) się nie zaraziłam, lecz nie znaczy to, że koronawirus to ściema. Zamiast się cieszyć, że jesteśmy zdrowi, szuka się teorii spiskowych, nie mających właściwie nic na celu. Już rok we Włoszech żyjemy pod piętnem wirusa, ale nie na wszystkich robi to wrażenie. Łatwo powiedzieć, że covid nie istnieje, gdy nie ma się z nim bezpośrednio do czynienia. Właśnie wyszedł ze szpitala jeden z członków naszej rodziny, po pięciu miesiącach ciężkiej walki. Nie miał chorób współistniejących, brutalnie i z pełną mocą dopadł go koronawirus.

Ja wszystko rozumiem, a już najbardziej to, że ludzie są zmęczeni, bo sama jestem w nie najlepszym nastroju. Tak bardzo tęsknię do normalnego życia, że nie umiem tego opisać słowami. Chciałabym znów podróżować, bywać, tęsknię, brakuje mi zwykłego pójścia do galerii handlowej. Dawkuje nam się wolność, na chwilę ją smakujemy i ponownie nas zamykają, ponieważ tak trzeba. Ostoją normalności, przynajmniej w moim regionie, były otwarte szkoły, tymczasem i to nam zabrano. Nie było jednak innego wyjścia, biorąc pod uwagę fakt zarażeń wśród najmłodszych. Wiosna już za progiem, za chwilę znowu będzie pięknie, a my będziemy zmuszeni oglądać świat z okien naszych domów. To już było. Historia lubi się powtarzać.”

Jednym słowem nie ma się z czego cieszyć.

Wczoraj Sanremo nie oglądałam. Tak wyszło. Dziś koncert finałowy. Może uda mi się chociaż trochę zobaczyć. Tego nagrania Noemi nie uda mi się pokazać, bo z racji kłopotów technicznych w Sanremo nie ma nagrania. A festiwal bagatela pochłonął tylko taka kwotę

I trudno się dziwić Włochom, że nie są tym zachwyceni w obecnej sytuacji.

” Skalpel a” skończyłam i czytam ” Grzesznika”

czyli trzecią część cyklu „Rizolli” Tess Gerretsen .

Wczoraj było jeszcze mało popularne święto. Mam nadzieję, że w przyszłości będzie bardziej znane. To ” Dzień Teściowej”.

Najlepsze życzenia dla Wszystkich Teściowych i samej mnie też. 😀

A teraz zapraszam na relaks weekendowy z DODATKIEM INTERNETOWYM

Kto najgorszym zodiakiem”

https://www.elle.pl/artykul/znaki-zodiaku-od-najmilszego-do-najwredniejszego?fbclid=IwAR0TGXSVIc2tTrj6W_5vA2MZmrfKqWHiaC19NU34xLpHaj4kRharCeKU2aU

KULINARIA

Tę sałatkę mam w planie w przyszłym tygodniu.

FOTOGRAFIE

Orchidee

Palcem po zdjęciach

Łazienka nie jedno ma imię 😀

Podpisano ” w środku bajki”

Marzenie czworonogów.

Z cyklu ” uśmiech”

GALERIA KRAKOWSKA

GALERIA MEMÓW I AKTUALNOŚCI

Jeszcze cytat

I udanego sobotniego wieczoru.

Do jutra.

Subiektywnie o Sanremo wczorajszym

Miałam nadzieję, że udało mi się zobaczyć wczorajszy koncert z festiwalu Sanremo. Niestety, to tylko złudzenie. Kiedy przed północą myślałam, że koncert dobiega końca pokazał się napis:

” Koniec części pierwszej”.

Jak to Włosi. Zamiast skupić się na festiwalu czyli konkursie piosenki włoskiej wpakowali do niego wszystko. Wygłupy prowadzących, jakiś gości, którzy snuli smętne rozważania o życiu, ozdobniki w postaci modelki Vittorii Ceretti, która czytała o występujących. Na szczęście nie przez cały czas.

I tak zamiast sie skupić na wykonawcach człowiek co chwile uciekał z tego Sanremo myślami gdzie indziej. A wczoraj był ciekawy wieczór. Duety interpretujące standardy włoskie znane i lubiane. Z tych, które widziałam najbardziej podobała mi się Noemi z Neffa . Nie ma jeszcze wczorajszego wideo. Może jutro. To na pewno go pokażę.

Jest już Arisa z pierwszego koncertu z tymi czerwonymi pazurami. Poza tym wczoraj rzucił mi się trend w modzie. U Arisy tez go widać. Marynarki jakby za wielkie i koniecznie czerwone.

A tak poza tym, to podobała mi sie brawurowo wykonana ” Rosamunda” niezwykle popularna Śląsku.

W sumie pierwsza część zastąpiła czasowo cały koncert. Co było w drugiej niestety nie wiem.

A teraz w sprawie rozmarynu. Ktoś kiedyś prosił, żeby pokazać jak kwitnie. Rozmaryn rośnie wszędzie. W parkach, na zboczach, na dziko i nawet jak ten na skwerku. Można go zrywać i używać jako popularnej przyprawy w Italii.

” Chirurga” skończyłam i czytam jego kontynuację ” Skalpel”. Też krwawo.

I czas na DODATEK INTERNETOWY

FOTOGRAFIE

GALERIA KRAKOWSKA

GALERIA MEMÓW I AKTUALNOŚCI

Niestety nie wiadomo, gdzie ta willa się znajduje. Są podejrzenia, że w Argentynie.

Cytat na dziś.

Miłego weekendowego wieczoru.

Do jutra.

Wiosny ciąg dalszy

O Sanremo nic nie napiszę, bo zwyczajnie go przespałam. Te zastrzyki tak na mnie działają, że zasypiam i sobie śpię bez bólu. I dobrze. Gorzej jest z chodzeniem. Jak trochę pokuśtykam, to wiem, że mam kolano.

Ale wczoraj musiałam wyjść, żeby w domu nie zwariować. Niedaleko, ale wracałam inaczej i zobaczyłam pięknie kwitnący chyba migdałek.

A nawet niedaleko domu odkryłam w ogrodzie za murem kwitnącą mimozę i rozwijające się nowe róże. Jeszcze listki, ale już prezentujące się wiosennie.

To z rozpędu pokażę wam najbardziej wloskie zdjęcie z racji prania obowiązkowego zresztą

Zaułek ascolaski

I kawałek najstarszego placu w Ascoli. Plac św., Grzegorza.

Dziś mam zamiar pokuśtykać niedaleko w pewne miejsce, które widziałam późną wiosna. Ciekawa jestem, co teraz tam się dzieje.

Ale to po obiedzie.

Czytam ” Chirurga”. Kolejna inna książka Tess Gerritsen. Rzeczywiście różnorodność. Ta mocno ” krwawa”.

I dlatego, że myślę o tym spacerze, to staram się napisać, co mam do napisania przedpołudniem.

Teraz kolej na DODATEK INTERNETOWY

Filmik kulinarny.

FOTOGRAFIE

Budapeszt

Parkowa wiosna

Punkt wymiany książek

Podobno o gustach się nie dyskutuje.

GALERIA MEMÓW I AKTUALNOŚCI

Co spodobało się Luci Modnej

Dzisiejszy cytat

Jutro już popołudniu zaczyna się pierwszy marcowy weekend.

Do zobaczenia jutro.

Powinnam nauczyć się fruwać

Bo z chodzeniem mam problemy. Chociaż wczoraj zaaplikowałam sobie dwa zastrzyki voltarenu z czymś drugim, który miałam zachomikowany z kuracji V. kiedy dopadł go ból w plecach. Podobno przeciwzapalny. I ten solidny kopniak sprawił, że noc przespałam, a co za tym idzie humor mam lepszy. Wolniutko pochodziłam w celach domowych i popołudniu też musze wyjść, bo muszę doładować telefon. Były kłopoty z linią i nie udało mi się u operatora rano.

Wciąż nie rozumiem tych kryteriów kolorów naszych stref. Targ normalnie, a bary i restauracje na wynos. Na targu kupa ludzi, bo ciepło, W dużych sklepach typu Eurospin komunikaty przypominające, że zakupy dla rodziny tylko jedna osoba. Ale my sami byliśmy we dwójkę i nikt na to nie zwrócił uwagi. Bo to nie do sprawdzenia.

Wczoraj rozpoczął się Festiwal w Sanremo. I mam swoje wnioski. Cały czas były dylematy, czy powinien się odbyć. zadecydowano, że tak. I, co się okazało przynajmniej dla mnie. Że do takich festiwali MUSI być publiczność.

Niby wszystko z taką samą pompą jak zawsze. Piękna scenografia, prowadzący w pełnej gali, dyrygenci, ale miałam wrażenie, że to przedstawienie to pustej sali nijak się ma do prawdziwego klimatu. Że te żarty i włoskie normalne gadanie odbijały się od pustych krzeseł. Co z tego, że przed telewizorami siedziała widownia… skoro nie spychać było reakcji prawdziwego widza. Oni muszą być, żeby to był prawdziwy festiwal, a nie pusta kolorowa wydmuszka.

A poszły na to ogromne pieniądze, a czasy są jakie są. Włosi zbulwersowani są kwotą honorarium prowadzącego Festiwal Amadeusa . ( 700 tysięcy euro).

O piosenkach się nie wypowiem, bo przerwy na reklamę mnie zmogły i połowę przespałam. Nie widziałam więc całości. Pewnie jednak te ciekawsze będą powtarzane do znudzenia. Lubię Arisę, ale piosenka mnie nie zachwyciła. Natomiast zwróciłam uwagę na jej niebotycznie długie pazury. Czerwone naturalnie. 😀

To tyle po pierwszym dniu. Jeszcze trzy dni.

” Śladem zbrodni ” skończyłam i zmieniam zasadę czytania Tess Gerritsen. Zabieram się za ten cykl książek Jane Rizzoli. Tom pierwszy na dziś ” Chirurg”

I przypominajka kolejności.

https://www.biblionetka.pl/bookSerie.aspx?id=2702

Przyda mi się. 😀

DODATEK INTERNETOWY

FOTOGRAFIE

GALERIA ŚLĄSKA

GALERIA KRAKOWSKA

GALERIA MEMÓW I AKTUALNOŚCI

Mówię do widzenia bez cytatu.

Do jutra.

Nie ma wątpliwości nadeszła wiosna

O czym przekonałam się naocznie i zaraz to udowodnię. Wczoraj wybrałam się na ten niedaleki spacer i chyba dobrze zrobiłam, bo podobno od dziś parki i plaże zamknięte dla spacerowiczów. W kolorze pomarańczowym jesteśmy i nie mam pojęcia na jak długo.

Poszłam wolniutko w pobliże zamkowego wzgórza i okazało się, że wszystko kwitnie. Nawet fiołki wypatrzyłam, ale na moją nogę ta skarpa się nie nadawała, żeby chociaż kilka przynieść do domu. Zatem pooglądajcie sobie wiosnę ascolańską.

Na ulicach coraz więcej dekoracji kwiatowych.

A przed sklepami znowu tablice i karne ” ogonki”. Dobrze, że ciepło.

Do domu jednak kilka kwiatków przyniosłam.

Ten spacer odczułam i dziś zażyczę sobie skierowania do ortopedy. Ten ibuprofem, to o kant d… rozbić. A, ze dziś rodzinny popołudniu, to zadzwonię i może busikiem kawałek podjadę. A potem może za ciosem pojadę się zarejestrować. Ale to się jeszcze okaże.

Informuję, że czytam koleją książkę Tess Gerristen ” Śladem zbrodni”.

Okazuje się, że jest to pierwszy tom cyklu ” Beryl T…”. Ponieważ nie znalazłam informacji o kolejnym tomie potraktowałam tę książkę jako pojedynczą.

Kręci mnie pokazanie kamiennych uliczek w Ascoli ozdobionych doniczkami z cyklamenami. I chciałabym odwiedzić krzewy kwitnące w znanych mi miejscach. Tak, że muszę się za to kolano zabrać na serio, bo i ból jest spory.

To tyle zapisków osobistych.

DODATEK INTERNETOWY

Do poczytania.

Poniewaz na wystawach zastój Lucia Modna podesłała takie dwie propozycje na wiosnę.

FOTOGRAFIE

Ta wioska jest zbudowana na bazaltowym klifie o wysokości ponad 50 m i ma długość około 1 km. (Castellfollit de La Roca, Hiszpania)

Dla mola książkowego.

Punkt wymiany książek w Amsterdamie.

Mieszkaniowo.

GALERIA KRAKOWSKA

GALERIA MEMÓW I AKTUALNOŚCI

A oto cytat dnia.

I dzisiejsza perełka do oglądania . Sama widziałam ten filmik kilka razy i zawsze z przyjemnością.

Do widzenia jutro.

Witaj marcowa jutrzenko

Za oknem pierwsze marcowe słońce. W domu cieplej zdecydowanie. Kaloryfery grzeją i na dworze cieplej. To naturalnie przekłada się na temperaturę w domu. Jeżeli jeszcze będzie mieć to wpływ na moje kolano, to będę w pełni zadowolona.

Moja różyczka zeszłoroczna wypuszcza nowe listki i odnogi. Chyba będzie ją trzeba przesadzić, bo w naturze jest krzewem rosnącym na naszym placu w pobliżu Lisa.

Włoska mąka znów mnie zaskoczyła. Wczoraj wstawiłam do lodówki resztę ciasta na naleśniki, a dziś piekłam i piekłam. Następnym razem przygotuję z jednej porcji dzień wcześniej i wstawie do lodówki na całą noc. Bo teraz muszę się zastanawiać, co z tą furą naleśników zrobić. Na pewno będą na podwieczorek z marmoladą pomarańczową. A jutro na kolację z szynką i serem. Przynajmniej wiem, co będziemy jedli.

Ciągnie mnie na spacer choćby niewielki. Ciekawa jestem magnolii, ale tam zdecydowanie za daleko. No i ta strefa pomarańczowa z rygorami i zakazami.

Ale blisko mam zamkowe wzgórze i tam widziałam kwitnące na biało i różowo krzewy. Można tamtędy pójść do sklepu chociaż dalej. I pewnie tak zrobię. Nie mam dżemu pomarańczowego, a chcę te naleśniki właśnie z takim dżemem.

Mimo nawału prac domowych wczorajszych skończyłam kolejną książkę Tess Gerritsen ” Osaczoną”. Podobała mi się. Relaksujący kryminał z romansem w tle. Dziś zabiorę się za kolejną. jeszcze nie wiem jaką, bo jak zajrzałam do swojego katalogu, to mam jej książek 32. W tym cykl 12 tomowy Rizz’oli ‚. Przeczytałam do tej pory cztery. Postanowiłam pójść za ciosem i najpierw pojedyncze a na końcu cykl.

A teraz podsumowanie lutego. Jednak wcześniej grafika obrazująca jak wyglądały wyświetlenia blogu w ciągu tych minionych dwóch lat.

Luty jak na krótki miesiąc też nieźle.

Moje serdeczne podziękowania, bo to tylko Wasza zasługa.

A teraz pierwszy w marcu DODATEK INTERNETOWY

Oto jeszcze ciekawostki zimowe.

Grzegorz Zawiślak – Polish Storm Chaser

Fantastyczne ujęcia mrożonych baniek mydlanych z przepięknymi „kwiatami mrozu” z pierwszej dekady lutego, kiedy mieliśmy do czynienia z mroźnymi masami powietrza pochodzenia arktycznego

https://www.twojapogoda.pl/wiadomosc/2021-02-25/niesamowity-lodowy-wulkan-powstal-w-kazachstanie-ludzie-zjezdzaja-sie-aby-go-zobaczyc-film/?fbclid=IwAR1e1PyPLoCQ3KvMjXTiWEqq8kzsc1VgzfnQ2R9LpQ-iS6TEZ7VvW1n4rk8

Ten tekst z pewnością pasowałby do pani Ireny.

– Nie jest dobrze, kochana, nie jest dobrze. Fala leci za falą, restrykcje zaczęli sobie już losować w tym pustym bębnie od totolotka, a ja już od tego odkażania, to takie zwidy i omamy zaczęłam mieć dziewczyno, że ani różaniec, ani koronka, ani nawet dieta kapuściana nie pomagały! No dasz wiarę? No to wczoraj, kochana, myślę sobie, dość tego szaleństwa, niech się dzieje wola nieba – przestaję się odkażać. Cały alkohol, jaki miałam w domu wylałam do zlewu, zrobiłam sobie herbatkę rumiankową, siadam w fotelu i myślę, a włączę se radio, żeby jakoś o tym alkoholu zapomnieć, kochana, bo to przecież po tylu miesiącach odkażania, to dramat jest, nie? No ale nic. Włączam to radio i co słyszę?! Głos Sasina, kochana, wiesz tego od tych wyborów kopertowych, co to je metodą wąglika chcieli przeprowadzać. Se myślę, Jezus Maryja, jeszcze tego tu brakowało i już miałam zmieniać kanał, ale słyszę, że go pytają, jaką muzykę lubi i by jakiś nowy fajny zaspół polecił, jako nowy dyrektor programowy. No dasz wiarę?? Aż się przeżegnałam. Sasin dyrektor w radiu?? Toż to koniec świata jest. A tu słyszę, jak on tym swoim śpiewnym głosem mówi: Polecam serdecznie zespół Touretta. No to ja za telefon i dzwonię do sąsiadki. Pani, pytam, ten zespół Touretta to znacie? A ona mi na to: a to tego Obajtka zespół. Zaraz wam puszczę sąsiadko. No i mi puszcza… Jezus Maryja! Słuchaj, wypipkam ci: Sk******n. Ten ch***j p*******y, brudna p***a. W*****a mnie to, wiesz, ale co mam zrobić? Ten p*******y Elektroplast wiecznie, k****a, słyszę. Stary buc, który na emeryturze powinien siedzieć po sześćdziesiątce, a drugi już, k****a, koło siedemdziesiątki ma. Nie damy się, my go i tak weźmiemy. Ch****a trypla. … Matko Jedyna! Mnie serce stanęło! No dasz wiarę? Oni teraz emerytów chcą brać!! Nie wiem dokąd, kochana, ale aż mi w gardle zaschło, dreszczy dostałam jakichś i myślę sobie, no muszę się napić, bo ta rzeczywistość bez alkoholu, to jeszcze gorsza jest od tych omamów, co je miałam. No i lecę do barku po ratunek … a tu nie ma ratunku! Toż ja durnowata cały alkohol do zlewu wylałam! Tak więc, kochana, jeśli możesz, to podeślij mi butelkę jakiegoś mocnego wina i błagam poszukaj mi jakiegoś dobrego psychiatry… . A słuchaj, a tu teraz w radiu mówią, że to Suski nie Sasin tym dyrektorem ma być. No widzisz?! Mnie już wszystko się kiełbasi przez tę izolację. Co mówisz? Że jak zwał tak zwał? No pewnie, kochana! Toż oni wszyscy po jednych pieniądzach… . 

FOTOGRAFIE

Dla mola książkowego .

Lodówka do wymiany książek w Petersburgu.

GALERIA ŚLĄSKA

GALERIA KRAKOWSKA

W starym kinie.

GALERIA MEMÓW I AKTUALNOŚCI

Cytatem wczorajszym żegnam się dzisiaj.

Do widzenia. Jutro.

Niedziela kończąca luty

Oczywiście u mnie pod znakiem rodzinnego obiadu. I na dodatek polskiego. Nie powiem zapracowałam na pochwały. Naturalnie nie od osobistego, bo nawet usiłował sobie część zasług przypisać, ale komplementy na pewno były szczere. Świadczyły o nich talerze wymiecione do czysta.

A był to obiad absolutnie niewykwintny. Kotlety schabowe, ziemniaki i surówka z kiszonej kapusty. Poza tym jeszcze ćwikła. W obwodzie czekała zielona sałata, na wypadek gdyby te warzywne obiadowe dodatki parze włoskiej na wskroś nie podeszły.

I sałata nie była potrzebna. Surówka cieszyła się uznaniem a nawet ćwikła była jedzona. Wczoraj upiekłam polsko włoską crostata , bo z masą makową, która została mi od Bożego Narodzenia. Trochę narkotyków domowych wskazanych.

Może być…. a nawet osobistemu smakowała. Wczoraj jeszcze zrobiłam szpinak do naleśników i rozmroziłam kotlety. Tyle mogłam zrobić.

A ponieważ dawno mnie było na blogu, to pokazuję się. W wersji z mimozą na znak, że wiosna w Italii zakwitła. 😀

A dziś od rana miałam kuchenne czynności. Nasmażyłam naleśników i znowu będę smażyć, bo zrobiłam za dużo ciasta. Doprawiłam szpinak i zrobiłam rolady naleśnikowe ze szpinakiem i scomorza. Przygotowałam kanapeczki na przekąskę i pokłóciłam się z V., który stwierdził, że za dużo, bo to mogłoby być danie pierwsze. Włosi jedzą chleb na obiad. I idiotka zamiast wziąć moją ogromną patelnię smażyłam wszystko na dwóch. I o ile przy naleśnikach nie było to przeszkodą, to przy kotletach ( ogromnych) umęczyłam się, żeby były usmażone. Mądra Lucia na przyszłość.

Młodzież zjadła polski talerz czyli ziemniaki, kotlet i surówkę i Gracja powiedziała do taty:

-Ty już nie gotuj, niech gotuje Lucia.

No cóż… tata zmilczał, bo sam zjadł bez obrzydzenia poprzednim razem i podejrzewam, że z lenistwa zarządził polski obiad. Młodzież zgodnie z włoską tradycją, że kiedy przychodzi się na obiad, to przynosi się ciasteczka z cukierni zasiliła stół słodkościami. Plus moja crostata, spumante, też obowiązkowe i kawa dopełniły obiadu.

A teraz czeka mnie mycie tego wszystkiego. Kiedy wrócę zrobię ostatni w lutym:

DODATEK INTERNETOWY

Na rozgrzewkę 😀

WOJNA DOMOWA Fragment FilmuWojna domowa – polski serial komediowy z lat 1965–1966, powstały na kanwie felietonów Miry Michałowskiej publikowanych w tygodniku „Przekrój”, wydanych w zbiorach Wojna domowa (1964) i Wojna domowa trwa (1966).Opowiada o życiu 16-letniego Pawła i 15-letniej Anuli, mających problemy typowe dla ówczesnych nastolatków. Łączy elementy realistyczne z surrealistycznymi „scenkami kartonowymi”, obrazującymi wewnętrzne doznania bohaterów lub wzmacniającymi ważniejsze przesłania, których umowna estetyka jest zbliżona do Kabaretu Starszych Panów. Dom, w którym mieszkają główni bohaterowie serialu, stoi przy ulicy Senatorskiej 24, naprzeciwko kościoła św. Antoniego z Padwy.

Role główne: Kazimierz Rudzki – Kazimierz Jankowski, ojciec Pawła

Irena Kwiatkowska – Zofia Jankowska, matka Pawła

Krzysztof Musiał-Janczar – Paweł Jankowski

Andrzej Szczepkowski – Henryk Kamiński, sąsiad, wujek Anuli

Alina Janowska – Irena Kamińska, sąsiadka, ciotka Anuli

Elżbieta Góralczyk – Anula (od odc. 4)

Jarema Stępowski – nieznajomy pytający w każdym odcinku o suchy chleb dla konia

FOTOGRAFIE

Wspaniały widok w Południowej Afryce! 💜💜💜💜💜💜Legenda głosi, że jeśli chodzisz pod drzewami Jacarandy 🌳 i jeden z kwiatów trąby spada na głowę, to będzie Ci sprzyjał fortuna

Zdjęcie autorstwa @traveltrotters_za

Nad morzem…

Dla mola książkowego

GALERIA KRAKOWSKA

GALERIA MEMÓW I AKTUALNOŚCI

Cytatu nie znalazłam dlatego pożegnam się.

Do zobaczenia jutro. A jutro już marzec.

Dobra wiadomość. 😀

I …. w bombki strzelił

Od poniedziałku wchodzimy znów do pomarańczowej strefy. Za dobrze nam było. I znów zabiorą Włochom poranne śniadania w barach. To jeszcze dzisiejsze zdjęcie.

Opalanie się przy przepięknej pogodzie. Ja sama z przyjemnością kuśtykałam po centrum. Po chleb naturalnie i inne zakupy. A na jednym ze stoisk na piazza Roma, bo to dziś jeszcze targ wyszperałam szal w ukochanym kolorze różu pudrowego i ” łabądka”.

A miasto nam się ukwieca. Fotki poranne.

I żeby mi za dobrze nie było jutro z racji tej jeszcze żółtej strefy mam na obiedzie córkę V. z mężem. Ona co prawda rzuciła hasłem obiad poza domem, ale V. woli w domu. I tak mam co robić. Może i dobrze, bo dwa dni się byczyłam w ramach protestu księżycowego.

Przeczytałam obydwie książki Tess Gerritsen czyli i ” Telefon po północy” i ” Czarną loterię „. Obie mi się podobały, bo każda inna. Dziś zaczęłam kolejną ” Osaczoną” i też inna.

Mam jeszcze resztę masy makowej, to upiekę crostatę z tą właśnie masą, a nie klasycznie z dżemem.

Menu obiadowe:

Może na obowiązkową przystawkę polskie kanapeczki.

Na pierwsze danie naleśniki ze szpinakiem odsmażone na patelni

Na drugie danie polskie kotlety schabowe z ziemniakami i surówką z kiszonej kapusty, bo też mam resztę . I reszta ćwikły. A jak nie będzie im smakować niech nie jedzą, sama zjem.

To ta crostata z makiem bardzo mi w tym układzie pasuje.

To chyba wszystko, co dzisiaj mogłam napisać. Kolano boli dalej.

A, że sobota weekendowa, to trochę spuchnięty DODATEK INTERNETOWY

Może najpierw poradnik „Jak przetrwać bycie rodzicem – zagrywki dozwolone”.

FOTOGRAFIE

Kapliczki przydrożne

Powiat kłodzki jest skarbnicą wyjątkowych figur przydrożnych. Przy szosie do Międzylesia, koło Mielnika w gm. Bystrzycka Kłodzka, stoi kompozytowa kolumna z I poł. XVIII w., którą wieńczy bardzo nietypowy wizerunek Trójcy Świętej, będący wariantem Tronu łaski. Bóg Ojciec nie trzyma Syna, lecz w miejscu Ukrzyżowanego Jezusa znajduje się Pieta. To chyba jedyne takie przedstawienie Tronu Łaski, przynajmniej ja nie widziałem nigdzie podobnego. Oczywiście z wyjątkiem hrabstwa kłodzkiego, bo niedaleko jest podobne. Figura przypisywana jest lokalnemu warsztatowi rzeźbiarskiemu, tzw. „warsztatowi lesickiemu”.

FLORYDA W PEŁNYM KSIĘŻYCU! 🌕🦉🌕🦉 Niesamowite ujęcie Wielkiej Rogatej Sowy tuż obok lutowej Pełni Księżyca w rejonie Zatoki Tampa

GALERIA ŚLĄSKA

GALERIA KRAKOWSKA

Mamy nowego ” bohatera: w „GALERRII MEMÓW I AKTUALNOŚCI”

Moje pierwsze miejsce.

Inne też niczego sobie.

I naturalnie cytat na dziś

Mam nadzieję, że było ciekawie.

Do jutra więc.

Myślałam, że to dziś

Mimo wszystko pomyłka jednodniowa nie jest zła. Jutro minie dwa lata od mojego pierwszego wpisu tutaj. Po przeprowadzce z Bloxa.

https://pozagranicamipolskialenietylko.home.blog/2019/02/27/na-powitanie/

Jakież to były dylematy. Jednak jakoś poszło i teraz stoję przed problemem dokupienia przestrzeni blogowej lub założenia części drugiej bloga, jako kolejny blog. Tak robiłam na Bloxie kiedy kończył mi się limit zdjęć.

Statystycznie te dwa lata wyglądają tak.

To tyle o rocznicy przypadającej jutro.

U mnie pełnia w ataku i tylko dzięki azylowi w „pokoju ksiedza” mam odrobinę komfortu psychicznego.

A wiosna rzeczywiście przychodzi do Italii w kolorze żółtym. Zaczyna się od mimozy, a potem przeróżne kwiaty kwitnące na żółto. Wczoraj ta mimoza zaczęła być widoczna i w kwiaciarniach i jako bukieciki na stolikach przed barami.

No i pojawiają się pierwsze dekoracje przypominające o Wielkanocy.

Zgodnie z przewidywaniami i azylem w tu”pk ” skończyłam ” Doktor Irkę”. Wiele takich historii czytałam. Ale zawsze warto pamiętać o tamtych latach.

I teraz postanowiłam wziąć się za kolejną autorkę Tess Gerritsen . Już kiedyś zaliczyłam jej drobną książkę trochę w stylu Harlequina ” Złodzieje serc”. Okazało się, że pisze thrillery i ja mam w zbiorach ich komplet łącznie z jakimś 12 tomowym cyklem. To zacznę od pojedynczych na cyklu kończąc. Inaczej nigdy nie będzie luźniej na kindle.

Tak, że dziś rozpoczynam : ” Telefon po północy” i ” Czarna loterię”.

I mam pytanie. Czy znacie książki Krzysztofa Bochusa. Mam w planie je kupić w przyszłym miesiącu. Coś, ktoś?

I dzisiejsze krakowskie wspomnienia.

Szlakiem wspomnień po Krakowie

Tak się zastanawiałam, o czym mogę jeszcze opowiedzieć, co w Krakowie było dla mnie najważniejsze? Oczywiście książki. Był sobie na ul. Szpitalnej antykwariat,

do którego zanosiłam całe kieszonkowe i jeszcze trochę. Kiedy tylko miałam, jakiś własny grosz, tak nudziłam mojej babci, aż jechała ze mną na Szpitalną. Po rozwodzie rodziców, wyemigrowałyśmy do Nowej Huty, co babcine koleżanki przyprawiało o przysłowiowe palpitacje serca. Sama byłam jeszcze na tę wyprawę ( ponad pół godziny tramwajem) za mała. Babcia dostawała krzesło i ucinała sobie pogawędkę z właścicielem, mnie wpuszczano do drugiej sali, gdzie po lewej stronie stał ogromny regał z książkami dla młodzieży i z moimi ukochanymi ” dla dorastających panienek „. Na końcu książki, cieniutkim ostro zakończonym ołówkiem była wypisana cena książki. Zakupy moje to było nieraz sporo książek. Aż czasem musiałam zaciągać pożyczkę u babci, kiedy nie mogłam się zdecydować, z której książki zrezygnować.

Ale dodatkowo, moja mama miała dwa abonamenty w prywatnej bibliotece przy ul Jana. Były tam dwie prywatne biblioteki. Z czasem, kiedy już byłam pełnoletnią rozszerzyłyśmy abonamenty o tę drugą pani Anieli Starzewskiej. Jednak głównie chodziło się wypożyczać książki do tej większej. Nigdy nie pamiętałam nazwiska właściciela, tylko cudowną panią Jadzię, zawsze w granatowym chałacie ( jak na taki fartuch się mówiło). Ona zresztą, też mnie lubiła i mówiła, że ma udział w moim wychowaniu, bo najpierw pożyczała mi bajki ( pamiętam taki tom zamykany na klamerkę i w aksamitnej okładce mocno wytartej), potem powieści dla ” panienek „, a na końcu, szukała mi książek, do matury. Gdzieś tak około piątej klasy zaczęłam wyprawy do biblioteki robić już sama. Mama czasem mówiła, co mam jej przywieść, dla babci romansidła po niemiecku z ukochaną Curtz- Mahler, dla mnie to samo, ale po polsku. Ach pamiętam tę ” Dziką Urszulę ” i radość, że już mi wolno taakie książki czytać. I tak do biblioteki na Jana chodziłam wiele lat, aż do wyjazdu na Śląsk. Później tylko wpadałam się przywitać i opowiedzieć, co słychać u mnie. Jednak moja mama wyjechała do Krynicy Górskiej, żeby jej jedyny wtedy jeszcze wnuk, miał gdzie jeździć z zapylonego Śląska.

A ja straciłam kontakt z Krakowem, bo wrosłam w Śląsk i do Krakowa zaglądałam coraz rzadziej. Ale jeszcze nie wyszłam ( nie wiem, po co) za mąż, mam lat osiemnaście i uparłam się, żeby nosić pierścionek złoty z rubinem, którego mi nie wolno było nosić aż do matury.

Matura przeszła i ja zaraz łap za ten mój dorosły pierścionek. Był trochę za duży, ale co tam, tak pięknie wyglądał.

I tu nastąpi cześć druga mojej opowieści…. Będzie to opowieść kryminalna. „

A to znalazłam o jednej z „moich” bibliotek.

https://dziennikpolski24.pl/ostatnia-prywatna-wypozyczalnia-ksiazek-w-krakowie-konczy-dzialalnosc/ar/c13-14680623

Tu z racji weekendu oczywiście DODATEK INTERNETOWY.

FOTOGRAFIE

GALERIA KRAKOWSKA

W GALERII MEMÓW I AKTUALNOŚCI weekendowo

Porady praktyczne,

Takie porady to czysty skarb

***

Jak udawać, że umiesz żyć, chociaż trochę nie umiesz i trochę cię nie stać? Jutro wpadają znajomi, albo rodzice? Na szczęście masz nas.

1) Umyj drzwi wejściowe jakimś aromatycznym płynem. Wchodzący będą mieli wrażenie, że mieszkanie było dopiero co pucowane. Potem może już trochę śmierdzieć, nieważne.

2) Kup jakieś makarony, kasze czy ryż i wsyp w słoiki. Udawaj, że masz spiżarnię i plan.

3) Kup butelkę wody mineralnej w butelce, ale koniecznie szklanej. Trzymaj w lodówce. Niech goście wiedzą, że traktujesz serio regularne nawadnianie się. To wzbudza szacunek. Jeżeli gości jest niewiele, polej im z tej nieszczęsnej butelki. Będą myśleć, że tak wygląda twoje życie na co dzień.

4) Wyciągnij światełka z choinki i powieś gdzieś, niech świecą i „robią atmosferę”. Ważne: pozbądź się choinki, już czas.

5) Wyczyść kibel i zlew, przetrzyj lustro. Pewne rzeczy muszą być zrobione.

Syf może być, ale te trzy kluczowe rzeczy dobrze nadrabiają i dają wrażenie, że nie żyjesz jak brudne zwierzę.

6) Schowaj w łazience te rzeczy których używasz (szczotka do zębów, szczotka do włosów) i wyłóż te rzeczy, których używasz rzadziej. Jakieś kremy, jakieś fantazyjne mydełko zajumane z hotelu.

7) Weź wszystkie czyste ręczniki jakie masz, ładnie ułóż i połóż w widocznym miejscu w łazience. Goście poczują onieśmielenie.

8) Wstaw jakieś zioła do szklanki z wodą. Może być natka pietruszki z Biedry. Cokolwiek, byle zielone, umoczone w wodzie.

9) Miej kwiatek w doniczce. Może był mały kaktus. Cokolwiek co będzie dowodem, że potrafisz utrzymać coś przy życiu. Nie przejmuj się, jak uschnie. Kupisz nowego.

10) Kup tyle cytryn, ile zmieści się do największej miski jaką masz w domu. Nie pytaj, zrób tak. To najlepszy wystrój mieszkania jaki możesz mieć za kilka złotych.

11) Jeżeli nie stać cię na cytryny, użyj orzechów włoskich. Ale nie dawaj otwieracza, bo zjedzą.

Jeżeli goście mają silny chwyt i mogą zjeść, użyj szyszek. Można je za darmo wziąć z lasu, nie psują się a też ładnie wyglądają w misce.

12) Kup ze cztery różne herbaty. Mogą być tanie, tylko wrzuć do słoików.

Ważne, żeby otumanić gości możliwością wyboru, naucz się smaków na pamięć i szybko wypowiadaj jeden po drugim. Poleć tę herbatę, której masz najwięcej.

13) Kup takie serwetki z Ikei. Kosztuje to grosze a wygląda zajebiście, dużo lepiej niż wycieranie mordy rękawem.

14) Nie, ręcznik papierowy się nie liczy.

15) Jeżeli kupujesz jakiś alkohol, kup inny w drugim kolorze. Potem przy stole tak niby się zamyśl, który będzie lepiej pasować.

16) Opóźniaj moment podania jedzenia, ale na stół daj chleba ze smalcem i ogórki. Że niby tylko dodatek. Ważne: użyj słowa „rustykalne”.

Goście z głodu zapchają się kanapkami i z głowy. Jeżeli są wege, niech jedzą ogórki.

17) Kup półgotowe danie, wsadź do piekarnika, dodaj jakiejś zieleniny albo z grzankami. Jest zapach, niby umiesz zrobić obiad, załatwione.

18) Jako deser podaj niechlujnie połamaną tabliczkę gorzkiej (to ważne) czekolady i kawałki jabłka. Jedno odbiera chęć na drugie, a wygląda zajebiście wyrafinowanie.

19) Weź książkę, wstaw tam jakąś zakładkę, że niby czytasz. Połóż obok łóżka. Zakładkę włóż bliżej końca, hehe.

20) Schowaj nieumiejętnie prezerwatywy, żeby trochę wystawały. Z podobnych powodów, co książka.

Twórcze podejście do przydziału obowiązków 
Obowiązki nowego pracownika
Jak prawidłowo przydzielić obowiązki nowym pracownikom?
1.W zamkniętym pokoju umieścić 400 cegieł.
2.Wpuścić nowo zatrudnionych do pokoju z cegłami, zamknąć
drzwi.
3. Zostawić ich samych sobie, wrócić po 6 godzinach.
4. Ocenić sytuację:

a. Jeżeli liczą cegły, dać ich do księgowości.

b. Jak liczą po raz drugi, dać ich do audytu.

c. Jak porozrzucali cegły po całym pokoju, dać ich do działu
technicznego.

d. Jak układają cegły w przedziwnym porządku, dać ich do
planowania.

e. Jeśli rzucają w siebie cegłami, dać ich do działu obsługi klienta.

f. Jak śpią, dać ich do działu ochrony.

g. Jak pokruszyli cegły na gruz, zatrudnić ich u informatyków.

h. Jak siedzą bezczynnie, dać ich do kadr.

i. Jeżeli mówią, że przetestowali różne kombinacje i szukają
dalszych, ale tak naprawdę nie ruszyli ani jednej cegły, dać ich do
sprzedaży.

j. Jak już wyszli do domu, dać ich do marketingu.

k. Jeśli się gapią przez okno, dać ich do planowania strategicznego.

l. Jak gadają między sobą, a nie przełożyli ani jednej cegły –
pogratulować im i dać do Zarządu. 

Będzie cytat dnia.

I takie oto zdjęcie zafundował nam fejsbuk.

A ja znalazłam jeszcze reklamę telewizyjna z dawnych lat. 😀

Udanego, spokojnego przede wszystkim i zdrowego weekendu.

Do jutra.